Szkic "przewodnika" po Karpatach

Takie, siakie i owakie - wszystkie kochamy!

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Trasa w poprzek Karpat

Postprzez TakiJeden » Śr, 1 sie 2007, 18:02

*
Trasa w poprzek Karpat (Budapeszt- Kraków). Ideologia: 1. "Polak- Węgier dwa bratanki" 2. "Od Zamku Budajskiego do Wawelu" 3. "Trzy kraje- trzy rzeki: Dunaj-Hron-Wisła" 4. "Szlakiem kurierów tatrzańskich" (ten wariant raczej w drugą stronę). Ok. 400 km, 6000 m sumy podejść, miesiąc marszu. Trasę można rozsądnie podzielić na połowy w dolinie Hronu (Słowacja; m. Valasska na wsch. od Bańskiej Bystrzycy).
Opis pierwszego odcinka (węgierskiego):
http://www.turystyka.skibicki.pl/forum/viewtopic.php?t=611&start=9
a dalsze idą zaraz po nim. Na dzisiaj ( 3.08 ) dociągnięte od Budapesztu do rzeki Hron, zarezerwowane miejsce pod Tatry i szkicowo ("szkieletowo") odcinek polski.
Ostatnio edytowano Pn, 6 sie 2007, 23:22 przez TakiJeden, łącznie edytowano 1 raz
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Trasa w poprzek Karpat

Postprzez TakiJeden » Pn, 6 sie 2007, 23:20

(Budapeszt - Kraków):
Część I (Węgry):http://www.turystyka.skibicki.pl/forum/viewtopic.php?t=611&start=9
Część II (Słowacja):http://www.turystyka.skibicki.pl/forum/viewtopic.php?t=611&start=10
Część III (Słowacja):http://www.turystyka.skibicki.pl/forum/viewtopic.php?t=611&start=11
Część IV (Polska):http://www.turystyka.skibicki.pl/forum/viewtopic.php?t=611&start=12

Części I - II są w wersji ostatecznej -- chyba żebym zdobył materiały pozwalające uszczegółowić.
Część IV będzie jeszcze uzupełniana.
A część III potrzebuje przyzwoitego opisu przejścia przez Tatry Wysokie -- kiedyś pewnie sie tam znajdzie.
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Do czytelników przewodnika

Postprzez TakiJeden » So, 8 wrz 2007, 12:47

*
Autora tego przewodnika interesują następujące sprawy:
1. Kto to czyta?
2. Czy ktoś z tego skorzystał?
3. Jeśli (2), to jakie wyniósł wrażenia?
Dlatego proszę: nie wstydźcie się odezwać w załączonej ankiecie. Wasze głosy przydadzą się jeśli kiedykolwiek zbiorę się ten twór wykończyć.
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Śpiewnik Łemkowski

Postprzez TakiJeden » Pt, 28 gru 2007, 18:06

- (tzw. śpiewnik Żaby)
Zajrzałem do śpiewnika (szukając ruskich kolęd - ale nie ma) i stwierdziłem że "w przypadku zamieszczenia wzmianki w publikacjach" autor zaleca zamieszczać informację o dostępności tegoż na stronie www. Ponieważ śpiewnik ów wspomniany jest w opisie Chatki AKT "Maluch" w Ropiance - rozdział 2 przewodnika - Beskid Niski, artykuł na końcu etapu 7, dodałem stosowny odsyłacz. Kto jest zainteresowany tego rodzaju materiałem może sobie ściągnąć. Dla leniwych odsyłacz powtarzam poniżej:

http://maluch.elka.pw.edu.pl/spiewnik

Uwaga: w międzyczasie klub zmienił sobie stronę internetową, a śpiewnik pozostał na "starej". Nie należy przejmować się głupimi napisami na marginesach (wynikającymi stąd, że strona która się na tych marginesach ukazywała już nie istnieje) tylko należy postępować zgodnie z instrukcją która ukaże się po otwarciu linku.
Ostatnio edytowano Wt, 14 lip 2009, 21:21 przez TakiJeden, łącznie edytowano 1 raz
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Postprzez TakiJeden » Pt, 1 maja 2009, 15:36

Zaczynam wstawiać artykuł o Beskidzie Małym. Ze względu na układ tego tematu oczywiście nie tutaj ale w miejscu stosownym, zamiast dawno zdezaktualizowanej notki, czyli pod tym linkiem
Artykuł powinien być gotów w ciągu tygodnia-dwóch. Na razie jest część ogólna i spis treści części szczegółowej. Nb. zainteresowanych powstaniem tego przewodnika zachęcam do współpracy. Sam tak ambitnemu projektowi nie dam rady w dającym się zamknąć czasie.
Ostatnio edytowano Śr, 7 kwi 2010, 21:12 przez TakiJeden, łącznie edytowano 84 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Wycieczki dokumentacyjne

Postprzez TakiJeden » Pn, 1 cze 2009, 15:50

*
Zachęcam wszystkich, którzy tu zaglądają, a wybrali się ostatnio w jakąś trasę w Beskidy, zwłaszcza w ich mniej uczęszczane okolice, albo po wzgórzach Pogórza do podzielenia się wrażeniami z przejścia (opis trasy, zdjęcia, wnioski praktyczne, zareklamowanie szczególnych atrakcji itp.) na tym wątku. Wzorem może być mój opis wycieczki z małym Jędrkiem spod Tatr pod Babią Górę przez Skalne Podhale i Bory Orawskie. Jeśli wykorzystam przy tworzeniu, udoskonalaniu lub aktualizacji artykułów przewodnikowych (tych na początku wątku) to prawa autorskie autora takiego sprawozdania należycie uszanuję stosowną wzmianką w tekscie i odsyłaczem do jego postu.
Zachęcam także tych, co korzystali z materiału który już tu zamieściłem do zamieszczania recenzji. Nie muszą być pochwalne, krytyczne posłużą udoskonaleniu tego, co jest.
Ostatnio edytowano N, 23 sty 2011, 13:10 przez TakiJeden, łącznie edytowano 3 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Postprzez TakiJeden » Pt, 24 lip 2009, 14:28

Zaktualizowałem niektóre linki w postach przewodnikowych
Ostatnio edytowano Śr, 7 kwi 2010, 21:09 przez TakiJeden, łącznie edytowano 2 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Beskid Mały

Postprzez TakiJeden » So, 22 sie 2009, 15:29

*
Właśnie wróciłem z trzydniówki w BM - paśmie Leskowca, czyli Górach Andrychowskich albo Zasolskich, jak je czasem nazywają (trasa: Andrychów - Leskowiec - Potrójna - przeł. Kocierska - zielony szlak - Porąbka). Sprawozdania z wycieczki nie będzie, bo i nie bardzo jest z czego, większość obserwacji znajdzie się we właściwym artykule "przewodnikowym", w ramach jego "apgrejdu" ale poniżej zamieszczam kilka obserwacji o charakterze ogólnym:

Stan oznakowania:
z jednej strony bardzo dobre otablicowanie. Staraniem oddziału PTTK w Andrychowie wszystkie ważniejsze punkty na szlakach (szczyty, przełęcze, rozstaje szlaków) oznaczone są żółtymi emaliowanymi tabliczkami z nazwą miejsca, zwykle wysokością n.p.m., choć nie zawsze, i apelem do odpowiedzialności turystów, np. takiej treści: "Nie jesteś złym człowiekiem; nie niszcz i nie zabieraj tablic" niekiedy uzupełnionym dodatkiem "Jan Paweł II patrzy" (wszak Wadowice o krok...); częste są też dodatkowe tabliczki z informacją że teren przez który biegnie szlak stanowi własność prywatną i apelem o nie nadużywanie cierpliwości właścicieli gruntu (parę praktycznych informacji czego nie należy robić) by uniknąć presji na zamkniecie szlaku. Apele zdaje się działają, bo powyższe tabliczki, nawet jeśli trochę obtłuczone, z reguły są czytelne, a i drogowskazy są w wyśmienitym stanie.
Z drugiej strony z powodu zamierania świerczyn, miejscowe lasy są obecnie bardzo silnie cięte, i wskutek tego dość częste są na szlakach długie odcinki z których znikły znaki na skutek wycięcia drzew, na których były.
Ostatnio pojawiło się kilka szlaków, które jeszcze nie zdążyły trafić na mapy. Na ogół są to krótkie dojścia z miejscowości w dolinach do głównego grzbietu, ponadto w rejonie Łamanej Skały kolorem żółtym wyznakowano wariant szlaku głównego przechodzący koło Chatki pod Potrójną; szlak ten wraz z dojściówką z Rzyk Praciaków na Smrekowicę tworzy przedłużenie dotychczasowego szlaku żółtego z Palenicy Bukowskiej przez Targanice na Potrójną.

Baza noclegowa:
Schronisko PTTK pod Leskowcem: przyzwoite i cenowo w normie. Kiedy tam byłem nie było specjalnie oblężone (prawdę mówiąc, nocowało tylko dwóch gości...). Istotna uwaga: między 9 a 19 dostęp do wody ma tylko kuchnia -- z powodu mizernej wydajności wodociągu.
Chatka "Limba" pod Palenicą Bukowską (osiedle Trzonka): jest to obiekt klubowy andrychowskiego PTTK. Czynna jest okazyjnie i z tej racji trudno na nią liczyć jako na element bazy. Na Leskowcu można się dowiedzieć czy jest tam kto, czy jest zamknięta. Podobno można się umówić o jej udostępnienie, ale należy to czynić z odpowiednim wyprzedzeniem. Na szczęście dla tych którzy zawiedli się na fakcie, że akurat zamknięta, w odległości 1km jest gospodarstwo agroturystyczne, którego właściciele dadzą jeden nocleg wędrującemu turyście lub małej grupie, nawet jeśli akurat mają komplet gości.
Chatki studenckie: Jest parę. W czasie wycieczki miałem okazję odwiedzić jedną, tę pod Potrójną. Charakterem i atmosferą przypomina opisane w przewodniku chatki z Beskidu Niskiego. Wędrujący turysta może liczyć na odpoczynek, herbatę itp. W odróżnieniu jednak od chatek z BN w chatkach w Beskidzie Małym za nocleg trzeba zapłacić! (zachód bardziej skomercjalizowany? za to raczej nie oczekują od gości noszenia wody i rąbania drzewa :wink: ).
Gospodarstwa agroturystyczne: dla turysty wędrującego wierchami znaczenie mają dwa: wspomniane wyżej gospodarstwo na Trzonce i gospodarstwo w przysiółku pod szczytem Potrójnej. W tym ostatnim nie byłem, ale napotkana na trasie jagodziarka (tj. kobieta trudniąca się zbiorem jagód) bardzo chwaliła jego gospodarzy. Z drugiej strony gospodarstwo to dość agresywnie reklamuje się na szlaku (liczne afisze), co mnie akurat nastawia nieco podejrzliwie. Kto tam będzie, niech sprawdzi jak tam naprawdę jest.
Hotel górski na Przełęczy Kocierskiej: monstrum.

Walory widokowe:
pogodę miałem "jak drut", toteż widoki z polan i poręb były fantastyczne!
(ale na fotki nie liczcie -- aparatu ze sobą nie miałem; zaś co do zdjęć krajobrazowych komórką: rano -- pod słońce nie można, a wieczorem widoczność się pogarsza bo mętność powietrza wzrasta, i bliższy plan traci kontrast a dalszy znika)
Ostatnio edytowano Śr, 7 kwi 2010, 21:08 przez TakiJeden, łącznie edytowano 1 raz
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Postprzez TakiJeden » Cz, 3 wrz 2009, 13:04

W artykule przewodnikowym o Beskidzie Małym ukończone już opisy tras 1D, 1E a zwłaszcza 2A oparte są na obserwacjach poczynionych w trakcie wycieczki wspomnianej post wyżej i można je potraktować jako sprawozdanie z tejże. Fotek, niestety, nie ma i nie będzie.
Całość będzie ukończona już wkrótce.
Ostatnio edytowano Wt, 6 kwi 2010, 21:41 przez TakiJeden, łącznie edytowano 1 raz
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Planowane trasy dokumentacyjne

Postprzez TakiJeden » Wt, 6 kwi 2010, 21:39

*


Inshałłah, jak się da, to może tego lata będzie któraś z tych*:

1. Chatka w Ropiance -- Nowy Żmigród -- północne partie MPN (szlak zielony) -- Folusz -- Góra Cieklinka -- Biecz -- Brzanka -- Tuchów

2. Piwniczna -- Obidza -- Małe Pieniny -- Bereśnik -- Dzwonkówka -- Łącko -- Modyń -- Mogielica -- Śnieżnica -- Pasmo Łysiny -- Beskid Makowski -- Leskowiec -- Wadowice

3. Tuchów -- Brzanka -- Jamna -- Rożnów -- Pasmo Łososińskie -- Limanowa -- Mogielica -- Rzeki -- Kudłoń -- Turbacz -- Łopuszna

4. Brzozów -- Prządki -- Strzyżów -- Chełm (Klonowa Góra) -- Brzostek -- Liwocz -- Biecz

5. Przemyśl -- Pogórze Dynowskie -- Strzyżów

...albo chociaż kawałek którejś? ech, marzenia, marzenia...

A może ktoś inny przejdzie którąś z tych tras i tu opisze?


-----
*wytłuszczone punkty węzłowe
Ostatnio edytowano Śr, 7 kwi 2010, 21:10 przez TakiJeden, łącznie edytowano 2 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Postprzez radek83 » Wt, 6 kwi 2010, 22:19

Na początku maja prawdopodobnie będę w okolicy Lackowej. Regetów albo Wysowa. W planach chodzenie dookoła :smile:
radek83
 
Posty: 239
Dołączył(a): Śr, 25 lut 2009, 10:28

Postprzez TakiJeden » Śr, 7 kwi 2010, 09:10

@ Radek83
Skoro się deklarujesz, to czekam na raport.
Możesz ew. zebrać "uszczegółowienie" dla odcinków 10 (fragmenty dalsze tras A B i C) albo 11. Ja zasadniczo nie znam z autopsji czerwonego szlaku od Wołowca po Mochnaczkę, a po prawdzie, to i na zielonym byłem tam dosyć dawno...

interaktywny spis treści przewodnika
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Postprzez radek83 » Śr, 7 kwi 2010, 16:36

Jeżeli tam będę to napiszę. Postaram się zapamiętać jak najwięcej.
radek83
 
Posty: 239
Dołączył(a): Śr, 25 lut 2009, 10:28

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 7 kwi 2010, 16:50

Jeśli można coś doradzić, to mały kajecik i ołówek - notować na bieżąco. No i oczywiście mała "cyferka" - "cyk" na tabliczkę przystanku autobusowego, czy drogowskaz szlakowy i później... wszystko jasne.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez radek83 » Śr, 7 kwi 2010, 20:30

Dzięki za porady. Tak będę robił
radek83
 
Posty: 239
Dołączył(a): Śr, 25 lut 2009, 10:28

Postprzez TakiJeden » Śr, 7 kwi 2010, 21:11

A kolega Sefer miałby czym się pochwalić w kontekście drogi Zachodnia IIb1. (ostatni numer n.p.m., jakby co)...
Ostatnio edytowano Pn, 23 sie 2010, 14:47 przez TakiJeden, łącznie edytowano 15 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Beskid Wyspowy

Postprzez TakiJeden » N, 14 sie 2011, 22:05

Wstęp

Jakiś czas temu, w jednym z wątków skomasowanych następnie w „Góry dla początkujących”, kolega występujący pod nickiem „admiralbar”, marynarz z zawodu, zamieścił post tej treści:
Cześć wszystkim,
Mam juz tygodniowy wypad w Bieszczady zaliczony, z przewodnikiem i mapa dałem dzielnie radę
Co teraz, jaki następny stopień górskiego wtajemniczenia z pięknymi widokami ?
Za wszelkie odpowiedzi z góry dzięki

Poprosiłem go o krótką autocharakterystykę, a takoż i preferencje co do rodzaju miejsca w które chciałby się wybrać, a jego odpowiedź zawierała m. in. i to:
...
5. Wolałbym wypady z "bazy" gdzie można zostawić auto, a potem się ew przenieść do innej wypadowej miejscówki
6. Akceptowalne minimum to takie, gdzie można się porządnie umyć, przygotować śniadanie prowiant na szlak, po powrocie zrobić sobie kolację, albo coś zjeść w jakiejś jadłodajni. …
7. Wolałbym wypady w miejsca gdzie nie ma tłumów i tej całej turystycznej otoczki


Wtedy zaproponowałem mu:
„Sprawdź przez internet gospodarstwa agroturystyczne w gminach Słopnice, Dobra, Kamienica (powiat Limanowa). W szczególności sugeruję wieś Chyszówki. Na tygodniowy wypad w trybie, który deklarujesz jako najbardziej ci pasujący, sugerowałbym ci centralno-południową część Beskidu Wyspowego -- góry Łopień, Ćwilin, Mogielicę, itp. Na Ćwilinie i Mogielicy są widokowe hale, szlaki dają możliwość wielu pętlowych wycieczek jednodniowych…”.

Plany marynarza spaliły ostatecznie na panewce, rejs, przed którym miał się wybrać w góry, został przyspieszony, tak, że nie miał on już czasu na ten wyjazd, natomiast ja zacząłem myśleć o tych Chyszówkach całkiem poważnie…

Polskie góry dzielą się na te, w których bywałem po wielokroć i dobrze znam z własnego doświadczenia, na te, w których w których byłem niedawno, te, gdzie byłem w czasach „zamierzchłych” i te, które znam „na rozum” (zasadniczo na podstawie źródeł papierowych i elektronicznych). Akurat ta część Beskidu, gdzie wysyłałem naszego marynarza, zaliczała się do tej ostatniej kategorii… z jednym wyjątkiem: w 77 przeszedłem z koleżanką trasę Rzeki – przełęcz pod Ostrą i nawet nocowaliśmy w namiocie na polanie Morgi pod szczytem Mogielicy… ale to było dawno.

Postanowiłem się zatem tam wybrać, i na własnej skórze przekonać się, czy rady których udzielam innym nie bywają czasem bałamutne…

Relacja z wyprawy
(lub jak by to określił kol. Adam K. „wyprawki”)


[ img ]
Podkład kartograficzny: © Google Maps

Wtorek czyli dojazd

Wysiadam z autobusu zaawansowanym już popołudniem w Dobrej, zaopatrzony w długą listę możliwych kwater. Idąc drogą w kierunku Jurkowa kolejno je obdzwaniam. Po piątym, czy szóstym telefonie znajduję bazę w Chyszówkach właśnie. (Zainteresowanym mogę wskazać). Gospodarstwo agroturystyczne leży w górnej części wsi, niedaleko przełęczy Rydza-Śmigłego (w 1914 jako oficer Pierwszej Brygady Legionów dowodził obroną tej przełęczy przed Rosjanami. Jak został marszałkiem, przełęcz dostała jego imię). Docieram tam na wieczór. Od gaździny kupuję bochen domowego chleba, jaja i masło kierzankowe. Jem kolację i idę spać.

Środa czyli dzień pierwszy.
Łopień (951)


Cel pierwszej wycieczki nasuwa się niejako automatycznie. Dom leży na stoku Łopienia, za którym leży gminna wieś Dobra, ja zaś mam jeszcze parę interesów do cywilizacji… Zatem do Dobrej, przez szczyt. Do zielonego szlaku idę polnymi drogami wśród pastwisk. Dochodzę do niego na granicy lasu, kilkaset metrów powyżej przełęczy Rydza-Śmigłego. Szlak prowadzi w górę, mocno rozjeżdżoną drogą leśną. Mija mnie traktor do zwózki drewna. Wkrótce szlak odchodzi od drogi (na której pozostaje szlak rowerowy) i węższą dróżką, dość ostro, później wyraźnym grzbiecikiem wiedzie na szczyt. Las kończy się i wychodzę na podszczytową halę.

[ img ]
Chwila odpoczynku. Zostawiam plecak, i idę halą kilkadziesiąt metrów na wschód, do miejsca dającego lepszy widok. Fotka, wracam do rzeczy.

[ img ]
Widok z hali na Łopieniu w kierunku pasma Ostrej

Zaczynam zejście w stronę Dobrej. Szlak wkrótce doprowadza do drogi, którą wiódł z początku, ale która mija szczyt od wschodu. Północne zbocze Łopienia jest strome, wręcz przepaściste. Z mapy wynika, że szlak schodzi na wprost, podczas gdy droga wraz ze szlakiem rowerowym trawersuje zbocze łukiem. W zejściu porządną drogą łatwo zgubić szlak, co i mnie się przytrafia. Tymczasem droga, rozjeżdżona leśnymi maszynami robi się bardzo błotnista. W przekonaniu, że szlak powinien biec tędy skręcam w dół stoku w porządną ścieżkę. Tymczasem szlak odszedł wyżej, a ścieżka dochodzi do dawnej poręby … i znika. Kończy się chwilą chaszczowania po stromym stoku wśród jeżyn, po czym znajduję drogę leśną prowadzącą w dół, która po pewnym czasie doprowadza do wspomnianej drogi jezdnej. Po chwili z prawej dołącza szlak. Za znakami, stromą ścieżką dochodzę do źródła z doskonałą wodą. Nieco poniżej skrzyżowanie dróg leśnych obok którego ujęcie wody dla Dobrej, a poniżej ujęcia kilkumetrowy wodospad.
[ img ]
NB. jest pierwszy pogodny dzień po kilku dniach (a po prawdzie tygodniach) deszczowych, jest bardzo wilgotno i wszędzie, gdzie to tylko możliwe, płyną strumyczki… Szlak kluczy zakosami, wąskimi ścieżkami po stromym stoku, by w końcu wpaść w leśną drogę która koło kolejnego wodociągu dochodzi do granicy lasu. Z łąk widok na Dobrą, wzgórza osłaniające ja od północy i górującą nad nią Śnieżnicę.
[ img ][ img ]



Dobra

[ img ]
Widok wsi ze stoku Łopienia

Dobra jest dużą wsią, właściwie prawie miasteczkiem, położoną w dolinie Łososiny u stóp Śnieżnicy. Przekraczam główną szosę, przechodzę przez most na sporej już tu rzece i wchodzę do centrum.

[ img ]
Nad Dobrą góruje Śnieżnica (1006)

Ładny park podworski służy obecnie jako park publiczny. Sam dwór przebudowywany i rozbudowywany zatracił cechy stylowe, obecnie służy za ratusz. Szlak wiedzie dalej ku stacji kolejowej. Linia jest obecnie czynna śladowo – pociągi pasażerskie od dawna nią nie jeżdżą, poza okazyjnymi składami imprezowymi uruchamianymi przez skansen kolejowy w Chabówce, a ruch towarowy jest znikomy i nieregularny. Ale linia wciąż utrzymywana jest w stanie przejezdności jako rezerwa awaryjna. Jednak sieć szlaków turystycznych jakby zastygła w czasach, gdy głównym środkiem komunikacji była kolej, i nadal znaki prowadzą na stację… Na dworcu mieści się sklep, w którym kupuję wodę mineralną i cebulę. Zamieniam parę słów z mieszkającymi w stacyjnym budynku (ex-?)kolejarzami – o tym, jak to drzewiej bywało i zawracam „do miasta”. Przechodzę koło domu, w którym mieszkał niegdyś Leopold Węgrzynowicz – nauczyciel miejscowej szkoły i twórca turystyki w Beskidzie Wyspowym. Na ścianie stosowna tablica, zaś na werandzie domu mieści się poświęcona mu izba pamięci. W centrum załatwiam, co tam mam do załatwienia, ze sklepu komputerowego nadaję na forum krótką zajawkę o swej wyprawie i idę dalej. Głównym zabytkiem Dobrej jest drewniany kościółek z XVII w św. Szymona i Tadeusza,
[ img ]
od wybudowania nowego kościoła używany sporadycznie. Niestety do zwiedzania udostępniany jest tylko w soboty i niedziele…
Sprawy z cywilizacją z głowy, teraz czas na kolejny cel górski tego dnia.

Ćwilin (1072)

Busikiem jadę na przełęcz Gruszowiec (przy głównej szosie, w górnym końcu wsi tej samej nazwy), skąd niebieski szlak prowadzi w jedną stronę na Śnieżnicę, a w drugą przez Ćwilin do Jurkowa. Z przystanku cofam się jakieś 100m starym asfaltem (szosie przy okazji modernizacji złagodzono zakręt – takie martwe odcinki są dobrym sposobem na niedzielenie drogi z pojazdami, gdy szlak kawałek wiedzie drogą jezdną), przekraczam szosę i ruszam wznoszącą się coraz ostrzej polną drogą. Na dolnej granicy lasu robię krótki postój. Z miejsca, w którym siedzę mam ładny widok w stronę Dobrej, na Łopień i na Śnieżnicę.
[ img ]
Ruszam dalej. Szlak pnie się coraz stromiej, bukowo-świerkowym lasem, miejscami jest wręcz „windziasto”. Na wysokości ok. 1000 m n.p.m. szlak przecina droga stokowa. Las w prawo jest wyraźnie przerzedzony i zapowiada się miejsce widokowe, a mam już trochę dość stromizny. Wiem też, że w osi masywu na szczyt prowadzi żółty szlak z Mszany Dolnej, toteż porzucam szlak na rzecz tej drogi. Istotnie, wkrótce wchodzę na obszar porośniętego niskim młodnikiem jodłowym wiatrołomu. Jak w całych Beskidach, również na Ćwilinie sztuczne świerczyny z drzew obcego pochodzenia sadzone na nieodpowiednich siedliskach giną obecnie od emisji przemysłowych, gradacji owadów, klęsk żywiołowych i ocieplenia klimatu, a na ich miejsce wchodzi jodła, która tam rosła od zawsze. Niskie, młode drzewka i odziomki suchych smreków nie zasłaniają widoku, tym razem w stronę Lubonia Wielkiego, Szczebla, i szarzejącej na horyzoncie Babiej Góry.

[ img ]
Na zdjęciu Babiej niestety nie widać... Kontrast nie ten. Powinna być nad Luboniem (to ta góra +- w środku zdjęcia; na prawo od niej Szczebel, a calkiem z prawej -- Lubogoszcz

Dochodzę do żółtego szlaku i drogą, którą, jak domyślam się, prowadzi (wiatrołom pozbawił ten odcinek znaków) idę w stronę szczytu. Im wyżej tym widok lepszy. Przekraczam wąski pas zachowanej smreczyny i wchodzę na podszczytową halę zwaną Michurową.

[ img ]
Polana Michurowa -- Szczyt Ćwilina

[ img ]
Gorce widziane z Ćwilina. A nad nimi powinny być Tatry ... ale zginęły za mgiełką.

Z hali rozciąga się imponująca panorama Gorców. Nad ich szczytami powinny być widoczne Tatry, ale zamiast nich widać tylko szarą mgiełkę… Czasem wydaje się, że zamajaczy jakiś ostry kształt, ale przez lornetkę widać tylko chmury. Cóż, zapewne mimo ładnej pogody w całym województwie, w Tatrach musi padać…
Godzina jest już późna – ok. 18 – czas schodzić.

[ img ]
A to widok w stronę Chyszówek... Z lewej Łopień, z prawej Mogielica

Zejście do Jurkowa, chociaż prowadzi w zasadzie w osi masywu, jest kręte i miejscami nawet bardzo strome. Wypłaszcza się dopiero przy dolnej granicy lasu. W sklepie w Jurkowie dokupuję jeszcze trochę warzyw i puszkę piwa, i wracam do Chyszówek. Na drodze łapię „okazję” która podwozi mnie te przedostatnie 2 km. Ostatnie kilkaset metrów do domu idę już na cokolwiek miękkawych nogach, a wypite do kolacji piwo usypia mnie niemal natychmiast…

Czwartek, czyli dzień drugi.
Mogielica (1170) i Jasień (1062)


Kolejny dzień przeznaczam na najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego -- Mogielicę. W odróżnieniu od najbardziej typowych wierchów tej grupy górskiej, szczyt ten, sąsiadujący z Chyszówkami od południa, nie stanowi samotnego masywu, lecz jest niejako wmontowany w plątaninę pasemek górskich z jednej strony sąsiadujących z Gorcami, a z drugiej opadających w Kotlinę Sądecką. Jest jednak „o głowę” wyższy od swych sąsiadów z zachodu, a „o głowę i barki” od tych ze wschodu i południa. A w dalszych okolicach wyższe od Mogielicy są tylko Radziejowa w Beskidzie Sądeckim oraz Lubań, Gorc i Kudłoń we wschodnich Gorcach (Turbacz, to już „Far West”). Pod szczytem są dwie duże hale, na samym zaś wierzchołku postawiono wysterczającą ponad czubki drzew wieżę widokową – tak więc, nic nie zasłania dookolnej panoramy… Położony dalej na zachód Jasień jest najwyższym szczytem pasma, łączącego Mogielicę z Gorcami.
Plan trasy jest taki: wejść na Mogielicę szlakiem zielonym z Przełęczy Rydza-Śmigłego, następnie żółtym szlakiem na Jasień, stąd cofnąć się tą samą drogą do Polany Wały, na której mieści się baza namiotowa katowickiego SKPB i stąd zejść do Półrzeczek, z których już szosą, przez Jurków (jak się da, to i podjechać) do Chyszówek.
Kiedy wyruszam nie jest już wczesny ranek, ale też nie można rzec, by było koło południa. Ot tak, trochę przed dziewiątą… Ku przełęczy kieruję się polnymi drogami (idąc poprzedniego dnia na Łopień sprawdziłem, że przynajmniej w Chyszówkach mogę zaufać mapie co do ich przebiegu). Sama przełęcz jest węzłem kilku dróg (szosa z Jurkowa do Słopnic, szlaki na Mogielicę i Łopień, drogi do górnych osiedli Chyszówek położonych na stokach obu masywów, pętla busikowa itp.). A tuż obok, na skraju lasku pomnik, którego prawa strona poświęcona jest obronie przełęczy w 1914, a lewa walkom partyzanckim w czasie II wojny.

[ img ]
[ img ]
Pomnik na przełęczy Rydza-Śmigłego

Z przełęczy szlak wiedzie stokami niewysokiego wierszka w dziale łączącym Łopień z Mogielicą do należącego do Chyszówek osiedla, a stąd, wkroczywszy w las i minąwszy ładną choć mokrą polankę Mocurka wyrywa ostro w górę. Co ciekawe, towarzyszy mu szlak rowerowy… na moje oko, drogą, po której jazda rowerem to wyższa szkoła akrobacji. Oczywiście żadnego cyklisty po drodze nie spotykam… Szlak pnie się jodłowo-bukowym, miejscami świerkowym lasem, by wreszcie przeciąć drogę stokową, po kolejnej „windzie” skręcić na wyraźny grzbiecik, i wejść w nieco przerzedzony, wysokopienny starodrzew bukowy. W tym miejscu urządzam sobie kwadrans odpoczynku. Stąd szlak przechodzi w trawers zbocza – między bukami ładny widok ku północy – i wznosząc się już łagodniej wyprowadza na widokową halę Wyśnikówka. Nad halą wznosi się zalesiony stożek wierzchołkowej kopy Mogielicy. Szlak znów wznosi się ostro – ostatnie 100 m Mogielicy jest strome z każdej strony. Z prawej dochodzą niebieskie znaki z Jurkowa. Las, początkowo jodłowy z bukiem, wyżej przechodzi w typowo górnoreglową smreczynę. Jestem tak napalony na widok ze szczytu że przegapiam największą osobliwość tego zbocza: skałkę zwaną „Zbójnicki Stół”. W końcu docieram na szczyt. Pod wieżą kilkoro turystów. Wchodzę na wieżę. Widok imponujący.

Widok z wieży w cztery strony świata:
[ img ]
Wschód. Góra w centrum widoku to Modyń. Z lewej Cichoń i Pasmo Ostrej, zaś na prawo od Modyni, na dalszym planie, Beskid Sądecki

[ img ]
Południe. Tatry niestety, złośliwie kryją się za mgłą (powinny być widoczne między Lubaniem -- to ta góra w głębi -- a Gorcem [nieco bliżej, z ostrym wierzchołkiem, wygląda jakby był najwyższy])

[ img ]
Zachód. Hala na pierwszym planie to Morgi. A ta plamka ni stąd ni zowąd włażąca na pola nad Półrzeczkami to... latająca dookoła wieży ważka

[ img ]
Północ. W to, że było widać Kraków niestety musicie uwierzyć na słowo. Hala na pierwszym planie to Wyśnikówka, a góra za nią, po prawej, to Łopień

[ img ]
Łopień w całej okazałości (zza jego grzbietu wygląda Kostrza)

[ img ]
A to jeszcze widok w stronę Słopnic i Limanowej

Widać cały Beskid Wyspowy

[ img ]
Na tym zdjęciu widać najważniejsze szczyty BW: Luboń Wlk., Szczebel (poniżej: Ogorzała), Lubogoszcz, Ćwilin i Śnieżnicę. Tylko Łopienia nie widać, bo nie w tę stronę... Z tyłu, na najdalszym planie: między Lubogoszczem a Szczeblem Beskid Makowski, między szczytami Ćwilina i Śnieżnicy Pasmo Łysiny, zaś z prawej, zza Śnieżnicy wystaje pasmo Cietnia.

i okoliczne pasma górskie. Na zachodzie blado majaczy Babia Góra, zaś na wschód widać Góry Grybowskie i na horyzoncie Lackową i Busov, a dalej na północ wzgórza które mogą być pasmem Brzanki i wzgórzem Wał nad Wojniczem i Mościcami. Widok na północ sięga poza góry. Widoczna gołym okiem biaława plama przez lornetkę okazuje się być zabudowaniami Krakowa. Co prawda, najbardziej w oczy rzuca się wieża chłodnicza elektrociepłowni na Łęgu, a poza tym wielkie gmachy blokowisk. Wypatrzenie Wawelu przekracza jednak moje możliwości. Panorama wspaniała, ale … Tatr nie widać. Kryją się za mgiełką. Jedynie wschodni kraniec Bielskich majaczy nad Pasmem Lubania. Ze szczytu idę szlakiem żółtym. Zejście na halę Morgi jest na olaboga. Pod lasem kilka drewnianych ław i stołów zachęca by zatrzymać się i podziwiać widoki. Na drodze fotografuję trawiastozieloną, pokrytą fantazyjnymi, pomarańczowymi brodawkami gąsienicę.
[ img ]

[ img ]
A to jeszcze rzut oka za siebie...

Wygodna droga sprawia, że przestaję zważać na znaki, i gdy w końcu schodzę w las, orientuję się że zszedłem ze szlaku. Na szczęście drodze którą idę towarzyszą pomarańczowe kropki szlaku jeździeckiego, który, jak wynika z mapy, prowadzi w tym samym kierunku, co mój szlak. Koń większy niż człowiek, i trudniej przedzierać mu się przez krzaki, więc szlak jeździecki mija czasem wąskie ścieżki, które szlak pieszy wykorzystuje na skróty. Dochodzę do stokówki, którą biegnie szlak skiturowy. Chwilkę zajmuje mi ustalenie w którą stronę powinienem szukać szlaku pieszego, ale wnet orientuję się co do kierunku. Istotnie, zaraz z prawej dobija ścieżka z żółtymi i niebieskimi znakami, a droga skręca w dół i schodzi na głębokie siodło oddzielające Mogielicę od pasma Jasienia. Przełęcz przecina droga stokowa, zaś znaki niebieskie odchodzą ku Szczawie. Natomiast żółte niedługim, ale ostrym podejściem wyprowadzają na Mały Krzystonów, z niewielką, pozbawioną widoku polanką. Tu szlak wypoziomowuje się cokolwiek i wiodąc nieznacznie to w górę to w dół przez szczyt Krzystonowa (1012) schodzi na kolejną przełęcz. Drogowskaz szlakowy pokazuje, że 3 min stąd znajduje się baza na polanie Wały. Ja idę dalej. Szlak znów wznosi się w górę. Stok z prawej jest stromy, ale ten z lewej wręcz przepaścisty. Wysokie buki które wydają się być w zasięgu wyciągniętej ręki wyrastają z ziemi metry poniżej. Tu i ówdzie ukazują się skałki. Szlak dochodzi do kopy Kutrzycy (1051) – bliźniaczej siostry Jasienia i początkowo trawersując, łukiem wyprowadza na jej szczyt. Za szczytem kolejna hala – Skalne – ze starym szałasem, od dawna już nie służącym pasterzom. Szałas ten jest zabytkiem pozostającym pod opieką SKPB. Gdy przechodzę, pod szałasem siedzi jakaś duża grupa – obóz wędrowny? Dochodzę do rozstaju szlaków pod szczytem Jasienia i zawracam. Wierzchołek Kutrzycy tym razem mijam zauważonym w drodze „tam” skrótem. Droga na polanę Wały zajmuje mi koło 20 minut. Sympatyczni gospodarze bazy z punktu proponuję mi herbatę. Zjadam resztę wziętego na drogę prowiantu, i w ogóle robię sobie dłuższy postój. Godzina czwarta po południu, czas wracać. Schodzę zielonym szlakiem ku Półrzeczkom. Za drogą stokową kolejny raz gubię szlak, ale tym razem „mam to w nosie”. Jestem w takim miejscu, w którym liczą się tylko dwa kierunki: w górę i w dół. Trzymając się dróg zwózkowych konsekwentnie wiodących w dół muszę dojść do Półrzeczek. Faktycznie, przekraczam jar potoku, po czy droga wyprowadza mnie na pola. Dochodzę do pierwszych osiedli skąd wiejska droga doprowadza mnie do szosy. Dalej – jak zwykle: szosówka do Jurkowa, okazja do Chyszówek, kolacja i spać…

Piątek, czyli dzień trzeci
Wiejskie klimaty i Cichoń (926)


Po dwu dniach gór mam trochę dosyć „składowej pionowej”. Postanawiam pójść „prosto przed siebie”. Za przełęcz Rydza-Śmigłego. Ale z gór bynajmniej tego dnia nie rezygnuję.
Cichoń, wraz z bliźniaczą Ostrą, to najwyższe szczyty długiego grzbietu, ciągnącego się od Mogielicy w kierunku Kotliny Sądeckiej. Przez przełęcze z obu stron Cichonia prowadzą szosy, Cichoń zatem może być celem wycieczki rozpoczynanej od razu na grzbiecie pasma. Do przełęczy Rydza-Śmigłego dochodzę „tradycyjnie” – polnymi drogami biegnącymi podnóżem Łopienia. Dalej idę szosą. Osiedla zaraz za przełęczą należą jeszcze do Chyszówek, za pasem lasu zaczynają się Słopnice.

[ img ]
Takich chyżek w Beskidach już niewiele zostało...

Dochodzę do mostu na Czarnej Rzece, która spływa z Mogielicy, a następnie przełamuje się między Łopieniem a wzgórzem Świerczek. Dział, który łączy Mogielicę z tym wzgórzem jest w tym miejscu bardzo niski. Idę dalej polną drogą, która wpierw w osi działu, później podnóżem Świerczka doprowadza mnie do kolejnego osiedla. Układ dróg polnych na mapie jest tu podany nieco bałamutnie wskutek czego ląduję na pozbawionych dróg pastwiskach, ale powrót na drogę nie wymaga chaszczowania. Kieruję się na widoczną kapliczkę
[ img ]
i wkrótce potem jestem znów na drodze. Schodzę pomiędzy dojrzewającymi zbożami, pastwiskami na których pasą się krowy
[ img ]
i sadami
[ img ]
ku widocznemu centrum wsi. Z otwartego zbocza mam rozległy widok na Słopnice, wzgórza za nimi, Pasmo Sałasza-Jaworza na północnym wschodzie i pasmo Cichonia-Ostrej na południu. Nad wszystkim góruje Mogielica.

[ img ]
Pasmo Ostrej widziane z pól nad Słopnicami. Z prawej na drugim planie zza Cichonia ukazuje się Modyń. Na lewo od Cichonia -- Ostra, za nią Jeżowa Woda. Samotne wzgórza z lewej to: bliższe -- Golców, a niewyraźny stożek wyglądający spomiędzy niego a Jeżowej to Łyżka

[ img ]
A tu widać łyse wzgórza za Słopnicami. Widoczne z lewej w tle pasmo górskie to Pasmo Jaworza - Sałasza nad Limanową, a samotne wzgórze z prawego brzegu to Golców

Dochodzę do stanowiącej oś Słopnic szosy Tymbark-Zalesie. Kawałek podwozi mnie ciężarówka jadąca po żwir do miejsca, gdzie wydobywa się go z rzeki. Dalej znów, aż do górnego końca Słopnic idę pieszo. Za ostatnimi zabudowaniami łapię furgonetkę z węglem, która dowozi mnie na Przełęcz Słopnicką. Grzbiet pasma Cichonia jest w tym miejscu bezleśny, częściowo zajęty przez osiedla należące do Zalesia. Z łysego grzbietu rozległy widok – na północ wzgórza ciągnące się ku Tymbarkowi i Limanowej i pasma górskie za nimi, na południe na ostatnie odnogi Gorców, dolinę Dunajca, Pieniny (od tyłu, co prawda), a przede wszystkim górujący nad najbliższą okolicą masyw Modyni (1029). Nad pasmem Lubania powinno być widać Tatry, ale jak zwykle… powinno, bo tam gdzie miałyby być, widać chmury… Cichoń zaczyna się lasem, i dość ostrym podejściem. Sama góra, z racji zalesienia nie jest widokowa. Mijam chłopa z koniem, zajętych ściąganiem drzewa. Na samym szczycie urządzam sobie krótki odpoczynek. Zejście znów jest dość strome, a przed samą przełęczą (przeciętą kolejna szosą) znów zaczynają się osiedla (należące do Młyńczysk). Dla widoku ku zachodowi wychodzę jeszcze na pastwisko, leżące na stromym stoku Ostrej. Schodzę do szosy. Akurat napatocza się busik do Limanowej. A tam, zaraz kolejny busik, do Chyszówek. W domu jestem więc tym razem wcześnie, i wieczór przeznaczam na spacer po górnych osiedlach Chyszówek.

Sobota czyli dzień czwarty
Luboń Wielki (1022), Perć Borkowskiego i Rabka



Prognoza pogody przewiduje możliwość opadów przelotnych i burz po południu, a mój dzisiejszy cel leży daleko od bazy. Dlatego wyruszam wczesnym rankiem. Kombinacja autostopowych okazji dostawia mnie na dolny koniec wsi Glisne, leżącej w siodle między Luboniem Wielkim a Szczeblem. Nie dochodząc do samej przełęczy – nie chce mi się tłuc w górę szosą przez wieś – ruszam polną drogą która wg mapy powinna mnie doprowadzić do szlaku. Jest ok. godziny 8. Pogoda na razie ładna, wiejska okolica też. Droga wkrótce doprowadza mnie do lasu i… zanika na śródleśnej łące. W górnym krańcu polanki znajduję jednak jej dalszy ciąg. Raz wyraźniejsza, raz bardziej zarośnięta, leśna droga doprowadza mnie w końcu do znaków zielonych szlaku z Raby Niżnej na Szczebel. Zgodnie z mapą, szlak ten powinien połączyć się ze szlakiem czerwonym Mszana Dolna - Luboń Wielki dość wysoko na stoku – co byłoby logiczne, umożliwiając wędrówkę z tej miejscowości na Luboń bez straty wysokości. Po ok. 100 m okazuje się jednak, że znaki zielone skręcają w dół, a czerwonych nie widać. Na szczęście w tym miejscu język pól wychodzi wysoko na stok, z miejsca, gdzie szlak zakręca dobrze widać przełęcz, i łatwo zorientować się, że mój szlak biegnie drogą równoległą… Dochodzę do niej skrajem łąk. Szlak idzie ostro w górę – ma w końcu do pokonania prawie 400 m różnicy poziomów na ledwie 2 km dystansie.

[ img ][ img ]
Pierwsza z kilku "wind" wschodniego podejścia na Luboń (szlak czerwony z Mszany D. i Glisnego)

Podejście składa się z kilku „wind” im wyższa, tym bardziej windziasta, a pomiędzy nimi jest tylko … stromo. W końcu szlak osiąga oś masywu i wypłaszcza się, z lewej dochodzą żółte znaki Perci Borkowskiego (nazwanej tak na cześć długoletniego kierownika schroniska na Luboniu), jeszcze jedno krótkie podejście, i przede mną dwie wieże: wielka telekomunikacyjnej stacji nadawczej i mała: schronisko.

[ img ]
Schronisko PTTK na Luboniu Wielkim

Mogę wysuszyć przepoconą pod plecakiem koszulę. Biorę herbatę, schroniskową kiełbasę, rozpakowuję wzięty na drogę prowiant i urządzam sobie na stojącym przed schroniskiem plenerowym stole lunch. Z tego miejsca mam ładny widok na dolinę Raby od Lubnia po Myślenice i otaczające ją góry. Ale z cumulusów na zachodzie wystrzelają w górę wieże, świadczące o ryzyku burzy... Jeśli nie chcę, by zaskoczyła mnie w polu, czas schodzić…
Jeśli szlak w Beskidach ma „perć” w nazwie, znak to niewątpliwy, że będzie dostarczał zgoła nie beskidzkich atrakcji. Istotnie, wkrótce po oddzieleniu się od znaków czerwonych, dochodzę do zejścia bardziej stromego, niż którakolwiek z dotychczasowych „wind”. Nachylenie stoku przekracza chyba 100%. Schodząc chwytam się rosnących tu buczków i niegrubych smreków, by nie polecieć niekontrolowanie. Poniżej tej windy szlak skręca w trawers stoku i dochodzi do niegdysiejszego, dawno już martwego, ale gigantycznego osuwiska. Jego śladem jest równoległa do stoku rozpadlina,
[ img ]
nad którą wśród bukowego lasu odsłaniają się skały,
[ img ]
a od dolnej części stoku oddziela ją wyraźny wał. Szlak dochodzi do tego wału i zawraca niemal o 180 stopni. Teraz prowadzi wprost po skałach. Idzie się po wąskich skalnych stopniach i półeczkach chwytając krawędzi piaskowcowych płyt. Nie ma tam żadnych sztucznych zabezpieczeń.
[ img ]
[ img ]
Ten „boulderingowy” odcinek nie jest jednak długi. Szlak wkrótce przewija się na druga stronę skalnego wału, i stromą skalistą ścieżką dochodzi do drugiej części skalnych atrakcji: gołoborza. Tu bieg szlaku wyznaczają tylko znaki dość gęsto namalowane na cokolwiek ruchomych głazach.
[ img ]
No, może jeszcze tam, gdzie kamienie wytarte są podeszwami butów licznych turystów, kolor skały jest nieco inny. Szlak przecina gołoborze na ukos, dość stromo. Za nim dopiero zaczyna się leśna droga jakich w Beskidach wiele. Mijam podchodzącą na Luboń rodzinę – dziadkowie, rodzice, kilkoro dzieci od nastolatka do zupełnych maluchów – w tym mniejwięcej półtorarocznego berbecia w nosidełku. Krytycznie przyglądam się ich obuwiu. Na niebieskim lub zielonym szlaku by uszło, ale na skalny odcinek który maja przed sobą nie bardzo się nadaje. Pytają mnie, jak daleko do schroniska. Ostrzegam ich, że zaraz będą skały i że ich buty nie są na ten szlak odpowiednie. Muszą bardzo uważać… Dalsza droga prowadzi w dół. Zatrzymuję się jeszcze przy źródle, nabieram wody. Szlak wychodzi z lasu, i wśród pól doprowadza do zabudowań Zarytego. Do Rabki idę wpierw wzdłuż szosy, a potem za znakami zielonymi wzdłuż Raby. Pogoda w końcu decyduje się zepsuć i zaczyna padać deszcz. W planie na resztę dnia mam muzea: regionalne etnograficzne w Rabce (im. Orkana), i skansen kolejowy w Chabówce. Ponieważ pociąg do Chabówki będzie dopiero za półtorej godziny, najpierw wybieram się do tego pierwszego. Muzeum mieści się w starym, drewnianym kościele. Jego twórcą był w latach 30-tych XXw. rabczański proboszcz – zarazem ludoznawca i działacz PTT. W rozrastającym się uzdrowisku wybudowano nowy murowany kościół, a stary – cenny zabytek – przeznaczono na muzeum. W przyziemiu wieży, niemal tak obszernym jak nawa kościoła wybudowano kilka salek ekspozycyjnych. Mieszczą się w nich zbiory prezentujące kulturę materialną Zagórzan – górali zamieszkujących północne stoki Gorców i Beskid Wyspowy – oraz dzieje rabczańskiego ośrodka garncarskiego. Nawa kościoła sama jest eksponatem, ponadto służy za ekspozycję ludowej rzeźby sakralnej, i okazyjnie jako sala koncertowa. Z Rabki jadę do Chabówki. Deszcz nadal pada. W skansenie oglądam stare parowozy – niektóre są nadal czynne, ale większość pozostałych jest niestety, również zewnętrznie, w złym stanie i zdecydowanie przydałoby się im odnowienie… Deszcz ustaje mniejwięcej w czasie gdy opuszczam skansen. Powrotny pociąg do Rabki ucieka mi niestety sprzed nosa. Jest niemal 17 i chcąc wrócić do Chyszówek w rozsądnej porze będę się musiał cokolwiek nakombinować. Z Chabówki do Rabki dowozi mnie powracający do bazy dostawca pizzy. Przez niecierpliwość przepuszczam busik do Mszany (na dworcu musiałbym długo czekać, a w drodze mnie wyprzedza), ale w końcu dopisuje mi szczęście: łapię letników wracających z wycieczki autem do Kamienicy. Podwożą mnie do dolnego końca Łostówki. Stamtąd częściowo pieszo szosą, częściowo łapiąc krótkie „okazje” docieram do Chyszówek około godziny 20.


Niedziela, czyli powrót

Niedziela jest ostatnim dniem mojego pobytu w Chyszówkach. Nabożeństwo w miejscowej kaplicy jest o 13.30 zatem ranek przeznaczam jeszcze na fotospacer w stronę Słopnic, chcę sfotografować „wiejskie klimaty” których nie uchwyciłem w piątek… Na przełęczy Rydza-Śmigłego tłum, a sama przełęcz zmieniła się w parking… Nie chodzi tu jednak o imprezę poświeconą patronowi przełęczy, czy w ogóle Legionom, chociaż poprzedniego dnia był 6 sierpnia. Wszyscy, którzy zjechali się na przełęcz wybierają się na Łopień. Jest to powiatowa impreza turystyczna pod nazwą „Odkryj Beskid Wyspowy”.
[ img ]
Co niedziela organizowany jest rajd na inny szczyt. Ja na Łopieniu byłem przed trzema dniami, a teraz mam inne plany… Wycieczka zajmuje mi nieco mniej niż 3 godziny. Po kościele oddaję gaździnie klucze, i taszcząc graty ruszam znów w stronę przełęczy, w nadziei, że ktoś wracając z Łopienia podrzuci mnie do Słopnic. W rzeczy samej, okazja się przytrafia i przez przełom Czarnej Rzeki jadę do tej, sławnej z największej w Polsce dzietności mieszkańców, wsi. W centrum podziwiam jeszcze zabytkowy kościół św. Andrzeja,
[ img ]
po czym dwiema kolejnymi okazjami jadę do Limanowej. Stamtąd busikiem do Krakowa, przez okna podziwiając krajobraz tych części Beskidu Wyspowego oraz Pogórza, których tym razem nie było mi dane odwiedzić…

Jeśli nie obchodzi cię techniczna dyskusja o zdjęciach, zajmująca kilka następnych postów, możesz skoczyć do dalszego ciągu artykułu tym oto linkiem.
Ponadto:
Link do Opisu Geograficzno-Krajoznawczego Beskidu Wyspowego i przyległości
Link do przewodnika po części V. Trasy Północnej: "Przez Beskid Wyspowy i Myślenicki"
Ostatnio edytowano Pt, 30 lis 2012, 20:37 przez TakiJeden, łącznie edytowano 34 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 14 sie 2011, 22:10

To po to mi dałeś do zawieszenia ponad 70 Twoich fotek z tej ekskursji, by wstawić tylko jedną...? :evil:
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez TakiJeden » N, 14 sie 2011, 22:15

Zygmunt Skibicki napisał(a):To po to mi dałeś do zawieszenia ponad 70 Twoich fotek z tej ekskursji, by wstawić tylko jedną...?

Cierpliwości, nie od razu Kraków zbudowano... Wpakuję ich tam ze 40, ale to musi, niestety, potrwać, zwłaszcza że będę je musiał teraz poidentyfikować (niektóre są podobne do innych...). Tę pierwszą wstawiłem teraz na próbę, żeby wiedzieć jak to będzie szło.
Nb. w międzyczasie dołożyłem kolejną...
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez Zygmunt Skibicki » N, 14 sie 2011, 22:24

No, to mam prośbę: jak już skończysz, przyślij mi listę "numerków" zbędnych na serwerze - pousuwam.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez TakiJeden » Pn, 15 sie 2011, 11:46

Obrazków trochę znów przybyło... ale to jeszcze nie koniec!

PS. @Zygmunt w kw. tech.: W galerii potytułowałem zdjęcia, żeby mieć lepszą orientację przy przenoszeniu. I myślę, że gdy będzie już gotowe, to tam pozaznaczam, których użyłem, a których nie. Przy okazji prośba: gdybyś mógł zmniejszyć zdjęcie #18 (kościół drewniany w Dobrej) powiedzmy do rozmiaru 320x240. W aktualnej skali jest na tyle nieostre, że nie bardzo można go wieszać w tekście (dobrze też byłoby wyfotoszopować z niego tę ciężarówkę, ale to już z mej strony chyba nadmiar bezczelności...)
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 15 sie 2011, 12:57

TakiJeden napisał(a):mógł zmniejszyć zdjęcie #18 (kościół drewniany w Dobrej) powiedzmy do rozmiaru 320x240. W aktualnej skali jest na tyle nieostre, że nie bardzo można go wieszać w tekście (dobrze też byłoby wyfotoszopować z niego tę ciężarówkęi...)

Ciężarówka... odjechała, kościół ostrzejszy - wystarczyło poprosić... kierowcę i poczekać aż zniknie mgła... :smile: - http://skibicki.pl/08/images/TJ/18a.jpg -- Dobra -- poprawiona
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez TakiJeden » Pn, 15 sie 2011, 13:07

Pięknie dziękuję.
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 15 sie 2011, 13:36

Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 15 sie 2011, 15:44

No, to przeczytałem...
Bardzo fajna relacja i... zachęcająca. Pewnie szybko znajdą się naśladowcy.
Ale z aparatem fotograficznym to coś powinieneś zrobić, bo przy takiej pogodzie fotki powinny być ja żyleta...
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez TakiJeden » Pn, 15 sie 2011, 19:28

Aparat to kompaktowy cyfrak, niestety, idiotenkamera, której konstrukcja zakłada że fotograf nie myśli, tylko aparat myśli za niego. Poza tym jeszcze nieoswojony. No więc ja fotografuję coś, a aparat swoje...
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez Zygmunt Skibicki » Pn, 15 sie 2011, 20:02

TakiJeden napisał(a):...idiotenkamera, której konstrukcja zakłada że fotograf nie myśli, tylko aparat myśli za niego. Poza tym jeszcze nieoswojony. No więc ja fotografuję coś, a aparat swoje...

Też tak miałem, dopóki instrukcji nie przeczytałem... :smile:
A potem jeden dzień zdjęciowy na łące i "się dogadaliśmy" z głuptakiem... :smile:
I być może to ja po tych uzgodnieniach wyszedłem na głupka, ale on fotki robi mi... w miarę.

[ img ]
Wczorajsze... Jezioro moich dziecięcych wakacji - Sosno, na Pojezierzu Brodnickim.
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez TakiJeden » Pn, 15 sie 2011, 20:35

Fajne, choć w tym wątku trochę OOT. Jeszcze wrzucę fotki z Mogielicy i będzie fertig.
NB. Te fotki z krowami w sadzie w Słopnicach wyszły nie całkiem ostro, ale za to impresjonistycznie... Przypominają mi obrazy jakiegoś malarza, chyba rosyjskiego. Ale nie pamiętam którego.

Dopisek o 21.30. Z fotkami już gotowe!

Jeszcze by się kto (prócz Zygmunta) o tej mojej relacji wypowiedział... (Adam, Tomek -- do was piję!)
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Beskid Wyspowy: część II - wnioski z wyprawy

Postprzez TakiJeden » Wt, 16 sie 2011, 12:43

Relację z wycieczki w Beskid Wyspowy można przeczytać tu

Co z tej mojej wycieczki wynikło?

1. Test rad, których udzieliłem kol. „admiralbar”
Rzeczywiście, dla kogoś, kogo interesują „góry z widokiem”, stała baza i wycieczki pętlowe z tejże, a chce uniknąć „modnych” kurortów z ich tłumami i jarmarczną atmosferą centralna część Beskidu Wyspowego a w szczególności Chyszówki to miejsce godne polecenia. Moim zdaniem, gdyby Zygmunt chciał reaktywować STGzD miejsce to nadawałoby się w sam raz. System wyszukiwania bazy „przed wyjazdem internet, na miejscu telefon” jak na razie sprawdza się w moim wypadku bez zarzutu. Nadaje się też, jak to sprawdziłem na Orawie cztery lata temu, do bardziej „podróżującego” trybu wędrowania.

2. Kwestie praktyczne
a. Mapa
Używałem mapy Beskidu Wyspowego 1:60 000, Compass 2011, wydanie poza marką Galileos, zdaje się że sporządzone na potrzeby akcji „Odkryj Beskid Wyspowy”. Mapa ta jest dosyć szczegółowa, z dość gęstą (choć nie całkiem kompletną) siecią dróg polnych i leśnych, na ogół rzetelna (choć trafiają się jej tu i tam kiksy [dopisek 2 X: niestety doszukałem się ich sporo, nb. znaczna ich część powtarzana jest przez mapy innych wydawców]). Wydaje mi się, że jest to aktualnie najlepsza mapa tego obszaru. Zwolennikom ExpressMap (Atlas Gór Polskich oraz wygodne mapy foliowane, zgodne z tym atlasem) należy się następujące ostrzeżenie: tzw. szlaki papieskie znakowane są odmiennie niż typowe szlaki PTTK i zaznaczenie ich na tych mapach tak jakby były normalnymi szlakami żółtymi jest błędem. Nb. wbrew mapie i nawet tablicom w terenie, szlak „papieski” z Jurkowa w kierunku zielonego Dobra-Mogielica nie idzie wzdłuż szosy Jurków-Chyszówki, lecz bocznym ramieniem góry wchodzi na szczyt Łopienia.

b. Noclegi
O systemie wyszukiwania gospodarstw agroturystycznych pisałem wyżej. Beskid Wyspowy jest generalnie ubogi w schroniska (Luboń Wielki jest jedynym takim obiektem ściśle w tej grupie górskiej, przynależność Kudłaczy to już rzecz umowna) i agroturystyka jest podstawowa formą bazy w tym rejonie. Gospodarstwa agroturystyczne bywają też w górnych przysiółkach zachodzących na grzbiety (np. na mojej mapie jest takie zaznaczone w osiedlu Zapowiednia, leżącym przy szlaku z Cichonia na Mogielicę) i te mogą być substytutem schronisk. W sezonie letnim w rejonie Mogielicy działa baza namiotowa SKPB na polanie Wały, z odwiedzin w niej wyniosłem generalnie dobre wrażenie (ale tam nie nocowałem…). Na Lubogoszczu działa należąca do krakowskiego kuratorium oświaty Baza Szkolno-Wypoczynkowa "Lubogoszcz" (w przedwojennym ośrodku YMCA; za PRL harcerska, obecnie w składzie Krakowskiego Szkolnego Ośrodka Sportowego) udostępniająca również miejsca turystom wędrownym (na prawach PTSM), znana mi z 2004, zaś na stoku Śnieżnicy analogiczny ośrodek młodzieży katolickiej. Poza tym po wsiach bywa baza sezonowa PTSM, należy się w tej kwestii jednak kierować aktualnym informatorem, dane zaznaczone na mapach mogą być przestarzałe. Schroniskopodobne obiekty są też w okolicach Limanowej, koło stoków narciarskich: nad Limanową w paśmie Sałasza, i koło Żegociny na Pasierbieckiej Górze. Wreszcie wspomnieć wypada o Stanicy Wodnej, w Znamirowicach nad Zalewem Rożnowskim, a więc na skraju regionu.

c. Transport publiczny
Kolej obsługuje obecnie ten region marginalnie. Ostatni regularny pociąg pasażerski kursował po GTB* tak z 10 lat temu (NB: a szkoda, bo odcinek GTB północnym stokiem Śnieżnicy to jedna z najładniejszych widokowo tras kolejowych w Polsce), obecnie jeszcze wjeżdżają do Rabki niektóre pociągi Kraków-Zakopane. Pozostaje zatem transport drogowy. Tu komunikacja dzieli się zasadniczo na dwa sektory: postpekaesowski (w pow. limanowskim jest to spółka PKS Pasyk & Gawron sp.zoo) używający mniejszych lub większych autobusów i prywatny sektor busikowy. Ten pierwszy w zasadzie nastawia się na co rentowniejsze relacje międzymiastowe natomiast sektor busikowy jest w ekspansji i w zasadzie busiki docierają do każdej wsi. W okolicach Rabki busiki są w zasadzie bezalternatywne. W Mszanie Dolnej i Limanowej autobusy i busiki korzystają z osobnych dworców (NB. w Krakowie również linie busikowe do Limanowej nie odjeżdżają z dworca autobusowego, tylko z dość obskurnego parkingu na Kleparzu). O ile od poniedziałku do piątku komunikacja obsługiwana jest dość gęsto, o tyle w soboty zostaje z tego tak z 1/3, a w niedziele pojedyncze kursy. Należy o tym pamiętać planując wycieczki, w przeciwnym razie pozostaje łapanie okazji, albo... własne nogi.

3. Dodatki na deser

Szczebel (977)
Góra ta, zwąca się właściwie Strzebel, nie była przedmiotem tegorocznej wycieczki, ponieważ jednak miałem okazję odwiedzić ją w 2004 zamieszczam opis mojej ówczesnej trasy:
Zainstalowany wtedy byłem w bazie na Lubogoszczu leżącej przy szlaku czarnym. Po zejściu do Kasinki w pobliżu granic miasta Mszana Dolna, przekroczyłem Rabę po lokalnym mostku jezdnym (porzucając szlak który rzekę przekracza bliżej miasta) i wpierw przez lewobrzeżne osiedla a potem polnymi drogami doszedłem znów do szlaku, na granicy lasu na początku podejścia. Szlak wspina się na szczyt bocznym ramieniem góry. Szczebel jest w zasadzie zalesiony i niewidokowy, ramię to jednak, strome i skaliste, daje od czasu do czasu, zwłaszcza w pobliżu skałek, przeziery na dolinę Raby, Lubogoszcz i Pasmo Łysiny. Na szczycie dołącza zielony szlak z Glisnego. Szlak dalej schodzi do Lubnia, po części młodymi smreczynami. Przy zejściu największa osobliwość Szczebla: jaskinia zwana Zimną Dziurą, mająca właściwości lodowni. Niestety, z jej otworu zieje nie tylko chłodem ale i … amoniakiem. Niektórzy ludzie nie potrafią uszanować przyrody i jaskinia jest haniebnie zaszczana. Poniżej jaskini szlak nieco kręci, po czym opuszcza las i dochodzi do szosy Lubień – Mszana, którą dalej wiedzie do Lubnia. Ja, nie dochodząc do szosy, skierowałem się do Lubnia polnymi drogami, trochę przez niewielkie sosnowe laski, wreszcie przez górne osiedla tej wsi.
Opisana wyżej trasa ma ok. 10 km długości i 640 m sumy podejść. Jej przejście powinno zająć ok 4 h.

Jeśli uda mi się dogrzebać do "Portek Odysa" JJ Szczepańskiego, to dam tu również opis zachodniego stoku Lubogoszcza

Link do Opisu Geograficzno-Krajoznawczego Beskidu Wyspowego i przyległości
Link do przewodnika po części V. Trasy Północnej: "Przez Beskid Wyspowy i Myślenicki"
--------------
* GTB=Galizische Transversalbahn czyli Galicyjska Kolej Transwersalna, tj zbudowana przed 130 laty linia kolejowa z Czadcy do Stanisławowa (ob. Івано-Франківск) i dalej do Husiatyna, przez Żywiec, Suchą, Nowy Sącz, Zagórz, Sambor, Stryj etc. Tutaj, rzecz jasna, chodzi o odcinek z Chabówki do Nowego Sącza.
Ostatnio edytowano Pt, 30 lis 2012, 20:31 przez TakiJeden, łącznie edytowano 17 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Re: Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez Zygmunt Skibicki » Wt, 16 sie 2011, 12:56

A może po prostu wywalę w cholerę całą tę naszą "techniczną" gadaninę i obraz się sam... wyostrzy !?
Co o tym myślisz...?
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10919
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Góry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości