Wspomnienia bieszczadzkie

Takie, siakie i owakie - wszystkie kochamy!

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Wspomnienia bieszczadzkie

Postprzez Tomasz Adamski » N, 5 sie 2012, 23:08

A ja wróciłem kilka dni temu z Bieszczad. Byłem tam pierwszy raz i muszę powiedzieć, że oprócz naturalnej ochoty sprawdzenia jak właściwie wyglądają te góry to do tego wyjazdu przyczyniła się w znacznym stopniu lektura Twoich opowiadań, a później długa lektura innych źródeł (zwłaszcza internetowych) oraz map. Wracając do sedna - na Wetlińskiej dziewczyny weszły mimo drobnych kłopotów żołądkowych po przejechaniu serpentyn obwodnicy :wink: . Na górze jednak mimo, że był to poniedziałek, a nie weekend niestety tłumy jak w Tatrach. Zgroza!. Już myślałem, że do środka schroniska nie wejdę. Wszędzie tylko narzekania, a to, że nie ma łazienek ogólnodostępnych, a to że wody nie pociągnęli rurą, że w "wc-tach" śmierdzi, że ciemno w środku, bo prądu nie ma, że bilety na dole trzeba było kupić a tu takie niedogodności. Nawet stanąłem w obronie schroniska wymieniając kilka stanowczych argumentów z jednym niezadowolonym turystą, ale raczej go do niczego nie przekonałem. Uciekliśmy na dół czym prędzej. Tam było niewiele mniej ludzi niż przed dajmy na to schroniskiem na Kondratowej! Wetlinę pooglądałem sobie przez szyby samochodu, ale za to Cisna już ugościła nas pięknie. Jedno jest pewne - wrócę tam jeszcze.
Tomasz Adamski
 
Posty: 106
Dołączył(a): Pt, 11 wrz 2009, 17:08
Lokalizacja: Ruda Śląska

Re: Bieszczady - sierpień 2012

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 6 sie 2012, 20:24

Dawno temu postawiłem taką tezę:
Rozebrać lutkowe schronisko i postawić je przy parkingu na przełęczy!
I wszyscy by byli zadowoleni:
1. turyści by nie musieli "zdobywać nadludzkimi wysiłkami tego niebotycznego celu" babrząc w błocie swe fajansiaste ciuszki... :lol:
2. zamiast totalnego fetoru "za grańką" przy nowym schronisku by stały co najmniej przyzwoite Toi-Toi'e... :doubt:
3. Lutek by na stare lata miał wreszcie dobrze dochodową robotę z ludzkim dojazdem do najbliższej agendy służby zdrowia, na co na pewno zasłużył!
4. PTTK by miał z takiej lokalizacji schroniska dużo większe obroty, a więc i dochody.
5. okoliczni bacowie i inna handlarska hołota by mieli kolejne fajne targowisko.
6. quady by wreszcie wjeżdżały na połoninę tylko wtedy, gdy nastąpi rzeczywiście istotny powód.
7. w środku Parku by już nie było wrzasków integracyjnych pochlajów...
8. może kiedyś znów by się dało wędrując skroś Wetlińskiej zobaczyć jelenia... prawdziwego!
9. wiatr by znów roznosił zapachy połoninnych ziół, a nie... spalin!
10. "wysokogórscy" przewodnicy bieszczadzccy przestali by wreszcie narzekać, że muszą "za chlebem" ciągle wchodzić aż tak wysoko... :lol:
11. dało by się jeszcze sporo tu dopisać...

Aż by na koniec dzisiejszy rozdept-rozjazd na Wetlińską po jakichś dwudziestu latach sam z siebie wrócił do postaci, którą pamiętam sprzed także lat mniej więcej... dwudziestu, czyli do postaci pieszej ścieżki wąsko wydeptanej skroś bardzo wysokich jagodzin...

Z dławiącą piersi nostalgią wspominam te czasy, gdy na drzwiach na Wetlińskiej wisiał ręcznie przez tego samego Lutka wykonany napis:
To nie knajpa, jeno chatka,
Nie ma piwa, jest herbatka!

To ja się pytam:
Komu to przeszkadzało...?
Urwał nać!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Bieszczady - sierpień 2012

Postprzez TakiJeden » Pn, 6 sie 2012, 21:32

Cóż -- widać chatka na Wetlińskiej cierpi od sławy... ale w Bieszczadach jest sporo schronisk też "klimatycznych" a na owczy pęd ceprów nie narażonych...
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Bieszczady - sierpień 2012

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 6 sie 2012, 21:51

TakiJeden napisał(a): w Bieszczadach jest sporo schronisk też "klimatycznych" a na owczy pęd ceprów nie narażonych...

Ja Was Kochani bardzo proszę: nie propagujcie ich i nie podawajcie namiarów, bo i tam się może zrobić... stonkowato!
Ten, kto bardzo chce i umie, sam sobie je odnajdzie!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Bieszczady - sierpień 2012

Postprzez Tomasz Adamski » Pt, 10 sie 2012, 18:55

Zygmunt Skibicki napisał(a):To nie knajpa, jeno chatka,
Nie ma piwa, jest herbatka!


A ja głupi szukałem tego właśnie napisu... na daremno. Eech!
Tobie Zygmuncie przynajmniej dane było widzieć te połoniny w ich dawnej postaci, a ja mam tylko żal do mojego pokolenia ( i do dziadków, że wcześniej rodziców moich nie wydali na świat, a ci mnie tak z piętnaście lat :smile: ).
Tomasz Adamski
 
Posty: 106
Dołączył(a): Pt, 11 wrz 2009, 17:08
Lokalizacja: Ruda Śląska

Re: Bieszczady - sierpień 2012

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 10 sie 2012, 19:14

Tomasz Adamski napisał(a):A ja głupi szukałem tego właśnie napisu... na daremno.

Przez grzeczność nie zaprzeczę... :lol:
Ale za to piwo jest u Lutka!
Bodaj najdroższe w tym kraju...!
Herbatka też jest, ale z racji potwornie twardej wody, raczej... marna i to bardzo.

Lubię Lutka i szanuję, ale ten jego interes, to czystokrwisty relikt ancien regime'u: cieszcie się ludziska, że w ogóle coś... jest!
Chyba minęły już jego czasy. Znaczy... tego interesu, bo Lutek niech nam żyje drugie tyle, co ma!

P.S.: Trzy lata temu zaniosłem Lutkowi "Lamę...", a teraz zabieram "Krzyż na Mnichu", bo i tam są opowiadania z jego udziałem. Między innymi "Kowboj z Wetlińskiej"...
Ten "kowboj", którego pierwszy raz w życiu Lutek przy schronisku wetlińskim wsadził na konia, pójdzie tam ze mną i jest już ojcem całkiem wyrośniętego dzieciaka, który też z nami pójdzie...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Bieszczady - sierpień 2012

Postprzez Deuteron » Pt, 10 sie 2012, 20:08

westchnęło mi się...
Po Połoninach łazikowałem przeszło trzydzieści lat temu...
Było i kajakowanie drewniakiem po Zalewie...
Bieszczadzkie wędrówki wspominam z ogromnym sentymentem .
W oczekiwaniu na dostawę chleba , pod sklepem w Wołkowyji dowiedzieliśmy się o podwyżce cen cukru i następstwach(tu nie ma sentymentów) :sad: ...
Wybieram się powtórnie ,nieskutecznie od paru lat (syndrom sójki chyba :lol: ).
Inna rzecz , że jak czytam o obecnych Bieszczadach , to i ciśnienie na wypad jakby mniejsze :???: .
Rozumiem , że świat się zmienia , ale z akceptacją trudniej...

p.s.: relacja z Włoch przednia :smile: .
Deuteron
 
Posty: 16
Dołączył(a): Śr, 11 kwi 2012, 20:35

Re: Bieszczady - sierpień 2012

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 10 sie 2012, 20:40

Deuteron napisał(a):jak czytam o obecnych Bieszczadach , to i ciśnienie na wypad jakby mniejsze...

A ja tam znowu co jakiś czas bywam i powiem Ci tak: jak łaziłeś po Bieszczadach 30 lat temu, to i teraz bez problemów, z daleka ominiesz skundlone watahy autokarowe oraz wypasione beemwice z blond "niuniami" obok zażelowanego kierowcy...
"I po prostu wyjedź w Bieszczady,
Tak jak rano jedzie się do biura,
Pluń na bajki, pluń na ballady,
Tylko męska literatura!
Tam są męskie sprawy, męskie bazy,
Z nadbudową kłopotów najmniejszych.
Nie daj sobie powtarzać dwa razy,
Nie bądź taki niedzisiejszy!"
Oczywiście W. Młynarski!

No, tylko dobrą i nową mapę zabierz, bo tam teraz wszystko "oparkanione" po... pachy!
Filanc na filancu, za filancem filuje... :badgrin:
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Bieszczady - sierpień 2012

Postprzez TakiJeden » So, 11 sie 2012, 13:24

A ja na Wetlińskiej byłem bodaj raz w życiu... w 75, po III klasie liceum. To zresztą były moje pierwsze Bieszczady... Z kolegą wybraliśmy się wtedy na przejście Beskidu Niskiego i Bieszczadów, zaczęliśmy z Krynicy, skończyli w Ustrzykach Górnych (z Tarnicy i Halicza musieliśmy zrezygnować, bo raz, pogoda się urwała, a dwa, kolega napił się niegotowanej wody z Wetliny i dostał -- wiadomo czego...). Szliśmy niezbyt ambitnie, ten czy ów kawałek zdarzyło nam się podjechać (na piechotę: Krynica - Wysowa, Uście Gorlickie - Desznica, Kąty - Nowa Wieś k. Dukli, Iwonicz Zdrój - Moszczaniec, Smerek - Berehy Górne; nocowaliśmy w Tyliczu, w schronisku na Magurze Małastowskiej, w dawno już nieistniejącej stacji turystycznej w Kątach, w podobnej bazie w Iwoniczu, u zielonoświątkowców w Puławach*, Komańczy, Cisnej i na Wetlińskiej właśnie, wreszcie w starym schronisku w Ustrzykach; w sumie z podróżą w te i wewte wyprawa trwała 9 dni). Z Rzepedzi do Cisnej jechaliśmy kolejką, wtedy jeszcze jako tako tolerowali turystów jadących "pod chmurką" na przodkach do przewozu dłużycy -- w rezultacie do dziś dnia z pasm bieszczadzkich na głównym szlaku nie zaliczyłem Wielkiego Działu... W ogóle, z samodzielnych wypraw górskich najwięcej uroku (we wspomnieniach) mają te z czasów, gdy się miało 17 lat... :) . A choć później zdarzało mi się odwiedzać Bieszczady wielokrotnie, w Schronisku na Wetlińskiej więcej razy nie nocowałem... Może z raz zdarzyło mi się tam zajrzeć w przechodzie, ale nie wbiło mi się to w pamięć i nawet nie jestem pewien, czy tak było...

----
* w 75 to było ledwie parę lat po tym, gdy sprowadzili się z czeskiego Śląska, pamiętam że nawet jeszcze kalendarz mieli czeski...
Ostatnio edytowano Wt, 14 sie 2012, 19:33 przez TakiJeden, łącznie edytowano 1 raz
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Bieszczady - sierpień 2012

Postprzez TakiJeden » So, 11 sie 2012, 13:46

@ Tomek
Tobie Zygmuncie przynajmniej dane było widzieć te połoniny w ich dawnej postaci, a ja mam tylko żal do mojego pokolenia

Ależ w Bieszczadach można jeszcze znaleźć góry nie zaceprzone do nieprzyzwoitości, i to w ich wysokich partiach a nie na przedpolu*. Tyle, że to hardcore, 12-godzinna wędrówka szczytami z bardzo ograniczonymi możliwościami zejścia do cywilizacji... Chodzi o pasmo graniczne, od Wielkiej Rawki po Jasło. Połoniny Dziurkowca i Płaszy są nie mniej piękne, niż Caryńska i Wetlińska, a odległość skutecznie odstrasza ceprów od zadeptania tych gór...
Ostatnio edytowano Śr, 15 sie 2012, 15:52 przez TakiJeden, łącznie edytowano 1 raz
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Bieszczady - sierpień 2012

Postprzez Tomasz Adamski » Pn, 13 sie 2012, 16:16

TakiJeden napisał(a):Ależ w Bieszczadach można jeszcze znaleźć góry nie zaceprzone do nieprzyzwoitości, i to w ich wysokich partiach a nie na przedpolu*.


Oczywiście jestem tego pewien. Szkoda jednak, że klasyka Bieszczad, którą chciałem pokazać moim dziewczynom (7, 13 i 3... nieważne :smile: lat)już nie do odzyskania w swoim dawnym klimacie. A inne rejony - te naprawdę odludne - jeszcze w planach.

PS. Czy do wyrazu "przedpolu" powinno coś jeszcze być, bo gwiazdeczkę widzę?
Tomasz Adamski
 
Posty: 106
Dołączył(a): Pt, 11 wrz 2009, 17:08
Lokalizacja: Ruda Śląska

Re: Bieszczady - sierpień 2012

Postprzez TakiJeden » Pn, 13 sie 2012, 16:43

PS. Czy do wyrazu "przedpolu" powinno coś jeszcze być, bo gwiazdeczkę widzę?

Słusznie widzisz. Tam miała być uwaga, że na przedpolu Bieszczadów* zwłaszcza w ich (tj. tego przedpola) wyższej części między obwodnicą a granicą ukraińską też są góry dzikie i szerszej publiczności (mnie z autopsji też, jeśli widoku z okna autobusu nie liczyć...) nieznane. Bo przedpole, wyjąwszy Zalew Soliński, to przeciętny ceper, dla którego Bieszczady to "Chatka Puchatka" i wspomniany zalew, mija nawet nie spojrzawszy. Ale przedpole, to góry klasy Beskidu Niskiego, czy odwołując się do twoich doświadczeń górskich, niższych pasm beskidzkich, tych przed "prawdziwymi" górami, jadąc od Krakowa czy Katowic; a Pasmo Graniczne to góry fest.

Niestety, oważ zaplanowana uwaga zapomniała się napisać ;)

-----------------------------------
*W systemie Kondrackiego: "Góry Sanocko-Turczańskie"; ja w swoim prywatnym podziale geograficznym Karpat skłonny jestem dzielić jeszcze drobniej, natomiast w pospolicie przyjętym podziale dla celów turystycznych, choć stracił on na aktualności odkąd wraz z końcem PRL-u podstawowym środkiem turystycznego transportu lokalnego przestała być kolej, część tego terenu na północ od Leska i Ustrzyk Dolnych wlicza się w Pogórze Przemyskie, a na południe od tych miast dołącza do Bieszczadów właśnie jako owo przedpole. Chodzi zatem z grubsza o teren między Sanem i dalej za Zalewem Solińskim linią mniej-więcej Wołkowyja-Baligród-Rzepedź a Galizische Transversalbahn czyli linią Sanok-Chyrów.
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Wspomnienia bieszczadzkie

Postprzez TakiJeden » Pn, 27 sie 2012, 13:03

Post z powyprawowej dyskusji na wątku o tegorocznym wyjeździe bieszczadzkim Zygmunta (z synem i wnukiem):
Zygmunt Skibicki napisał(a):
TakiJeden napisał(a):znaczy się, inwazja ceperstwa w najgorszym gatunku?

Po tegorocznym pobycie ograniczonym z musu (lało permanentnie!) właściwie wyłącznie do okolic obwodnicy widzę to tak: turysta pieszo wędrowny wyniósł się całkowicie poza BdPN, co było do przewidzenia, i czego Park chciał, gdy powstawał, a następnie konsekwentnie realizował, aż dopiął swego - sprawa raczej absolutnie nieodwracalna w dającej się przewidzieć perspektywie czasu. W Parku, czyli w starych Bieszczadach Wielkich Plecaków z ludzi zaglądających od czasu do czasu na szlaki pozostał jedynie turysta wycieczkowy, czyli jednodniowy, z "mydelniczką" na plecach, podjeżdżający na parkingi pod wyjścia szlaku całkiem niezłym własnym samochodem, nocujący poza Parkiem, ale jest tam kompletnie zdominowany przez kolosalny nadmiar ilościowy oraz... nabywczy turysty pobytowego, któremu do oglądania połonin wystarczy... lornetka. Przecież nie będzie sobie brudził nowiuteńkich, białych mokasynów od Timberland'a...!
Cóż... kasa nie tylko w Bieszczadach rządzi!
Pod tego w miarę zasobnego "pobytowca" dostosowuje się cała miejscowa infrastruktura, co jest raczej zrozumiałe. Nikt nie ma ochoty na los... mamutów.

Bardzo poważnie się zastanawiamy z Kubą, czy nie przenieść naszych dalszych bieszczadzkich planów na północny zachód od szosy Terka-Dołżyca-Cisna? No, tylko dziś sześcioletni mój wnuk, a jego syn Staś musi sporo podrosnąć, bo to na pewno nie jest zajęcie dla kilkulatków.
Mam nadzieję, że ja za ten czas jeszcze będę "na chodzie"... wystarczającym
.


P.S.: I jest problem, bo wpychający się na fora górskie z quasi reklamą rzecznicy bieszczadzkiego biznesu turystycznego wcale nie pragną, by wrócił w Bieszczady turysta wędrowny z wielkim plecakiem i namiotem! Uchowaj Boże! On by przecież ich wszystkich wyśmiał już na samym wstępie! Kombinują zatem, jak by tu zachęcić tego "pobytowca", którego już mieli, raz albo dwa go wydudcyli cysto piknie do imyntu(*), a który wreszcie nie gapami karmiony puknął się w czoło i czmychnął im tam, gdzie ma lepszą, stabilniejszą pogodę, wygodniejszy i krótszy dojazd, lepsze warunki pobytu, mniej błotniste szlaki, mniej nasiąknięte wodą lasy, mniej zatrutą w jeziorze wodę, lepszą obsługę, w ogóle czyściej, smaczniej, taniej, a wygodniej. Można sobie z tego żartować, ale jak się dokładnie porówna realia, to on to ma tak po prawdzie poza Bieszczadami... wszędzie!
Żarło, żarło, nawet tłuste mleko zaczęło bydlątko dawać, ale... zdechło.
Dupa zimna!

Refleksja wcale nie wesoła: Czy za aktualny stan rzeczy winić sezonową inwazję ceperstwa, czyli przyjezdnych, zwanych ongiś turystami, wcześniej letnikami, a na samym początku po prostu gośćmi, czy też winne są tak modne tabuny ludzi "zakochanych bezgranicznie w Bieszczadach" którzy opanowali Bieszczady budując tam własne interesy? Moje zdanie jest takie, że winę za sposób korzystania ponosi głównie i zawsze ten, kto stwarza tego warunki... tyż zresztą w tym wypadku ceper!

(*) - Umyślnie to piszę koślawym, zakopiańskim slangiem.


Zamieszczam tu, ze względu na przydatność w dalszej dyskusji na temat: "Co też się z tymi Bieszczadami porobiło?"
A sadzę, że taka dyskusja się tu jeszcze pociągnie...
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Wspomnienia bieszczadzkie

Postprzez TakiJeden » So, 20 kwi 2013, 18:42

W ramach korespondencji prywatnej z kol. "Mateuszem" popełniłem taki oto tekst -- uważam że powinien być dostępny publicznie:
TakiJeden napisał(a):Co do Bieszczadów: nie one jedne są na świecie. Co więcej, ich "romantyczny" status w turystyce wziął się z powojennego wyludnienia -- przed wojną były to góry gęsto zaludnione, w znacznym stopniu odlesione, a jednocześnie nawet jak na przedwojenne polskie warunki (przynajmniej ta część która przy Polsce pozostała) bardzo zaniedbane cywilizacyjnie (okolice Turki i Skolszczyzna -- też na Bojkowszczyźnie -- stały bodajże pod względem cywilizacyjnym lepiej, niż Połoniny). Kilkanaście lat ugorowania zrobiło swoje, przyroda wzięła dawne (bardzo biedne) grunty wiejskie w posiadanie, a moda na Bieszczady w latach 60 - 70 XXw po części była związana z akcją ich ponownego zagospodarowywania i bodaj była podsycana (w pewnych granicach, rzecz jasna!) przez czynniki oficjalne. A że postęp cywilizacyjny z jednej, a zinstytucjonalizowana ochrona przyrody z drugiej strony, tę "romantyczną dzicz" zacierają/zamykają? Naturalna, niestety kolej rzeczy...
Tymczasem w Polsce jest wiele innych obszarów -- również w górach -- na skutek różnych zaszłości historycznych porzuconych przez ludzi, tylko nie mających za sobą takiej jak Bieszczady reklamy... I ich ponowne obejmowanie przez cywilizację przebiega wolniej albo mniej skutecznie -- z braku mody turystyka nie jest tam czynnikiem "miastotwórczym". Więc kto chce sobie "pobieszczadować" ma jeszcze gdzie, byleby wiedział, gdzie szukać...
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Wspomnienia bieszczadzkie

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 20 kwi 2013, 19:01

TakiJeden napisał(a):Więc kto chce sobie "pobieszczadować" ma jeszcze gdzie, byleby wiedział, gdzie szukać...

No i bardzo dobrze, że nie podajesz otwartym tekstem... gdzie?
Ja kilka rejonów gorąco zachwalałem tu i ówdzie i skutek jest taki, że teraz już tam... nie jeżdżę.
Tamtejsi są mi bardzo wdzięczni, bo mają mnóstwo klientów, ale ja sobie pluję w brodę.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Góry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

cron