Po co te ułatwienia...?

Takie, siakie i owakie - wszystkie kochamy!

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Po co te ułatwienia...?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 5 lis 2012, 00:45

Gazeta Krakowska napisał(a):Nietypowy komórkowy przewodnik po polskich Tatrach
źródło - http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425, ... z2AyHOFr5u

Tatrzański Park Narodowy wraz z T-Mobile zaprezentował w poniedziałek przewodnik po polskich Tatrach. Jest on przeznaczony na telefony komórkowe, pracujące w systemie Android; wykorzystuje technologię zbliżeniową NFC.
- Aplikację TatryInfo można pobrać ze strony internetowej http://www.tpn.pl lub otrzymać za darmo przy każdym z 17 wejść na teren parku narodowego - mówi Paweł Skawiński, dyrektor TPN. Pobranie aplikacji nie wymaga dużych umiejętności informatycznych - wystarczy zbliżyć swój telefon do specjalnej tablicy przy wejściach na szlak. W starszych modelach będzie to można zrobić, sczytując kod QR. Na szlakach ustawiono ponad 150 tabliczek z kodami NFC i QR.

Trzy części przewodnika

Aplikacja TatryInfo składa się z trzech elementów. W części pierwszej znajdziemy informacje związane z TPN i zasadami zwiedzania gór. Można tu poczytać o faunie i florze parku oraz znaleźć porady, jaki szlak wybrać i co na nim można zobaczyć. Są tu ponadto informacje dotyczące bezpieczeństwa w górach, odpowiedniego zachowania się podczas nieszczęśliwych wypadków oraz sposobie wezwania pomocy.

Na część drugą składają się informacje przydatne przy planowaniu wycieczki: pogodowe (aktualizowane na bieżąco, a pochodzące ze stacji meteo zlokalizowanych w górach), komunikaty turystyczne i raporty o zagrożeniu lawinowym. Znajdziemy tu również dane o wschodzie i zachodzie słońca oraz czasie przejścia danego szlaku, co pozwoli zakończyć wyprawę przed zapadnięciem zmroku. Są także informacje o wydarzeniach kulturalnych w Zakopanem.

Część trzecia skierowana jest do turysty znajdującego się już w górach. Po zbliżeniu telefonu komórkowego do jednej ze 150 tabliczek rozstawionej na tatrzańskich szlakach, z kodami NFC i QR, można uzyskać wszelkie informacje o danym miejscu, odchodzących z tego miejsca szlakach, ich stopniu trudności itp.

Bez ingerencji w krajobraz

- Nowoczesna technologia, która wkracza w Tatry, przyczyni się do lepszego poznawania miejscowej przyrody - uważa dyrektor TPN Paweł Skawiński. Do tej pory na szlakach turystycznych nie było tablic z opisami przyrody, aby nie ingerować w naturalny krajobraz.

Aplikacja będzie też pomocna w przypadku kłopotów z lokalizacją, np. we mgle lub podczas śnieżycy. Kiedy odnajdziemy słupek z tabliczką i kodem, będzie można precyzyjnie określić swoje położenie i w razie konieczności wezwać pomoc.

Tatrzański Park Narodowy jako pierwszy na świecie wykorzystał technologię NFC dla celów turystycznych.

Więcej... http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425, ... z2BIGGZoAR


Reminiscencje smartfonowe...

Najpierw zwykli ludzie w góry takie jak Tatry wchodzić się zwyczajnie balii, co skrzętnie wykorzystywali kłusownicy, przemytnicy i wszelkiej maści zbóje czując się tam bezkarnie. Zaś na jałowej ziemi stromych stoków uprawy dawały głodowe urodzaje. No... bida była pod Tatrami okrutna!
Potem Tytus Chałubiński dla spopularyzowania turystyki górskiej i ściągnięcia z nizin klientów dla górali organizował swe słynne wyprawy z tłumem przewodników, tragarzy, kucharzy i... kilkoma zaprzyjaźnionymi uczestnikami.
Kolejny krok to indywidualne wycieczki górskie z przewodnikami, głównie góralami.
Wreszcie ktoś wpadł na pomysł napisania przewodników książkowych i z nimi ludzie szli w góry.
Stworzono najpierw prymitywne, a potem coraz doskonalsze mapy gór.
Wreszcie wytyczono porządne, znakowane szlaki, by mniej kumaci w czytaniu map nie pogubili się w nich.
W międzyczasie wykształcono potężną armię zawodowych przewodników górskich.
Mapy "ściągane" na ekran telefonu już się przejadły... pewnie. Wszak mapę trzeba jeszcze umieć... czytać!
Teraz zatem oferują nam smartfonowe "opowiadacze zbliżeniowe"...
A wszystko to miało zawsze to samo uzasadnienie: dla dobra i bezpieczeństwa turystów!
Pewno dożyję i takiego czasu, gdy wzorem nawigacji samochodowych stworzą nam GPS-owe nawigacje przez słuchawki gadające nam do uszu, którędy w każdej chwili mamy iść, gdzie skręcić i w którą stronę, by dojść tam gdzie zamierzamy, a przy okazji mędzące coś o napotykanych kwiatkach, ptaszkach, skałach itp rewelacje... Bowiem będzie tam zapewne także "aplikacja" każąca się w określonych miejscach zatrzymywać i spojrzeć w konkretnych kierunkach...
I zapewne to się przyjmie...!
Czy to dobrze, czy to źle...?
Może i dobrze, ale mam absolutną pewność, że i tak znajdzie się spora ilość tak elektroniką odmóżdżonych, że się pogubią, a niektórzy nawet pozabijają.
Z turystyki tatrzańskiej, która zawsze nosiła niekłamane znamiona elitarnej robi się wręcz powszechne tłumobieganie, co oczywiście zwiększa dochodowość "ludu zakopiańskiego" z turystyki, ale powiększa także ilość i "wagę" zagrożeń, którym ulegają kompletnie nie przygotowani do tego ludzie. Ze zwykłej statystyki wynika, że przy takiej "polityce" ilość tragedii górskich będzie zatem rosła, a nie malała. Pojawią się także częstsze tragedie grupowe jak ta tyska pod Rysami... tegoroczna wiosenna pod Babią, czy niedawna izerska też!
Dlaczego...?
Ano, dlatego, że każdy kolejny krok na wyżej wypisanej liście "rozwoju" turystyki górskiej powodował i nadal powoduje, iż w góry wchodzi coraz więcej ludzi mało, niektórzy zupełnie, a ostatnio już kompletnie nie przygotowanych do tego rodzaju rekreacji. Obawiam się, że nawet w całości ruchu turystycznego procentowy udział tych ignorantów rośnie z roku na rok.
I tak oto, jak się wszystkim zdawało wyłącznie piękne, popularyzatorskie idee Tytusa Chałubińskiego, a potem całych zastępów jego kontynuatorów: "co by skrajnie biedny lud zakopiański miał z czego żyć", wystawiają nam "rachunek", który co roku płacimy ilością tragedii.
- Gory som dla syćkich! Ino nie kozda zawdy la kozdego - powiedział mi dawno temu pewien stareńki baca na Rusinowej. I to nadal jest i zapewne zawsze pozostanie prawdą!
Gdzieś granica zdrowego rozsądku w ilościach ludzi zachęcanych ułatwieniami do włażenia w góry, zwłaszcza te skaliste istnieje! Pytanie stawiam następujące: czy aby już dawno jej nie przekroczyliśmy? Bo jeśli tak, to żadne kolejne "wynalazki" nie naprawią błędu. Trzeba po prostu i natychmiast zawrócić ze źle obranej drogi i wejść na właściwą - dokładnie tak samo jak po zgubieniu szlaku w górach!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Po co te ułatwienia...?

Postprzez Tomasz Adamski » Cz, 29 lis 2012, 22:11

Gdzieś granica zdrowego rozsądku w ilościach ludzi zachęcanych ułatwieniami do włażenia w góry, zwłaszcza te skaliste istnieje! Pytanie stawiam następujące: czy aby już dawno jej nie przekroczyliśmy? Bo jeśli tak, to żadne kolejne "wynalazki" nie naprawią błędu. Trzeba po prostu i natychmiast zawrócić ze źle obranej drogi i wejść na właściwą - dokładnie tak samo jak po zgubieniu szlaku w górach!


Ba! Tylko jak to zrobić. Jak zniechęcić tych "tłumobiegaczy", żeby przy okazji nie zaszkodzić prawdziwym pasjonatom? Nie będzie łatwo.
Tomasz Adamski
 
Posty: 106
Dołączył(a): Pt, 11 wrz 2009, 17:08
Lokalizacja: Ruda Śląska

Re: Po co te ułatwienia...?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 29 lis 2012, 22:44

Tomasz Adamski napisał(a):Jak zniechęcić tych "tłumobiegaczy", żeby przy okazji nie zaszkodzić prawdziwym pasjonatom? Nie będzie łatwo.

Ja zupełnie nie wiem, czy mogę siebie zaliczyć do "prawdziwych pasjonatów", ale mnie to te tłumy wcale nie szkodzą. Ba... nawet pomagają!
Wyobrażasz sobie, ile by musiały kosztować noclegi i posiłki w tatrzańskich schroniskach, gdyby tych tłumów nie było?
Gdyby tylko ci "prawdziwi pasjonaci" łazili po Tatrach...
Jak by wtedy wyglądała dochodowość schronisk?
Obawiam się, że wielu z nas by po prostu nie było stać na kilkudniową włóczęgę z plecakiem po Tatrach. Na pewno byśmy musieli mocno ograniczyć takie eskapady.
Zatem, niech oni sobie stonkują, a my ich będziemy najzwyczajniej omijać szerokim łukiem... czasowym.
Mnie się to udaje skutecznie od wielu lat.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Po co te ułatwienia...?

Postprzez Tomasz Adamski » Cz, 29 lis 2012, 23:09

No właśnie nie o całkowite wyeliminowanie "stonki" chodzi, a o uświadomienie. Raczej to miałem na myśli. Mimo wszystko czasem wydaje mi się, że za dużo ludzi pojawiło się w niektórych co bardziej ulubionych przeze mnie miejscach. Trzeba bardziej starannie wybierać czas i miejsce wędrówki. Ostatnio wybrałem się na ten przykład na krótką, listopadową, samotną przechadzkę na Klimczok. Miejsce, które latem zwłaszcza w weekend, trzeba omijać nawet na mapie. Niska temperatura, dzień powszedni i wczesna pora dnia dnia sprawiły, że w schronisku zjadłem spokojnie wyśmienitą jajecznicę na lekko spóźnione śniadanie, siedząc zupełnie sam na jadalni. Mogłem się przypatrzeć (i przysłuchać :wink: ) pracy obsługi kuchni. Po drodze spotkałem osiem razy więcej zwierząt niż ludzi. Słowem było krótko, ale bosko.
Tomasz Adamski
 
Posty: 106
Dołączył(a): Pt, 11 wrz 2009, 17:08
Lokalizacja: Ruda Śląska

Re: Po co te ułatwienia...?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 29 lis 2012, 23:12

Tomasz Adamski napisał(a):Po drodze spotkałem osiem razy więcej zwierząt niż ludzi. Słowem było krótko, ale bosko.

No... to okazuje się, że też Ci to wychodzi całkiem zgrabnie.
I o to chodzi, i o to chodzi!
Hej!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Góry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

cron