Jeśli przewodnik, to z licencją, ale... jaką?

Takie, siakie i owakie - wszystkie kochamy!

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Jeśli przewodnik, to z licencją, ale... jaką?

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 22 lis 2009, 15:20

*
Kurs na przewodnika wysokogórskiego
źródło - Tygodnik Podhalański

By zostać przewodnikiem górskim z międzynarodowym certyfikatem UIAGM/IVBV, trzeba odbyć kurs, który trwa dwa lata, zaliczyć egzaminy częściowe po blokach zajęć terenowych – lawinowych, lodowcowych, skalnych, skitourowych i jazdy wariantowej oraz egzamin końcowy, a następnie w charakterze aspiranta odbyć praktykę przewodnicką. W kursie, którego kolejne dwa etapy zostały zakończone, uczestniczy 10 kandydatów.

Polskie Stowarzyszenie Przewodników Wysokogórskich z siedzibą w Zakopanem jest od 9 lat członkiem zwyczajnym UIAGM/IVBV. Zrzesza 31 przewodników, w tym 21 z aktualną na ten rok licencją. Prezesem jest Marcin Kacperek, wiceprezesem Ryszard Gajewski, a członkiem zarządu i delegatem technicznym Mieczysław Ziach. Przewodniczącym komisji rewizyjnej jest Piotr Konopka, a jej członkami Bogumił Słama i niżej podpisany.

PSPW zorganizowało w ciągu tych niespełna 10 lat dwa kursy dla kandydatów na przewodników wysokogórskich – jeden w 2004 roku – jego okres szkoleniowy i aspirancki skończył się w tym roku. Spośród 9 uczestników tego kursu przewodnikami IVBV zostali: Grzegorz Bargiel, Jan Gąsienica Roj młodszy, Paweł Kunachowicz, Marek Kazior i Stefan Stefański, a w grudniu odznakę przewodnika IVBV otrzyma Marcin Rutkowski.

We wrześniu ubiegłego roku rozpoczął się nowy kurs, na który po przeprowadzonych egzaminach wstępnych: wspinaczce w lodzie i skale zakwalifikowanych zostało 10 kandydatów: Grzegorz Bittmar, Maciej Ciesielski, Paweł Karczmarczyk, Michał Król, Tomasz Michalik, Andrzej Mikler, Tomasz Gąsienica Mikołajczyk, Andrzej Sokołowski, Bartłomiej Stoch Michna i Przemysław Wójcik. Przy zgłoszeniu na kurs musieli złożyć wykaz 30 dróg wspinaczkowych, z tego minimum pięć w skale, mikście oraz w śniegu i lodzie, przy czym jedna powinna być bardzo wymagająca technicznie, fizycznie i psychicznie. 15 dróg musiało mieć wycenę trudności minimum IV i przynajmniej 500 m długości, a 10 dróg w skale z prowadzeniem o trudnościach VI+. Trzeba też było złożyć wykaz 15 dni ski-tourowych. – W najbliższym czasie niektóre wymogi zostaną jeszcze bardziej zaostrzone, np. 15 dróg będzie musiało mieć długość co najmniej 800 metrów, a zatem nie można będzie tego wymogu spełnić w Tatrach – powiedział Ryszard Gajewski, jeden z instruktorów na obecnym kursie.

Kurs rozpoczął się od wykładów i zajęć praktycznych w sali, a na początku tego roku odbył się tygodniowy kurs lawinowy w Tatrach Polskich, prowadzony przez Piotra Konopkę, a potem pierwsza część kursu ski-tourowego w Alpach, prowadzona przez Mieczysława Ziacha.

Na lodowcach i graniach alpejskich

Kurs rozpoczął się pod koniec czerwca w Chamonix. W rejonie Mont Blanc odbyła się jego pierwsza, 10-dniowa cześć. Najpierw szkolono się na śnieżnych stokach o różnym stopniu nachylenia, w podejściu, zejściu i na trawersach, a w następnych dniach ćwiczono techniki lodowe na lodowcu Mer de Glace, ratownictwo i autoratownictwo ze szczelin lodowcowych, podchodzenie i schodzenie w zespołach po stromych lodowych stokach Pointe Isabelle i Aiguille du Moine. Ćwiczono też prowadzenie w zespołach 2- i 3-osobowych na śnieżno-skalnej grani Aiguille du Plan. Po noclegu w schronisku Cosmiques na grani Pointe Lachenal, w przedostatnim dniu, wspinano się w trudnych warunkach śnieżnych w rejonie najwyższego szczytu Alp na grani Rochefort.

Ostatnich kilka dni tego 18-dniowego kursu zajęcia terenowe odbywały się w Alpach Berneńskich w Szwajcarii. W zespołach 3-osobowych dokonano wejść na Möncha, w śniegu i lodzie do 45 stopni. Następnego dnia ze schroniska Konkordia próbowano wejść na Gross Fiescherhorn, ale zawrócono z rejonu przełęczy ze względu na złą pogodę i trudne warunki. Na trasie prowadzono szkolenie z zakresu nawigacji i orientacji, a na lodowcu – z ratownictwa szczelinowego. Ostatnim rejonem była Bernina – wyjście granią Fortezza na Piz Zupo i powrót tą sama drogą. Pod koniec kursu odbył się dwudniowy egzamin z zakresu lodowcowego kursu alpejskiego.

W pierwszym dniu zadanie egzaminacyjne polegało na wyjściu aspiranta prowadzącego klienta z przewieszonej szczeliny lodowcowej, a następnie na zaimprowizowaniu ratownictwa dla osoby znajdującej się w szczelinie, poczynając od zbudowania stanowiska pod obciążeniem osoby wiszącej już w szczelinie. Zajęcia prowadzono z dodatkową asekuracją na wypadek popełnienia jakiegoś błędu. – Wszyscy uczestnicy wykazali dobry poziom, a czas wykonania przez nich tego zadania wahał się od 6 do 21 minut – stwierdził z satysfakcją Marcin Kacperek.

W drugim dniu zadanie polegało na prowadzeniu w zespole 3-osobowym odcinków drogi na Piz Zupo przez uszczeliniony lodowiec o nachyleniu do 50 stopni z trudnościami skalnymi II-III. Zadanie to uczestnicy kursu wykonali satysfakcjonująco. Ze względu na chorobę Grzegorz Bittmar nie uczestniczył we wszystkich zajęciach i będzie musiał kurs lodowcowy jeszcze zaliczyć. Kierownikiem kursu był Marcin Kacperek, prezes PSPW, a drugim instruktorem – Ryszard Gajewski.

Na skalnych drogach Tatr Słowackich

Kurs skalny został zorganizowany w trzeciej dekadzie września. Pogoda dopisała, więc wspinaczki graniowe i ścianowe były dla kursantów przyjemnością. W ciągu 10 dni zajęć ćwiczono na różnych formacjach skalnych i terenowych prowadzenie na krótkiej linie w kilku rejonach słowackich Tatr Wysokich, począwszy do otoczenia Doliny Kieżmarskiej, a skończywszy na szczytach nad Doliną Mięguszowiecką. W sumie dokonano wejść na 24 szczyty, często kilka z nich zaliczano w czasie jednego przejścia graniowego. Wspinano się na m.in. na Jastrzębią Turnię drogą Komarnickich, potem granią Kopiniaków oraz przez Miedziane Ławki do grani Wideł, potem jeden zespół wspinał się na Łomnicę, a drugi na Kieżmarski Szczyt. Kilkoma drogami wspinano się południową ścianą na Czarny Szczyt. Były też wejścia na Baranie Rogi, Lodowy Szczyt, „Martinką” na Gerlach i wspinaczki na Wielkiej Granackiej Baszcie i Wielickiej Baszcie, a w rejonie Doliny Mięguszowieckiej zrobiono Grań Ganków oraz dokonano wejść na Ciężki Szczyt i Wysoką.

Egzamin wieńczący kurs skalny został przeprowadzony na Szarpanych Turniach. – Wszyscy uczestnicy z wyjątkiem jednego zdali go na piątkę – ocenia Gajewski, który był kierownikiem tego szkolenia. Ponadto instruktorami byli: Piotr Konopka i Mieczysław Ziach oraz instruktorzy stażyści Grzegorz Bargiel i Jan Gąsienica Roj młodszy. Główny nacisk w czasie szkolenia położono na opanowanie przez kursantów techniki krótkiej liny, sposób poruszania się zespołu oraz wybór drogi w terenie łatwym i trudnym, a także na sprawne przejście od asekuracji z ręki do asekuracji z bloków i innych punktów. Umiejętności wspinaczkowe uczestników zostały ocenione wysoko.

Kandydatom pozostała jeszcze do zaliczenia jazda wariantowa (freeride) oraz II część kursu ski-tourowego. Zajęcia odbędą się w Alpach, w styczniu i marcu przyszłego roku.

W tekście żródłowym są także fotki...
Ostatnio edytowano N, 22 lis 2009, 20:08 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 1 raz
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez radek83 » N, 22 lis 2009, 19:54

A Kukuczka, Rutkiewicz i inni nasi himalaiści to mieli takie kursy? Dla mnie jest trochę zamykanie gór. Niedługo powyżej schronisk w Tatrach będzie można tylko chodzić z przewodnikiem. Wiem, wiem że to jest na wyrost ale ja tak to odbieram. Po co wymyślać licencje dla przewodników górskich? Czy kursie po kursie (dobrowolnym) z doświadczeniem w Tatrach będzie też musiał mieć przewodnika?

Zmierzam do tego, do zdobycia korony Himalajów nie trzeba było być przewodnikiem. Przynajmniej nic mi na ten temat nie wiadomo żeby był nim Kukuczka.

A mając dużo kasy i chcąc gdzieś wejść to wolałbym mieć przewodnika z dużym doświadczeniem niż z legitymacją.

Śmiejemy się z PRL-u że wszystko było reglamentowane. Niedługo też tak będzie
radek83
 
Posty: 239
Dołączył(a): Śr, 25 lut 2009, 10:28

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 22 lis 2009, 20:02

radek83 napisał(a):A Kukuczka, Rutkiewicz i inni nasi himalaiści to mieli takie kursy? /-/ ...do zdobycia korony Himalajów nie trzeba było być przewodnikiem. Przynajmniej nic mi na ten temat nie wiadomo żeby był nim Kukuczka.

A ja bym nie mieszał do sprawy zawodowych himalaistów, bo to trochę tak, jak by pytać Kubicę, czy ma prawo jazdy?
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 22 lis 2009, 20:05

Nie wiem, czy nie wsadzę tu kija w mrowisko, ale przyznam że mnie bardziej ten problem interesuje od strony... "użytkowej".
Załóżmy, że jestem jakoś tam w tych Tatrach obeznany, za dużo znakowanych tatrzańskich szlaków mi do poznania nie zostało i chciałbym latem, przy dobrej pogodzie pójść legalnie na, powiedzmy: Filar Świnicy, "ring of Kościelec", czy Rysy od Ciężkiej - drogi ewidentnie poza szlakiem, za dużej wspinaczki to tam nie ma (w ogóle jej nie ma), ale o nieszczęście łatwo.
Jakiego przewodnika powinienem nająć?
Oczywiście nie chodzi mi o imię i nazwisko oraz telefon, a o tak zwaną klasę przewodnicką no i taki... "ogólny pogląd na sprawę":
- co oznaczają poszczególne "klasy" przewodnickie?
- ile osób może być w grupie z jednym przewodnikiem?
- jak to wygląda na poszczególnych trasach?
- jakie są orientacyjnie ceny?
- z jakim wyprzedzeniem trzeba się umawiać?
- itd.
Tak sobie myślę, że Szanowni Przewodnicy powinni mi/nam dokładnie ten problem wyjaśnić, bo to zapewne bardzo interesuje sporą ilość userów, a bez takiej wiedzy mogą pójść "na wariata", zupełnie niepotrzebnie narobić kłopotów sobie i najbliższym, że o "śmigle" nie wspomnę.
Z drugiej zaś strony, może nie zawsze trzeba od razu sięgać po przewodników z tej najwyższej półki i w związku z tym płacić krocie.
......................
Powyższy tekst wpisałem na innym forum, gdzie dość często bywają licencjonowani przewodnicy tatrzańscy i czekam na odpowiedź. Jak już powstanie tam coś konkretnego, przekopiuję i tu.
Ostatnio edytowano N, 22 lis 2009, 23:00 przez Zygmunt Skibicki, łącznie edytowano 1 raz
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 22 lis 2009, 21:59

Może "na rozgrzewkę" coś opowiem, jak to ja...

Kilka lat temu, wczesną wiosną zaczepił mnie pewien ksiądz, że on to by chętnie ze mną pojechał w sierpniu w Tatry, ale ma dylemat, bo on to trochę po Tatrach chodził, ale nie ma ochoty bym go "zaorał", a z drugiej strony chciałby na "coś fajnego" poza szlakiem wyjść i to najlepiej na Słowacji.
Zadanie zbyt trudne nie było. Pozamawiałem dla nas obu schroniska, na "zdobycie" wybrałem Baranie Rogi i zadzwoniłem "gdzie trza". Ja usłyszałem cenę za przewodnika to... usiadłem. Oczywiście zrezygnowałem, bo mój towarzysz aż takim fanatykiem płacenia nie był. Ja zresztą też nie za bardzo.
Zadzwoniłem do chatara Terinki, a ten jak zwykle odpowiedział: To sem da! i dodał - Nedraho... (niedrogo).
Pojechaliśmy - ksiądz oczywiście full na "cywila". Pogodę trafiliśmy nawet znośną, ale podchodząc Zimną Wodą trochę się "pietrałem" jak "to sem da" przełoży się na realia? No i co dokładnie miało znaczyć to "nedraho"?
Jak się okazało, czekał na nas fajny, młody przewodnik słowacki ze stosownymi uprawnieniami i wycieczka, aczkolwiek ze zleżałym śniegiem na górze, udała się wręcz rewelacyjnie. Na szczycie, podczas odpoczynku okazało się, że nasz przewodnik jest z zawodu szafarzem, czyli... księdzem, tyle że ewangelickim.
Zapłaciłem za tę wycieczkę, co oczywiście ustaliliśmy przed wyruszeniem, tylko jedną piątą ceny, którą miałem zapłacić za polskiego przewodnika, a "mój" ksiądz już kilka razy potem z tym słowackim nieźle po Tatrach pogulali - także polskich.
......................
Tylko nie wiem, czy przypadkiem naszych przewodników tą opowiastkę do odpowiedzi nie... schłodziłem.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 22 lis 2009, 22:01

No i jest odpowiedź:
źródło
.....................
chief napisał(a):
Zygmunt Skibicki napisał(a):- co oznaczają poszczególne "klasy" przewodnickie?

warto pamiętać, że "przewodnik tatrzański" odnosi się tylko do Tatr Polskich. Jednak część przewodników tatrzańskich jest dodatkowo zrzeszona w międzynarodowym stowarzyszeniu przewodników UIMLA i oni dodatkowo mogą po wszystkich górach (opartych na umowie, bądź uprzejmości) poza lodowcami drogami wspinaczkowymi i skiturami.

Zygmunt Skibicki napisał(a):- co oznaczają poszczególne "klasy" przewodnickie?

im większa klasa, tym większe możliwości zarobkowania, np.:
III - tylko szlaki znakowane, zima Tatry Zachodnie i bardzo ograniczone Wysokie.
II - szlaki znakowane, parę nieznakowanych, łatwe wspinaczki (drogi wyznaczone przez TPN) i łatwe skitury
I - to, co pozostali + trudniejsze drogi wspinaczkowe i skitury
ani III, II, I kasa nie maja pozwolenia na prowadzenie po nieznakowanych szlakach na Słowacji.

Jeśli Ci chodzi o szlaki nieznakowane na Słowacji, to musisz się zwrócić TYLKO do przewodnika UIAGM (są i tatrzańscy, którzy maja te uprawnienia)
Zygmunt Skibicki napisał(a):- ile osób może być w grupie z jednym przewodnikiem?

to zależy od stopnia trudności terenu i warunków, na szlakach nieznakowanych na Słowacji jest to przeważnie od 6 do 2 (bywa, ze i jeden)
Zygmunt Skibicki napisał(a):- jakie są orientacyjnie ceny?

600-800 zł od grupy.
Zygmunt Skibicki napisał(a):- z jakim wyprzedzeniem trzeba się umawiać?

z tymi znanymi, to sporo wcześniej, ale jak pojedziesz do Starego Smokowca, gdzie owi przewodnicy mają biuro, to możliwe, że nawet na drugi dzień
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 22 lis 2009, 22:04

Pogłębiam pytanie:
.................
Dzięki!
chief napisał(a):parę nieznakowanych, łatwe wspinaczki

A jakiś wykaz tych dróg istnieje?
Przepraszam, że udaję "głupa", ale uparłem się, by te informacje były klarowne także dla takich mniej oblatanych.
Mógłbym prosić?
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 22 lis 2009, 22:28

Jest kolejna odpowiedź:
.............................
chief napisał(a):Jeśli chodzi o drogi wspinaczkowe to istnieje, ale niestety nie pamiętam, gdzie to szukać, gdyż posiadam III klasę, a przez narty nie mam szans na jej podwyższenie, więc się tym z bardzo nie interesuję....albo w Rozporządzeniu do Ustawy, lub którymś Zarządzeniu TPN.

Co szlaków nieznakowanych, to na pewno: Mnich, Mięgusze, Niżnie Rysy. Nie jestem pewien czy mogą w rejonach pomiędzy Rysami, a Czarnym Mięguszem oraz Rysami, a Żabim Niżnim (ale chyba nie)
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 22 lis 2009, 22:29

Nie odpuszczam:
......................
Dobra, dzięki!
Może któryś inny przewodnik poda wykaz lub link do niego.
Zawsze lepiej jak to zrobi fachowiec.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 22 lis 2009, 23:26

Sefer napisał(a):Zaznaczam, że sam nie jestem przewodnikiem tatrzańskim, choć ze względu na moje zainteresowania prawem w turystyce mam niejakie rozeznanie w tym temacie.Co do klas przewodnickich Chief bardzo dobrze tłumaczy. Co do dróg nieznakowanych- to zarówno wspinacze jak i przewodnicy mogą się poruszać tylko po rejonach wspinaczkowych określonych zarządzeniem dyr.TPN:
http://www.nowy.tpn.pl/bip/pokaz.php?groups_id=11
Co do innych szczytów, wiem, że na pewno nie wydają pozwoleń na wejście w celach innych niż naukowe.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 22 lis 2009, 23:27

No i mamy konkrety:
......................
Sefer napisał(a):wspinacze jak i przewodnicy mogą się poruszać tylko po rejonach wspinaczkowych określonych zarządzeniem dyr.TPN:

Tam jest Zarządzenie nr 4/2009 i do niego załącznik nr 1 (PDF) - dość łatwo określić, co wolno, a co nie.
Z tego na przykład wynika, że gdyby ktoś miał ochotę na piękną choć długą wycieczką na Rysy z Białej Wody przez Doliną Ciężką, to musi to robić z przewodnikiem słowackim. No i dobrze - żaden problem, bo oni dość dobrze rozumieją i mówią po polsku.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 22 lis 2009, 23:49

chief napisał(a):
Zygmunt Skibicki napisał(a):to musi to robić z przewodnikiem słowackim

nie do końca....z przewodnikiem UIAGM, a nim może być Polak (są tacy), Słowak, Anglik, czy jeszcze z inszej narodowości.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 22 lis 2009, 23:51

Sefer napisał(a):Na Słowacji poza szlakami mogą UIAGM/IVBV/IFMGA(przewodnicy wysokogórscy). Zarówno jedni i drudzy mogą być wszelakiej narodowości...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 23 lis 2009, 12:22

Basia Z. napisał(a):Mnie często interesuje jak to wygląda na trasach nieznakowanych ale poza Tatrami i innymi parkami narodowymi (gdzie bez szlaku nie wolno chodzić z definicji).
Czy potrzebny jest w ogóle jakiś przewodnik np. w Rudawach Słowackich ?
Albo np. na Ukrainie lub w Rumunii, gdzie jest trochę szlaków, ale przeważnie ich nie ma.

Sama prowadzę dość sporo grup właśnie po takich rejonach (bez żadnych szlaków) nie mając uprawnień UIMLA a tylko naszą I beskidzką i III tatrzańską.

Pytam o to bo mi kilkakrotnie zarzuciła Lucyna, że robię to bezprawnie.

Ja jednak upieram się że robię to zgodnie z prawem.
Mam dodatkowo uprawnienia pilota, co sprawia że grupa w ogóle wyjeżdża legalnie za granicę, a moje uprawnienia przewodnickie są tylko "dodatkiem", ale wymaga ich biuro dla którego zazwyczaj prowadzę.

Natomiast w tych krajach - to jest na Ukrainie w Rumunii, na Słowacji (poza Tatrami) w ogóle nie są wymagane uprawnienia przewodnickie do prowadzenia ludzi w góry.

Tak w ogóle myślałam o tym aby zrobić uprawnienia UIMLA ale ciągle brak mi na to czasu.
To praktycznie "pożarłoby" cały mój roczny urlop.

Pozdrowienia

Basia
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 23 lis 2009, 12:24

Sefer napisał(a):/-/ ...na Słowacji praktycznie nie istnieje przewodnictwo górskie poza IVBV w Tatrach , a i tylko w Tatrach ma sens istnienia, bo TANAP jako jedyny ustawił sobie w przepisach takie wymagania. Ogólnie wszyscy przewodnicy zagraniczni poza IVBV są traktowani jako piloci. Nie ma przy tym wymagań co do posiadania jakiś szczególnych uprawnień. Rozmawiałem na ten temat z strażnikami TANAP, przewodnikami IVBV i oni potwierdzali to(pracowałem tam rok po Velkej Kalamicie jako wolontariusz przy sprzątaniu tego bałaganu).
Co do pozaszlakowości- to ustala sam PN(jeśli tam jest)



Basia Z. napisał(a):Natomiast w tych krajach - to jest na Ukrainie w Rumunii, na Słowacji (poza Tatrami) w ogóle nie są wymagane uprawnienia przewodnickie do prowadzenia ludzi w góry.

Co do Ukrainy- moja koleżanka jest Polką ze Lwowa i tam przewodnikiem, tłumaczyła mi ,że przewodnikiem zostaje się zdając egzamin przed komisją danego województwa(tak to nazwijmy) oraz , że dotyczy każdego zakątka Ukrainy, jednak w przeciwieństwie do takiego Lwowa nie jest przestrzegane(wiadomo, że nic nie wiadomo) -Darek Dyląg skądinąd kiedyś tytułował się przewodnikiem karpackim, on będzie coś wiedział.
Co do Rumunii to się nie orientuję, ale sądzę , że jest to do sprawdzenia.
Basia Z. napisał(a):Tak w ogóle myślałam o tym aby zrobić uprawnienia UIMLA ale ciągle brak mi na to czasu.
To praktycznie "pożarłoby" cały mój roczny urlop.

Polecam właśnie jestem po egzaminie końcowym- oprócz nowej wiedzy(dla niektórych odświeżenia już posiadanej) jest kawał całkiem ciekawej przygody(łącznie z lawiną w Betlejemce : rotfl : )
Swoją drogą Twój mąż szkolił nas i przyjmowałem od niego zamówienie na gadżety w Krakowie, jak zaczęliśmy współpracę z Salewą;)
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Jeśli przewodnik, to z licencją, ale... jaką?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 26 maja 2011, 14:59

Tygodnik Podhalański napisał(a):Druga klasa przewodnicka
źródło - http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/i ... =&id=12609

Zakończył się kurs na wyższy stopień klasy przewodnickiej. Nowi przewodnicy będą mogli prowadzić swoich klientów poza szlakami oraz łatwymi drogami wspinaczkowymi.
Od grudnia 2009 do 31.3.20011 trwał kurs przewodnicki organizowany przez Centrum Przewodnictwa Tatrzańskiego. Kierownikiem kursu był Adam Marasek, a wykłady i szkolenia prowadzili przewodnicy wysokogórscy z PSPW. Egzaminy wstępne odbyły się jesienią 2009 roku na skałach w rejonie Stawów Gąsienicowych. W skład egzaminatorów weszli: Adam Marasek, Ryszard Gajewski oraz Marcin Kacperek.

Do egzaminu podeszli: Jakub Hornowski, Grzegorz Wiercioch, Andrzej Krzeptowski Sabała, Marcin Witek, Andrzej Marasek, Bartek Zwijacz Kozica, Maciej Jakubiak, Andrzej Chrobak i Jakub Brzosko. Wszyscy podchodzący do egzaminu wstępnego musieli przedłożyć wykaz przejść dróg letnich i zimowych, który uprawniał ich do aspirowania na przewodnika wyższej klasy.

To był warunek podstawowy dla wszystkich. Na kurs zgłosiło się więcej chętnych, lecz ze względu na brak wykazu przejść o odpowiedniej skali trudności nie zostali zakwalifikowani na kurs. Egzaminacyjnym zadaniem było pokonanie drogi (trudności ok. IV stopnia) w rakach i z czekanami, zakładając własną asekurację. Egzamin zaliczyli wszyscy. Od tego momentu rozpoczęło się szkolenie adeptów. W skład kursu wchodziły wykłady teoretyczne z topografii wybranych rejonów tatrzańskich, prowadzone przez Włodka Cywińskiego, oraz wykłady przyrodnicze (w formie wycieczek terenowych) z Pawłem Skawińskim.

Oprócz tego odbyły się: kurs lawinowy, prowadzony przez Marcina Kacperka, kurs skiturowy, prowadzony przez Mieczysława Ziacha, polegający na nauce zakładania śladu podczas prowadzenia „klienta”. Kursanci musieli również odbyć szkolenia w mniejszych grupach, m.in. z tzw. prowadzenia na „krótkiej linie”. Ta metoda prowadzenia ludzi w górach jest bardzo popularna (i znacznie przyspiesza czas pokonywania skalnych trudności), ale jednocześnie wymaga od przewodnika ogromnej koncentracji i dobrego wyszkolenia. Kursanci pod okiem Ryszarda Gajewskiego, Piotra Konopki oraz Mieczysława Ziacha zajęcia te odbywali na Mnichu, Zadnim Mnichu oraz Świnicy.

Dodatkowo każdy z uczestników kursu miał za zadanie przejść wytypowane przez instruktorów drogi letnie i zimowe w Tatrach. Po skompletowaniu wszystkich wymaganych szkoleń, odbył się w dniach 26-28 kwietnia 2011 roku egzamin końcowy. Składał się z części teoretycznej oraz części praktycznej. Oprócz pisemnych testów odbył się egzamin ustny. Swoje wyszkolenie techniczne absolwenci kursu prezentowali na skałkach w rejonie Jastrzębiej Turni, gdzie oprócz klasycznego prowadzenia za sobą klienta na krótkiej linie, przyszli przewodnicy musieli wykazać się sprawnym opanowaniem różnych technik opuszczania na linie człowieka, czy tzw. autoasekuracją.

Do końcowego egzaminu podeszli: Andrzej Chrobak, Marcin Witek, Andrzej Marasek, Bartek Zwijacz Kozica, Andrzej Krzeptowski Sabała, Grzegorz Wiercioch. Z kursów organizowanych w minionych latach dołączyli do egzaminu: Paweł Nadybal, Piotr Gruszka i Zdzich Chmiel. Finalnie przewodnikami tatrzańskimi drugiej klasy po tym egzaminie zostali: Marcin Witek, Andrzej Marasek, Bartek Zwijacz Kozica, Andrzej Krzeptowski Sabała, Grzegorz Wiercioch i Paweł Nadybal.

Przewodnik tatrzański klasy drugiej może prowadzić swoich klientów w Tatrach Polskich latem po drogach wspinaczkowych do III stopnia trudności, a zimą po drogach do II stopnia trudności.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Jeśli przewodnik, to z licencją, ale... jaką?

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 8 sie 2013, 12:00

Tygodnik Podhalański napisał(a):W Zakopanem działa biuro wysokogórskich przewodników
źródło - http://24tp.pl/?mod=news&strona=1&id=19777

Biuro Promocji Zakopanego oraz Biuro Przewodników Wysokogórskich Tatraguide otworzyły dziś nowy punkt informacji turystycznej. Mieści się naprzeciw pomnika Chałubińskiego i Sabały w Zakopanem.

Biuro Przewodników Wysokogórskich to grupa licencjonowanych przewodników wysokogórskich UIAGM/IVBV, których połączyła wspólna pasja do gór i nart. Wraz z Biurem Promocji Zakopanego uruchomili swą siedzibę pod Giewontem.

- Nasze uruchamiane wcześniej siedziby padały, teraz dzięki współpracy z Biurem Promocji Zakopanego uruchomiliśmy nową - powiedział nam Piotr Konopka, prezes Polskiego Stowarzyszenia Przewodników Wysokogórskich. Dzięki współpracy z Biurem Promocji Zakopanego będzie się w niej mieścił także punkt informacji turystycznej, specjalizujący się w turystyce górskiej.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź


Powrót do Góry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości