GOPR - poradnik górski - on line!

Takie, siakie i owakie - wszystkie kochamy!

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 4 sie 2007, 21:02

Sefer napisał(a):Jak już mówiłem poprawne jest 30 uciśnięcia: 2 wdechy!!
Pozdrowienia z Pragi(czeskiej);))

A założysz się, ze za dziesięć lat będzie inny kanon w tej sprawie? I na pewno zostanie udowodnione naukowo, że będzie lepszy.
Pozdrowienia z Łodzi... polskiej.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez apollyon » N, 5 sie 2007, 10:15

Właśnie po prawnie 30:2, ale przez tyle lat było 15:1 i też działało, więc jaka jest wyższość tej pierwszej metody, jeżeli ta i ta działa
apollyon
 
Posty: 26
Dołączył(a): Pn, 5 lut 2007, 16:47
Lokalizacja: Gorzów

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 5 sie 2007, 10:32

apollyon napisał(a):ale przez tyle lat było 15:1 i też działało, więc jaka jest wyższość tej pierwszej metody, jeżeli ta i ta działa

A ty myślisz, że serce wie, jaka "norma" prawnie obowiązuje?
Ono bije, albo... nie - finał!
To są standardy przyjęte prawnie i mają znaczenie dla prokuratora jedynie.
Jeśli jesteś zawodowym ratownikiem, i zastosujesz nie ten standard, który trzeba, ratowany nie ożył, ktoś "doniósł", to masz "miłą pogawędkę" z prokuratorem i ewentualnie kilka lat "odosobnienia" na "spokojne przemyślenie problemu".
Ja jestem ratownikiem wodnym bardzo starej daty - pamiętam jeszcze 5:1 i też przytopiony facet mi ożył... Widocznie jego serce nie znało standardów UE. Wtedy to się nazywało EWG.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 14 sty 2010, 22:48

Tygodnik Podhalański napisał(a):]Być albo nie być
Sezon nie zaczął się jeszcze na dobre, a już są ofiary śmiertelne wśród tatrzańskich turystów. Zima w górach to czas podwyższonego ryzyka dla wszystkich, którzy chcą chodzić po szlakach turystycznych, zjeżdżać na nartach czy snowboardzie w świeżych śniegach poza trasami czy też wspinać się w odległych rejonach górskich, do których często dociera się, pokonując m.in. niebezpieczne żleby. Dla nikogo nie ma taryfy ulgowej.

Jest kilka przyczyn wypadków zdarzających się w górach. Jednak chyba największym, podstawowym jest brak wyobraźni i realnej oceny własnych umiejętności. Aby wyeliminować lub zminimalizować ten aspekt, należy zdobyć odpowiednie doświadczenie w poruszaniu się zimą po górach (najlepiej pod okiem fachowca – doświadczonego przewodnika wysokogórskiego), a także poznać metody ratowania się z opresji i umiejętnego zastosowania ich w skrajnych sytuacjach, które najczęściej zaskakują. Jednakże fundamentalną zasadą powinna być świadomość, że człowiek nie ma szans zwyciężyć z górskim żywiołem, więc dla własnego bezpieczeństwa powinien nauczyć się współistnieć z nim i poznać jego prawa.

Czas

Pierwszym czynnikiem, działającym zimą w górach na niekorzyść człowieka, jest czas. Planowanie zimowych wyjść (szczególnie w wyższe partie gór) ma się nijak do przewodnikowych czasów, a tym bardziej podawanych czasów letnich. Nierzadko zimowe czasy przejść są 2- lub 3-krotnie dłuższe niż, letnie. To, co latem wydawać się może miłym kilkugodzinnym spacerem, zimą może zamienić się w koszmar. Choćby trasa z Kuźnic (1000 m n.p.m.) na Halę Gąsienicową (ok. 1500 m n.p.m.) latem pokonywana w 2 godziny, zimą, przy zaśnieżonym i zawianym szlaku, może okazać się nie do przejścia. Brnąc po kolana czy nawet głębiej w zaspach, jest się skazanym na łaskę i niełaskę takiego „śnieżnego bagna”. W zasadzie trudno szacować czas przejścia takiego odcinka, nie mówiąc o olbrzymim wysiłku, jaki trzeba będzie włożyć w samo przemieszczanie się. Już choćby tylko z powodu ogromnych zasp należałoby odpuścić sobie wędrówkę tego dnia (takie zaspy nie występują przy najniższym, I stopniu zagrożenia), gdyż stanowią one potencjalne ryzyko zejścia lawiny.

Wiatr i temperatura

Jeśli w skrajnych warunkach (np. w „kopnych śniegach”) dojdzie taki czynnik, jak wiatr, sytuacja skomplikuje się jeszcze bardziej. Przede wszystkim odczuwana niska i tak temperatura obniży się jeszcze bardziej, co wywoła reakcję obronną organizmu, aby zachować stałą temperaturę ciała, co oznacza jeszcze większe zapotrzebowanie energetyczne. Przy nieodpowiednim ubraniu, organizm szybko wychładza się i może dojść do hipotermii. Po drugie wiatr ogranicza widoczność, niosąc ze sobą śnieżny pył, a nieraz i zamarznięte kawałki śniegu czy lodu. Zawieje i zamiecie śnieżne były już nieraz przyczyną śmierci, nie dając człowiekowi kompletnie szans na wyjście z huraganowej matni. Na dodatek wiatr natychmiast zawiewa ślady, po których można by wrócić w bezpieczny teren (np. choćby do zwartego lasu, dającego jako takie schronienie). Czynnikiem znacznie obniżającym kondycję psychiczną człowieka jest „wyjący” wiatr. Poza wszystkim najzwyczajniej w świecie może on nas „zwalić z nóg”, nie pozwalając kontynuować marszruty (czy podejścia na nartach ski-turowych). Innym, niezwykle groźnym zjawiskiem podczas wiatru jest odkładanie się mas śnieżnych na odkrytych odcinkach grani oraz w żlebach. W tym pierwszym przypadku wiejący wiatr (w Tatrach najczęściej z kierunku południowego i zachodniego, ale nie jest to reguła!), „odkłada” masy śniegu, które piętrzą się i rosną, jakby zawijając się i zwisając nad wschodnimi zboczami. Takie zwisające śniegi („nawisy”) można uruchomić nieświadomie, idąc granią, która już nie jest granią, a „wiszącym balkonem”, pod którym zieje przepaść. Innym niebezpieczeństwem jest „nawiany” śnieg w głębokich żlebach, depresjach i rozległych polach śnieżnych. Może się wydawać złudnie, że idziemy w bezpiecznym terenie, po skalnej, lekko zaśnieżonej grani, ale schodząc do żlebu natrafiamy na głębokie zaspy, które są jak „zawieszone pułapki” i po nawet niedużym nacisku na strukturę śniegu możemy uruchomić śmiercionośnego „rollercostera”, z którym nagle zaczynamy spadać w otchłań.

Lawiny

Największe spustoszenie sieją zimą lawiny, które można podzielić na 3 rodzaje: lawiny pyłowe (tworzą się z lekkiego puchu, unosząc w powietrzu duszący pył śnieżny), deski śnieżne (są to ułożone jakby „deskowato”, jedna na drugiej, warstwy śniegu, który padał przy różnych temperaturach – klasycznym przykładem jest warstwa świeżego śniegu, który zsuwa się po zmrożonej czy wręcz zalodzonej warstwie spodniej) i lawiny gruntowe (zdzierające ze stoków wszystko, co napotkają – ten typ lawin powstaje z ciężkiego, mokrego śniegu, zazwyczaj wiosną).

Istniejąca 5-stopniowa skala zagrożenia lawinowego informuje nas o potencjalnym zagrożeniu. Ale należy pamiętać, że aktualny stopień zagrożenia lawinowego jest tylko informacją o panujących warunkach. Dla lepszego zrozumienia problemu można stwierdzić, że wraz ze wzrostem stopnia zagrożenia lawinowego wzrasta proporcjonalnie powierzchnia obszarów o szczególnie „słabej wytrzymałości” w stosunku do pozostałego obszaru. I to właśnie my możemy mieć pecha i znaleźć się w takim miejscu. Nigdzie na świecie służby lawinowe nie są w stanie przewidzieć stanu zagrożenia lawinowego, wg którego można być w 100% bezpiecznym. Nie wolno zawierzać tylko i wyłącznie suchym danym i liczbom. Góry są żywiołem, a tym bardziej zimową porą dochodzić może do nagłych zmian struktury śnieżnej, co w konsekwencji grozi zejściem lawiny. Warto bardzo dokładnie zapoznać się z definicjami stopni zagrożenia lawinowego i stosować się do zawartych tam ograniczeń i wskazań.

Można by mnożyć przykłady i udowadniać, że góry zimą są wyjątkowo niebezpieczne, ale trzeba też powiedzieć, co można zrobić, aby – chodząc po nich – być w miarę bezpiecznym. Jest kilka żelaznych zasad, których nie wolno łamać:

1. Nigdy nie chodzimy samotnie w góry. Podczas zejścia lawiny mamy szansę, że towarzysz powiadomi TOPR lub sam nas odkopie.

2. Przed wyruszeniem na wyprawę zapoznajemy się z aktualną prognozą pogody oraz stopniem zagrożenia lawinowego i przewidywanymi zmianami pogody.

3. Zostawiamy dokładne informacje o planowanej trasie naszej wędrówki (w domu, w pensjonacie, osobie zaufanej np. sms-em itp.), a o ewentualnych zmianach trasy natychmiast powiadamiamy te osoby. W przypadku braku kontaktu z tymi osobami wskazane jest zawrócenie z trasy, nawet jeśli perspektywa kontynuacji nowo obranej trasy jest bardzo kusząca. W razie wypadku ratownicy TOPR będą przeszukiwać inny rejon (narażając swoje zdrowie i życie), niż ten w którym doszło do wypadku!

4. Zestaw ABC.

Zimowy turysta, wspinacz czy narciarz nie powinien wyruszać w góry bez tzw. zestawu ABC, w którego skład wchodzą: detektor lawinowy, sonda lawinowa i łopatka lawinowa. Ważne jest, aby wszyscy uczestnicy wycieczki czy ski-tury posiadali taki zestaw i umieli go obsługiwać, gdyż może to stanowić o czyimś życiu lub śmierci!

Z pomocą detektora lawinowego ustawionego na funkcję SEARCH (szukanie) możemy odebrać sygnał innego detektora, ustawionego na funkcję SEND (wysyłanie), nawet z kilkudziesięciu metrów. Akcja ratunkowa prowadzona natychmiast po zatrzymaniu się lawiny może okazać się jedyną szansą uratowania poszkodowanego. Trzeba pamiętać, że najszybszy czas dotarcia ratowników to kilkadziesiąt minut. Przez pierwsze 15 minut od zasypania szanse przeżycia wynoszą ponad 90% , po 30 minutach co najmniej połowa zasypanych już nie żyje…

5. Plecak ABS – Austriak Peter Aschauer opatentował plecak z systemem ABS (Avalanche Bag System), który daje prawie 100% bezpieczeństwa osobom porwanym przez lawinę. Obszerny materiał, poświęcony temu typowi plecaków oraz genezie ich powstania, zamieszczony jest na stronie firmy Tatratrade z Zakopanego, prowadzącej także wynajem zestawów ABC (www.tatratrade.com.pl)

6. Do ekwipunku należą poza tym: ciepłe ubrania oddychające, ubrania nie przepuszczające wiatru, 2 komplety rękawic, 2 czapki, gogle (w sytuacji zadymki śnieżnej,w narciarskich goglach będziemy cokolwiek widzieć), czołówka z zapasem baterii, GPS (albo chociaż kompas), ochraniacze na buty, kijki narciarskie (najlepiej teleskopowe), raki, czekan, rakiety śnieżne (jeśli są ku temu warunki, rakiety śnieżne utrzymają nas na powierzchni i pozwolą w miarę płynnie poruszać się), termos ze słodką gorącą herbatą, energetyczne batony (w zależności od planowanej trasy odpowiednia ilość jedzenia).

Osoba porwana przez lawinę

Jeśli już lawina zostanie uruchomiona, należy działać błyskawicznie. Osoby posiadające plecak ABS powinny uruchomić rączkę na lewym ramieniu – po jej szarpnięciu „odpalimy” 2 komory z gazem, które w przeciągu kilku sekund pojawią się na bokach plecaka. Z takim zestawem lawina nas porwie, ale nie wciągnie do środka (robiono badania w Alpach i wynik spadających w lawinie manekinów z odpalonym plecakiem ABS, które pozostały na powierzchni, wynosił aż 95%!). Po zatrzymaniu się mas śniegu pozostaniemy na wierzchu – może połamani czy poturbowani, ale żywi. Jednak jeśli nie mamy plecaka ABS, należy natychmiast „uwolnić się” od plecaka, rozpinając go i zrzucając z pleców (są znane przypadki śmierci w lawinie spowodowane nie samym śniegiem, ale zerwaniem kręgów szyjnych przez ciężki plecak, uderzony jej podmuchem). Kolejną rzeczą jest ściągnięcie pasków od kijków i odrzucenie tego „balastu”. Jeśli mamy narty na nogach i jesteśmy w stanie je odpiąć, zróbmy to. Każdy dodatkowy element przypięty do naszego ciała działa jak kotwica, wciągająca w dół. Sama lawina działa jak pralka. Wciąga do środka i wyrzuca na powierzchnię, wciąga i wyrzuca, itd. W tym szalonym zjeździe należy pamiętać o utrzymaniu ramion i dłoni wokół głowy, gdyż dzięki temu po zatrzymaniu się wielu ton śniegu będziemy mieć szansę po pierwsze na zachowania nie uszkodzonej głowy, a po drugie, co ważniejsze, może uda się stworzyć dodatkową strefę powietrzną pomiędzy wdzierającym się wszędzie śniegiem a naszym ciałem – przede wszystkim ustami i nosem. Być może utworzona wtedy wolna strefa, nazywana też „poduszką powietrzną”, pozwoli nam kilka czy kilkanaście minut dłużej oddychać (znany jest przykład Artura Hajzera sprzed 2 lat, który spadając z grani Czerwonych Wierchów w lawinie, zachował przytomność umysłu i wyciągnął rękę z czekanem, co spowodowało, że po zastygnięciu śniegu czekan był widoczny na wierzchu lawiny i ratownicy TOPR wyciągnęli całego i zdrowego himalaistę ze śnieżnej pułapki).

Jeśli posiadamy detektor lawinowy lub kurtkę z wszytą blaszką, firmowaną przez system RECCO (wiele kompletów zimowych ubrań posiada ten system, wbudowany przez producenta), mamy duże szanse na przeżycie. Jeśli nie posiadamy tych urządzeń, nasze szanse przeżycia bliskie są zeru… Pamiętajmy o tym, że narażając bezsensownie i lekkomyślnie swoje życie, narażamy życie ratowników, którzy udadzą się w góry, by nieść pomoc…

Pomocne linki:

www.topr.pl (informacja o stopniu zagrożenia lawinowego)
www.icm.edu.pl (prognoza pogody)
www.tpn.pl (informacje o stanie szlaków narciarskich w Tatrach i warunkach do uprawiania turystyki)
www.mammut.ch (avalanche rescue) firma Mammut produkuje najwyższej jakości zestawy ABC (detektor, sonda, łopatka)
www.recco.com (system ratownictwa lawinowego)

Jakub Brzosko
(konsultacja merytoryczna artykułu: naczelnik TOPR Jan Krzysztof)
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez radek83 » Pt, 15 sty 2010, 11:08

Wypadki w zimie w Tatrach zdarzają się zwykle bardzo doświadczonym turystom i wspinaczom.
Jeżeli ktoś mi mów, że wypadkowi np. na Rysach ulegli niedoświadczeni turyści to myślę że ta osoba ma nie równo pod sufitem. Nie wyobrażam sobie żeby iść na Rysy i nie znać zasad poruszania się, nie mieć obchodzonych w zimie Zachodnich i części Wysokich. Dla mnie to oczywiste.
Jednak jeżeli mówi prawdę o tych osobach to są to samobójcy najzwyczajniej w śwecie. Po pierwsze doświadczony turysta zimowy umie ocenić pogodę i warunki (chociaż przykład Hajzera i ostatni tego Węgra pod Wysoką świadczy że na lawiny nie ma kozaka, każdy jest pyłkiem, a lawina nie wie, że jest ekspertem). W tym roku w dzień wypadku pod Rysami ponoć wiał halny. No bardzo przepraszam, ale nawet laik wie co się wtedy dzieje.
Dla niektórych "odpuszczenie" górze, zostawienie jej na następny rok nie wchodzi w rachubę. Oni muszą ją zdobyć! Przecież góra jest niewzruszona na nasze działania. Ma to gdzieś, że ktoś ją zdobywa. Dziś ktoś wejdzie i zejdzie a ona jak stała tak będzie stać prze kolejne długie lata. I wszystkie szkolenia, porady mogę sobie o kant d... rozbić.
radek83
 
Posty: 239
Dołączył(a): Śr, 25 lut 2009, 10:28

Postprzez Sefer » Pt, 15 sty 2010, 11:16

Raczej to drugie- TOPRowców pod tym względem nie posądzałbym o "nierówno pod sufitem". Mało masz przykładów działań samobójczych?? Przeca u nas duch sarmacko-kozacki wiecznie żyw- jak lenin.
Sefer
 
Posty: 532
Dołączył(a): Pn, 2 paź 2006, 19:21
Lokalizacja: >600m npm

Postprzez Pratt » Pt, 15 sty 2010, 12:09

radek83 napisał(a): No bardzo przepraszam, ale nawet laik wie co się wtedy dzieje.

Myślę Radek, że masz mocno wyidealizowane zdanie o polskich turystach, czy też raczej "turystach". Przypadków, które świadczą o co najmniej braku refleksji (choć najczęściej o zwykłym odmóżdżeniu), powodujących moje niedowierzanie (na zasadzie, jak w Biblii: uwierzyłem, bo zobaczyłem, w przeciwnym razie wiary bym nie dał) napotykam co roku wiele. Zimą są one jaskrawe, latem giną w ciżbie.
Pratt
 
Posty: 52
Dołączył(a): Wt, 5 sty 2010, 10:41
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 15 sty 2010, 15:19

radek83 napisał(a):Jednak jeżeli mówi prawdę o tych osobach to są to samobójcy najzwyczajniej w śwecie.

Aż tak dobrze znasz tę prawdę? Podziwiam, bo mnie się jeszcze nie udało pogadać z żadnym trupem. A z kolei oceniać bez wysłuchania ocenianego, to trochę niesprawiedliwe, nie uważasz?
radek83 napisał(a):Po pierwsze doświadczony turysta zimowy umie ocenić pogodę i warunki (chociaż przykład Hajzera i ostatni tego Węgra pod Wysoką świadczy że na lawiny nie ma kozaka, każdy jest pyłkiem, a lawina nie wie, że jest ekspertem).

Czyli sam sobie zaprzeczyłeś...
To teraz już nie wiem, co o tym wszystkim sądzisz?
Zamykać te Tatry zimą na solidny łańcuch i dużą kłódkę, czy nie zamykać?
radek83 napisał(a): W tym roku w dzień wypadku pod Rysami ponoć wiał halny. No bardzo przepraszam, ale nawet laik wie co się wtedy dzieje.

A skąd masz tę informację, że halny... ponoć?
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez radek83 » Pt, 15 sty 2010, 21:31

O halnym wiem z relacji członka innego forum. Kręcili się w rejonie Czarnego Stawu (jakieś ćwiczenia na lodospadzie). Napisał, że był w tym dniu halny.
Co do zamykania Tatr to może Słowacy dobrze robią, ale z drugiej strony tam też są wypadki. Ja góry w zimie postanowiłem zostawić tym co znają się na tych "klockach". Nikt mnie w zimie nie wyciągnie powyżej żadnego schroniska w Tatrach. Nawet na łatwą trasę.
Co do samobójców. To można odróżnić zapaleńca-półlaika od doświadczonego wygi. Jakby nie byli laikami to szliby po zimowej drodze. I co o tym myśleć?
radek83
 
Posty: 239
Dołączył(a): Śr, 25 lut 2009, 10:28

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 15 sty 2010, 21:56

radek83 napisał(a):O halnym wiem z relacji członka innego forum. Kręcili się w rejonie Czarnego Stawu (jakieś ćwiczenia na lodospadzie). Napisał, że był w tym dniu halny.

Wczoraj rozmawiałem o tym wypadku z Michałem Kochańczykiem, który w tym czasie prowadził w MOku kurs taternictwa zimowego i dzień w dzień był w "terenie" - w dniu wypadku także i ani słowem nie wspomniał o halnym. Jest nie do pomyślenia, by czegoś takiego nie zauważył, albo o tym zapomniał.
radek83 napisał(a):Co do zamykania Tatr to może Słowacy dobrze robią, ale z drugiej strony tam też są wypadki.

Nie mówiłem o słowackim modelu "zamykania Tatr", a o całkowitym.
radek83 napisał(a):Ja góry w zimie postanowiłem zostawić tym co znają się na tych "klockach". Nikt mnie w zimie nie wyciągnie powyżej żadnego schroniska w Tatrach. Nawet na łatwą trasę.

Ani to grzech, ani zasługa. To, że z czegoś rezygnujemy, nawet gdyby u podstaw leżała chęć uniknięcia zatrudnienia TOPR-u, wcale nie gwarantuje, że w tym czasie nie zaabsorbujemy sobą innych służb ratowniczych i to z dala od gór.
Oczywiście zupełnie inną kwestią jest odpowiednie lub nieodpowiednire przygotowanie do zimowej turystyki tatrzańskiej.
radek83 napisał(a):Co do samobójców. To można odróżnić zapaleńca-półlaika od doświadczonego wygi. Jakby nie byli laikami to szliby po zimowej drodze. I co o tym myśleć?

Ja robię i zamieszczam tu medialną kwerendę wypadków górskich od kilku lat i po zweryfikowaniu kilku zdarzeń z opisami prasowymi doszedłem do wniosku, że warto jedynie odnotowywać te wypadki. Natomiast komentowanie na podstawie tak zdawkowych informacji jest zawsze obarczone ogromnym ryzykiem wyjścia na wyboiste manowce.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez radek83 » So, 16 sty 2010, 18:01

Co do halnego to tak wyczytałem, nie wiem czy to celowe wprowadzanie w błąd przez tą osobę.
Co do wypadków to wiadomo, że większość ludzi nie chce kończyć tragicznie swojego życia. Ci z Rysów też zapewne nie. Każda śmierć jest tragedią. Wypadek w górach może się zdarzyć zawsze i trzeba robić wszystko żeby go uniknąć. To nie jest chodnik w mieście że jak się poślizgniemy to nic się nie stanie.
Kilka razy się przekonałem na własnej skórze o niebezpieczeństwach w górach. I zwykle jak coś mi się przytrafiało to było to w łatwych miejscach w piękny słoneczny dzień. Tak więc trzeba stale uważać.
radek83
 
Posty: 239
Dołączył(a): Śr, 25 lut 2009, 10:28

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 16 sty 2010, 18:55

radek83 napisał(a):...zwykle jak coś mi się przytrafiało to było to w łatwych miejscach w piękny słoneczny dzień.

I właśnie z takich przyczyn cała STG dotyczy wyłącznie turystyki letniej - w różnych układach, aspektach i wariantach, ale wyłącznie letniej, bo tego można... ewentualnie poduczyć się z książki. Co do górskiej turystyki zimowej, to już wyłącznie pod okiem - i ręką! - bardzo doświadczonego instruktora.
Pisząc STG tak sądziłem i w dalszym ciągu uważam, że nie należy pisać i wydawać poradnika zimowej turystyki górskiej.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Szkoła górska TOPR - Burze

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 8 sie 2010, 09:27

Film instruktażowy do pobrania i dokładnego obejrzenia - http://vimeo.com/13832580
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Szkoła górska TOPR - Burze

Postprzez Tomasz Adamski » Pn, 9 sie 2010, 11:50

Zygmunt Skibicki napisał(a):Film instruktażowy do pobrania i dokładnego obejrzenia - http://vimeo.com/13832580


Kurczę. A ja już trzy dni wcześniej umieściłem ten materiał w dziale "Góry>Film" http://skibicki.pl/forum/viewtopic.php?t=1345
Jeśli wprowadza chaos to usuń post z odnośnikiem, ale ja bym go zostawił.
Film można też znaleźć na mojej skromnej stronce w zakładce z opowiadaniami. Zapraszam serdecznie http://www.axtom.pl.tl/Elektryczny-odwr%F3t.htm
Tomasz Adamski
 
Posty: 106
Dołączył(a): Pt, 11 wrz 2009, 17:08
Lokalizacja: Ruda Śląska

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 9 sie 2010, 12:09

Nic złego się nie stało. To nawet dobrze, że on jest w kilku miejscach.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: GOPR - poradnik górski - on line!

Postprzez Piellko » Cz, 23 maja 2013, 23:17

dziękuję, bardzo przydatne ;)
Piellko
 
Posty: 4
Dołączył(a): Pt, 17 maja 2013, 13:32

Re: GOPR - poradnik górski - on line!

Postprzez Robertoo » Pt, 12 lip 2013, 19:13

Burza w górach jest z jednej strony czymś przerażającym, ponieważ często nie ma się gdzie schronić, natomiast z drugiej strony ten grzmot, który odbija się od grani jest czymś co rzadko można usłyszeń gdzie indziej. Wtedy dopiero widzimy piękno gór i niebezpieczeństwo jakie się z nimi wiąże. W trakcie burz najważniejsze jest zachowanie spokoju i rozsądek. Irytuje mnie, że będąc w schroniskach równo z początkiem burzy większość "turystów" zaczyna swoje zejście na dół, mając nadzieję, że zdążą przed rozpętaniem się burzy na dobre.
Ostatnio edytowano Wt, 3 wrz 2013, 21:56 przez Robertoo, łącznie edytowano 1 raz
Robertoo
 
Posty: 3
Dołączył(a): Śr, 3 lip 2013, 10:15

Re: GOPR - poradnik górski - on line!

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 12 lip 2013, 19:26

Robertoo napisał(a):BIrytuje mnie, że będąc w schroniskach równo z początkiem burzy większość "turystów" zaczyna swoje zejście na dół, mając nadzieję, że zdążą przed rozpętaniem się burzy na dobre.

A czemu Cię to irytuje?
Ty przemokniesz na wylot, czy oni?(*)
Daj sobie na luz. Wszystkich nie oświecisz, całego świata nie zbawisz!
Zresztą, poniżej schronisk w aspektach burzowych prawie wszędzie jest stosunkowo mało niebezpiecznie, choć i tam zdarzają się problemy - nawet bez udziału gwałtownych zjawisk atmosferycznych.

Proponuję przemyśleć następujący punkt widzenia problemu: kolosalna większość tak zwanego ruchu turystycznego - badania mówią, że circa 90% - tylko jeden raz w życiu bywa w górach. Pewnie właśnie ze względu na uświadomienie sobie bilansu całej wycieczki: drogo, dużo chodzenia, bolące nogi, nie ma się gdzie schować przed deszczem - katorga, a i tak prawie nic nie było widać! "Wszędzie jest lepiej niż w górach!"
Zdajesz sobie sprawę, jak by te góry wyglądały, gdyby się co najmniej co drugiemu z nich spodobało?

Jak dla mnie to im mniejsze tłumy na szlakach, tym fajniej!

(*) A tak po prawdzie, to jak w górach zaczyna się burza, nigdy nie trwa krótko, a na dodatek co kwadrans warunki na szlakach robią się gorsze. Bywa że im wyżej, tym znacznie gorsze. Czemu się dziwisz, że ludzie chcą w takiej sytuacji znaleźć się jak najszybciej jak najniżej? Przecież na odcinkach poniżej schronisk akurat tak jest, że im niżej, tym dużo łatwiej, a tym samym bezpieczniej. Mówiąc prawdę kilka razy bardzo żałowałem, że chciałem burzę przeczekać w schronisku. Zwykle kończyło się koniecznością nie planowanego nocowania tam. :sad: :cry:
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: GOPR - poradnik górski - on line!

Postprzez Luna » So, 13 lip 2013, 14:31

ładnie napisane artykuły :) poradnik polecam do przeczytania,
Luna
 
Posty: 2
Dołączył(a): Śr, 3 lip 2013, 17:10

Re: GOPR - poradnik górski - on line!

Postprzez Nevbe » Wt, 16 lip 2013, 14:43

całkiem przyjemne to szkolenie, dobrze przemyślane w ogóle jestem zdania że e-learningowo człowiek jakoś szybciej przyswaja wiedzę tak przy okazji ; )
Nevbe
 
Posty: 2
Dołączył(a): Wt, 9 lip 2013, 13:41

Re: GOPR - poradnik górski - on line!

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 21 lip 2014, 18:57

Ktoś mi podesłał link - http://vod.tvp.pl/seriale/obyczajowe/ratownicy
Może to i warte obejrzenia, ale tak po prawdzie, to z ekranu jeszcze się nikt rozsądku... nie nauczył.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Poprzednia strona

Powrót do Góry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości