Rysy dylemat

Takie, siakie i owakie - wszystkie kochamy!

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Rysy dylemat

Postprzez radek83 » So, 21 sie 2010, 11:33

*
Mam zamiar pojechać w Tatry Wysokie sobota/niedziela. Nie jestem fanem tak krótkich wycieczek ale tak się potoczyło, że mam okazję pojechać. Po praktycznie całonocnej podróży idziemy do Morskiego ze znajomymi i dalej to już nie wiem. Co poradzilibyście? Zależy mi na wejściu na Rysy ale czy iść na nie w sobotę czy niedzielę? Na razie mamy taki plan, że jak o dobrym czasie będziemy w schronisku (najpóźniej 9 rano) i prognoza będzie dobra to zostawiamy rzeczy i idziemy na Rysy, a drugiego dnia może na Chłopka albo do Doliny za Mnichem lub na Szpiglasowy i zejście na Palenicę przez Pięć Stawów (zależy od chęci). Wiem, że powinno być tak że pierwszego dnia coś bardziej spokojnego ale jesteśmy ograniczeni czasem i możliwością pogorszenia się pogody w niedzielę. Moi znajomi to w sumie sprawni ludzie, po górach chodzili (mają dobrą wytrzymałość) ale nie wiem jak sobie poradzą na trudniejszych odcinkach. No i jeszcze jedziemy bez rezerwacji bo zależy nam na pogodzie. Jak jest ze spaniem na glebie w Morskim? Czy musielibyśmy się cofać do Roztoki?
radek83
 
Posty: 239
Dołączył(a): Śr, 25 lut 2009, 10:28

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 21 sie 2010, 19:57

Po pierwsze - natychmiast dzwoń do MOka (tel. - 18 207 76 09) w sprawie rezerwacji. To wcale nie musi być przegrana sprawa!
Po drugie - ja bym pierwszego dnia poszedł nie asfaltem do MOka, a przez Piątkę i Świstówkę, a jak Was poniesie fantazja i kondycja dopisze oraz pogoda, to przez Szpiglasową.
A na te Rysy, jak już musicie - bym jednak sugerował raczej pod Chłopka, oczywiście drugiego dnia i wtedy powrót asfaltem na Palenicę.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10924
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez radek83 » N, 22 sie 2010, 12:41

Dzięki za podpowiedź. Wyjazd dopiero 4-5 wrzesień. Ale jednak będę starał się rezerwować już od poniedziałku. Może coś się uda znaleźć dla 4-5 osób. Jeszcze jest nie wiadoma co do ilości osób. Jestem optymistą bo bardzo mnie ciągnie znowu w Tatry i po prostu musi się udać.
Co do trasy to wariant proponowany przez Ciebie jest bardzo fajny. Szedłem przez Świstówkę i przez Szpiglasową więc mam pojęcie co mnie tam czeka. Jedna i druga trasa ma swoje zalety ale też i wady. Jeżeli trafimy na stabilną pogodę to tak będzie wyglądał pierwszy dzień. Niedobrą stroną tego wariantu jest dojście późno do schroniska i targanie wszystkiego na plecach. Ja nie miałbym z tym problemu ale nie po to jadę w góry żeby słuchać "daleko jeszcze", "czego z gratami łazimy po skałach". Zależy jeszcze jak zarezerwujemy miejsca bo się okaże czy trzeba będzie brać śpiwory. Trzeba wziąć pod uwagę zdanie reszty ekipy żeby nie było komuś przykro.
radek83
 
Posty: 239
Dołączył(a): Śr, 25 lut 2009, 10:28

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 22 sie 2010, 23:25

radek83 napisał(a):Niedobrą stroną tego wariantu jest dojście późno do schroniska i targanie wszystkiego na plecach. Ja nie miałbym z tym problemu ale nie po to jadę w góry żeby słuchać "daleko jeszcze", "czego z gratami łazimy po skałach".

Po pierwsze - jakie "późno"?
Przecież to tylko z sześć godzin drogi od Palenicy... !
Po drugie - gdzie Ty na szlaku przez Świstówkę szedłeś po skałach?
Po kamorach, to może...
A przez Szpiglasową tych skał - na upartego można tak to nazwać - jest tak razem z pięć minut drogi z czego połowa to odpoczynek pomiędzy obydwoma, latem zupełnie zbędnymi tam łańcuchami.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10924
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez radek83 » Wt, 24 sie 2010, 18:29

Późno bo asfaltem wygodniej i szybciej :biggrin: Przynajmniej dla znajomych. A skały dla nich na Świstówce jak i na Szpiglasowej to będą na pewno. Dla mnie Szpiglasowa czy Świstówka to nie to samo co Kościelec czy Kozie Czuby ale dla znajomych będzie nie tak "jak sobie wyobrażali".
W sumie to już postanowiłem, że pójdziemy do Morskiego. Tam zostawimy rzeczy i uderzymy na Rysy. Jakby pierwszego dnia poszli przez Świstówkę albo Szpiglasową to następnego dnia mogłoby nie być nastroju pozytywnego i posypałoby się wszystko. Pozostałby zjazd asfaltem. Nie wiem czy dobrze robię ale wolę zacząć od czegoś mocnego a następnego dnia wyluzować.
radek83
 
Posty: 239
Dołączył(a): Śr, 25 lut 2009, 10:28

Postprzez PigTail » Wt, 24 sie 2010, 19:12

Jedno pytanie tylko : jeśli uważasz , że po Świstówce "może nie być nastroju" ......to czy aby nie braknie go po 1/3 drogi na Rysy?
PigTail
 
Posty: 38
Dołączył(a): Wt, 18 maja 2010, 22:13

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 24 sie 2010, 19:27

radek83 napisał(a):...wolę zacząć od czegoś mocnego a następnego dnia wyluzować.

PigTail napisał(a):Jedno pytanie tylko : jeśli uważasz , że po Świstówce "może nie być nastroju" ......to czy aby nie braknie go po 1/3 drogi na Rysy?

Jest taka "metoda", opcja, moda, czy trend, że lepiej pierwszego dnia dać sobie i towarzyszom ostro w dupę, a potem to już... poleci z górki. Otóż przestrzegam, że o ile na rowerach czy kajakami po nizinach, to sobie tak można i to prawie bezkarnie, ale w ten sam sposób kombinując w skomplikowanym i stromym terenie pomiędzy 1 500 a 2 500 m n.p.m. może to bardzo drogo kosztować.
Właśnie dlatego, by choć trochę się rozruszać na "wysokości" przed tym "1 000 metrów w górę i w dół w ciągu 7 godzin" proponowałem Roztokę i Świstówkę zamiast łatwego asfaltowania.
Trochę głupio mi to mówić, ale na prawdę radzę się dobrze zastanowić.
radek83 napisał(a):W sumie to już postanowiłem, że pójdziemy do Morskiego. Tam zostawimy rzeczy i uderzymy na Rysy.

Bezpośrednio po całonocnej podróży... o ile dobrze pamiętam, tak?
Nie moje małpy, nie mój... cyrk.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10924
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez PigTail » Wt, 24 sie 2010, 19:45

tfu odpukać ......ale o takich mówiło się kiedyś chyba w górach "kandydat na bambus"???
PigTail
 
Posty: 38
Dołączył(a): Wt, 18 maja 2010, 22:13

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 24 sie 2010, 19:51

To prawda - tak się właśnie mówiło i nadal mówi.
Z tym "bambusem" jednak i to tak od razu... bym nie przesadzał, choć stabilna pogoda po południu w Wysokich Tatrach to w to lato niezwykła rzadkość. Złe w górach nie śpi. Nigdy!
Pewne natomiast i to na ponad sto procent są bardzo marne wspomnienia z tak zaplanowanej "wycieczki".
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10924
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

A ja bym proponował...

Postprzez Wacek » Wt, 24 sie 2010, 22:06

... pierwszego dnia podejść do Moka betonem, zdeponować tobołki i przejsć się na spacer po morskim. Pokontemplować miejsce... powdychać góry... zatrzymać się, a nie walić zaraz na rekord... Ew. podejść sobie na Wrota Chałubińskiego. To tylko różnica 600 m. (schronisko na 1404 a wrota na 2022). Poszedłbym wcześnie spać i o wczesnym poranku wyszedłna Rysy. Znany jest fakt że pogoda "kisi" sie około południa i popołudniu często już pada. Tak będziecie wtedy na szczycie i potem już tylko w dół. Mnie uczono na wszelakich kursach i moi mistrzowie górscy zawsze powiadali - wyłaź wcześnie. Ja wychodze nawet w beskidach koło 6... (a w tatrach to o 6 już sie nieswojo czuje, bo mi za późno). Jakoś tak przywykłem. Potem sobie mogę usiąść, nie spieszyć się, wypić hebatkę, pogadać z ludźmi. No i mam "jakby co" zapas czasu. Jak Twoi towarzysze są mało wprawni to polecam rozważyć taki wariant wycieczki. Bo głupio byłoby żeby wyszła kicha z wyjazdu. Niesmak pozostaje a za resztę zapłacisz...

Udanego wyjazdu i lampy.
Wacek

P.S. Na pocieszenie informuję, iż mnie mówiono, że w Tatrach najlepsza pogoda jest we wrześniu :)
Wacek
 
Posty: 36
Dołączył(a): So, 14 sie 2010, 23:16
Lokalizacja: Śląsk

Postprzez radek83 » Śr, 25 sie 2010, 20:52

Jak już pisałem nie jadę sam. Będę w grupie i mój głos będzie jednym z wielu. Jesteśmy ludźmi dorosłymi, świadomymi zagrożeń jakie są w górach. Na pewno presja na wejście będzie silna, jednak będą także inne głosy. Jeżeli grupa postanowi wejść na Rysy pierwszego dnia to tak zrobimy. Myślę, że wiele osób wchodzi z marszu na Rysy czy inne trudniejsze góry. Jeżeli ktoś rzuca określenie "kandydat na bambusa" to przepraszam. Ja nie mam takiego mniemania o sobie, że jak wyruszam w góry (jakiekolwiek) to nie jestem takim kandydatem. Każde wyjście niesie ze sobą ryzyko (wiele jest interwencji TOPR na łatwych trasach), które tylko można minimalizować. Mimo dość młodego wieku to już trochę doświadczeń w górach mam i wiem, że nie należy ludzi oceniać po ich zamiarach. Alfą i omegą nie byłem i nie będę w kwestiach górskich bo mam pokorę do gór i jak się jest na miejscu wszystko ulega weryfikacji pogoda, zdrowie członków grupy itd. Tak więc nie jestem z tych co mają założone klapki na oczach i prą nie licząc się z nikim i niczym. Jestem po prostu realistą.
Kończąc życzę wszystkim tyle samo powrotów z gór co wyjść.
radek83
 
Posty: 239
Dołączył(a): Śr, 25 lut 2009, 10:28

Postprzez Wacek » Śr, 25 sie 2010, 21:26

Jeśli tak... to pojawia sie pytanie o zasadność Twojego postu.
Wacek
 
Posty: 36
Dołączył(a): So, 14 sie 2010, 23:16
Lokalizacja: Śląsk

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 27 sie 2010, 17:59

Wacek napisał(a):Jeśli tak... to pojawia sie pytanie o zasadność Twojego postu.

Ja doprecyzuję...
To po co było zakładać ten wątek z tak sformułowanym pytaniem?
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10924
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez radek83 » Cz, 9 wrz 2010, 18:29

I udało się pochodzić trochę po Tatrach. Mimo wcześniejszych deszczowych dni postanowiliśmy się wybrać ze znajomymi w Tatry. Z Palenicy ruszyliśmy w sobotę 4 września o godz. 6.30 z pięknymi widokami na Tatry (chociaż niebo było stalowoszare to widać było wszystkie wierzchołki). Góry od wysokości ok. 1700 już były białe. Dosyć szybko doszliśmy nad Morskie. Na Rysy sobie popatrzyliśmy i ruszyliśmy do Dolinki za Mnichem. Tuż przed progiem natknęliśmy się na kilka małych lawinisk kamienno-błotnych. Gdy osiągnęliśmy próg, pomimo początku września, czuliśmy się jak w zimie. Ktoś sobie torował drogę na Wrota (mieliśmy tam zamiar wejść) ale odpuściliśmy sobie tą nieprzyjemność brnięcia w mokrym śniegu i narażania się na lawiny spod przełęczy. Z tego ostatniego powodu odpadła Szpiglasowa Przełęcz (nawet dużo ludzi wchodziło w tamtym kierunku) ale z tego co widziałem to niektórzy mieli problemy z orientacją i znalezieniem szlaku. Po kilkunastu minutach zeszliśmy nad Morskie. I tu oczywiście tłok. Czym prędzej ruszyliśmy wokół Morskiego nad Czarny Staw. I tu też było gwarno. Jednak już wcześniej schodząc z Dolinki za Mnichem postanowiliśmy pójść jak najdalej brzegiem stawu nie wchodząc wyżej. I tu zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę w ciszy podziwiając ścianę Kazalnicy, Niżnie Rysy i inne Żabie oraz Wołowe Turnie. Sielankę przerwała pogarszająca się pogoda. Na 15 minut przed większym deszczem już byliśmy w pokoju w Gazdówce.
Drugi dzień. Od rana padało, ledwie było widać próg Czarnego Stawu. Moją propozycją była Rusinowa Polana, Gęsia Szyja i Wiktorówki. Jednak kolega zaproponował żebyśmy się trzymali planu i przy odejściu szlaku przez Świstówkę do Pięciu Stawów zarządził głosowanie. 3 osoby z czterech były za tym żeby próbować, najwyżej zawrócimy. Ja nie głosowałem wcale. Tak więc poszliśmy bez widoków na góry i bez widoków na poprawę pogody. I wszystko było w porządku do Żlebu Żandarmerii. Tam zaczęło się na dobre... Ja powiedziałem, że wracamy ale koledzy zobaczyli ludzi którzy szli z naprzeciwka. Ci przeszli żlebem z lawiniskiem i powiedzieli że dalej jest w porządku, tylko zejście do "Piątki" nie bardzo. Poszliśmy dalej. A dalej prawdziwa zima ale szlak przedeptany. W końcu doszliśmy na najwyższy punkt na szlaku, po drodze kolega wpadł po pas w śnieg. Po nie nacieszeniu się widokami zaczęliśmy zejście, które dłużyło się niemiłosiernie (przecież ten odcinek nie jest już taki długi). Warunki były złe, były ślady, jednak nachylenie stoku było dosyć duże. Szczęśliwie doszliśmy do schroniska. Tam oczywiście suszenie i coś ciepłego do jedzenia. Na termometrze 0 stopni i prószy śnieg a na panelu LCD podają Tatry +12 stopni, i pogodnie, my nie widzieliśmy dalej niż na 200 metrów. No cóż ponoć Krupówki to też Tatry. Po ogrzaniu się ruszyliśmy czarnym a później zielonym szlakiem do Wodogrzmotów. Po drodze widziałem nawet dziewczynę w "halówkach z dziurkami" (no nie moja sprawa ale pewnie nie lubi przegrzewać za bardzo stóp). Dolina Roztoki jak to Dolina Roztoki tam nawet z zamkniętymi oczami jest pięknie i deszczyk oraz niska chmura nie przeszkadzały w podziwianiu jej uroków. Po dojściu do Wodogrzmotów pozostało zejście na Palenicę asfaltem, ja wybrałem jednak pobocze (chyba specjalnie pomyślane dla takich co nie lubią asfaltem naginać).
Podsumowując wszyscy byli zadowoleni z wycieczki chociaż nie weszliśmy na Rysy to i tak sporo zobaczyliśmy i adrenaliny też dużo było.
radek83
 
Posty: 239
Dołączył(a): Śr, 25 lut 2009, 10:28

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 10 wrz 2010, 10:55

radek83 napisał(a):Jednak kolega zaproponował żebyśmy się trzymali planu i przy odejściu szlaku przez Świstówkę do Pięciu Stawów zarządził głosowanie. 3 osoby z czterech były za tym żeby próbować, najwyżej zawrócimy. Ja nie głosowałem wcale.

Wzięte z innego forum zamiast komentarza:
W Tatrach w rejonie Krzyżnego dwie osoby zsunęły się kilkaset metrów po śniegu. Na zaśnieżonym stoku utknęła cała wycieczka.

Z tego, co słyszałam podobna sytuacja w ciągu ostatniego tygodnia miała miejsce na szlaku przez Świstówkę (na szczęście obeszło się bez interwencji TOPRu). W Zawratowym Żlebie utknęło też dwóch turystów, jedna osoba w innym rejonie zleciała ze zsuwem śnieżnym. W Piątce jeszcze do niedzieli przetarta była tylko Świstówka i Zawrat, na Kozi weszła niewielka grupa i ślady dość szybko się zatarły. Śniegu od kolan po miejscami uda w nastromionych odcinkach.

Pytanie: w ilu z tych przypadków kuszenie losu zaczęło się od... głosowania?
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10924
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez radek83 » Pt, 10 wrz 2010, 20:38

Zauważ, że głosowanie dotyczyło tylko "sprawdzenia warunków". Gdy doszliśmy do Żandarmerii ja zwątpiłem i byłem całkowicie na nie. Jednak idący z naprzeciwka zachęcili nas do marszu w stronę pięciu stawów. Tam głosowania już nie było. Aha i przy głosowaniu mi było obojętne gdzie pójdziemy bo byłem dobrze przygotowany. Poza tym jeszcze zapytałem toprowca w Morskim jak wygląda szlak przez Świstówkę. Powiedział, że jest przetarty ale należy zachować uwagę w pewnych miejscach. Powiedział też (tu cytat) "że to co miało zejść to już zeszło". Tak więc chociaż nie byłem przekonany co do tego szlaku bo wiem, że nie jest tam tak jak w lato to jednak poszedłem bo nie chciałem osłabiać grupy. Czy uważasz, że w tej sytuacji postąpiłem źle? Ja tak nie uważam. Jak już zeszliśmy nad Przedni Staw to z góry zaczęli (jak się później okazało) schodzić Węgrzy, robiąc duży harmider. W schronisku o szlak przez Świstówkę pytała się jakaś dziewczyna, czy da się przejść. Chyba poszli. Tyle wiem. A patrząc po tygodniu to myślę, że przejście tego szlaku umożliwiła nam dobra kondycja i przełamanie strachu. Choć jakbym jeszcze raz miał schodzić tym zejściem do Piątki to nie poszedłbym w tą stronę tylko w stronę Morskiego.
radek83
 
Posty: 239
Dołączył(a): Śr, 25 lut 2009, 10:28

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pt, 10 wrz 2010, 21:37

radek83 napisał(a):Zauważ, że głosowanie dotyczyło tylko "sprawdzenia warunków".

A co tam było do sprawdzenia? "Kichę" było widać już z asfaltu.
Świeży, pierwszy śnieg na ciepłym jeszcze podłożu, a przed wami super "wyjazdowe" stoki. Qurna! Mieliście więcej szczęścia niż... no, wiadomo.
radek83 napisał(a):Jednak idący z naprzeciwka zachęcili nas do marszu w stronę pięciu stawów.

A czego się spodziewałeś od idących z naprzeciwka? Co mieli powiedzieć, jeśli przeszli? Prawdę, że mieli wyjątkowe szczęście?
radek83 napisał(a):przy głosowaniu mi było obojętne gdzie pójdziemy bo byłem dobrze przygotowany.

No brawo! Nic więcej nie powiem, bo nie chcę bluźnić.
radek83 napisał(a):"to co miało zejść to już zeszło".

Tak? A w jakich godzinach byliście pomiędzy Żandarmerią a Świstówką?
W jakich to godzinach "schodzi to co ma zejść"? Bo mnie z Twojej relacji wychodzi, że pchaliście się prosto w nieszczęście - kulminację najbardziej niesprzyjających Wam okoliczności. Przecież ten właśnie szlak jest jako jedyny w Polskich Tatrach zamykany zimą. Zgadnij, dlaczego?
Wiesz, co?
Jak już dojdziesz do wniosku, że wiesz o lawinach wszystko, to uważaj - one tego nie wiedzą!
radek83 napisał(a):poszedłem bo nie chciałem osłabiać grupy.

A czym Ty niby ją wzmacniać zamierzałeś w razie "wyjazdu"?
Jakaś lina, śruby lodowe, uprzęże wspinaczkowe, czekany, łopata, sonda lawinowa, detektory?
Miałeś coś z tych rzeczy?
radek83 napisał(a):Czy uważasz, że w tej sytuacji postąpiłem źle?

Ty osobiście?
Jeśli w tej grupie to Ty byłeś tym najbardziej doświadczonym tatrzańsko, a tak to chyba nam tu określiłeś, to winię Cię za wszystko powyższe.
radek83 napisał(a):Ja tak nie uważam.

Lepiej wiesz, to po co pytasz?
Już drugi raz to samo pytanie zadaję.
radek83 napisał(a):przejście tego szlaku umożliwiła nam dobra kondycja i przełamanie strachu.

Nie, to wszystko tylko nieco ułatwiło Wam sprawę. Natomiast umożliwiło tylko i wyłącznie szczęście. I nie wmawiaj sobie, że ono sprzyja odważnym, bo zależność jest zupełnie inna - patrz wyżej.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10924
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Panie Zygmuncie... Dziwie się Pańskiej nietolerancji.

Postprzez Wacek » Pt, 10 wrz 2010, 23:36

*
Kolega wyznaje starą taternicką zasadę: "Jest ryzyko, jest zabawa. Albo piargi, albo sława". Póki co: sława... Poza tym w Polsce mamy dziwną zasadę, że próbujemy regulować (także prawnie - patrz KT) gdzie i jak ma się człowiek zabić. W alpach jest totalna dowolność: wrażenia są bezcenne, za akcje ratunkową zapłacisz kartą mastercard...
A koledze gratuluję dobrego samopoczucia :)
Wacek
 
Posty: 36
Dołączył(a): So, 14 sie 2010, 23:16
Lokalizacja: Śląsk

Re: Panie Zygmuncie... Dziwie się Pańskiej nietolerancji.

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 11 wrz 2010, 00:20

Wacek napisał(a):Dziwię się Pańskiej nietolerancji

Ależ ja jestem tolerancyjny wręcz bezdennie!
Tylko, gdy ktoś pyta o radę, a potem się okazuje, że i tak już wszystko zdecydował, to... no, właśnie tak reaguję.
Wacek napisał(a):Kolega wyznaje starą taternicką zasadę: "Jest ryzyko, jest zabawa. Albo piargi, albo sława". Póki co: sława...

To po jaką cholerę z taką "troską" o współtowarzyszy eskapady dopytuje, co by było rozsądniejsze? Nie spotkałem jeszcze takiego "taternika", który by miał aż tak rozdwojone widzenie świata.
Wacek napisał(a):w Polsce mamy dziwną zasadę, że próbujemy regulować (także prawnie - patrz KT) gdzie i jak ma się człowiek zabić.

To wcale nie jest zasada dziwna, gdy weźmiemy pod uwagę, że całe nasze ratownictwo górskie wisi finansowo na budżecie, czyli także na podatkach wszystkich obywateli. Jak będzie odpłatne, czyli faktura, albo polisa, mnie przynajmniej nie będzie to w ogóle obchodziło, ale znów tylko do tego momentu, gdy ktoś nie będzie mnie pytał o radę - patrz wyżej.
Wacek napisał(a):za akcje ratunkową zapłacisz kartą mastercard...

Fajnie, ale mastercard ma poza "wypływem" także "wlew" i trzeba cholernie ciężko pracować, by od czasu do czasu coś do tej drugiej dziurki wlać. I to jest cały "napinacz rozsądku" w tamtym systemie - działa fenomenalnie.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10924
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Wacek » So, 11 wrz 2010, 00:42

to... no, właśnie tak reaguje

Nerwowość szkodzi... ;)

To po jaką cholerę z taką "troską" o współtowarzyszy eskapady dopytuje, co by było rozsądniejsze? Nie spotkałem jeszcze takiego "taternika", który by miał aż tak rozdwojone widzenie świata.

O coś zapytać musi...;) Poza tym Pan nie rozumie... chłopak chciał się za darmo przelecieć śmigłowcem :) (gorzej jakby nie miał lotnej pogody ;) )

To wcale nie jest zasada dziwna, gdy weźmiemy pod uwagę, że całe nasze ratownictwo górskie wisi finansowo na budżecie, czyli także na podatkach wszystkich obywateli.

Ale to nie nasza sprawa... w wielu kwestiach jesteśmy bogatym (czytaj: rozrzutnym) krajem. Chociażby w kwestii podróżowania bezwinetowego po naszym kraju...

Fajnie, ale mastercard ma poza "wypływem" także "wlew" i trzeba cholernie ciężko pracować, by od czasu do czasu coś do tej drugiej dziurki wlać

To tez nie nasz problem kto i jak wlewa... Ale wrażenia nadal są bezcenne:)
Wacek
 
Posty: 36
Dołączył(a): So, 14 sie 2010, 23:16
Lokalizacja: Śląsk

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 11 wrz 2010, 09:46

Wacek napisał(a):chłopak chciał się za darmo przelecieć śmigłowcem...

Się już nad nim nie znęcajmy, ok?
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10924
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Wacek » So, 11 wrz 2010, 10:52

Się już nad nim nie znęcajmy, ok?


Ok.





P.S. Choć troszkę sam sie prosił... :lol:
Wacek
 
Posty: 36
Dołączył(a): So, 14 sie 2010, 23:16
Lokalizacja: Śląsk

Postprzez radek83 » So, 11 wrz 2010, 16:39

Tak się składa że nie było szans tego dnia na lot śmigłowca. :sad: A co do zejścia lawiny to chyba też nie było szans bo jak wspomniałem grupa która zaczęła schodzić za nami gdy my byliśmy nad stawem robiła chyba wszystko żeby lawina zeszłą i tak się nie stało. Szli blisko siebie i bardzo hałasowali. A więcej trudności, przynajmniej mi, sprawiło mi zejście ze schroniska do wyciągu. I sprawa najważniejsza to taka, że toprowiec nam nie odradzał tej wycieczki chociaż wiedział o które godzinie ona będzie. Ja wiem swoje bo tam byłem, więc proszę nie wydawajcie zaocznie sądów bo tam wtedy nie byliście, a ja wiedziałem że jest to niebezpieczny szlak i w co się pcham. Ja tylko opisałem jak było. A co do szczęścia to trzeba mieć je zawsze nawet jak się przechodzi przez pasy dla pieszych. Każdy ma swój rozum i podejmuje za siebie decyzje. Czy ja każe płacić ekstra składki ludziom którzy chodzili koło mnie po śniegu w halówkach? Co nie zmienia faktu, że gdyby było tak jak jest na Słowacji to kupiłbym polisę bo nie oszczędzam na takich wydatkach. Kupowałem dwa lata temu ubezpieczenie na Słowację, chociaż tylko przechodziłem po grani. Ględzenie o ubezpieczeniach jest już nudne i trochę populistyczne. Teksty typu, że to z budżetu itd. są trochę nie na miejscu. Mało jest przykładów marnotrawienia publicznych pieniędzy? Widocznie są inne sfery gdzie należy zreformować wydatki niż działalność GOPR i TOPR bo jakoś temat obowiązkowych ubezpieczeń przycichł. Jeżeli wprowadzą takowe ja nie będę protestował i je po prostu wykupie bo ja też za tym jestem.
I najważniejsze jeżeli dobrze rozumuje i ten szlak jest najbardziej niebezpieczny w zimie to dlaczego nie zamknął go toprowiec z Morskiego lub Pięciu Stawów? Oni chyba nie zamykają go od ... do... tylko mogą to zrobić wcześniej ze względu na warunki. Szlak tego dnia NIE był zamknięty.
radek83
 
Posty: 239
Dołączył(a): Śr, 25 lut 2009, 10:28

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 11 wrz 2010, 17:27

radek83 napisał(a):I sprawa najważniejsza to taka, że toprowiec nam nie odradzał tej wycieczki chociaż wiedział o które godzinie ona będzie.

Dokładnie tak samo mówił ów nauczyciel z Tych.
radek83 napisał(a):Każdy ma swój rozum i podejmuje za siebie decyzje.

Tego akurat nikt nie kwestionuje jeśli... konsekwentnie i do końca.
radek83 napisał(a):Ględzenie o ubezpieczeniach jest już nudne i trochę populistyczne.

To poględź nam trochę o tym, jak to zamierzałeś "wzmacniać" albo "nie osłabiać" waszej grupy. Jakoś skrzętnie unikasz tego tematu, a chętnie byśmy poczytali. Może się czegoś nauczymy... Tego nigdy dość.
radek83 napisał(a):Teksty typu, że to z budżetu itd. są trochę nie na miejscu.

A to ciekawe.
Znaczy, co jest tu na miejscu?
radek83 napisał(a):I najważniejsze jeżeli dobrze rozumuje i ten szlak jest najbardziej niebezpieczny w zimie to dlaczego nie zamknął go toprowiec z Morskiego lub Pięciu Stawów? /-/ Szlak tego dnia NIE był zamknięty.

Przecież sam dopiero co powiedziałeś, że:
radek83 napisał(a):Każdy ma swój rozum i podejmuje za siebie decyzje.

A TOPR najnormalniej "zaspał" sprawę: spadło dużo śniegu, a oni nie określili stopnia zagrożenia lawinowego i przez to właśnie tego dnia sporo ludzi poutykało na szlakach, a kilka nieco "pojechało". Szczęściem nikt nie zginął.
Pieprzenie głupot raz, że "każdy ma swój rozum", a chwilę potem, że "najważniejsze, iż TOPR czegoś nie zakazał" jest zwykłym gówniarstwem. Albo własny rozum, albo zasłanianie się TOPR-em jak ten z Tychów!

A tak gwoli doinformowania, bo to się jeszcze może przydać: to nie toprowcy zamykają w Tatrach szlaki. Oni są tylko i wyłącznie od odnajdywania i wytaskiwania sponiewieranych "bohaterów" z gór oraz od określania stopni zagrożenia lawinowego. Poza tym dyżurują zimą na trasach zjazdowych, ale to już na innych zasadach.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10924
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez radek83 » So, 11 wrz 2010, 18:36

Co do tego kto zamyka szlak to się pomyliłem, przepraszam. Nie zasłaniam się TOPRem tylko chciałem powiedzieć, że przed podjęciem decyzji a raczej zbytnim nie protestowaniem gdy głosowali inni zasięgnąłem jego opinii. To kogo się miałem zapytać jakie tam są warunki? Poza tym jak już napisałem wiedziałem na jaki szlak się pcham. Toprowiec tylko pomógł mi podjąć decyzję. Co do tematu wzmacniania grupy. To zacznę od tego, że moja propozycja była taka żeby pójść w rejon Rusinowej i tam się pokręcić. Było nas 4 osoby, trzy chciały iść do Pięciu Stawów i pomimo przekonywania nie zmieniły zdania. Mogłem powiedzieć pierdo.... wiem co mnie tam czeka- nie idę, idźcie. Ale tak nie powiedziałem. Cztery osoby to więcej niż trzy, sam chyba przyznasz. Co do specjalistycznego sprzętu jak czekan, sonda itp to nie miałem. Miałem inne rzeczy których oni nie mieli, może banalne ale zawsze gwizdek, czołówka, miałem 1,5 l herbaty (oni na 3 tylko 1l), kijki, NRC. Także jak się później okazało chcieli przechodzić tereny zagrożone "w kupie" i tylko mi nie przemokły buty bo miałem ochraniacze. Wiem, że przed zejściem lawiny takie rzeczy nie pomogłyby. Ale lepsze to niż nic, a przy potrzebie wezwania pomocy (np. wychłodzenie) gdy brakło by zasięgu mógłbym najszybciej się z nich poruszać i zostawić im coś co by polepszyło ich sytuację. Czy zatem grupa ze mną była silniejsza czy słabsza? O ile ta różnica przy potędze żywiołu jakim są góry była niewielka to jednak była.
Nie porównuj mnie do nauczyciela z Tych bo ja nie miałem pod opieką nieletnich ludzi. Mogłem powiedzieć idźcie sami bo ja wiem jak ten szlak jest niebezpieczny, macie swój rozum i za siebie odpowiadacie, wtedy byłaby większa szansa na to, że nasz budżet zostanie obciążony kosztami akcji (wtedy w ogóle o takich rzeczach nie myślałem jak obciążenia budżetu tylko o bezpieczeństwie). A jak się okazuje nic się nikomu nie stało, nikt nie zasłabł i wszyscy byli po wycieczce zadowoleni (chociaż ja jeszcze do dzisiaj myślę co by było gdyby...). I nie uważam się za jakiegoś "bohatera z gór". Bo nie takim bohaterom musiało przyjść z pomocą pogotowie.
Jeżeli chcesz, Zygmunt, to krytykuj mnie do woli. Może jak ktoś przeczyta ten wątek to nie wybierze się w miejsca niebezpieczne i uniknie wypadku.
radek83
 
Posty: 239
Dołączył(a): Śr, 25 lut 2009, 10:28

Postprzez Zygmunt Skibicki » So, 11 wrz 2010, 21:04

radek83 napisał(a):Co do tematu wzmacniania grupy. To zacznę od tego, że...

Miałeś świadomość, że pchacie się w bardzo wątpliwe warunki i poszedłeś "lojalnie" zamiast twardo postawić sprawę, by ich od ryzykownego zamiaru odwieść?
I to jest właśnie ów błąd, którego sądziłem domyślisz się po mojej pierwszej uwadze.

radek83 napisał(a):Nie porównuj mnie do nauczyciela z Tych bo ja nie miałem pod opieką nieletnich ludzi.

Ty na prawdę uważasz, że rozmawiasz z idiotą?
Nie chodzi o to kto, kogo i z jakiego tytułu miał pod opieką, a o tę samą absurdalną "zasłonkę" dla własnej decyzji: "toprowiec nie zabronił, toprowiec nie zamknął szlaku"...

Dobra, kończmy ten temat, bo za chwilę zajrzy tu ktoś bardziej nerwowy i zrobi z Twojej relacji takie jatki, jakich tu jeszcze nie było.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10924
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Wiec...

Postprzez Wacek » So, 11 wrz 2010, 21:47

*
Cóż... nie będę stawał po czyjejś stronie bo własne zdanie mam. Z jednej strony to lekkomyślność, ale z drugiej kolega radek troche racji ma. W kupie siła. Jak by chcieli to by poszli. I jego zdanie na guzik by się zdało. Jednak szkoda kolego radek, że wybierasz się z grupą ludzi, którzy mają za nic doświadczenie swojego kolegi i postawią na swoim (tym bardziej, że jak twierdzisz byłeś niejako liderem grupy). Ale nie myślmy Ci towarzyszy dobierali... Czy byłeś dla nich wzmocnieniem? Hm... Plecami lawiny byś nie zatrzymał to fakt. Więc w jakimś sensie byłeś wzmocnieniem. Jedyny kłopot, że Twoja lojalność wobec grupy (szkoda, że nie możesz liczyć na wzajemnosć - patrz wyżej) mogła być ze szkodą dla Ciebie. Ale cóż - każdy ma prawo wybierać jak będzie ginął. Jestem tolerancyjny.

A jak się okazuje nic się nikomu nie stało

No cóż... jednak w jakim sensie przyznajesz, że to, że możecie miło powspominać ten wyjazd jest dziełem m.in. przypadku. To, że do dziś myślisz to dobrze... Kolejna cegiełka w pomniku doświadczenia. Byle kiedyś nie brakło Ci tego szczęścia i pomnik nie zwalił Ci się na głowę.

Ja już kończę dyskusję na ten temat bo bić pianę możemy w nieskończoność, a ile ludzi tyle sposobów na życie, łażenie po górach i umieranie. Nie pochwalam działania radka. Ja bym chyba inaczej zareagował. Ale mnie tam nie było, i ocenę pozostawiam radkowi.
Kończąc mały cytacik:
"Żyjemy, dobra nasza, co z życia chcesz - za życia bierz.
Pijmy za Barabasza - Barabasz człowiek też..."
Wacek
 
Posty: 36
Dołączył(a): So, 14 sie 2010, 23:16
Lokalizacja: Śląsk

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 12 wrz 2010, 10:52

Ponieważ padły tu sugestie, że TOPR coś zlekceważył albo i zaniedbał od samego początku września, gdy gwałtownie pogorszyły się warunki turystyczne w Tatrach, cytuję ze strony TOPR-u:
TOPR na swej stronie napisał(a):TOPR ostrzega
Nadesłał Roman Szadkowski
środa, 01 wrzesień 2010

W związku z bardzo złymi warunkami pogodowymi, opadem śniegu,silnym wiatrem i mgłą odradzamy wszelkich wycieczek powyżej górnej granicy lasu.
ratownik dyżurny Roman Szadkowski.
Ostatnia aktualizacja ( środa, 01 wrzesień 2010 )

Proszę zwrócić uwagę na datę tego komunikatu!
A obecnie na tej samej stronie:
TOPR na swej stronie napisał(a):Warunki w górach
Nadesłał Tomasz Wojciechowski
środa, 08 wrzesień 2010

W związku z trudnymi warunkami w górach, mogącym występować oblodzeniem oraz zalegającym śniegiem, odradzamy podejmowania działalności górskiej powyżej 1700 m.n.p.m. Ponieważ śnieg spadł na ciepłe podłoże, istnieje możliwość schodzenia zsuwów śnieżnych.
E. Lichota
Ostatnia aktualizacja ( środa, 08 wrzesień 2010 )

źródło - http://www.topr.pl/

A tak w ogóle, to warto przed każdym wyjazdem w Tatry zajrzeć do kilku linków dotyczących aktualnych warunków pogodowych - http://skibicki.pl/forum/viewtopic.php?t=593
Może to pozwoli już w fazie planowania, albo ostatecznie w czasie podróży dobrze zweryfikować planowane cele wycieczek.
Ja wiem, bo też to mam, że całe, czasem wielomiesięczne marzenia biorą w łeb, gdy się spojrzy na góry spod schronisk, albo tylko z Równi Krupowej, a czasem nawet już z zakopianki. I to jest bardzo przykre, ale takie już te nasze Tatry są i trzeba się z tym pogodzić. W każdym bądź razie jest to dużo rozsądniejsze - tak uważam.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10924
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez radek83 » N, 12 wrz 2010, 17:06

Ja również myślę, że należy zakończyć dyskusję w tym temacie. Ja przedstawiłem to co miało miejsce. Zygmunt i wacek zajęli swoje stanowisko i przedstawili swój pogląd.
Podsumowując wniosek jest taki, że ilu turystów tyle zdań i każdy podejmuje decyzje w swoim imieniu. Mnie ta sytuacja wiele nauczyła. Dużo chodzę sam po górach ale tym razem chciałem pojechać ze znajomymi. I teraz raczej będę chodził sam po górach albo z ludźmi którzy mają większe doświadczenie ode mnie lub którzy będą umieli znieść rozczarowanie, że nie weszli gdzieś tam. Bo już wspomniałem, że zdecydowałbym się na co innego tego dnia. A do roli kierownika wycieczki czy przewodnika nie aspirowałem. A to, że miałem większe doświadczenie, no cóż gdyby w tym kraju pytano się (a następnie realizowało to) w różnych sprawach ludzi z większym doświadczeniem to żylibyśmy w innej, na pewno lepszej, rzeczywistości.
radek83
 
Posty: 239
Dołączył(a): Śr, 25 lut 2009, 10:28

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 12 wrz 2010, 20:54

radek83 napisał(a):...do roli kierownika wycieczki czy przewodnika nie aspirowałem.

A to jest bardzo ciekawy i wcale nie tak rzadko występujący aspekt organizowania takich wyjazdów. Tak zwane "wyjazdy partnerskie", to wcale nie taka prosta jak by się mogło wydawać sprawa i można by o tym długo dyskutować. Najlepszy dowód dał właśnie sam radek.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10924
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Góry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości