Rakiety śnieżne - nowa moda, czy bardzo stara metoda?

Tematy wspólne dla wielu dziedzin turystyki aktywnej.

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Rakiety śnieżne - nowa moda, czy bardzo stara metoda?

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 25 lut 2006, 10:56

Wyruszając na szlak krótko po obfitym opadzie śniegu możemy natknąć się na tak kopne odcinki drogi, że nie da się iść na nartach. Bez nart zaś wpadniemy aż po barierę dźwięku w głębokie zaspy. Lepiej wtedy odczekać kilka dni aż śnieg osiądzie oraz stanie się bardziej zwarty i nośny.
Gdy zaś "zew natury" okaże się silniejszy niż zdrowy rozsądek...? Albo kopny śnieg zastanie nas w środku wycieczki? W takiej sytuacji należy zastosować bardzo stary patent wszystkich bez wyjątku ludów północnych - rakiety śnieżne. Oczywiście stosujemy je tylko na tych odcinkach gdzie narty zapadają się.
Chodząc na rakietach najlepiej ciągnąć za sobą narty "na pieska". Małe dziurki w czubkach nart i trzy, cztery metry mocnego sznurka to najlepsze rozwiązanie w tak zwanym terenie .
Współczesne rakiety śnieżne wykonane są z plastikowej wytłoczki obrzeżonej dość topornym rantem z ciężkim "ogonkiem" z tyłu. Ma toto przegubowy, plastikowy zaczep (obejmę) do buta z dużą możliwością regulacji. Typów rakiet śnieżnych jest co niemiara. Przeżywają one obecnie rozkwit popularności i można znaleźć na rynku modele leśne, górskie, a nawet alpejskie z wmontowanymi od spody niby rakami. Do wyboru do koloru! Dla celów turystycznych najlepsze będą stosunkowo najprostsze, choć w terenie górzystym trudno odmówić atrakcyjności modelom z kolcami od spodu. Tak czy siak, współczesne rakiety śnieżne, to wydatek większy niż narty śladowe z wiązaniami i butami. Cóż... moda kosztuje!
Na początek można w zupełności zadowolić się dowolnym, byle sprawnym modelem rakiet najprostszego, starego typu. W odległe tereny leśne warto je zawsze zabierać, choć to dość ciężki i duży sprzęt!
Chodzi się na rakietach dość niewygodnie, bo trzeba stawiać nogi dość szeroko, ale zakłada się je tylko wtedy gdy chodzenie bez nich jest w ogóle niemożliwe.
Zanim po raz pierwszy użyjemy rakiet daleko od domu, warto popróbować ich w kopnym śniegu na krótkim spacerze. Nie trzeba wychodzić na taki spacer w butach do nart. Rakiety można bez trudu przypiąć do każdego buta, nawet do śniegowca. Pierwsze kroki będą zapewne niezdarne bo szerokość samych rakiet wymusza dość nienaturalnie szerokie stawianie stóp, ale po kilku krótkich spacerach powinniśmy opanować tą technikę w stopniu wystarczającym do pokonania kopnego odcinka szlaku. Chodzenie na rakietach jest o wiele łatwiejsze i bezpieczniejsze, gdy jednocześnie używamy kijków. Tak zresztą w terenie należy robić zawsze.
Ostatnio edytowano So, 30 gru 2006, 20:15 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 5 razy
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10875
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Za chwilę spadnie pierwszy śnieg...

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 17 paź 2006, 22:49

Przypominam o rakietach śnieżnych.
Może warto zajrzeć na antresolę lub inną ciemną czeluść, gdzie wsadziliśmy wiosną nasze rakiety śnieżne. Zanim spadnie pierwszy śnieg warto przejrzeć sprzęt!
Radzę nie zapomnieć o dużych (śniegowych!) talerzykach do kijków!
Ostatnio edytowano So, 28 paź 2006, 23:50 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 1 raz
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10875
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Rakietowy rajd...

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 28 paź 2006, 09:02

*
Sprzęt, instruktarz, przewodnicy i... hajda po puszystych zaspach!
http://www.turystyka.skibicki.pl/?id=47&month=&year=&a=

[ img ]
Zapraszamy...!!!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10875
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Kijki do nart turystycznych i... rakiet -

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 9 lis 2006, 00:41

*
Wiele modeli kijków trekkingowych sprzedaje się z dwoma rodajami talerzyków: letnimi - małymi oraz zimowymi - większymi. To zazwyczaj wystarcza do uprawiania turystyki pieszej, ale nie narciarskiej. No i zupełnie nie wystarcza do chodzenia na rakietach, kiedy z założenia śnieg jest kopny i bardzo luźny...
Nawet te większe i z pełną powierzchnią zwykle okazują się za małe do turystyki narciarskiej, gdy zagłębiamy się w nie przetarte śnieżne przestrzenie. Do tego powinny być jeszcze większe talerzyki i to z "miękkim" zawieszeniem - to bardzo wazne!
Takie talerzyki powinny mieć średnicę od 12 centymetrów wzwyż!
Zawieszenie talerzyków powinno być wykonane z taśm lub innych miękkich materiałów, by przy każdym wbiciu kijków talerzyk sam układał się płasko na powierzchni śniegu i nie zmieniał tego położenia przy pochylaniu kijka i odpychaniu się.
Te talerzyki do złudzenia przypominają najstarsze modele kólka zrobionego ze splecionego tonkinu (wcale nie z bambusa!) obciągniętego i przymocowanego do kijka paskami skórzanymi i - o dziwo! - te stareńkie sprawdzają się obecnie rewelacyjnie. Dużo lepiej niż najnowsze rozwiązania! Znam wielu turystów, którzy poszukują na giełdach starych, tonkinowych kijków. Oni wiedzą, co jest dobre!
Oczywiście można kupić, ale tylko w bardzo nielicznych sklepach specjalistycznych pasujace do nowoczesnych kijków, miękko zawieszone i zupełnie nowe talerzyki. Osobną kwestią jest dopasowanie otworu w paskach talerzyka do średnicy uchwytu kijka. Jeśli tylko uda się odkręcić grot kijka, zazwyczaj udaje się także dopasować talerzyk do odpowiedniej średnicy mocowania. Otwór w paskach można nieco powiększyć, albo wymienić pasek i zrobić w nim odpowiednie do naszych kijków otwory.
Uwaga! Są duże talerzyki z zawieszeniem "kulowym", które ma zastąpić miękie zawieszenie paskowe. Sprawdziłem - są do niczego! Najmniejsza rysa na kuli lub ziarnko piasku na niej, czego nie da się uniknąć "w terenie", powoduje blokowanie się zawieszenia i... jest duży kłopot - kijek ze sztywno siedzącym na nim talerzyku głęboko zapada się co chwila w puszystym śniegu.
Najważniejsza sprawa - sprawdzić czy kupowany talerzyk da się założyć na posiadany model kijków i dobrze zabezpieczyć go przed spadnięciem.

Ten temat ma swą kontynuację - http://skibicki.pl/forum/viewtopic.php?t=298&start=30 - posty od 04 stycznia 2008.
Ostatnio edytowano Pt, 4 sty 2008, 13:56 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 4 razy
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10875
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Nośność rakiet -

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 10 lis 2006, 13:50

*
Rakiety mają na celu utrzymanie nas na powierzchni puszystego śniegu. Z tego wynika, że nie bez znaczenia jest nasza rzeczywista waga podczas wyprawy. Koniecznie zatem trzeba ubrać się w to wszystko, założyć kompletnie spakowany plecak i... zważyć się.
Producenci rakiet podają maksymalne obciążenie, jakim dany model rakiet może podlegać. Nie chodzi tu wcale o wytrzymałość mechaniczną sprzętu. On wytrzyma dużo więcej! Chodzi wyłącznie o nie zapadanie się w sypkim puchu. Im większy nacisk, tym większa powierzchnia rakiet potrzebna do utrzymania tego na powierzchni.
Przestrzegam przed złudą "nakładek" powiększających powierzchnię rakiet. Robi się je dla zwiększenia skuteczności na bardzo luźnym, świeżo spadłym śniegu podczas silnych mrozów. Zazwyczaj także maja one dość "zadarte nosy" - ułatwia to stawianie kroków przy głębszym zanurzaniu się rakiet w śnieg. Przy dużym zagłębianiu się w śnieg zazwyczaj nie wytrzymują pierwszej poważniejszej wycieczki. Wyłamują się i... tyle.
Co zrobić, gdy nasze rakiety są wystarczające dla nas jedynie, a plecak przekracza już nośność rakiet?
Bardzo dobrym rozwiązaniem jest rezygnacja z plecaka i zapakowanie całego bagażu do... pulek. Oczywiście na wycieczki w naszych warunkach niepotrzebne są profesjonalne pulki a'la Marek Kamiński. Wystarczą dziecinne, "miskowe" saneczki plus drobne udoskonalenie ich. Opisałem je w innym miejscu tego forum - http://turystyka.skibicki.pl/forum/viewtopic.php?t=63
Kilka postów wyżej są one na zdjęciu. Ten "tobołek" obok uśmiechniętej Asi, to właśnie moje puleczki! Zdjęcie puleczek jest... takie sobie, ale jak tylko spadnie na nizinach trochę śniegu postaram się zrobić lepsze.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10875
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Buty do rakiet -

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 10 lis 2006, 17:38

*
Powszechnie twierdzi się, że do każdych butów można przypiąć rakiety - nawet do śniegowców. To jest prawda, ale zważywaszy na konieczność dość solidnego opięcia butów paskami rakiet, te bardzo miękkie buty nie będą zbyt wygodne. Ucisk pasków na stopie obutej w miękki but będzie odczuwalny. Może się i tak zdarzyć, że ten ucisk utrudni obieg krwi w stopach, a od tego do odmrożeń jest już bardzo blisko.
Uwaga! Rakiety nie wymagają tak silnego opinanie paskami jak raki! Chodzi wyłącznie o podpięcie rakiet, a nie o całkowite unieruchomienie ich na butach.
Największe zagrożenie odmrożeniami następuje przy bardzo intensywnych marszach. Na skutek wysiłku nie czujemy wtedy zimna na stopach i po kilku godzinach, gdy siadziemy dla odpoczynku okazać się może, że stopy są zdrętwiałe i natychmiast poczujemy gęste "igiełkowe" w nich ukłucia. To jest ostatni moment do bardzo intensywnego zajęcia się stopami, a szczególnie palcami. Trzeba natychmiast zdjąć wszystko co uciska stopę, rozluźnić buty i jeśli to nie pomaga zdjąć buty oraz zastosować pierwszą pomoc w wypadku odmrożeń. Bywa, że trzeba wzywać pomoc lekarską.
Najwygodniejsze do chodzenia w rakietach są zatem normalne buty górskie za wyjątkiem tych z miękką cholewą skórzano-tekstylną. Uwaga! Takie właśnie są głównie popularne jeszcze dziś, choć odchodzace już w niebyt lekkie buty do turystyki letniej wyposażone w membrany.
Twarda, w pełni skórzana cholewa solidnego buta górskiego pozwala na odpowiednio mocne opięcie jej paskami rakiet bez odczuwania na stopach dodatkowego ucisku. I takie właśnie buty są najbardziej odpowiednie do chodzenia na rakietach.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10875
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Systemy anti-snow

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 15 lis 2006, 21:23

Wielu producentów rakiet śnieznych oferuje wkładki, nakładki lub inne cudeńka mające być panaceum na lepiący się czasem do rakiet mokry śnieg.
Z moich doświadczeń wynika, że żaden z tych wynalazków nie sprawdza się gdy przyjdzie brnąć w głębokim i lepiącym się śniegu.
Najmniej skuteczne są wszelkie plastikowe "podpinki" pod rakiety.
Uwaga! Przy zejściach ze stromizn to cholerstwo powoduje bardzo częste poślizgnięcia, upadki i nie kontrolowane zjazdy. Serdecznie odradzam!

Wracając do tematu mokrego śniegu...
Po krótkim marszu po lepkim śniegu rakiety (narty także!) oblepiają się śniegiem i nie dość, że przestają funkcjonować kolce i zęby rakiet, bo są całkowicie zalepione śniegiem, co grozi poważnym skutkiem poślizgnięcia się na pochyłościach, to jeszcze ciężar śniegu uniemożliwia normalne chodzenie. Jeśli na każdej nodze trzeba podnosić przy każdym kroku po kilka "bałwanowych" kilogramów, odechciewa się dalszej wędrówki...
Długa wędrówka po lepkim śniegu może zdecydowanie przekraczać naszą wydolność fizyczną, a dojść w końcu do jakiegoś sensownego miejsca noclegu wszak trzeba...
Co robić?
Jeśli tylko można się jeszcze wycofać z rejonu lepiącego się śniegu, radzę to zrobić natychmiast. Trudno... zimą "wycofy" są znacznie częstsze niż latem.
Jeśli zaś nasz upór w dotarciu do zaplanowanego celu jest większy niż... zdrowy rozsądek, można próbować opukiwać bryły dolepionego do rakiet śniegu przy każdym kroku. O co opukiwac? O drzewa, o drugą nogę, o kijki albo po prostu co jakiś czas siadać i pukać uniesionymi rakietami o siebie. Tu jednak potrzebna jest także rozwaga - współczesne, plastikowe rakiety są o wiele mniej odporne na boczne uderzenia niż stare "drewniaki".
Jest też specjalna technika kroku "rakietowego" na lepki śnieg - nie unosimy stopy zakrocznej w górę, a lekko ją ciągniemy za sobą licząc na skuteczne "odcięcie" bryły śniegu od rakiety przez opór podłoża. To dość męczące wydaje się jedynie na początku. W rzeczywistości bardzo zmniejsza wysiłek marszu.
Miałem na nogach jeden raz w życiu jakieś rakiety wojskowe armii ponoć kanadyjskiej (zero oznaczeń i oczywiście nie mam pojęcia, kto to produkował!) - obrzeże wykonane z rury aluminiowej, a całe wnętrze wypełnione zaimpregnowana, grubą i mocną, ale nieco elastyczną tkaniną. "Suwanie" bardzo skutecznie usuwało przylepiony śnieg, ale wadą tych rakiet był brak jakichkolwiek zębów po spodem - spody były zupełnie gładkie. Nadawały sie zatem jedynie na tereny nizinne i lekko pagórkowate.
Czasem najskuteczniejsze jest spryskanie całych rakiet (po dokładnym oczyszczeniu ich ze śniegu!) smarem w spray'u. Ja używam WD-40 i... czasem to pomaga, co nie znaczy, ze w pełni skutkuje. Co kilkaset metrów zwykle trzeba spryskiwanie powtarzać, ale porównywanie specjalnych spray'ów anti-snow z moją metodą zawsze okazywało się korzystne dla WD-40 zarówno pod względem skuteczności jak i kosztów.
Jest także w miarę logiczna metoda na taki śnieg. Jeśli jest on koszmarnie lepki, to nie może być jednoczesnie zanadto sypki. Tak więc może się okazać, że najmądrzej jest zdjąć rakiety i po prostu przejść fatalny rejon na... butach. Jeśli marsz na butach męczy mniej, to znaczy ni mniej ni więcej, że rakiety w tym miejscu są zbędne. Po prostu!
Tak, czy inaczej - lepki śnieg to wielkie utrudnienie w marszu. Warto zatem dysponować sporym zapasem czasu na przebycie zaplanowanej trasy i zawsze (!) mieć ze sobą latarkę czołową z zapasowymi, noszonymi w "ciepłej" kieszeni bateriami. Dni zimowe są krótkie!
Na szczęście w naszych warunkach wielkie przestrzenie zalegającego lepkiego śniegu zdarzają się niezwykle rzadko...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10875
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Rakiety śnieżne - zrób to sam -

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 8 gru 2006, 23:14

*
"dracono" podrzucił mi taki link - http://www.inquiry.net/outdoor/winter/gear/snowshoes/index.htm

Według tych przepisów można samemu zbudować całkiem znośne rakiety śnieżne. Przy obecnych cenach rakiet jest to jakieś wyjście - może nawet najrozsądniejsze.
Jeśli ktoś zdecyduje się na budowę, proszę o jakieś fotki...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10875
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

TJ -

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 11 gru 2006, 23:11

Fajnie, ze przytaczasz spory kawał dyskusji...
A zrobiłeś to może także "w drugą stronę", hę?
Coś mi sie widzi, że nikt z tamtejszych dyskutantów jeszcze na rakietach nie pochodził sobie. Stąd zapewne "teoretyczność" obaw.
Nigdy nie wiadomo czy
>> stanie się w rakiecie na kamień, gałąź lub nawet dużą kępę trawy
>> pod śniegiem. Przy dużym nacisku i nie równomiernym rozłożeniu
>> masy...

No... inżynier pełną gębą - o mało co!
Cholera! A może sobie facet załatwi ubezpieczenie od pęknięcia rakiety na szlaku...? To mi na odległość pachnie turystyką po... monitorze jedynie.
TJ! Wiesz, co? Ty jesteś z Wa-wy. Zaproś ich na jakąś sensowną wyrypę do Kampinosu, ale jak spadnie trochę wiecej świeżego i kopnego śniegu. Jak będziecie potrzebowali rakiety, to dam ci namiar na COTG albo Rakiety.pl i tam za marne pieniądze pożyczycie sobie porządne rakiety, choć te czeskie na "wlinkowanej" stronie też nie wydają się złe. Na Kampinos zapewne wystarczą! Poza tym... one tanie są!
Mają może nie za mocne te wiązania, ale przecież i tak trzeba mieć ze sobą pare kawałków linki i taśmy "ad wsiakij pożarnyj słuczaj".
Jakby chcieli mieć bardzo solidne rakiety za jeszcze mniejsze pieniądze, podeślij im linka, który wynalazł dracono - ten z instrukcją samodzielnego zbudowania rakiet...! Ciekawe, czy w klubie politechnicznym znajdzie się jakaś "złota rączka"?
...polecam rakiety p.Kędry. Chodziłem w nich, przy bardzo złych
warunkach śniegowych...

Rakiety Kędry! Jasne, że są godne polecenia, ale raczej na bardziej płaskie wędrówki, powiedzmy... góra Beskid Niski, gdzie są produkowane. One nie mają żadnych zębów ani kolców! Widziałem egzemplarz z dorobionymi kolcami na obwodzie ramy... Za to dzięki prostocie budowy cena jest w miarę przyzwoita, a ewntualna naprawa zerwanej taśmy czy całego wiązania nie sprawia większego kłopotu nawet na mrozie pod gołym niebem. Wystarczy mieć kawałek sznurka i... trochę pomyśleć. W porównaniu z nowoczesnymi i delikatnymi (!) wypraskami plastikowymi, które nieco przerażają nienaprawialnością w warunkach polowych, są bardzo atrakcyjnym sprzętem turystycznym.
Link do rakiet Kędry - http://www.mirkpol.republika.pl/rakiety.htm
Ostatnio edytowano N, 31 gru 2006, 11:10 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 6 razy
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10875
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

jeszcze o rakietach

Postprzez TakiJeden » Wt, 2 sty 2007, 12:26

Z biuletynu mailowego Schroniska PTTK na Hali Krupowej:

ZIMOWA AKCJA RAKIETOWA
Z przyjemnoscia zawiadamiamy, ze w schroniskach PTTK na Hali Krupowej,
Markowych Szczawinach i Wielkiej Raczy oraz w kilkunastu innych
miejscach, otwarte zostaly wypozyczalnie rakiet snieznych. Mozna wybrac
sie w nich na wycieczke po okolicy, mozna tez zabrac je w dalsza droge i
zwrocic w jednym ze wspolpracujacych obiektow. Wykaz wypozyczalni rakiet
znajduje sie pod adresem http://www.krupowa.pttk.pl/rakiety.jpg oraz na stronie http://www.rakiety.pl .
TakiJeden
 
Posty: 1462
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Z serwisu mailowego schroniska na Krupowej:

Postprzez TakiJeden » Pn, 29 sty 2007, 20:46

RAKIETOWY BIEG NA HALE
Dnia 3.03.2007, wspolnie z Salonem Turystyki Aktywnej PTTK Wierchy organizujemy Pierwszy Rakietowy Bieg Na Hale. Impreza utrzymana bedzie w konwencji zabawy. Do udzialu zapraszamy wszystkich - bez wzgledu na wiek i kondycje. "Bieg" stanowi wyjatkowa okazje do wyprobowania rakiet snieznych!
Wiecej informacji:
http://www.krupowa.gory.pl/zlo.htm#bieg lub
http://www.krupowa.pttk.pl/zlo.htm#bieg
Zapraszamy tez na Drugi Bieg na Rycerzowa: http://www.rycerzowa.pl
TakiJeden
 
Posty: 1462
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

TJ -

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 29 sty 2007, 20:58

Wiemy, wiemy!
Wybieramy sie nawet...
Będziesz?
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10875
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 8 mar 2007, 19:35

Wszystkich zainteresowanych rakietowym poruszaniem się po kopnych śniegach informuję, że wpisałem w Google takie hasło "rakiety śnieżne" i "wypożyczanie" - wysypało sie 60 ofert!
Nie trzeba od razu kupować.
Można wypożyczyć i dopiero jak się złapie bakcyla pomyśleć o zebraniu kasy. To trochę kosztuje. Niestety.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10875
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 16 lip 2007, 09:25

Gdyby ktoś chciał samodzielnie zbudować rakiety śnieżne - http://ciecinski.eco.pl/ltsurv_z.html
Jedna uwaga: zamiast przywiązywać rakietę do buta linką lepiej zastosować gotową i odpowiednio długą taśmę do troczenia z mocnym zaciągaczem, co jest lepszym rozwiązaniem, bo nie ma potrzeby tak mocnego ściągania wiązania, a to przy niezbyt twardych butach powoduje ucisk stopy i jej marznięcie - to groźne!
Tamże kilka "zawijasów" survivalowych, ale nie chciałem już tego szatkować.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10875
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Arni » Pn, 19 lis 2007, 13:23

Zima idzie więc odświeżę temat.
Zygmunt, taka sprawa. Rakiety są dość drogie i im ich przeznaczenie na wyższą wagę użytkownika tym odpowiednio cena idzie w górę. Ja normalnie ważę ok. 105kg doliczając do tego sprzęt zimowy z namiotem, śpiworem itd. myślę że wyjdzie tego ze 120kg.
Owszem są takie rakiety ale po pierwsze bardzo drogie, a po drugie kolosalnie wielkie (od ok. 65 do nawet 80cm długości!!! oraz ok. 22/23cm szerokości)
I tu rodzi się pytanie, czy faktycznie jest tak ważny dobór nośności rakiet? Czy wg. twojego doświadczenia nie wystarczyły by mi rakiety o nośności do 100 czy 110kg które w użyciu będą znacznie wygodniejsze z racji mniejszej długości? Czy będę się mocno zapadał w takich, że nie da się iść? Jak to wygląda w praktyce?
Arni
 
Posty: 128
Dołączył(a): Cz, 21 gru 2006, 21:10

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 19 lis 2007, 21:36

Arni napisał(a):...czy faktycznie jest tak ważny dobór nośności rakiet?

Uważam, że kupowanie rakiet o zbyt małej nośności jest błędem.
Inna sprawa, czy rzeczywiście musisz mieć cały bagaż na plecach?
A może pomyślisz o pulkach?
Jest taki wątek na tym forum.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10875
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Arni » Wt, 20 lis 2007, 15:50

Wiem, że są półki ale raczej takie rozwiązanie odpada. Zima to nie główny okres mojej eksploatacji górskiej i jakoś tak mi to nie pasi. Ale OK, znam twoje zdanie.
Arni
 
Posty: 128
Dołączył(a): Cz, 21 gru 2006, 21:10

Postprzez Hairy » Wt, 20 lis 2007, 16:40

Arni ja ostatnio na allegro znalazłem nowe rakiety za 110 zł takie jak Tobie są potrzebne.
Jeszcze ich nie dostałem jak tylko otrzymam napisze co są warte.
Hairy
 
Posty: 613
Dołączył(a): Pn, 21 lut 2005, 12:13
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 4 sty 2008, 13:58

Zmobilizowany przez Sefera zrobiłem dwie poglądowe fotki moich rakiet:

[ img ]

Tak to wygląda od góry i od dołu...

[ img ]

A także z boku...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10875
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez karart » So, 5 sty 2008, 14:09

Na początku listopada wybrałem się z kumplami w Beskid Żywiecki. Plan był ambitny, z Węgierskiej Górki do Zawoi czerwonym szlakiem z noclegami na Miziowej i Markowych Szczawinach. Niestety w ten dzień tak mocno sypnęło śniegiem (9.11), że do Rysianki brodziliśmy w śniegu po pas. Ledwo dowlekliśmy się do schroniska. Na szczęście była możliwość wypożyczenia rakiet na Rysiance a oddanie ich na Miziowej. Tak też zrobiliśmy. Koszt wypożyczenia 10 zł, zastaw 150 zł. Niestety wypożyczono nam dwie sztuki (było nas pięciu), bo podobno na Miziowej nie mięli tyle pieniędzy żeby nam zwrócić zastaw (czysta kpina).
Ale wracając do rakiet. Osobiście uważam - rewelacja. Nikt nie namówi mnie więcej do wyjścia w góry zimą bez rakiet. Szliśmy w puchu, zresztą jako jedyni na szlaku przez cały dzień, a zapadaliśmy się najwyżej po kolana. Bez rakiet po pas. Coś pięknego. Niestety z Miziowej musieliśmy kontynuować wędrówkę bez rakiet więc zeszliśmy do Korbielowa.
Następnym razem na pewno wypożyczę rakiety przed wyjazdem. Koszt wypożyczenia jest podobny jak w w/w schroniskach a przy wcześnieszym zgłoszeniu ustawią odpowiednią nośność rakiet (np. w sklepach Horyzont).
karart
 
Posty: 17
Dołączył(a): Wt, 29 maja 2007, 21:45
Lokalizacja: Kędzierzyn-Koźle

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 5 sty 2008, 15:20

A ja bym radził przejrzeć ten wątek od samego początku, bo można tu znaleźć zarówno instrukcję samodzielnego zbudowania rakiet jak i namiary na polskiego producenta rakiet w cenie zaskakująco... niskiej.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10875
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Rakiety śnieżne - nowa moda, czy bardzo stara metoda?

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 8 paź 2016, 10:51

A gdyby na nogach były rakiety...?

[ img ]

A w rękach kijki z talerzykami śnieżnymi...?
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10875
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Sprzęt, wyposażenie, prowiant i sposoby turystyczne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości