Jak nie Bieszczady, to co?

Takie, siakie i owakie - wszystkie kochamy!

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Jak nie Bieszczady, to co?

Postprzez TakiJeden » N, 14 kwi 2013, 19:55

@Mateusz:

W odpowiedzi na twój post napisałem: ... wciąż jeszcze można znaleźć, jak się wie, gdzie szukać... Otóż: co do Bieszczadów sensu largo, to fragment Gór Sanocko-Turczańskich leżący między obwodnicą a granicą ukraińską (na północ od Czarnej, na południe od Ustrzyk Dolnych, obejmuje dolinę byłej wsi Stebnik i niegdysiejszej kolonii niemieckiej Steinfels) to góry całkiem wysokie (najwyższy szczyt 909) i absolutnie odludne. W prawdziwych Bieszczadach szlaki gdzie trudno spotkać turystę też wciąż są, w szczególności odcinek pasma granicznego od Rabiej Skały do Jasła a i od Rabiej Skały do Rawek (wyjąwszy krótki odcinek od trójstyku na Krzemieńcu do Wielkiej Rawki). A są tam widokowe połoniny, bardzo piękne. Inna rzecz, że z racji długości odcinka pozbawionego dojść/odejść i odległości od cywilizacji (długość tych dojść które są) szlak graniczny to ciężka wyrypa i jak się wyjdzie o świcie, to dojdzie się aż na wieczór... Ciekawe też są, choć znacznie niższe, Bieszczady po słowackiej stronie i leżące nieco dalej wulkaniczne góry Wyhorlat (byłem tam, wiem co piszę). Inna propozycja, też wokół granicy to trasa Muszyna--Leluchów -- góry Czergov (SK) -- Bardejov (SK) -- grupa Lackowej -- Krynica. Klimaty gór Czergov zbliżone są do bieszczadzkich, cokolwiek ładnych polan grzbietowych też tam jest, i nie wiem co prawda jak teraz, ale kiedy tam byłem kilkanaście lat temu to na szlaku przez cały dzień nie spotkałem nikogo.
Ostatnio edytowano Wt, 13 sie 2013, 21:52 przez TakiJeden, łącznie edytowano 7 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: dla Mateusza

Postprzez Mateusz » Pn, 15 kwi 2013, 07:12

Bardzo Ci dziękuję za taki temat, chętnie poczytam coś więcej jeśli znajdziesz czas i ochotę. Później będę miał też pewnie kilka pytań, ale najpierw skonfrontuje to co napisałeś z mapą.

Góry Wyhorlat - to też wzbudziło moją ciekawość. Może coś więcej napiszesz ze swojej tam wizyty?

Ciekaw jestem co na nazwę tematu powie miłościwie nam panujący administrator. Choć nie powiem "dla Mateusza" to iście marketingowa nazwa - przykuwa uwagę niczym akcja charytatywna ;)
Mateusz
 
Posty: 12
Dołączył(a): N, 14 kwi 2013, 11:34

Jak nie Bieszczady, to co?

Postprzez TakiJeden » Pn, 15 kwi 2013, 10:12

Mateusz napisał(a):Góry Wyhorlat - to też wzbudziło moją ciekawość. Może coś więcej napiszesz ze swojej tam wizyty?

Poza propozycją "za Hoszowem", która jest czysto teoretyczna, ale z mapy i okien autobusu wygląda interesująco, pozostałe pomysły są przećwiczone. Jakieś wspominki z wypraw w Czergov i Wyhorlat postaram się ci zamieścić (bez obrazków - w tych czasach jeśli fotografowałem to jeszcze na kliszy) jak znajdę na to czas, a także bardziej szczegółowe itinerarze tras, powiedzmy, z Wetliny czy Cisnej w Wyhorlat, oraz przez góry Leluchowskie, Czergov, Okolice Bardejova i zachodni skraj Beskidu Niskiego.
Ciekaw jestem co na nazwę tematu powie miłościwie nam panujący administrator. Choć nie powiem "dla Mateusza" to iście marketingowa nazwa - przykuwa uwagę niczym akcja charytatywna ;)

Zygmunt co najwyżej to przetytułuje, albo dołączy do innego wątku...

NB. Układanie itinerarzy karpackich to jest na tym forum moje hobby... jest tu kilka takich*, częściowo wydumanych, częściowo przećwiczonych. Przynajmniej część z tych wydumanych staram się potem w miarę czasu i możliwości przećwiczyć, co skutkuje raportem** zwykle ilustrowanym...

NB2: co do Czergova, to zamieszczam tu odsyłacz do ciekawej strony słowackiej poświęconej tym górom. Sądząc z licznych fotek, nadal wygląda tam jak za moich czasów...

-----------------------------------
* żeby nie być gołosłownym:
---------"przewodnik" po polskich Karpatach
---------itinerarz trasy Budapeszt-Kraków (jeszcze nie przećwiczony; trasa marzeń, która chyba w marzeniach pozostanie...)
---------projekt wycieczki rodzinnej w Beskid Wyspowy
** przykładowe raporty:
---------z Orawy
---------z Beskidu Wyspowego
Z innych gór też bywają: np. z wycieczki narciarskiej w Góry Świętokrzyskie...
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: dla Mateusza

Postprzez Mateusz » Śr, 17 kwi 2013, 07:30

TakiJeden napisał(a):NB. Układanie itinerarzy karpackich to jest na tym forum moje hobby... jest tu kilka takich*, częściowo wydumanych, częściowo przećwiczonych. Przynajmniej część z tych wydumanych staram się potem w miarę czasu i możliwości przećwiczyć, co skutkuje raportem** zwykle ilustrowanym...


I za to właśnie uwielbiam te forum (choć zabiera mi dużo czasu :P), że jest tu tyle informacji, propozycji i komentarzy, i ludzie którzy je tworzą zawsze coś pomogą a wiedzę mają ogromną (łechtam, łechtam ale taka prawda)

TakiJeden napisał(a):NB2: co do Czergova, to zamieszczam tu odsyłacz do ciekawej strony słowackiej poświęconej tym górom. Sądząc z licznych fotek, nadal wygląda tam jak za moich czasów...


Nie podoba mi się stwierdzenie "za moich czasów" ale to chyba bardziej przemyślenia nie na forum, może na priv jakbyś chciał żebym wyjaśnił...

TakiJeden napisał(a):---------itinerarz trasy Budapeszt-Kraków (jeszcze nie przećwiczony; trasa marzeń, która chyba w marzeniach pozostanie...)


A to muszę przyznać zaciekawiło mnie, ambitnie, zachowam sobie w pamięci tą trasę. Dziękuję. Do tego co napisałeś też bym znalazł jakieś przemyślenia... Jakoś mnie tak wzięło :P
Mateusz
 
Posty: 12
Dołączył(a): N, 14 kwi 2013, 11:34

Jak nie Bieszczady, to co?

Postprzez TakiJeden » Śr, 17 kwi 2013, 13:01

Mateusz napisał(a):Nie podoba mi się stwierdzenie "za moich czasów" ale to chyba bardziej przemyślenia nie na forum, może na priv jakbyś chciał żebym wyjaśnił...

"za moich czasów" = wtedy, kiedy tam (Czergov) byłem, a to było ca. 20 lat temu... więc mogłoby się zmienić, ale sądząc z fotek nie zmieniło się. Odkąd byłem w Wyhorlacie (99) też już kilkanaście lat minęło, więc moja znajomość terenu jest trochę przestarzała, ale od czego są mapy, internet, etc...
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Wyhorlat, Czergov i Węgry

Postprzez TakiJeden » Śr, 17 kwi 2013, 19:57

W obecnym czasie, gdy granica polsko-słowacka jest całkowicie otwarta, łączenie w wycieczkach terenu po obu stronach granicy jest czymś zupełnie naturalnym. Te kilkanaście lat temu było o tyle trudniej, że granicę można było przekraczać tylko w określonych miejscach. Czergov to był 93 czy 94 i to była moja pierwsza Słowacja. Teraz, gdybyś się tam wybierał, to ruszasz rano z Leluchowa i masz cały dzień do dyspozycji, ja musiałem pojechać pociągiem do Pławca, potem wrócić do Czircza, i tak procedury graniczne zeżarły mi pół dnia. Jeśli wrzucisz sobie mapę z podanego linku, to tam jest zielony szlak z Czircza na Uhlisko, czerwony na Mały Minczol, i dalej niebieski do Livova. Wtedy zielony miał chyba trochę inny przebieg i wchodził bezpośrednio na Mały Minczol. Szedłem tym zielonym i niebieskim, pod koniec zgubiłem szlak i już o zachodzie słońca zszedłem na drogę Livov -- Lukov-Venecia, cerkiew w Venecii to oglądałem już z zewnątrz po ciemku a nocleg znalazłem aż w Malcowie. Pogoda tego dnia była jak należy a widoki były takie jak na wskazanej stronie... Pamiętam że na której polanie wylazłem na orła przedniego (zerwał się do lotu z jakiegoś suchego pniaka) i zaskoczyło mnie jak wielkie to ptaszysko... Następnego dnia lało i spędziłem go głównie w autobusie (jechałem do Regetovki, gdzie miałem namierzone schronisko) a kolejny dzień gdy pogoda była nieco lepsza ale wciąż popadywało przeznaczyłem sobie na zwiedzanie (zamek Zborov, zabytkowe śródmieście Bardejova, skansen szaryski w Bardejovskych Kupelach). Potem znów zrobiło się ładnie, i poszedłem w Beskid Niski po polskiej stronie. Itinerarz który bym ci tu proponował, przejście przez Czergov dawałby moją ówczesną trasą tyle że dalej przez Krzyże aż do samego Bardejova (choć warto z Livova zboczyć do Venecii by obejrzeć cerkiew). To da się zrobić w jeden dzień jak ma się cały do dyspozycji. Potem z Bard. Kup. Magura Stebnicka, Busov i Lackowa i powrót do Krynicy już po polskiej stronie.

Na Węgrzech byłem przy okazji zaćmienia słońca w 99 które oglądać pojechałem do Vesprem. Samo zaćmienie oglądałem nad Balatonem (planowałem ze wzgórz ale układ pogody był taki że Balaton okazał się lepszym miejscem), następnego dnia uciąłem sobie jednodniówkę po wzgórzach na zachód od miasta, po czym pojechałem do Szentendre, stąd opis tego miasteczka w przewodniku Budapeszt-Kraków oparty jest na autopsji.

A w Wyhorlat wybrałem się w końcu września 99. I to w efekcie też była jednodniówka, trasą Zemplińskie Hamry -- Sniński Kamień -- Morskie Oko i drogą od Morskiego Oka do szosy Sobrance-Michalovce... (obejrzyj sobie na mapie) Jakiś itinerarz na słowackie Bieszczady i Wyhorlat zaproponuję ci gdy zdobędę aktualne mapy. Zachodnia połowa Wyhorlatu jest poligonem wojskowym i w 99 była niedostępna dla ruchu turystycznego, ale nie jestem pewien czy teraz nie wyznakowano tam szlaków.
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: dla Mateusza

Postprzez Mateusz » Śr, 17 kwi 2013, 21:46

TakiJeden napisał(a):Jakiś itinerarz na słowackie Bieszczady i Wyhorlat zaproponuję ci gdy zdobędę aktualne mapy


Z tym nie ma aż takiego pośpiechu, bo to póki co melodia przyszłości. Po prostu zainteresowały mnie góry Wyhorlat i chciałem coś więcej skubnąć o nich.
Mateusz
 
Posty: 12
Dołączył(a): N, 14 kwi 2013, 11:34

Jak nie Bieszczady, to co?

Postprzez TakiJeden » Śr, 17 kwi 2013, 22:06

Mateusz napisał(a): Po prostu zainteresowały mnie góry Wyhorlat i chciałem coś więcej skubnąć o nich

No to masz parę słowackich linków o tych górach:
http://www.zemplinska-sirava.sk/sirava/ ... a/vihorlat
http://www.turista.sk/index.php/region-vihorlat
http://www.treking.cz/regiony/vihorlatske-vrchy.htm (ta akurat czeska)
i przegląd obrazków na googlu
https://www.google.pl/search?q=vihorlat ... 80&bih=895
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Jak nie Bieszczady, to co? (dla Mateusza)

Postprzez TakiJeden » N, 21 kwi 2013, 14:29

Wyciąg z mojej dyskusji z Mateuszem na privie (mogący IMHO zainteresować publiczność postronną):
Mateusz napisał(a):Co do Bieszczadów i sprawdzania w rzeczywiści Twoich propozycji oraz pisania z nich relacji to bardzo chętnie, jest jednak małe "ale". W Bieszczadach nigdy nie byłem, moje pojęcie o nich wywodzi się tylko z opowiadań pana Zygmunta i Twoich itinerarzy

na to moja odpowiedź:
No to zacznijmy ab ovo...
1. Dawno zacząłeś chodzić po górach?
2. Jakim systemem najczęściej chodzicie:
---------- a. baza i pętelki
---------- b. wielodniówki od schroniska do schroniska
---------- c. namiot i przed siebie?
3. Jakie góry macie już za sobą?

Mateusz napisał(a):Odpowiadając po kolei na Twoje pytania:
1. Trzeci rok drepczemy po górach i są to Tatry...
2. Chodzimy systemem a. mamy swoja bazę w znienawidzonym przez was Zakopcu (głównie ze względu na koszt i warunki) jednak w tym roku mamy też już zamówionych kilka nocy w Murowańcu lecz dalej jest to system a. - póki co.
3. Odpowiedziałem w pytaniu pierwszym co mamy za sobą i w dużej części przed sobą, jeśli chodzi o dalsze plany to Bieszczady intrygują mnie, ciekawią i gdzieś tam dojrzewają w mojej głowie, lecz to tylko zarys. Nie potrafię powiedzieć czemu tak jest, po prostu czuję, że jeszcze nie teraz. W Beskid Śląski mieliśmy zawitać na tegoroczną majówkę, lecz splot różnych wydarzeń rzuca nas w ukochane Tatry więc nie przeciwstawialiśmy się losowi. Lecz nie wykluczone, że jeszcze tam zawitamy...

na to moja odpowiedź:
Jeśli rzeczywiście myślisz o "rozszerzeniu formuły" o inne góry i formy wędrówek to moja sugestia dla ciebie byłaby taka:

1. przy okazji któregoś z pobytów w Zakopanem wybierzcie się na trzydniówkę w Gorce: trasa absolutny klasyk -- start od szosy Nowy Targ--Chabówka (ew. przyst. kolejowy Pyzówka) przez Stare Wierchy na Turbacz, a dalej na Gorc, albo w Pasmo Lubania. Na tej trasie schroniska są co 4h marszu, (za Turbaczem już nie, ale bez problemu można dostać tam nocleg w górnych przysiółkach Ochotnicy zachodzących prawie na sam grzbiet; w sezonie na Gorcu i na Lubaniu są bazy namiotowe) a okazji podziwiania Tatr w całej ich rozciągłości multum. Sądzę że zapłacenie gospodyni za trzymanie izby "na pusto" przez dwie noce da się odżałować. NB. Nie róbcie tego na majówkę! W tym roku powyżej 1000 m będzie, przynajmniej po lasach, w tym czasie jeszcze sporo śniegu. Brodzenie przez śnieg po kolana, a w rzeczy w wodzie wyżej kostek, to zabawa dla masochistów. Mam takie doświadczenie z maja w Gorcach, choć to już dawno było... Kosztem trzeciej nocy opłaconej w Zakopcu na pusto, wycieczkę w Gorce można też rozszerzyć o Pieniny.

2. Bieszczady dla kogoś, kto nigdy tam nie był, nadal będą bardzo atrakcyjne, byle się nie pchać w ceprowiska. Dla turysty szlakowego, który nie dojrzał jeszcze do tego by z namiotem urywać się w zupełną dzicz, ograniczenia nałożone na bieszczadzką turystykę od czasów, gdy Zygmunt biwakował pod "Słoniem", nie mają znaczenia. Dobrą porą na te góry jest wrzesień, gdy buczyny zaczynają już rudzieć, a ceperstwo siedzi już po miastach. Oczywiście, korzystanie z możliwości jakie stwarza Traktat Schengeński i włączenie w program wycieczki gór po słowackiej stronie (po ukraińskiej na razie, niestety, się nie da), choćby kończąc i w Wyhorlacie właśnie, jest przy takiej wyprawie jak najbardziej sensowne (uwaga: po sezonie może być problem z bazą na Słowacji). Ale wpierw sugeruję przećwiczyć wycieczkę wielodniową w Gorcach. Zupełnie inaczej chodzi się "na lekko", a inaczej, gdy na grzbiecie trzeba dźwigać te 20 kilo.

3. Polska ma 500 km gór na długość i 50 do 100 km gór na szerokość, licząc razem Karpaty i Sudety; doliczywszy do tego zapustki w sąsiednie okolice krajów ościennych (pograniczne okolice Słowacji i Czech są wielce interesujące, by wspomnieć poza Wyhorlatem i Czergovem o których mowa już była, takie masywy jak Mała i Wielka Fatra albo Słowacki Raj w Karpatach, albo czeską część Gór Stołowych), a do tego jeszcze Góry Świętokrzyskie, pagórczaste okolice południowych wyżyn w rodzaju Roztocza (południowo-wschodnia, przyległa do granicy część, jest w swym charakterze bardziej "bieszczadzka" niż same Bieszczady!) czy niby-góry na nizinach niektóre wcale wysokie, choćby na twojej Suwalszczyźnie; żeby to wszystko schodzić, życia nie starczy.

Mateusz napisał(a):Racja, zwłaszcza, że w niektóre miejsca ciągnie bez względu na to ile razy się już je widziało.
Pierwsza propozycja jak najbardziej ciekawa i myślę, że do sprawdzenia, może nawet w tym roku. Gdzieś w głowie tli się też GSB (może coś na ten temat byś skrobnął?) a nawet łuk Karpat, jednak to wszystko przed nami dopiero...
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Jak nie Bieszczady, to co? (dla Mateusza)

Postprzez TakiJeden » N, 21 kwi 2013, 14:53

Mateusz napisał(a):Gdzieś w głowie tli się też GSB (może coś na ten temat byś skrobnął?)

Proszę bardzo:
Główny Szlak Beskidzki to jest czerwono znakowany szlak stanowiący "kręgosłup" sieci szlaków w Beskidach. Prowadzi, nie licząc dojściówek na początku i na końcu* od Czantorii na granicy czeskiej po przełęcz Bukowską na granicy ukraińskiej, albo, jeśli wolisz, od przełęczy Bukowskiej po Czantorię. Liczy ca. 500 km i z pewnością nie został pomyślany jako trasa na jedną wycieczkę. Przejście całości normalnym tempem zajęłoby cały miesiąc. W istocie, szlak ten dzieli się na 4 sekcje (punkty graniczne sekcji: Rabka, Krynica i Komańcza) odpowiadające 4 regionom górskim na duży stopień GOT (każda duża GOT, kolejno brązowa, srebrna i złota wymaga ciągłego przejścia dwóch regionów, na każdy stopień innych przy czym w ciągu jednego roku można robić tylko jeden, przynajmniej tak było kiedyś; teraz regulamin GOT, zdaje się, nieco się pod tym względem zliberalizował). Przy czym, o ile w sekcji Rabka-Krynica, a w zasadzie również w sekcji bieszczadzkiej, GSB stanowi najbardziej oczywistą trasę zwiedzenia całości, o tyle w sekcji obejmującej Beskid Śląski i Żywiecki więcej sensu może mieć kombinowanie odcinków GSB z innymi szlakami, zaś w Beskidzie Niskim GSB jest, moim zdaniem, trasą suboptymalną -- tam jego przebieg jest odwzorowaniem stanu cywilizacji 60 lat temu, i zdecydowanie ciekawsze trasy pełnego przejścia Krynica-Komańcza (albo Komańcza-Krynica) można ułożyć nie przejmując się czerwonymi znakami. W moim "przewodniku" znajdziesz praktycznie cały GSB, z wyjątkiem niektórych odcinków w Beskidzie Niskim zamiast których proponowałem alternatywy, moim zdaniem ciekawsze. Szlak nosi imię Kazimierza Sosnowskiego, wg. niektórych źródeł jego wschodnia połowa imię Orłowicza.

Na pojedynczą wielodniówkę nadaje się jedna sekcja szlaku, najwyżej dwie, przy czym, jak już wyżej pisałem, czerwonych znaków nie warto trzymać się niewolniczo.
---------------------
*Odcinki Ustroń-Równica-Ustroń-Czantoria na zachodzie, oraz Wołosate-Przełęcz Bukowska na wschodzie
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Itinerarz wyprawy w Czergov i Busov

Postprzez TakiJeden » Cz, 2 maja 2013, 15:54

Jak zapowiadałem, stosowny itinerarz zamieszczam (mapa na końcu postu):

Dzień 1.
Z Krynicy wyruszamy szlakiem niebieskim przez Górę Parkową i Szalone. Schodzimy do Powroźnika (zabytkowa cerkiew łemkowska, podobno najstarsza w Polsce). Dalej za znakami niebieskimi przez najwyższy szczyt Gór Leluchowskich (Kraczonik, 918) do Leluchowa. Etap ten zajmie ok. 7h marszu.
Dzień 2.
Z Leluchowa, nadal za znakami niebieskimi, przekraczamy granicę słowacką (wieś Ruska Vol'a). Stąd, wciąż szlakiem niebieskim, na Mały Minczol 1054 (właściwy Minczol 1157, najwyższy szczyt Czergova ok. 2km S, szlakiem czerwonym). Z Małego Minczola, wciąż szlakiem niebieskim, ku wschodowi łagodnie obniżającym się grzbietem. Po drodze malownicze polany. Szlak prowadzi do wsi Livov (ok 6h od Leluchowa). Okolica jest generalnie odludna i bardzo prawdopodobne, że na szlaku nie spotkamy nikogo. Ok. 3 km N od Livova podwójna wieś Lukov-Venecia z zabytkową drewnianą cerkwią. Noclegu można szukać w Livovie, zejść do Lukova, ew. wcześniej zabiwakować na połoninie. Alternatywa: iść dalej 2h szlakiem niebieskim przez niską przełęcz w poprzecznym grzbiecie do wsi Kriże, gdzie jest turystyczna chata.
Dzień ten można także rozegrać ambitniej: Z Małego Minczola szlakiem czerwonym na Minczol, dalej głównym grzbietem (zn. niebieskie) w kierunku szczytu Czergov (1050) w pd.-wsch. części pasma. Zejście do Livova z przełęczy Priehyby (zn. zielone), do Kriżów z przełęczy Lysina (również szlakiem zielonym); ze szczytu Czergov szlak czerwony na przełęcz Żobrak. Na głównym grzbiecie pasma połoniny podobne do bieszczadzkich. Okolice szczytu Czergov leżą w intensywniej penetrowanym (z racji położenia w pobliżu Preszowa) turystycznie rejonie pasma. Ok. 1 km S od szczytu Czergov schronisko turystyczne (Chata Czergov). Uwaga: dystans z Leluchowa do Chaty Czergov to ok. 12 h. marszu. Jeśli dysponujemy namiotem itp. sprzętem biwakowym, mozna ten dzień rozbić na 2 zabiwakowawszy na połoninie, ale poza szczytowymi partiami Minczola (rezerwat!). Można też do programu dołożyć dodatkowy dzień i zabazowawszy w schronisku zrobić wycieczkę do Livova i Lukova-Venecii (np. trasą Czergov--Lysina--Priehyby--Livov--Lukov-Venecia--Livov--Kriże--Lysina--Czergov, albo odwrotnie). Trasę kolejnego dnia zaczynamy szlakiem czerwonym w kierunku przeł. Żobrak
Dzień 3.
Do Kriżów, chyba że dotarliśmy tam poprzedniego dnia. Stąd szlakiem niebieskim na przełęcz Żobrak, i z niej szlakiem czerwonym schodzimy do Hervartova, a potem dalej za zn. czerwonymi do Kl'uszova. Stąd można pojechać do Bardejova autobusem lub pociągiem, albo przez położony pod grzbietem kolejnego wzgórza przysiółek Mihal'ov pójść do Bardejova pieszo (zn. czerwone). W Mihal'ovie możliwość noclegu.
Dzień 4.
Bardejov jest starym miastem, z licznymi zabytkami znacznej rangi, jednym z głównych ośrodków miejskich Szarysza. Kilka km N od miasta uzdrowisko Bardejovske Kupele, w którym szaryski skansen, a dalej miasteczko Zborov, z ruinami zamku na pobliskim wzgórzu. Dzień ten zatem sugeruję przeznaczyć na zwiedzanie atrakcji turystycznych Bardejova, Zborova i Bardejovskych Kupeli.
Dzień 5.
Z Bardejovskych Kupeli szlakiem czerwonym na Stebnicką Magurę (900) z której szlakiem niebieskim schodzimy do Vyżnego Tvarożca. Szlak niebieski prowadzi dalej do Cigel'ki, ale bokiem, przez siodło oddzielające Busov od pasma granicznego, dlatego sugeruję zamiast niego nieznakowaną leśną drogę która wyprowadzi na przełęcz (875) między Busovem (1002, najwyższy szczyt Beskidu Niskiego) a jego północno-wschodnim trabantem (ok. 900). Na przełęczy zn. zielone szlaku z Gaboltova do Cigel'ki. Za zn. zielonymi na szczyt Busova, po czym tą samą drogą spowrotem na przełęcz, i dalej do Cigel'ki. Z Cigel'ki na grzbiet graniczny zn. żółte. Na granicy spotykamy czerwony słowacki szlak graniczny i zielony polski. Za zn. zielonymi schodzimy do Wysowej. Całość tego etapu winna zająć ok. 7h.
Dzień 6.
Z Wysowej do Krynicy szlakiem zielonym przez Ostry Wierch, Lackową, wieś Mochnaczkę i Huzary, ok. 8h. Możemy też zaraz na początku zboczyć do łemkowskiego sanktuarium na górze Jawor (czerwone zn. szlaku spacerowego) i od cerkwi wprost na grzbiet, jak ścieżki prowadzą, po czym do zn. zielonych słowackim szlakiem granicznym. Gdyby etap ten zdawał się być za długi, można z przełęczy Beskid za Lackową zejść na pn. do Izb, i przenocować w tej wsi. Z Izb do Mochnaczki drogą przez górę Mizarne.

Całe kółeczko winno zająć mniejwięcej tydzień, przy wybraniu "ambitniejszego" wariantu do 10 dni.

Mapy: VKU Harmanec 1:50000 #104 Cergov; #105 Ondavska Vrchovina + jakaś mapa Beskidu Niskiego; mapy słowackie dostępne np. w "Sklepie Podróżnika". Interaktywna mapa pasma Czergov (bez pn. części opisywanej tu trasy, biegnącej przez Beskid Niski) znajduje się na wspomnianej wyżej słowackiej stronie.

Mapka opisywanej wyżej trasy. Źródło podkładu kartograficznego: GoogleMaps. Szlaki naniesiono na podst. wyż. wsk. map słowackich.
[ img ]
Na mapie zaznaczono szlaki którymi prowadzi proponowana trasa. Odcinki nieznakowane oznaczono linią brązową. Alternatywna trasa przez główny grzbiet Czergova z wariantowymi zejściami do trasy głównej oznaczona linią przerywaną.
Ostatnio edytowano Pt, 31 maja 2013, 14:47 przez TakiJeden, łącznie edytowano 2 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

A gdyby ktoś chciał...

Postprzez TakiJeden » Pn, 6 maja 2013, 14:51

przy okazji pobytu w Bieszczadach zaliczyć także Wyhorlat?

Wyhorlat (sł. Vihorlat, ukr. Вигорлат/Вигорлят) jest masywem pochodzenia wulkanicznego znajdującym się na wschodnim krańcu Słowacji. Wraz ze swym wschodnim sąsiadem Poprzecznym, przez który przebiega słowacko-ukraińska granica tworzy grupę górską Wyhorlackie Wierchy, stanowiącą zachodni kraniec wulkanicznego łańcucha ciągnącego się wzdłuż południowozachodnich stoków Karpat Ukraińskich, aż po położony już w rumuńskim Maramuresz masyw Gutyja. Od zachodu sąsiadują z nim Humieńskie Wierchy, niewielka grupa dość niskich, lecz interesujących wzgórz, zbudowanych głównie z wapieni. Północnozachodnie stoki Wyhorlatu zajmuje poligon wojskowy Valaszkovce, którego teren nie jest w zasadzie dostępny dla ruchu turystycznego (tzw. „dobrze poinformowane” źródła twierdzą, że przyczyną, dla której nie udostępnia się tego terenu turystom, w czasie gdy nie odbywają się tam manewry, jest opór środowiska myśliwskiego, jak łatwo się domyślić nie lubiącego gdy ktoś wścibia swój nieproszony nos w ich łowieckie, nie zawsze godziwe praktyki. Równie łatwo domyślić się silnych związków personalnych między środowiskiem myśliwskim a korpusem oficerskim Slovenskej Armady...). Na wschód od terenów wojskowych znajduje się Park Krajobrazowy Wyhorlat obejmujacy kalderę Morskiego Oka wraz z otoczeniem, i jest to zsadniczo najciekawsza część tej grupy górskiej. Najwyższym szczytem masywu jest Vihorlat (1075), lecz leży on w obrębie poligonu i nie jest dostępny turystom. Inne ważne szczyty to Motrogon (1017), Sniński Kamień (1006) i Nieżabiec (1023), wszystkie trzy w grzbiecie otaczającym kalderę Morskiego Oka. Na Snińskim Kamieniu interesujące wychodnie skalne, stanowiące też punkt widokowy ku Bieszczadom.
Samo Morskie Oko jest niewielkim, urokliwym jeziorem, zajmującym dno krateru. Wypływa z niego potok Okna, przełamujący się przez południowe obrzeże kaldery i spływający ku wsi Remetské Hámre i położonemu już na równinie miasteczku Sobrance. Doliną potoku, od Morskiego Oka do Remetských Hámrov prowadzi droga. Główny szlak turystyczny masywu, znakowany czerwono prowadzi obwodem kaldery od Remetských Hámrov przez Motrogon, Sniński Kamień i Nieżabiec, i dalej wiodącym ku południowi grzbietem do położonej przy szosie z Sobraniec do Ubli (Ubl’a: główna szosa ze Sniny, przejście graniczne na Ukrainę) wsi Podhorod’. We wschodniej części masywu, mniejwięcej w 1/3 drogi ze Snińskego Kamienia do Podhorodi przecina go szlak żółty z Remetských Hámrov do Strihoviec. Sieć szlaków uzupełniają szlaki zejściowe z rejonu Motrogona i Snińskiego Kamienia do Morskiego Oka, oraz szlaki wiodące na Sniński Kamień od północy: niebieski ze Sniny i zielony z Zemplinských Hámrov. Druga grupa szlaków turystycznych skupia się w południowozachodniej części masywu wokół (sztucznie odtworzonego) Viniańskiego jeziorka i wsi Vinné, skąd szlak niebieski prowadzi przez Humieńskie Wierchy do miasta Humienne nad Laborcem (znakowane zielono odgałęzienie do miasteczka Strażské). Na południe od Wyhorlatu rozciąga się już nadcisańska nizina, nieco pagórkowata pod samymi górami, dalej zaś płaska jak stół. Kotlinkę między pagórkami obrzeża niziny a połuniowozachodnimi stokami Wyhorlatu w latach 60-tych ub. w. zalano, tworząc duży zbiornik (dostępny dla celów rekreacyjnych) zwany Zemplińska Sirawa. Główne miasta omawianego obszaru, to położone w pobliżu zachodniego krańca Sirawy Michalovce, oraz położone przy północnozachodnim krańcu opisywanych gór Humienne. Całość obszaru otaczają drogi z Michalovców do Humiennego, z Humiennego przez miasteczko Sninę do Ubli, z Ubli do Sobraniec i z Sobraniec do Michalovców.
Od słowackiej części Bieszczadów Wyhorlat oddziela (przypominające nieco nasz Otryt) pasmo Nastaza (stanowiące istotną przegrodę w sieci drogowej, pozbawione przy tym pieszych szlaków turystycznych, a że położone w obrębie parku narodowego, trudne do legalnego przekroczenia), oraz szerokie na kilka – kilkanaście km Pogórze Ubliańskie – niskie wzgórza o nieregularnym układzie zajęte przez niewielkie lasy i rusińskie wioski (w niektórych ciekawe zabytkowe cerkwie).

Gdyby ktoś chciał, będąc z plecakiem w Bieszczadach, zwiedzić także Wyhorlat, to moje sugestie dla niego są takie:
1. Z Wetliny szlakiem żółtym na Rabią Skałę, i dalej bądź szlakiem żółtym do Nowej Sedlicy, bądź na Dziurkowiec szlakiem granicznym i zielonym do Runiny.
1a. Z Bacówki pod Rawką na Wielką Rawkę, dalej niebieskim na Krzemieniec (trójstyk granic PL-SK-UA) i czerwonym do Nowej Sedlicy.
2. Z Nowej Sedlicy bądź autobusem do Sniny, bądź piechotą, ale szosą niestety, do Ulicza (po drodze wsie Zboj i Ulicske Krive, w tej drugiej wsi bardzo interesująca drewniana cerkiew z XVIII w.; podobną cerkiew ze Zboja przeniesiono do skansenu w Bardejovie).
2a. Z Runiny bądź autobusem do Sniny, bądź szosą do Topoli (drewniana cerkiewka) i dalej szlakiem niebieskim do Ruskiego Potoku (drewniana cerkiewka), skąd albo autobusem do Sniny, albo pieszo, ale szosą do Ulicza.
3. Ze Sniny na Sniński Kamień i do Morskiego Oka. Zejście do Remetských Hámrov, dalej autobus stronę Michalovców.
3a. Z Ulicza szlakiem rowerowym przewijającym się wokół wschodniego krańca Nastaza do wsi Ruská Volova, już w dorzeczu Ublianki, skąd 10 km polnymi drogami przez wzgórza w kierunku południowozachodnim do wsi Strihovce.
4. Ze Strihoviec szlakiem żółtym i czerwonym na Nieżabiec, Sniński Kamień, i do Morskiego Oka. Dalej – patrz p.3.
5. Podjechawszy autobusem w stronę Michalovców, lecz nie dojeżdżając do miasta, możemy pobyczyć się nad Sirawą albo Viniańskim Jeziorkiem, po czym ruszyć przez Humieńskie Wierchy do Humiennego.
6. Powrót do Polski: albo pociągiem do Koszyc, skąd do Popradu, tramwajem do Smokowca i autobusem do Zakopanego (albo piechotą przez Tatry); albo pociągiem/autobusem w drugą stronę, do Medzilaborców (muzeum Andy’ego Warhola, sławnego nowojorskiego artysty, którego rodzice wywodzili się z pobliskiej Mikovej), skąd pieszo lub stopem szosą do Komańczy; wreszcie: do Sniny, skąd do Runiny; zaś z Runiny pieszo do Wetliny trasą 1. wspak, lub szlakiem niebieskim przez teren po dawnej wsi Ruské do Roztok Górnych i, np., zejście do Cisnej.

Do nawigacji na tym terenie posłużą mapy 1:50000 VKU Harmanec: #118 Bukovské Vrchy, oraz #126 Vihorlat & Zemplinská Širava.

Załączona niżej mapka przedstawia znakowane szlaki Bieszczadów słowackich (Bukovské Vrchy) -- nr. 1 -- i Wyhorlatu wraz z Humieńskimi Wierchami -- nr. 2.; zaznaczono również te szlaki polskie, które mają znaczenie jako dojścia do opisywanego obszaru. Obszar poligonu zakropkowano na szaro. Drogi jezdne, którymi prowadzą wyżej podane propozycje tras oznaczono kolorem brązowym, szlak rowerowy umożliwiający przejście z Ulicza do Ruskej Volovej pomarańczową kreską. Trasę, którą trzeba pokonać "jak ścieżki prowadzą" przez wzgórza, pola i wioski Pogórza Ubliańskiego, zaznaczono schematycznie oliwkową strzałką. Użyte na mapie skróty: U. Krivé = Ulicské Krivé; R. Volova = Ruská Volova; ZH = Zemplinské Hámre; RH = Remetské Hámre; V.J. = Viniańskie Jeziorko. Podkład kartograficzny: GoogleMaps

[ img ]
Ostatnio edytowano Cz, 9 maja 2013, 11:53 przez TakiJeden, łącznie edytowano 1 raz
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Jak nie Bieszczady, to co?

Postprzez TakiJeden » Cz, 9 maja 2013, 11:38

Oprócz przedstawionych wyżej propozycji: tj. Gorców (jako pierwszej pozatatrzańskiej wielodniówki); kółka przez Czergov i Beskid Niski, tj Krynica -- Czergov -- Bardejov -- Busov/Lackowa -- Krynica; oraz Wyhorlatu jako rozszerzenia wyprawy w Bieszczady, przypomniała mi się jeszcze jedna, w sam raz dla kogoś kto jeździ do Zakopanego: od Tatr przez Podhale i Orawę na Babią Górę. Opis mojej wycieczki w ten teren (długi weekend majowy, z dzieckiem) znajdziesz tutaj a przyzwoity itinerarz tej trasy tutaj. Doskonała propozycja na okres, gdy warunki dla turystyki pieszej w Tatrach są jeszcze ciężkie, bo zimowe, a pod Tatrami już wiosna...
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Jak nie Bieszczady, to co?

Postprzez TakiJeden » Pt, 10 maja 2013, 21:30

Mateusz napisał(a):Dziękuję, też uważam to za ciekawy wariant. Miałem okazję przyjrzeć się Gorcom (na tyle na ile można sie im przyjrzeć z okna samochodu) i też jestem bardzo pozytywnie do nich nastawiony :)


To jeszcze tylko liczymy na to, że gdy wykorzystasz już któryś z tych pomysłów, to wyślesz nam (ilustrowany) reportażyk?
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: dla Mateusza

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 10 maja 2013, 23:30

Mateusz napisał(a):Ciekaw jestem co na nazwę tematu powie miłościwie nam panujący administrator.

Z tą miłościwością bym nie przesadzał, nawet jeśli by to miał być sztucznie i "dla jaj" wysilony sarkazm...
Jeśli cokolwiek tu rzeczywiście "panuje", to na pewno żaden z nas, a raczej konkret... wypowiedzi - o to dbamy faktycznie i od dawna.
Mateusz napisał(a):dla Mateusza

A niby... czego się spodziewasz?
Że się będę nazwą wątku zachwycał, czy na nią... boczył?
Nazwa jak nazwa: nie mówi dokładnie nic, a choć trochę mogła by... Zwłaszcza że, jak widać po ilości wyświetleń, zaglądają tu także inni użytkownicy.
Mateusz napisał(a):Choć nie powiem "dla Mateusza" to iście marketingowa nazwa - przykuwa uwagę niczym akcja charytatywna ;)

A gdzie tu widzisz jakikolwiek element marketingowy?
Sorry, ale nic nie mówiący tytuł zazwyczaj raczej większość zniechęca niż kogokolwiek przykuwa.
Rzecz jasna poza przemyślanymi i dokładnie opracowanymi treściami TJ-a, ale i one nie są ani odrobinę "charytatywne", ale jak widać, zdecydowanie... "na wyrost".
Jakoś nie mam przekonania, że zostaną wykorzystane. Przypuszczam, że po zmianie przez TJ-a tytułu nabrał ten wątek większego sensu...
Powodzenia życzę... mimo wszystko.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Jak nie Bieszczady, to co?

Postprzez TakiJeden » So, 11 maja 2013, 11:11

Zygmuncie, doskonale rozumiem, że po latach walki ze spamerami z jednej, a idiotami i przemądrzalcami* z drugiej strony stajesz się czasem cokolwiek sarkastyczny. Ale czuję się zmuszony zwrócić ci uwagę, że po pierwsze, tytuł nadałem ja i zmieniłem ja**, więc ja jestem za to co się na tym wątku dzieje odpowiedzialny. Po drugie nie jest miło zaraz po wejściu na jakoby gościnne podwórko zostać brutalnie oszczekanym (choćby i popełniwszy przy furtce jakieś drobne fopa, zresztą, patrz p. 1., sprowokowane, i przez prowokatora, czyli mnie, też "ożartowane"***). Po trzecie, akurat większość dysputy między mną a Mateuszem toczyła się (z jego inicjatywy) w kanale prywatnym i to ja ją upubliczniałem... Po czwarte wreszcie... on akurat spędził długi weekend majowy ze swoją dziewczyną w Tatrach, podczas gdy ja siedziałem na d***e w Warszawie; to kto tu jest aktywniejszym turystą?

Akurat temu chłopakowi się chce, akurat on buduje swoje górskie zamiłowania na twoich książkach -- to może nie wal mu z grubej rury zniechęcających tekstów?

Zygmunt Skibicki napisał(a): one {tj. propozycje TJ} ... są... zdecydowanie... "na wyrost".
Jakoś nie mam przekonania, że zostaną wykorzystane... ...Powodzenia życzę... mimo wszystko.


A ja myślę, że za jakieś trzy miesiące pojawi się tu reportażyk "Mateusza" z Gorców...


------------------
* mam wrażenie że od czasu do czasu zdarza mi się wpadać w tę kategorię...
**tytuł miał ściągnąć uwagę "pacjenta" i to zadanie spełnił (zatem był "marketingowy") a wtedy został zmieniony, po to właśnie, żeby był "merytoryczny".
***
TakiJeden napisał(a):
Mateusz napisał(a): Ciekaw jestem co na nazwę tematu powie ...

Zygmunt co najwyżej to przetytułuje, albo dołączy do innego wątku...


NB.
Zygmunt Skibicki napisał(a): Zwłaszcza że, jak widać po ilości wyświetleń, zaglądają tu także inni użytkownicy.
ten wątek nie ma aż tak znowu wielu wejść -- choć co prawda jest jeszcze dość młody -- ale spora część z tych co są to są moje wejścia związane ze szlifowaniem tu zamieszczonych "kawałków".
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Jak nie Bieszczady, to co?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 12 sie 2013, 15:12

Mea culpa, mea culpa, mea culpa!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Jak nie Bieszczady, to co?

Postprzez anielka » Pn, 26 sie 2013, 12:47

Bieszczady ponad wszystko, ale Beskid śląski tez kochaam!!!!
anielka
 
Posty: 2
Dołączył(a): So, 24 sie 2013, 10:15

Re: Jak nie Bieszczady, to co?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 26 sie 2013, 20:52

anielka napisał(a):Bieszczady ponad wszystko...
No dobrze. Inentyczne to zapewne nie, ale powiedzmy, że mam zbliżone zdanie do Twojego, ale tak po prawdzie... co takiego rewelacyjnego Twoim zdaniem mają Bieszczady, czego nigdzie indziej w Polsce nie znajdziesz? Uprzedzam: trudno znaleźć w kraju pasmo, po którym bym się jeszcze nie poszlajał
anielka napisał(a):...ale Beskid śląski tez kochaam!!!!

Jeszcze trochę to pozamawiacie sobie szaliki fanclubów poszczególnych pasm i będziecie się przekrzykiwać, każdy w... swoich. :badgrin:
Powiem tak: trochę różnych gór i górek na tym świecie zobaczyłem i wielokrotnie, a właściwie to zawsze dochodziłem do wniosku, że nie ma takich, na które patrząc odpowiednio długo nie naszła by mnie ochota, by je z buta, ogniska i namiota... poznać. :oops:
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Jak nie Bieszczady, to co?

Postprzez bul » Wt, 27 sie 2013, 08:40

Możecie polecić jakieś ciekawe szlaki/ trasy w Beskidzie Śląskim? Od siebie polecam taką o to trasę : ze Szczyrku wejść na Skrzyczne niebieskim szlakiem, potem skierować się grzbietami na Malinową Skałę, a potem na Malinów. Tam można albo pójść dalej czerwonym szlakiem przez Przełęcz Salmopolską, Garrbową i Kotarz, dojść do Szczyrku, albo ( z Malinowa) zejść zielonym szlakiem na Salmopol, tam jest droga i można złapać busa, albo stopa, jeżeli chcemy wrócić do Szczyrku.
bul
 
Posty: 8
Dołączył(a): Pn, 19 sie 2013, 09:23

Re: Jak nie Bieszczady, to co?

Postprzez Skoczek » So, 31 sie 2013, 10:17

Przyłączam się do pytania.
Skoczek
 
Posty: 1
Dołączył(a): Wt, 20 sie 2013, 09:12

Re: Jak nie Bieszczady, to co?

Postprzez TakiJeden » So, 31 sie 2013, 11:26

Skoczek napisał(a):Przyłączam się do pytania.

którego? tytułowego czy patrz post wyżej?

Bo jeśli tytułowego, to racz sobie przeczytać cały wątek (wszak nie jest on długi...), a znajdziesz tam trochę ciekawych propozycji na ten temat. Takoż w pierwszym poście wątku "Gdzie w góry? (dla inspiracji)" znajdziesz sobie spis treści z odsyłaczami do stosownych kawałków.

Jeśli zaś chodziło ci o Beskid Śląski... to zarówno tobie jak koledze z postu wyżej ("bul") sugerowałbym priv do Tomka Adamskiego i ewentualne (za jego zgodą) w następstwie tego opublikowanie jego odpowiedzi. On ma tę grupę górską dobrze schodzoną. Zresztą "bul" sam coś w tej materii zasugerował.

Natomiast jeśli jesteś "ślepą myszką"... no cóż, w takim razie od dawna już nie masz ogonka :razz:

Co się tyczy Bieszczadów: jeszcze raz powtarzam że ich sława została sztucznie wykreowana w latach 60 XXw., kilkanaście lat po tym, gdy góry te opustoszały. Bazowanie na tego rodzaju modach, to rzecz ludzi bezmyślnych. Co nie zmienia postaci rzeczy, że to góry faktycznie bardzo piękne...
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Jak nie Bieszczady, to co?

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 31 sie 2013, 12:32

TakiJeden napisał(a):Co się tyczy Bieszczadów: jeszcze raz powtarzam że ich sława została sztucznie wykreowana w latach 60 XXw., kilkanaście lat po tym, gdy góry te opustoszały. Bazowanie na tego rodzaju modach, to rzecz ludzi bezmyślnych.

I to jest moim zdaniem bardzo trafne spojrzenie na dzisiejsze Bieszczady!
Bo też nie ma już żadnego z pół wieku temu ważnych argumentów podkreślających w skali kraju wyjątkowość Bieszczadów. Najważniejsze: nie ma już tej niemal bezludnej i pozbawionej jakiejkolwiek infrastruktury bytowej głuszy, w którą mogli pójść jedynie bardzo zdeterminowani narwańcy z potwornie ciężkimi plecakami. A skoro istniał taki wyznacznik, to nie trafiali się tam miłośnicy dyskotek, stroboskopów i wielogwiazdkowych pensjonatów. Było siermiężnie, ale to akurat pasowało wszystkim, którzy odważyli się tam poleźć...
Dziś wszelkiego rodzaju udogodnienia "otwierają" Bieszczady dla byle chłystka, któremu nawet pięciokilogramowego plecaczka wycieczkowego nie chce się na plecy włożyć. Żeby u Lutka mogło by nie być piwa...? Toż to wręcz niewyobrażalne!
A ja i wielu innych dobrze pamiętamy, że... nie było!
To nie knajpa, jeno chatka,
Nie ma piwa, jest herbatka.

Kto pamięta ten stareńki "rymik" znad lutkowego bufetu?
No i straciły swój niepowtarzalny charakter nasze Bieszczady.

Już o to pytałem, alem nie otrzymał odpowiedzi, więc powtarzam: co takiego mają dzisiejsze Bieszczady, czego w żadnym innym miejscu w kraju nie da się zobaczyć i doświadczyć?
Jak się dobrze zastanowić, to nie ma niczego takiego...
No to... kiszka!
Bieszczady same się skundliły do poziomu wszędzie indziej powszechnej sztampy i nic już im nie wróci wyjątkowych zalet sprzed półwiecza.
Jedno, co pozostało ze starych Bieszczadów: nadal dojeżdża się tam nad wyraz niewygodnie, pierońsko długo, a jeszcze im bliżej, tym gorzej!
A do tego prawie wszędzie gdzie indziej za te same pieniądze turysta czy letnik otrzymuje znacznie więcej...
Tama solińska poszła w najgorsze naśladownictwo Krupówek, w dodatku naśladownictwo obrzydliwie mizerne...
Siekierezada na własne życzenie, ba... staranie miejscowych przegrała z komerchą...
Zakapiorstwo w dominującej większości okazało się zwykłym menelstwem... w dodatku rozlało się na... wszystko i wszędzie.
Baza ludzi z mgły... to był ostatni zryw próbujący przywrócić wyjątkowe klimaty bieszczadzkie. Ale sam się on utopił w amoku piwnym... a ponoć i nie tylko.

Powiem tak: dziś, by samemu z buta "posmakować" przygody zwanej ongiś bieszczadzką, trza się wybrać co najmniej na Ukrainę, albo do Rumunii!
Można się nieźle zdziwić, ilu Polaków tam napotkanych przy każdym ognisku wspomina: jak podobne kiedyś w "klimacie" były ongiś nasze Bieszczady?

TakiJeden napisał(a):Co nie zmienia postaci rzeczy, że to góry faktycznie bardzo piękne...

A są w ogóle jakieś góry... nie piękne?
Tyle tylko, że Bieszczady były jeszcze do tego wyjątkowe, bo pierońsko puste i bardzo od każdego bez wyjątku wędrowca wymagające... kiedyś!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Jak nie Bieszczady, to co?

Postprzez TakiJeden » So, 31 sie 2013, 16:17

Zygmunt Skibicki napisał(a):Powiem tak: dziś, by samemu z buta "posmakować" przygody zwanej ongiś bieszczadzką, trza się wybrać co najmniej na Ukrainę, albo do Rumunii!


Dla pełnoskalowego efektu zapewne, mniej wymagający znajdzie i w Polsce, ino że już ... nie w Bieszczadach.

Co do Ukrainy i Rumunii: Gorgany pustką osadniczą były zawsze -- między Bojkowszczyzną a Huculszczyzną była w tym miejscu przerwa, a takie pustkowie zawsze utrudnia penetrację turystyczną. W dodatku wojna i niechęć CCCP do indywidualistycznej aktywności turystycznej doprowadziły do absolutnej ruiny te początki infrastruktury turystycznej które tam się zaczęły instalować w latach międzywojennych (te z czasów austryjackich trafił szlag podczas I wojny światowej). Pewne zacofanie cywilizacyjne tych krajów też robi swoje. A Rumunia ma gór tyle, że trudno je "zaceprzyć". Za to owiec i pasterzy jest tam, zdaje się, od groma i ciut.
Ostatnio edytowano Pn, 2 wrz 2013, 15:29 przez TakiJeden, łącznie edytowano 1 raz
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Jak nie Bieszczady, to co?

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 31 sie 2013, 18:53

TakiJeden napisał(a):...Rumunia ma gór tyle, że trudno je "zaceprzyć". Za to owiec i pasterzy jest tam, zdaje się, od groma i ciut.

Bodaj jedna owca przypada na trzech Rumunów... prawie rekord świata!
I dlatego nie ma potrzeby targania ze sobą po tamtejszych pierońsko wysokich połoninach żadnego prowiantu. Kupuje się u rumuńskich pasterzy stosownej wielkości owcę na kolację (rum. - oaie pentru cină), a oni w ramach tej transakcji zabijają zwierza, sprawiają, upieką, podają z ichnim chlebem (pâine), a i stosownych napitków nie poskąpią... zazwyczaj. Wina w przeciwieństwie do samogonów mają całkiem dobre.
Dla ochrony działania układu trawiennego wystarczy zabrać ze sobą sporo Raphacholinu, Verdinu lub czegoś w tym rodzaju.
Ja preferuję Zioła Bittnera..
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Jak nie Bieszczady, to co?

Postprzez Booby » Pt, 4 paź 2013, 11:29

dzieki za informacje, na pewno będą przydatne.
Booby
 
Posty: 15
Dołączył(a): Cz, 8 sie 2013, 14:51

Re: Jak nie Bieszczady, to co?

Postprzez TakiJeden » Pt, 4 paź 2013, 20:02

Booby, ślepa myszko!
1. odkąd tu się znalazłeś, nie masz ogonka
2. nie licz na to, że ci odrośnie, a jeśli nawet, to stracisz go wraz z łebkiem*
3. a poza tym wcinasz się bez sensu.

---------------------------
*wbrew pozorom, nie jest to groźba karalna, lecz metafora; a czego dotyczy, domyśl się .... kapuściany!
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Jak nie Bieszczady, to co?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 4 paź 2013, 20:12

Jeszcze kilka takich mydlanych postów i zacznę je po prostu wywalać bez pardonu.
Poklepywania po plecach tolerować nie zamierzam...
Bardzo proszę o wypowiedzi z jakimkolwiek, ale jednak... sensem!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Jak nie Bieszczady, to co?

Postprzez Tiga » Cz, 12 lut 2015, 12:48

W Krynicy Zdroj jest pięknie sprawdzona miejscówka na nocleg to... było, ale się... zmyło... czysto i komfortowo
Tiga
 
Posty: 1
Dołączył(a): Cz, 12 lut 2015, 12:20

Re: Jak nie Bieszczady, to co?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 12 lut 2015, 13:01

Tiga napisał(a):W Krynicy Zdroj jest pięknie sprawdzona miejscówka na nocleg to... było, ale się... zmyło... czysto i komfortowo

A stąd jest pięknie sprawdzona i bardzo sprawna rynna ściekowa dla wszelkich takich linków...
Za drugim razem polecisz nią wraz ze swym spamem...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Góry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości