Sucho w namiocie - lampion i inne sposoby

Tematy wspólne dla wielu dziedzin turystyki aktywnej.

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Sucho w namiocie - lampion i inne sposoby

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 21 lut 2007, 11:56

Dobrym sposobem na poprawienie sobie warunków bytowania w namiocie jest lampion – zwykły znicz nagrobny w plastikowej, najlepiej żółtej koszulce i koniecznie z blaszanym przykryciem. Zapalenie takiego znicza i postawienie go w menażce na karimacie dość szybko wysusza dach sypialni, oświetla namiot przyjemnym światłem i znacznie poprawia komfort w całym namiocie. Wymagana jest przy tym jednak nadzwyczajna ostrożność. Przykrywka znicza nagrzewa się bardzo mocno i można się nią poparzyć. Nie należy tej pokrywki zdejmować. To właśnie promieniujące z niej we wszystkich kierunkach ciepło jest najbardziej cenne. Najlepiej wykorzystamy to ciepło, jeśli ustawimy lampion na środku namiotu, jak najdalej od ścian. Najlepsze wyniki osiąga się w kwadratowych namiotach kopułowych.
W żadnym wypadku nie wolno zasypiać, pozostawiając zapalony lampion – to zawsze skończy się pożarem. Równie ryzykowne jest opuszczanie namiotu bez zgaszenia znicza. Nieodwołalnie – przed zaśnięciem lub opuszczeniem namiotu musimy zgasić lampion.
Jeśli komuś z powodów estetycznych lub emocjonalnych nie odpowiada znicz, może zastosować stearynowy lampion świąteczny. Różni się on od znicza tylko kształtem otworków w pokrywce, zwykle osłonka bywa czerwona i przy takiej samej wielkości jest od znicza nieco droższy. Obydwa jednak nie są dużym wydatkiem i mało ważą – warto zatem nosić w plecaku mały znicz lub lampion – mniejsza o nazwę. Po wypaleniu się wkładu można wstawiać do środka małe kawałki świeczki lub lepiej wkład w metalowej osłonce do „domków zapachowych”. Nawet kilka dni z wciskającą się pod płótna mżawką nie podłamie nas psychicznie, jeśli będziemy mieli lampiony. Mają one długi okres palenia się. Zwykle pali się je średnio przez trzy godziny dziennie. Tak więc dwudziestoczterogodzinny znicz wystarcza na sześć dni.
Dawniej używano do podsuszania namiotów zwykłych świeczek, ale za bardzo kopcą i podgrzewają tylko małą powierzchnię dachu sypialni. Powoduje to przegrzanie tkaniny i groźbę zapalenia się dachu nad świeczką. Znicz jest stokroć lepszy.
Używanie kuchenki butanowej do suszenia namiotu jest bardziej kosztowne i dużo mniej skuteczne. Niską skuteczność można nieco poprawić przez umieszczenie nad palnikiem odwróconej dnem do góry małej menażki i bardzo mocne ograniczenie wielkości płomienia aż do absolutnie minimalnego – grozi to samoistnym zgaśnięciem palnika przy małym podmuchu powietrza spowodowanym choćby przez machnięcie ręcznikiem.
Jeśli coś takiego nastąpi, trzeba koniecznie najpierw przewietrzyć namiot, a dopiero później ponownie zapalić palnik. Mała przestrzeń namiotu bardzo szybko może osiągnąć stan mieszaniny wybuchowej butan-powietrze. Próba powtórnego zapalenia palnika bez przewietrzenia zakończy się wtedy potężnym wybuchem.
Koniecznie musimy z namiotu wypuszczać spaliny palnika przez otwarcie wejścia. Ograniczenie ilości świeżego powietrza spowoduje kopcenie płomienia. Kopcenie zawsze świadczy o niedostatecznym spalaniu. Zamiast dwutlenku węgla w spalinach powstaje wtedy silnie trujący tlenek węgla .
Do wentylacji namiotu podczas palenia się małego znicza z przykrywką wystarczą okienka siatkowe sypialni i rozpięcie suwaka tropiku. W namiotach kopułowych wystarcza mały otwór wentylacyjny w dachu.
Kuchenki benzynowej ze względu na silną toksyczność spalin nie wolno używać do podgrzewania powietrza w namiocie. Palniki kocherów nie mają żadnej możliwości regulacji płomienia i też nie nadają się do tego.
Najdroższe modele kuchenek na paliwo ciekłe mają specjalne palniki żarzące do ogrzewania namiotów, ale już same ich ceny powodują dreszcze. W naszych warunkach trzeba cały zapas paliwa do tych kuchenek zabierać z domu. W wiejskich sklepach nie kupimy ani nafty , ani oleju parafinowego. W dużych miastach też niełatwo z tymi zakupami. Najłatwiej kupić naftę kosmetyczną – drogą, ale dostępną w wielu sklepach kosmetycznych.
W kuchenkach tych można stosować, po wymianie dyszy palnika, łatwo dostępną w sklepach z farbami benzynę oczyszczoną, ekstrakcyjną lub nawet benzynę samochodową czy olej opałowy. Ze względu na spaliny, stosując jakiekolwiek inne paliwo niż spirytus denaturowany, nie można używać tych kuchenek w namiotach i w pomieszczeniach zamkniętych. Są zatem w naszym, często deszczowym klimacie w tej wersji zupełnie nieprzydatne w turystyce namiotowej. Ich rzeczywista przydatność dotyczy turystyki wyprawowej w rejony o trudnym do przewidzenia rodzaju zaopatrzenia. Wtedy są bezcenne, bo jedyne z możliwych do zastosowania. Należy tylko zapewnić odpowiednie wietrzenie pomieszczeń – niestosujących tej zasady już nie ma na tej ziemi...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10910
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Sefer » Śr, 21 lut 2007, 12:20

Używanie kuchenki butanowej do suszenia namiotu jest bardziej kosztowne i dużo mniej skuteczne. Niską skuteczność można nieco poprawić przez umieszczenie nad palnikiem odwróconej dnem do góry małej menażki i bardzo mocne ograniczenie wielkości płomienia aż do absolutnie minimalnego – grozi to samoistnym zgaśnięciem palnika przy małym podmuchu powietrza spowodowanym choćby przez machnięcie ręcznikiem.

Tutaj małe zoobrazowanie tego co mówi Zygmunt- zdjęcie z obecnej wyprawy Simone Moro
[ img ]

Dopisek: Z.S.:
Tak to bywa, gdy się "bierze i wkleja" zdjęcia z obcych portali: linki się... urywają!
Sefer
 
Posty: 532
Dołączył(a): Pn, 2 paź 2006, 19:21
Lokalizacja: >600m npm

Postprzez dareq » Śr, 21 lut 2007, 12:44

Cenne rady.Mam tylko jedna obawe ...dorosli beda wiedziec,ze trzeba uwazac zeby nie przewrocic ,nie dotykac i nie kombinowac a jak wytlumaczyc to dzieciakom ?? Zastanawiam sie czy sa jakies zabezpieczenia lub ktos cos madrego wymyslil w kwesti dodatkowego bezpieczenstwa.Najprosciej powiedziec zeby nie wchodzily do namiotu natomiast kiedy mamy przez 2-3 dni nonstop deszcz to jest to ciezkie w realizacji
dareq
 
Posty: 115
Dołączył(a): Wt, 2 sty 2007, 12:33
Lokalizacja: slask

dareq -

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 21 lut 2007, 13:01

a jak wytlumaczyc to dzieciakom ??

Normalnie, po polsku!
I tak zabierając dzieciaka w tak "egzotyczne" warunki, musisz mu wytłumaczyć dosłownie wszystko od zdejmowania butów przy kazdym wejściu do namiotu aż po kupkę "w kucki", nie?
Dziecko na pierwszych takich wyprawach musi być cały czas obserwowane i trzeba (koniecznie!) spokojnie, ale stanowczo wdrażać je w taki sposób bytowania. Inaczej to w ogóle nie ma sensu.
Najprosciej powiedziec zeby nie wchodzily do namiotu natomiast kiedy mamy przez 2-3 dni nonstop deszcz to jest to ciezkie w realizacji

Odstawianie dziecka "na bok" jest najgłupszym rozwiązaniem z możliwych.

Oczywiście, że wymyślono inne metody ogrzewania namiotów - patrz "STG - on line!", ale to wszystko waży i... kosztuje. Paskudnie dużo waży i kosztuje. Ja bym radził wstawiać lampion w niewielką menażkę i podwieszać to na długim sznurku pod kopulą namiotu - niech dynada!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10910
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez dareq » Śr, 21 lut 2007, 13:10

Po Polsku mozna wytlumaczyc i beda wiedzialy ale w momncie kiedy tak jak to dzieci...udzieli im sie stan euforyczny...zapomna na 10 sek i zaczna szalec wtedy jest problem bo nie ma w tym umyslnosci z ich strony ale niebezpieczenstwo istmieje...

Co do reszty to moge powiedziec ze to juz weteranki...bedzie to ich 3ci dziki wypad pod namiot :biggrin:
dareq
 
Posty: 115
Dołączył(a): Wt, 2 sty 2007, 12:33
Lokalizacja: slask

dareq -

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 21 lut 2007, 13:39

zapomna na 10 sek i zaczna szalec wtedy jest problem...

Otóż, nie ma problemu, gdy z dziećmi idzie kilka dorosłych osób. Zawsze ktoś musi je mieć "na oku". Nawet w nocy "na siusiu" trzeba wytaskać się z dziciakiem z namiotu i... wyjść.
Jedna dorosła osoba może iść z jednym dzieckiem, ale to już musi być bąbel którego Ty nazywasz "weteranem".
The Live it's brutal and full of zasadzkas...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10910
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Sucho w namiocie - lampion i inne sposoby

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 6 lip 2011, 12:53

Jak to działa z tym lampionem w namiocie?
Takie pytanie ktoś mi zadał na priv, więc wyjaśniam.
W powietrzu zawsze znajduje się nieco pary wodnej. "Rozpuszczalność" pary wodnej w powietrzu jest zjawiskiem termodynamicznym, więc im wyższa temperatura, tym więcej wody "zmieści się " w, powiedzmy, jednym metrze sześciennym powietrza...
Ilość pary wodnej, w procentach wagowych czy objętościowych w jednostce powietrza nazywamy wilgotnością bezwzględną.
Istnieje jednak taka ilość pary wodnej w powietrzu, że więcej już się tam nie "zmieści". Oczywiście jest to zjawisko opisywane jako para nasycona!
Jeśli porównamy jakąś obserwowaną wilgotność powietrza i podzielimy ją liczbowo przez wilgotność pary nasyconej w tej samej temperaturze oraz wynik pomnożymy przez 100, otrzymamy wartość wielkości fizycznej określaną jako wilgotność względna obserwowanego powietrza w dokładnie tej właśnie temperaturze.
Jest oczywistym wobec powyższego, że obniżając temperaturę każdego powietrza wilgotnego, "zbliżamy się" do stanu pary nasyconej, czyli wilgotności względnej równej 100 procent! Kiedy już to osiągniemy, mamy tak zwany punkt rosy, czyli zaczyna się wytrącać z powietrza najzwyklejsza, znana nam od dziecka rosa!

Wracając do namiotu, kajuty jachtu na wodzie itp...
Jeśli zwykle nad ranem w namiocie panuje wstrętna wilgoć i wszystko w dotyku jest po prostu mokre, wystarczy choćby odrobinę, o kila zaledwie dziesiątych stopnia Celsjusza podnieść temperaturę powietrza, by pozostać powyżej punktu rosy i woda nie zacznie się osadzać na wszystkim!
Jasne, że nasz lampion może się okazać zbyt małym grzejnikiem dla wystarczającego efektu, ale zawsze można zapalić... dwa.

PS. Oczywistym jest, że ten lampion ani o ułameczek procenta nie obniża wilgotności bezwzględnej powietrza!
Ale obniża wilgotność względną!
I o to chodzi, i o to chodzi...!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10910
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Sucho w namiocie - lampion i inne sposoby

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 8 mar 2018, 12:47

Tak się porobiło, że ponoć przepisy Unii Europejskiej zabraniają produkowania i sprzedawania lampionów w obudowie plastikowej. Ponoć grozi to pożarem...
Jasne, jasne! Wystarczy, że trafi na totalnego głupka!

Lampiony w obudowie szklanej to nie jest dobry pomysł dla turysty i na tegorocznym spływie nie miałem tego wynalazku...
Udało mi się jednak w tych dniach "upolować" takie w plastiku i to w najlepszej do moich celów wielkości - jeden wystarcza na tygodniowy spływ.
Oczywiście zanabyłem drogą kupna od razu 10 za... zupełnie śmieszne pieniądze.
Na kilka lat mi wystarczy, a potem... się zobaczy, czy w ogóle będą mi potrzebne?
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10910
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Sprzęt, wyposażenie, prowiant i sposoby turystyczne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości