Szkic "przewodnika" po Karpatach

Takie, siakie i owakie - wszystkie kochamy!

Moderatorzy: Zygmunt Skibicki, Moderatorzy

Szkic "przewodnika" po Karpatach

Postprzez TakiJeden » So, 16 wrz 2006, 17:14

.
Ten wątek zawiera materiał który wciąż jest w budowie i jeszcze długo będzie

Do sporządzenia tego "przewodnika" sprowokował mnie kol. "Hairy" (patrz wątek "Bieszczady-Tatry"). Ponieważ zaczęło się z niego kluć coś poważniejszego niż tylko rady co do trasy na wakacyjną wycieczkę dla jednego faceta, więc gwoli wygody innych zainteresowanych i ułatwienia dyskusji usprawniającej dalszy rozwój tego materiału wyciągam "przewodnik" w osobny wątek.

W obecnym stanie "przewodnik" opisuje trasę od Ustrzyk Górnych (z propozycją pętli przez gniazdo Halicza) po Szczawnicę przez Bieszczady, Beskid Niski i Beskid Sądecki, i dalej ku Tatrom, przez Pieniny, i, wariantowo, Spisz Polski lub Słowacki (Zamagurze).

Ewentualny dalszy ciąg objąłby Gorce, Beskid Żywiecki i Śląski, a być może też trasę północną (przez Pogórze Cięzkowickie, Beskid Wyspowy i Beskid Mały; z łącznikami do opisanej już trasy "południowej"). Autor jednakże z tych stron ma doświadczenie uboższe i mniej świeże...

Idea "przewodnika" jest z grubsza taka: 1. przeznaczony jest dla planujących dłuższą, wielodniową wycieczkę (taką na jeden stopień dużej GOT za jednym zamachem); 2. Pisany ma być "ze wschodu na zachód", wbrew tradycji, każącej pisać przewodniki po Beskidach "z zachodu na wschód"; 3. Ma zawierać opisy dojść z Beskidów w Tatry (a w razie rozbudowy również z Tatr ku Babiej Górze).

Wszelkie uwagi pozwalające zrealizować ten ambitny zamiar będą mile widziane.
W szczególności, wszystkich, którzy skorzystali z zamieszczonych tu opisów tras, zapraszam do podzielenia się na tym forum swymi uwagami na ich temat.

Interaktywny spis treści przewodnika:

Trasa główna:
Bieszczady
Beskid Niski
Z Beskidu Sądeckiego w Tatry (Beskid Sądecki/Pieniny/Spisz Polski i Zamagurze Słowackie)
Gorce
Ku Babiej Górze
Babia Góra
Beskid Żywiecki
Beskid Śląski
Trasa Północna:
Pogórza Przemyskie, Dynowskie i Strzyżowskie (jeszcze nie ma)
Pogórze Ciężkowickie
Pogórze Rożnowskie (wciąż jeszcze w robocie)
Beskid Wyspowy
Beskid Makowski(wciąż jeszcze w robocie)
Beskid Mały (wciąż jeszcze w robocie)

A tu linki do opisów wypraw(ek) dokumentacyjnych (w porządku chronologicznym):
Pasmo Jaworzyny Krynickiej, sierpień 2006 (w pojedynkę) -- było, ale się zmyło: może Zygmunt ma to w jakimś archiwum?
Podhale i Orawa, 3-5 maja 2007 (z Jędrkiem, 11)
Beskid Mały, sierpień 2009 (w pojedynkę)
Beskid Wyspowy, sierpień 2011 (w pojedynkę)
Pogórze Rożnowskie, 14-17 lipca 2015 (z Tymkiem, 16¾)
Beskid Makowski, 6-9 lipca 2016 (w pojedynkę)
Ostatnio edytowano Pn, 12 wrz 2016, 12:33 przez TakiJeden, łącznie edytowano 20 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Część pierwsza --- Bieszczadzka

Postprzez TakiJeden » So, 16 wrz 2006, 17:18

.

szkic tras opisanych w rozdziale
[ img ]

Dzień 0.
Skoro jesteśmy w Ustrzykach Górnych to może na rozgrzewkę kółeczko: Ustrzyki - Szeroki Wierch - Tarnica - Halicz - Rozsypaniec - Wołosate - Ustrzyki? (Wyprawa na cały dzień, ale na lekko obleci bezproblemowo. Szlak czerwony, końcówka szosą, niebieskim).

Dzień 1.
Wariant trasy A
Z Ustrzyk niebieskim szlakiem na Wielką Rawkę (ze szczytowej połoniny przy szczęściu -pogoda jak drut!- panorama od Tatr po Czarnohorę) --> (1B) dalej żółtym na Małą Rawkę --> (1C) i z niej zielonym szlakiem (w lewo) przez Dział do Wetliny (możliwość noclegu). Jeśli chce nam się jeszcze iść dalej i mamy czas to można iść do schroniska na Połoninie Wetlińskiej, najpierw 2km szosą w górę na wschód a potem szlakiem czarnym.

Wariant B
Dla mających dużo pary w nogach (piszę teoretycznie bo tego wariantu nie mam przechodzonego): Zaczyna się jak A. Od Wielkiej Rawki szlakiem niebieskim przez Krzemieniec (Kremenaros: styk granic Polski, Ukrainy i Słowacji) na Rabią Skałę (po słowackiej stronie malownicze urwisko). Z Rabiej Skały wedle uznania do Wetliny (2B pod prąd) lub do Roztok Grn. albo Cisnej (dalej trasa 2B)

Wariant C
Z Małej Rawki zielonym szlakiem w prawo do schroniska pod Rawką, gdzie można przenocować, a jeśli wola iść dalej to rzecz jasna na Połoninę Wetlińską przez Berehy Grn., przy czym, po dojściu do szosy mamy do wyboru zejść szosą (od Berehów trasa 1D) lub, dalej za znakami zielonymi wspiąć się na Połoninę Caryńską skąd dalej szlakiem czerwonym (1D) najpierw w dół a potem w górę do naszego celu.

Wariant D
Z Ustrzyk Grn. do schroniska na połoninie Wetlińskiej klasyczną trasą tj. czerwonym szlakiem im. Orłowicza przez Połoninę Caryńską i Berehy Górne.

Dzień 2.
Wariant A
Jeśli zatrzymaliśmy się w schronisku pod Rawką to kontynuujemy wg 1C i dalej wg opisu którejś z tras z Połoniny Wetlińskiej. Dogodnym celem będzie Jaworzec a w dalszej drodze numeracja etapów rozjedzie się oczywiście z faktycznym kalendarzem naszej wyprawy.

Z Wetliny
Wariant B
Z górnego końca wsi za znakami zielonymi na Jawornik, gdzie spotykamy znaki żółte z przełęczy Orłowicza przez dolny koniec Wetliny na Rabią Skałę. Jeśli idziemy z dolnego końca to oczywiście zaczynamy od razu szlakiem żółtym. Idziemy nim na Rabią Skałę. Po dojściu do granicy niebieskim szlakiem w prawo, przez Dziurkowiec i Kurników Beskid na Okrąglik. Jeśli pogoda sprzyja to po drodze z połonin wspaniałe widoki. Z Okrąglika do Cisnej przez Jasło (2E) za znakami czerwonymi (nie pomylić z również czerwonym słowackim szlakiem granicznym!) lub dalej wzdłuż granicy szlakiem niebieskim na Przełęcz nad Roztokami (Ruske Sedlo). Przez przełęcz przechodzi Cesarski Gościniec z Leska do Sniny, na przełęczy turystyczne przejście graniczne na Słowację. Idziemy Cesarskim Gościńcem na polską stronę, by po ca 1km dojść do Roztok Górnych gdzie znajduje się prywatne schronisko (w bufecie serwują wyśmienite naleśniki z jagodami) i pole namiotowe. Alternatywnie z Okrąglika możemy wejść na Jasło, skąd zejdziemy do Roztok za starym przebiegiem szlaku niebieskiego (trzeba wypatrzyć właściwą drogę ze szczytu).

Wariant C
Z dolnego końca wsi za znakami żółtymi na przełęcz Orłowicza, (2E) a dalej za znakami czarnymi do schroniska w Jaworcu (możliwość noclegu, z której, jeśli idziemy z Wetliny raczej nie skorzystamy). Stąd dalej czarnym szlakiem przez zalesiony masyw Falowej do Dołżycy (skrót do Cisnej szosą ca 2km) dalej (piszę teoretycznie, nie szedłem!) na szczyt Łopiennika i Łopieninkę. Tam szlak skręca w prawo natomiast w lewo w dół drogą leśną niżej nabierającą charakteru drogi jezdnej można dojść do szosy Baligród - Cisna ok. 1 km na północ od Cisnej. Do schroniska pod Honem można stąd próbować dojść skrótem wprost w górę, lub nałożywszy szosą ten kilometr dojść do znaków czerwonych.

Z Połoniny Wetlińskiej
Wariant D
Grzbietem połoniny (szlak czerwony) na przełęcz Orłowicza (--> 2E) skąd dalej do Cisnej wg 2C. Jeśli idziemy Spod Rawki, prawdopodobnie zatrzymamy się w Jaworcu.

Wariant E
Z przełęczy Orłowicza za znakami czerwonymi przez szczyt Smereka do wsi Smerek gdzie przekraczamy rzekę i szosę i dalej wspinamy się na Okrąglik. Możliwość zejścia do Roztok (2B). Z Okrąglika do Cisnej przez Jasło. Z centrum wsi ok. 1km do schroniska pod Honem, we wsi wiele innych możliwości noclegu.

Dzień 3.
Z Jaworca
Wariant A
(i odsyłacze do innych z innym punktem startu)
Trasą 2C, i jeśli jeszcze mamy czas to gdzieś dalej wg programu dnia trzeciego "z Cisnej". Alternatywą jest wrócić na przełęcz Orłowicza i dalej wg 2E a jeśli nie chce nam się cofać pod górę to do wsi Smerek możemy iść drogą jezdną wzdłuż rzeki Wetlinki (w górę rzeki, oczywiście) gdzie wejdziemy na 2E.
(tu zaczyna się właściwa trasa 3A)
W dół rzeki droga doprowadzi do rezerwatu krajobrazowego "Sine Wiry" i dalej do szosy Wołkowyja-Cisna. Stamtąd jeśli wola (uwaga, to już teoria!), można iść dalej do dawnej wsi Łopienka (cerkiew, baza namiotowa SKPB) i dalej drogą leśną w górę na grzbiet Łopiennika skąd znaki niebieskie w lewo zaprowadzą nas na szczyt. Stąd znaki czarne w prawo przez Łopieninkę (zejście do Cisnej 2C) sprowadzą nas do Jabłonek a dalej wyprowadzą w górę do znaków czerwonych na grzbiecie Wołosania (3B). Po dalszej godzinie marszu, już szlakiem Orłowicza, przełęcz "Żebrak", przez którą przechodzi droga z Woli Michowej do Baligrodu. Przy tej drodze, ok. 2 km od przełęczy w stronę Baligrodu w sezonie baza namiotowa SKPB.

Z Cisnej
Przyznam się bez bicia: tak się jakoś składało że trasę Cisna-Komańcza (a raczej Komańcza-Cisna...) pokonywałem zawsze szosą (zwykle autobusem albo autostopem, ale raz rowerem, a raz nawet pieszo...) lub kolejką. Stąd opis tego etapu będzie suchy i czysto teoretyczny.

Wariant B
Szlakiem Czerwonym Orłowicza. Cisna - Wołosań - przeł. Żebrak - Chryszczata - Jez. Duszatyńskie - przełom Osławy - Komańcza. Etap jest długi i dość uciążliwy, korzystając z namiotu lub bazy namiotowej poniżej przełęczy Żebrak (patrz 3A) można podzielić go na dwa dni.

Wariant C
(Dobrze przepraktykowany...)Znaki żółte prowadzą Cesarskim Gościńcem przez Liszną i Roztoki Górne do przejścia granicznego na Ruskym Sedle (ok. 2-3 h marszu). Trasa ta ma wszelkie wady szosówki, ale można z niej skorzystać jeśli startując z Cisnej chcemy dalej iść którymś z wariantów opisanych z Roztok. Z Cisnej do Roztok można też iść przez Jasło (2E wspak, potem 2B). Wariant 3C wspak należy traktować jako początek trasy 3B, jeśli startujemy z Roztok.

Z Roztok Górnych
Wariant C
Patrz wyżej, tyle że w odwrotną stronę. Od Cisnej po trasie 3B.

Wariant D
Cesarskim Gościńcem w górę ku granicy, i dalej niebieskim szlakiem granicznym w prawo (teoria!). Szlak przez Rypi Wierch, Stryb i Czerenin (w czasie wojny styk granic GG, Słowacji i Węgier, ważny dla tajnych kurierów) doprowadza w rejon serpentyny toru kolejki przy dolnym końcu dawnej wsi Solinka (biegnący tu przez łąki tor od granicy oddzielają zakrzaczenia). Między Solinką a stacją "Balnica" szlak wiedzie zboczem kotła Udavy, wzdłuż granicy, nieco poniżej torowiska kolejki. W rejonie stacji Balnica przejście graniczne na Słowację przez który wiedzie żółty szlak z Woli Michowej do Osadného (SK). Koło stacji (to już praktyka!) znajduje się jeden zamieszkały dom (na parterze sklep/bufet, czynny przynajmniej w dniach kursowania kolejki; nie jestem pewien, ale chyba również możliwość noclegu). Szlakiem żółtym do granicy Woli Michowej i Maniowa, szutrową drogą wiodącą doliną Balniczki. W Woli Michowej kilka możliwości noclegu; m.in. schronisko "Latarnia Wagabundy". Z dolnego końca wsi, drogą jezdną w górę, 6 km na przełęcz Żebrak.

Wariant E
Zamiast grzbietem granicznym idziemy spod leśniczówki w Roztokach w kierunku zachodnim, drogą utwardzoną, lecz zasadniczo zamkniętą dla ruchu pojazdów, najpierw dość stromo w górę a potem łagodnie w dół doliną w której niegdyś była wieś Solinka (położona najdalej na wschód po polskiej stronie wieś łemkowska). Po dojściu do torów mamy trzy możliwości kontynuowania drogi ku Stacji Balnica:
a) na granicę i dalej szlakiem niebieskim; b) torem kolejki (upewnijmy się, że nie grozi nam "bliskie spotkanie trzeciego stopnia" które mogłoby skończyć się dla nas fatalnie!); c) drogami leśnymi przez ramię górskie schodzące z Matragony w kierunku kotła Udavy. Drogi te są dość mylne, krzaczaste i miejscami podmokłe; coś dla amatorów chaszczowania raczej; być może moje złe z nich wspomnienia wynikają stąd, że trasę tę robiłem na rowerze, a ten kiepsko się ciągnie przez krzaki. Tak czy inaczej, po ok. 2km powinniśmy dojść w rejon stacji Balnica (z podwariantu c możemy przeciąć tory kolejki poniżej stacji; wtedy należy kontynuować kierunek (zach.) aż do napotkania znaków żółtych). Dalej wg trasy 3D.

Dzień 4.
Wariant A
Przełęcz Żebrak - Komańcza. Jest to druga połówka wariantu 3B. Dojście na przełęcz, jeśli nocowaliśmy w dolinie, drogą jezdną, 6 km z Woli Michowej lub 2km od bazy SKPB

Wariant B.
Z Woli Michowej szosą do trójkąta torowego kolejki koło Smolnika. Kolejka na tym odcinku nie jest obecnie eksploatowana i tory mogą być mocno zarośnięte, ale tor przekracza szosę przepustem, więc po wiadukcie poznamy, że to tu. W Smolniku murowana cerkiew z XVIII/XIX w. zbudowana według wzornika cesarza Józefa II. Ten typ cerkwi murowanej jest dość częsty na Łemkowszczyźnie. Podobne cerkwie są m.in. w Tylawie, w Małastowie, w Blechnarce i w Bielicznej. Ze Smolnika idziemy na północ drogą wzdłuż przełomowej doliny Osławy (urokliwe krajobrazy). Przy ujściach dolin bocznych niewielkie osiedla leśne w miejscach dawnych wsi. W Duszatynie z prawej dołączają znaki czerwone trasy 3B/4A. Mijamy meander Osławy wokół góry Łokieć. Od dawnej wsi Prełuki kierujemy się przez wał górski otaczający dolinę od zachodu, bądź za znakami czerwonymi, bądź też drogą jezdną, do Komańczy (z Prełuk ok. 2km). W Komańczy wiele różnych możliwości noclegu. Wieś po dziś dzień zamieszkała jest w znacznej mierze przez Łemków. W części wsi leżącej w bocznej dolinie potoku Barbarka (wzdłuż drogi do Jaślisk) 2 cerkwie. Do 2006 r. najcenniejszym zabytkiem Komańczy była stara cerkiew pod wezwaniem Opieki Bogurodzicy --- tzw. Pokrow (ostatnio należąca do parafii prawosławnej), z przełomu XVIII/XIX w., która wraz z cerkwiami w Rzepedzi i Turzańsku reprezentowała tzw. wschodniołemkowski bezwieżowy typ cerkwi drewnianej. Cerkiew ta niestety zgorzała 13 września 2006 r. wraz z całym wyposażeniem. Obecnie na jej miejscu stoi jej wierna kopia (odbudowa wciąż jeszcze trwa). Położona jest w górnej części wsi, na wzgórzu koło szkoły. W środku wsi nad potokiem nowa (1986) murowano-drewniana cerkiew greckokatolicka (pod tym samym wezwaniem), zbudowana z wykorzystaniem elementów XIX-wiecznej drewnianej cerkwi z Dudyńców k. Sanoka.
Ostatnio edytowano Cz, 29 lis 2012, 16:21 przez TakiJeden, łącznie edytowano 7 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

CZĘŚĆ II: Przez Beskid Niski

Postprzez TakiJeden » So, 16 wrz 2006, 17:25

szkic tras opisanych w rozdziale
[ img ]

Dzień 5.
Jeśli w Komańczy nocowaliśmy nie w "Podkowiacie"; lecz gdzie indziej, mamy zasadniczo 2 możliwości. Jedną jest ścieżka spacerowa wokół Komańczy, którą idziemy koło starej cerkwi w górę, ku północy do czerwonych znaków Głównego Beskidzkiego Szlaku Turystycznego im. Orłowicza, drugim zaś udanie się do Komańczy-Letniska (ok. 1km N od centrum wsi). Tam, koło przystanku kolejowego (ruch pasażerski na linii zależy od fantazji PKP i budżetu Podkarpackiego Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie) wchodzimy przez przepust pod nasypem w zalesioną, boczną dolinkę. Możemy iść drogą jezdną biegnącą przy potoku dnem doliny lub ścieżką trawersującą jej północny stok, zaczynającą się kładką przy peronie przystanku. Obie drogi łączą się po ok. 0.5 km, w miejscu w którym szlak odbija w prawo, stromo w górę. Z przedwojennej Komańczy-Letniska, które rozwijało się w tej dolince zachowały się zasadniczo dwa obiekty: willa mieszcząca schronisko "Podkowiata"; oraz klasztor Nazaretanek, który w latach 1955-56 był miejscem internowania prymasa Wyszyńskiego. Ze wspomnianego skrzyżowania do klasztoru idzie się na wprost, natomiast idąc w prawo w górę mijamy po lewej budynek schroniska i po dalszych ok. 100 m szlak skręca w lewo i wznosi się już nie tak stromo. Po ca. 3 km marszu wychodzimy z lasu na łyse wzgórze zwane Popi Łan. Można zejść z niego polnymi drogami w lewo do wioski Czystohorb, lub w prawo do dawnej wsi Jawornik, gdzie stary łemkowski cmentarz, oraz baza namiotowa SKPB.
Z Popiego Łanu szlak wiedzie grzbietem przez pola, a następnie w prawo, działem, ku zalesionemu grzbietowi Kamienia nad Komańczą (wychodne skalne piaskowców cergowskich). Kamień łączy się wprawdzie bezpośrednio z masywem Bukowicy, lecz szlak czerwony nie trzyma się w tym miejscu wododziału, tylko schodzi w dół ku północy, do dawnej wsi Przybyszów (wyciąg narciarski na Rzepedzką Łysą Górę). Tutaj znów skręca w lewo i wspina się na wschodnią kulminację Bukowicy -- Tokarnię. Stok jest częściowo łysy co daje okazję do widoków ku Bieszczadom. Na szczycie zarastająca polana. Po zejściu ze szczytu skrzyżowanie z żółtym szlakiem Wola Piotrowa -- Wisłok Wielki. Dalej grzbietem Bukowicy na Skibce -- zachodnią kulminację masywu. Na Skibcach szlak czerwony łączy się z zielonym szlakiem z Moszczańca do Sieniawy. W prawo oba szlaki schodzą do zamieszkanej obecnie przez zielonoświątkowców z Zaolzia wioseczki Puławy, gdzie możliwość noclegu. My jednak idziemy za znakami zielonymi, w lewo. Schodzimy w dół, by koło leśniczówki Darów wejść na drogę jezdną. Nb., jeśli nie zależy nam na zdobywaniu Skibców, to jakieś 2 km za skrzyżowaniem ze szlakiem żółtym możemy odbić jakąś ścieżką w lewo w dół na stok południowy na drogę zwózkową, którą idąc ku zachodowi dojdziemy do Darowa. Droga i szlak wyprowadzają nas w dolinę Wisłoka. Odchodzimy od szlaku który zmierza w górę rzeki i idziemy kilkaset metrów zgodnie z jej biegiem, by po jej przekroczeniu wejść w boczną dolinę. Mijamy ruiny murowanej dzwonnicy -- jedynej pozostałości po dawnej wsi Polany Surowiczne. Dolina rozszerza się w niewielką kotlinkę porośniętą łąką. Z prawej (naszej prawej; orograficznie: lewej) strony strumień wpadający do głównego cieku a równolegle do niego ścieżka która prowadzi do widocznej chatki AKT "Styki" z Wydziału Elektrycznego Politechniki Warszawskiej. Chałupa "Styków" w zasadzie otwarta powinna być w okresie wakacyjnym akademickim, tj. od ca. połowy czerwca do końca września, oraz w czasie ferii zimowych (poza tym losowo, w zależności od imprez klubowych i prywatnej inicjatywy uprawnionych członków Towarzystwa), ale gwarancji nie ma i przy pechu można trafić na chatę zamkniętą na cztery spusty nawet w sezonie. Lepiej więc upewnić się czy w czasie gdy tam się wybieramy chałupa będzie działać. Koło chatki możliwość rozbicia namiotu. Poniżej chatki w głównym potoku banior, w którym, jeśli jest ciepło, można się kąpać. Pamiętajmy że w chatce jesteśmy gośćmi, nie klientami bo to obiekt klubowy a nie publiczne schronisko! Nie należy zatem nadużywać gościnności naszych gospodarzy (tu nie obowiązuje zasada "wymagam bo płacę") natomiast wypada przestrzegać zasad miejscowej etykiety. Gość nie płaci za nocleg, miejscowy obyczaj jednak nakazuje, by wziął udział w pracach gospodarskich, takich jak noszenie wody czy rżnięcie i rąbanie drewna opałowego.

Historia chatki związana jest z pewnym eksperymentem penitencjarnym z czasów gierkowskich. Wymyślono natenczas rolne kolonie karne, które miały zagospodarowywać grunty porzucone. Postawiono wówczas w Polanach Surowicznych barak dla więźniów oraz budynek koszarowy dla straży. Eksperyment skończył się kompletną klapą. Okazało się że z więźnia pastuch jest żaden, kryminał w Moszczańcu którego filią była kolonia w Polanach zaprzestał działalności rolnej a porzucone budynki znalazły nowych użytkowników. Dawny areszt stał się owczarnią, sezonowo użytkowaną przez baców z Podhala, zaś koszary klawiszów zajął klub turystyczny "Styki" na chatkę klubową. Latem jest to bardzo klimatyczne i urocze miejsce, nie polecam go jednak zimą, bo ze wszystkich znanych mi chatek studenckich w Beskidach ta ma najfatalniejszy system ogrzewania. Główna izba pozbawiona jest jakiegokolwiek pieca, przylegają do niej dwie małe kuchnie w których co prawda są żelazne piece kuchenne na drzewo, ale które nie są w stanie ogrzać przyległej sali, same zaś są zbyt małe, by zmieściło się w nich więcej niż kilka osób. A że ściany i stolarka budowlana, mimo wszelkie wysiłki właścicieli, takoż nadmiarem szczelności nie grzeszy, przeto efektem jest cholerny ziąb. Ilekroć tam byłem zastanawiałem się mniej więcej tak: rozumiem, że katowano zimnem więźniów, ale czemu tę przykrość wyrządzano także strażnikom? Z kolei sypialnie na górze ogrzewane są szczególnym patentem: żelazny piec w kształcie wyposażonej w komin beczki wypełniony tlącymi się trocinami. W rezultacie od strony pieca śpiwór się pali a z drugiego końca przymarza do ściany. No, dość już tych narzekań. Oprócz tej jedynej wady miejsce to ma wszak same zalety...

Appendix do dnia 5:
Trasa Sebastiana: Komańcza -- Jasiel
Z Komańczy szlakiem zielonym przez wieś Dołżycę na Danawę (846). Stąd niebieskim szlakiem granicznym na polanę po dawnej wsi Jasiel, gdzie pole biwakowe. Stąd dalej możemy iść drogą do Polan Surowicznych (trasa 6B - pierwsza połowa wstecz), albo szlakiem granicznym do Zyndranowej przez Kamień drugą połową trasy 6B.

App.2:
Szlak wyznakowany w 2012 r., prowadzący przez Polany Surowiczne.

Dzień 6.
Przez Kamień nad Jaśliskami do Zyndranowej
Wariant A
Po opuszczeniu chatki idziemy w kierunku owczarni. Stamtąd, wyraźną drogą ku południowi na wzniesienie Biskupi Łan (za pańszczyzny góra należała do majątku łacińskich biskupów przemyskich z ośrodkiem w Jaśliskach). Stąd możemy kontynuować marsz ku południowi drogą która szybko sprowadzi nas do szosy Komańcza -- Jaśliska koło murowanej cerkwi w Woli Niżnej (--> 6B). Możemy też podążyć drogą biegnącą ku zachodowi, pomiędzy polami pokrywającymi łysy grzbiet Biskupiego Łanu, która sprowdzi nas do Posady Jaśliskiej, dużej wsi ciągnącej się wzdłuż wspomnianej szosy w dolinie Jasiołki. Przez wieś kilkaset metrów szosą ku zachodowi, dalej zaś ku południowi na wzgórze na którym mieści się wieś, niegdysiejsze miasteczko, Jaśliska. Mieszczanie zawsze byli Polakami obrządku łacińskiego, stąd w Jaśliskach nie ma cerkwi, jest natomiast murowany barokowy kościół z XVIII w. w którym cieszący się lokalnie wielką czcią obraz Matki Boskiej. Z Jaślisk, jeśli nie mamy ochoty wspinać się na Kamień, możemy dalej iść drogą jezdną do Lipowca (--> 6C). Na Kamień (857), najwyższy szczyt pasma granicznego, prowadzi szlak wyznakowany biało-żółtymi kwadratami (ostrzegam, teoria: wyznakowano go już po tym jak ostatni raz byłem w Jaśliskach). Szlak ten nie łączy się z niebieskim szlakiem granicznym lecz schodzi do Lipowca (--> 6C). Ze szczytu do granicy jest niespełna pół kilometra grzbietem ku południowi, choć nie wiem jak jest z przechodniością tego odcinka. Może to być ciężkie chaszczowanie! Na granicy spotykamy szlak niebieski którym w prawo ku zachodowi (--> 6B).

Wariant B
Z chatki w Polanach Surowicznych do cerkwi w Woli Niżnej wg trasy 6A. Naprzeciw cerkwi od szosy odchodzi boczna droga jezdna do Woli Wyżnej. Masyw Kamienia n. Jaśliskami widoczny po prawej. Wspomniana przed chwilą droga prowadzi w kierunku pd.-wsch. przez wsie Wolę Niżną, koło leśnictwa Rudawka, Wolę Wyżną skąd tracąc charakter szosy biegnie dalej przez teren nie istniejącej już wioski Rudawka Jaśliska do łąk w miejscu dawnej wsi Jasiel (patrz też wyżej: 5-appendix). Widoczny po prawej grzbiet górski w miarę postępu drogi wyraźnie się obniża. W Jasielu trafiamy na znaki niebieskie szlaku granicznego, za którymi w prawo do granicy, pomiędzy niezbyt wybitnymi wzgórzami. Sam grzbiet graniczny w tym miejscu od polskiej strony wznosi się niewyraźnie i jest podmokły, na Słowację natomiast opada stromo i głęboko. Granicą w prawo w górę za znakami niebieskimi. Opisana wyżej trasa jest długa, uciążliwa i niekoniecznie ciekawa (szosówka!) a w dodatku biegnie niejako "pod prąd". Można ją sobie skrócić, podchodząc w prawo drogami leśnymi np. od leśniczówki Rudawka, albo od zabudowań popegeerowskich w Woli Wyżnej. W przypadku takiego skrótu należy liczyć się z tym, że ostatnie kilkaset metrów pod grzbietem pasma granicznego będziemy pokonywać ku granicy "na dziko", chaszczując. Ze szczytu Kamienia szlak niebieski sprowadza na łąki w miejscu dawnej wsi Czeremcha gdzie droga jezdna z Jaślisk (6C). Z Czeremchy szlak wspina się znów na pasmo graniczne by osiągnąć granicę w okolicach dojścia bocznego działu rozgraniczającego doliny rzek Bełczy i Panny. Szlak graniczny (niebieski polski i czerwony słowacki) biegnie do Barwinka (przejście graniczne na przełęczy Dukielskiej, ok. 1km przed przed nim po słowackiej stronie wieża widokowa). Idąc do Zyndranowej należy zejść w dolinę Panny, co można zrobić najwcześniej kilkast metrów po osiągnięciu granicy, "na dziko", w prawo, a najpóźniej, nie dochodząc do wieży, za odgałęziającymi się w prawo znakami czarnymi. Niezależnie od tego czy idziemy drogą leśną wzdłuż doliny Panny czy szlakiem czarnym do Zyndranowej dochodzimy w górnym końcu wsi, gdzie znajduje się schronisko SKPB Rzeszów (poza sezonem może być nieczynne). Wieś Zyndranowa zamieszkała jest i dzisiaj głównie przez Łemków. W pobliżu dolnego końca wsi nowa (1988) murowana cerkiew (prawosławna), architekturą nawiązująca do cerkwi józefińskich oraz zachodniołemkowskich cerkwi drewnianych, oraz prywatny skansen łemkowski Teodora Gocza (obejmujący stare obejście Goczów oraz chałupę żydowską) z licznymi pamiątkami dawnej łemkowskiej kultury ludowej oraz pamiątkami po bitwie o przełęcz Dukielską (1944) której teatrem była m.in. Zyndranowa. Jeśli mamy czas i ochotę z Zyndranowej możemy iść dalej wg programu dnia 7., gdybyśmy wszakże chcieli zostać we wsi na nocleg, a wspomniane wyżej schronisko było zamknięte, nie powinno być problemu z dostaniem noclegu w którymś z gospodarstw.

Wariant C
Z Jaślisk ku południowi dawnym gościńcem łączącym Rymanów z Humennem (przez Jaśliska i Medzilaborce) biegnie doliną potoku Bełcza droga jezdna przez nieistniejące obecnie wsie Lipowiec i Czeremchę. Drogą prowadzi szlak żółty do turystycznego przejścia na Słowację, w Czeremsze przecinający się z niebieskim szlakiem granicznym (6B) który na tym odcinku odchodzi od granicy. W Lipowcu od wschodu przychodzi znakowany biało-żółtymi kwadratami szlak z Kamienia (6A). Jeśli wybraliśmy ten wariant drogi, to do Zyndranowej możemy dojść na dwa sposoby. Albo idziemy szosą aż do niebieskiego szlaku, i dalej wg trasy 6B, albo też w Lipowcu odbijamy leśnymi drogami w lewo w górę, i przez las, trzymając ogólny kierunek zach./pd.-zach. idziemy ok. 3 km do Zyndranowej.

Przez Jawornik do Zawadki Rymanowskiej
Wariant D
Wariantem tym, ostrzegam, nie szedłem i jego opis jest zasadniczo mniemany, bazuje na mapach! Jawornik (761) jest najwyższym wzniesieniem między dolinami Wisłoka i Jasiołki. Szczyt jest zalesiony, góra ma jednak 2 wysokie a łyse trabanty (Polańską od strony PS i Banię Szklarską od strony Szklar) z których rozległy widok na kotlinę Jaślisk, pasmo graniczne i ku Bieszczadom. Trasa przejścia powinna być znana bywalcom chatki w PS i od nich zapewne można dowiedzieć się szczegółów trasy na Jaworniku. Wejście z Polan Surowicznych na Polańską jest oczywiste, po prostu jak ścieżka prowadzi, łysym stokiem. Ze szczytu Polańskiej drogą leśną grzbietem ku północy a po osiągnięciu grzbietu Jawornika ku zachodowi. Ze szczytu dalej na Zachód grzbietem głównym lub przez Banię Szklarską do szosy z Rymanowa do Jaślisk. Jeśli szliśmy przez Banię to przed dojściem do szosy przekraczamy potok. Za szosą drogą polną (może być utwardzona), łysym niskim grzbietem ok. 5 km do Zawadki Rymanowskiej, gdzie możliwość noclegu. Jeśli mamy dużo czasu można iść dalej trasą 7A. W dolnej części wsi drewniana cerkiew z XIX w. obecnie użytkowana jako kościół.

Dzień 7.
Z Zawadki Rymanowskiej
Wariant A
Koło cerkwi przebiega znakowany biało-żółtymi kwadratami szlak z Dukli przez Cergową i Piotruś do drogi Jaśliska -- Tylawa. Szlakiem tym kierujemy się ku północy, na wznoszącą się ponad Zawadką Cergową. Pod szczytem przecinamy czerwony szlak Orłowicza. Cergowa jest najwybitniejszym szczytem okolic Dukli, w dodatku tworzącym wznoszący się ponad pogórzem próg Beskidu, co obiecywałoby widoki. Niestety, wierzchołek jest zalesiony... Coś jednak słyszało się o planach postawienia wieży widokowej, może już stoi? Z Cergowej schodzimy na zachód, bądź za znakami czerwonymi do Nowej Wsi, bądź dalej szlakiem dukielskim, najpierw granią a później stromo w dół stokiem północnym do źródła zwanego Złotą Studzienką. Tam dochodzi szlak znakowany biało-niebieskimi kwadratami, który także sprowadzi nas do Nowej Wsi, ok. 1km na północ od szlaku czerwonego. Niezależnie od tego, którym szlakiem idziemy, po przekroczeniu szosy głównej z Rzeszowa na Słowację (uwaga, duży ruch!), każdy ze szlaków doprowadzi nas do Pustelni. Jest to miejsce związane z kultem św. Jana z Dukli. Na pustelni mieści się kaplica (w sezonie w niedziele i święta nabożeństwa) oraz źródło, mające opinię "cudownego". W swoim czasie latem pomieszkiwał tam mnich z dukielskiego klasztoru Bernardynów. Wg legendy, św. Jan (XV w.), nim wstąpił do franciszkanów we Lwowie, miał przez kilka lat pędzić w tym miejscu życie pustelnicze. Z Pustelni idziemy w górę, w kierunku zachodnim, za znakami czerwonymi i zielonymi. W miejscu rozejścia się szlaków wybieramy znaki zielone (w lewo). Po przejściu ok. 1 1/2; km schodzimy ze szlaku w prawo, w drogę leśną. Dokładnie w którym miejscu, niestety, wskazać nie potrafię. Zawsze chodziłem tamtędy w przeciwnym kierunku. Drogą przez las, a potem we dół przez pola schodzimy do wsi Mszana, przez którą biegnie szosa z Tylawy do Iwli. Jeśli zeszliśmy koło zabudowań popegeerowskich idziemy szosą ok. 1km w kierunku zach. a jeśli koło kościoła (zbudowanego na miejscu gdzie stała zburzona w czasie walk o Przełecz Dukielską cerkiew) to kilkadziesiąt m na pd.-wsch., do miejsca gdzie od szosy odbija w kierunku pd.-zach. droga przekraczająca potok po solidnym drewnianym moście. Drogą tą idziemy wpierw przez łąki (dolina jest szeroka) potem droga skręca w prawo między zakrzaczeniami, zbliżając się do pasma górskiego i znów w lewo, w rozcinającą wzgórza dolinę (w tym miejscu drogę przegradza bariera). Dalej droga wiedzie w górę, wschodnim zboczem doliny, po czym przechodzi na zbocze zachodnie (pierwotny kierunek kontynuuje droga węższa i bardziej stroma, należy uważać aby się nie pomylić). Idziemy zboczem zachodnim, drogą główną, obrobioną spychaczem. Na grzbiecie góry droga skręca w lewo, a po prawej, przez rząd świerków i krzaki prześwitują łąki. Tu opuszczamy drogę zwózkową, i łąkami w dół, starą drogą wiejską schodzimy do Ropianki. O skutkach schodzenia tamtędy po nocy bez światła można sobie przeczytać w "Opowieściach ku przestrodze". Droga przekracza potok koło kamiennych przyczółków niegdysiejszego mostu, po czym po dalszych kilkudziesięciu metrach traci "przechodniość" w miejscu w którym przecina ją schodząca stromo z góry na dół ścieżka. W odległości ok. 20m widać po lewej drewniany, kryty czerwoną blachodachówką dom. Jest to chatka AKT "Maluch" w Ropiance. Jeśli nie załapaliśmy się na ww. drogę i przez łąkę schodzimy inną ścieżką musimy dojść do miejsca położonego ok. 20 m powyżej połączenia się głównych potoków. Wyraźną ścieżką schodzimy do potoku po prawej stronie, a po wyjściu na brzeg znajdujemy się na wprost frontowej ściany chatki. Opis chatki i panujących w niej zwyczajów oraz atrakcji jej najbliższego otoczenia na końcu ostatniego wariantu trasy na dzień 7.

Z Zyndranowej
Wariant B (najmniej ambitny)
Z Zyndranowej idziemy szosą do Tylawy (--> 7C) (murowana cerkiew w stylu józefińskim, obecnie kościół), a stąd dalej szosą do Mszany. Dalej wg trasy 7A.

Wariant C (nieco ambitniejszy)
Z Tylawy za znakami żółtymi w dolinę Smerecznego. Przekraczamy przełom potoku pomiędzy wzgórzami i idziemy przez dolinę drogą, znakowanym szlakiem, poprzez łąki w miejscu dawnej wsi Smereczne. Droga wznosi się w górę zboczem doliny (patrząc wstecz widoki na górskie otoczenie Tylawy i wznoszące się za Zyndranową pasmo Kamienia). Na przełęczy droga zbliża się do skraju lasu po zachodniej stronie. W tym miejscu opuszczamy szlak żółty, i ścieżką, z rzadka wyznakowaną znakami w kształcie chatki (bez białego tła, kiedyś były niebieskie, ale nie jestem pewny czy w ramach odnawiania nie przeznakowano ich na inny kolor[dopisek 16vii: owszem, przeznakowano na pomarańczowo]) idziemy w kierunku zachodnim zboczem Wadernika. Jest to tzw. Szlak Krzysionia (od przezwiska faceta który wyznakował go po raz pierwszy). Po lewej widoczna płytka, zabagniona dolina źródliskowa Wilszni. Ścieżka wiedzie przez wysokie trawy i rzadkim sosnowym lasem (osoby które nigdy tamtędy nie chodziły powinny bardzo uważać, właściwą drogę łatwo zgubić co z reguły kończy się chaszczowaniem, zwyke dość przykrym) by wyprowadzić na poprzeczny grzbiet łączący pasma Działu (po lewej) i Wadernika (po prawej). Ścieżka przewija się przez ten grzbiet, przez miejsca czasem podmokłe po czym przechodzi na lewe zbocze doliny, dnem której płynie jeden z potoków spływających ku Ropiance. Mniej więcej w tym miejscu ścieżka nabiera charakteru drogi którą niegdyś dawało się jeździć wozem. Drogą przez las, czasem bukowy, czasem sosnowy, silnie zakrzaczony, cały czas za znakami "chatkowymi" w końcu wychodzimy na łąki. Kontynuujemy dotychczasowy kierunek marszu ścieżką przez łąki, pod koniec zakrzaczone, po czym minąwszy zwaliska drewnianego budynku skręcamy przy pierwszej nadarzającej się okazji w prawo, w dół. Jeśli prawidłowo wybraliśmy miejsce, to z lewej dobiegnie wydeptana ścieżka, a na wprost wyjdziemy na drewniany most nad potokiem i dalej wydeptaną nieco podmokłą ścieżką między wierzbami po ok. 50m wyjdziemy wprost na chatkę. Można też, po wyjściu na łąki, zejść do potoku, i po przejściu na drugi brzeg, iść wzdłuż niego, w dół jego biegu, wtedy wyjdziemy w miejscu opisanym w alternatywnej trasie zejścia na końcu wariantu 7A. Ta alternatywa jest, na dystans bezpośredni nawet nieco krótsza (o jakieś 100m), ale przykrzejsza w przejściu (krzaki, miejsca podmokłe, forsowanie potoku mającego tu formę głęboko wciętego rowu), za to nie sposób zabłądzić [sposób, sposób... -- patrz opowieści ku przestrodze :wink:], dlatego polecam to rozwiązanie w warunkach gorszej widoczności.

Wariant D (jeszcze ambitniejszy)
Z Zyndranowej od cerkwi za znakami zielonymi, przez pokryty uprawnymi polami dział do Barwinka. Przekraczamy szosę i za znakami niebieskimi wchodzimy na drogę zwózkową w boczną dolinę. Szlak opuszcza wkrótce tę drogę kierując się ku granicy, my natomiast idziemy nią dalej. Na przełęczy droga się kończy, my natomiast schodzimy w dolinę na wprost by wkrótce znaleźć biegnącą wzdłuż niej drogę leśną. Im dalej tym droga ta jest porządniejsza, w końcu sprowadza nas do doliny Wilszni którą biegnie wyznakowany żółto szlak z Tylawy do Olchowca. Stąd do Olchowca idzie się w lewo, drogą ok. 2km, my natomiast skręcamy w prawo w górę. Po kilkunastu minutach marszu szlak wyprowadza na przełęcz między dolinami Wilszni i Smerecznego, skąd do Ropianki Szlakiem Krzysionia (7C).

Wariant E (lokalnie najambitniejszy, bo na dziko)
Do Barwinka wg 7D. Następnie szosą do dolnego krańca wsi. Koło ośrodka hodowli pstrągów wchodzimy w las (w lewo), idziemy najpierw skrajem lasu nad wspomnianym gospodarstwem rybackim, potem przez las i zakrzaczone łąki, cały czas w kierunku północno-zachodnim, tyłami wzgórz flankujących od południowego zachodu kotlinę Tylawy. Po ok. 3 km takiego marszu powinniśmy wyjść na szlak żółty, tuż powyżej przełomu Smerecznego, skąd dalej do Ropianki po trasie 7C.

Chatka w Ropiance
Ropianka przed wojną była sporą wsią, a przy tym, na ubogiej Łemkowszczyźnie jedną z najbogatszych, dzięki rozwiniętemu górnictwu naftowemu. Była tam duża kopalnia ropy naftowej, połączona nawet rurociągiem ze stacją kolejową w Targowiskach k. Krosna, a oprócz niej sporo prywatnych szybów chłopskich. W Ropiance nie było cerkwi, wieś należała do parafii w sąsiednim Olchowcu. Kres świetności Ropianki przyniosła II wojna światowa. Wieś mocno ucierpiała w czasie operacji Dukielskiej, reszty dopełniło powojenne wysiedlenie Rusinów i wyczerpanie się złóż ropy naftowej. Po 1956 do wsi powróciło kilka rodzin łemkowskich, ale do dnia dzisiejszego ostały się tylko 2 zamieszkałe gospodarstwa, oba przy drodze jezdnej (szosie ale o bardzo złym stanie nawierzchni) do Olchowca. Najbliżsi sąsiedzi chatki wymarli bezpotomnie a kolejni (będzie jeszcze o nich mowa) przenieśli swoje siedlisko bliżej szosy, gdzie łatwiej o cywilizację. Dość rzec że oba gospodarstwa zelektryfikowano dopiero w latach 90-tych a w chatce prądu nie ma po dziś dzień i nie będzie, bo nikt go tam nie chce. Obecnie Ropianka nie jest samodzielną wsią lecz tylko przysiółkiem Olchowca.
Obecny budynek chatki zbudowały w latach 50-tych lub 60-tych Lasy Państwowe z przeznaczeniem na leśniczówkę, a postawiły go na fundamentach domu, w którym przed wojną mieścił się zarząd kopalni ropy naftowej. W 1980 porzuconym już i niszczejącym budynkiem leśniczówki zainteresował się Akademicki Klub Turystyczny "Maluch" z Wydziału Elektroniki Politechniki Warszawskiej. Od 26 już lat chatka służy turystyce, zwłaszcza studenckiej, ale też wszelkim wędrowcom którzy zawitają w jej progi. Obowiązujące zwyczaje podobne są do panujących w zaprzyjaźnionej chatce "Styków" w Polanach Surowicznych, którą opisaliśmy wyżej. Przypomnę zatem, że w chatce jesteśmy gośćmi, nie klientami bo to obiekt klubowy a nie publiczne schronisko! Nie należy zatem nadużywać gościnności naszych gospodarzy natomiast wypada przestrzegać zasad miejscowej etykiety. Gość nie płaci za nocleg, miejscowy obyczaj jednak nakazuje, by wziął udział w pracach gospodarskich, takich jak noszenie wody czy rżnięcie i rąbanie drewna opałowego. Ze względów p.-poż. używanie kuchenek turystycznych możliwe jest tylko na zewnątrz (można też skorzystać z naturalnej kuchni gazowej --- patrz dalej). Palenie jest dozwolone jedynie na zewnątrz (względy p.-poż., oraz ochrona powietrza) zaś napoje wyskokowe są z chatki ekskludowane! Na piwo się chodzi, np. do Barwinka a jeszcze lepiej na Słowację (taka turystyka piwna jest w zwyczaju niektórych bywalców chatki), kto zaś bez piwa nie może, proszony jest by z piciem udał się za wodę i wrócił do domu w stanie 100% trzeźwości. Wyjątki od prohibicji czynione są jedynie z okazji szczególnie uroczystych imprez klubowych (Sylwester, okrągłe rocznice chatkowe), a i to z umiarem. Chatka ma gospodarza (kierownika), jest to zwykle ktoś z klubowej starej gwardii, rzadziej aktualny student, ci bowiem, jeśli nie mają pieniędzy to w wakacje pracują, a ci co pieniądze mają, w obecnych czasach chętnie udają się w okolice bardziej egzotyczne, Maluchowi oldboye natomiast mają do chatki wielki sentyment. Kierownik odpowiada za chatkę przed klubem, i wobec tego w sprawach porządkowych ma władzę absolutną, toteż gościa zachowującego się destruktywnie może z chatki przepędzić. Ostatnich kilka zdań być może brzmi groźnie, wszelako panujące tam stosunki bynajmniej tyrańskie nie są, przeciwnie, chatka jest bardzo sympatycznym miejscem. Zasadniczo chatka powinna być otwarta w okresie wakacyjnym akademickim, tj. od ca. połowy czerwca do końca września, trudności ze zwerbowaniem kierownika mogą spowodować jednak, że i w sezonie może trafić się parę dni pod rząd, gdy chata będzie zamknięta. Z drugiej strony okres otwarcia chatki może rozciągnąć się na pierwszą połowę października, jeśli ktoś z oldboyów bierze w tym czasie urlop. Poza sezonem chatka otwarta jest w czasie imprez klubowych, ferii zimowych (zwykle), długich weekendów (jeśli są chętni by ją w tym czasie prowadzić) a ponadto wtedy, gdy chce tam sobie pojechać prywatnie ktoś, komu klub nie boi się powierzyć kluczy. W przeciwieństwie do Polan Surowicznych, chatka w zimie jest względnie ciepła. Do chatki nie należy wybierać się z dziećmi, zwłaszcza małymi, na dłuższy pobyt (oprócz specjalnego obozu "rodzinnego", zwykle w końcu czerwca, oraz pozasezonowych wyjazdów prywatnych -- to drugie rzecz jasna tyczy się tylko tych którym klub gotów jest powierzyć klucze; wyjątek czyni sytuacja, gdy kierownik oldboy jedzie tam z dzieckiem a alternatywą jest zamknięcie chałupy). Turysta wędrowny wszakże, zatrzymujący się na jeden nocleg, zostanie przyjęty gościnnie nawet jeśli idzie z dziećmi. Może nadmiernie rozpisałem się o sprawach regulaminowych, ale cóż, bywało się chatkowym kierownikiem, i wstyd by mi było, gdyby ktoś namówiony przeze mnie do odwiedzenia Ropianki zachowywał się tam nieobyczajnie. Warunki są dość spartańskie (sławojka, mycie w potoku, materace), prawdziwego turystę jednak chyba takie zadowalają w zupełności, kto zwykł nocować pod namiotem nie będzie wszak żądać luksusów! Za to atmosfera głównej izby z kaflową kuchnią na drzewo, wieczorne śpiewanki przy gitarze pod lampą naftową albo latem przy ognisku (jeden z bywalców chatkowych sporządził najobszerniejszy chyba w Polsce śpiewnik piosenek łemkowskich*) -- to jest niepowtarzalne, to trzeba przeżyć koniecznie!
Koło chatki można rozbić namiot, warto wszakże, ze względów, o których dalej, otoczyć go kolczastą zeribą.
W dolinie potoku kilkadziesiąt do 200 m poniżej chatki znajduje się kilka starych szybów naftowych. Z jednego z nich chatka czerpie smołę używaną do impregnacji drewna, drugi zaś, z którego ulatnia się gaz ziemny, bywa używany w charakterze dodatkowej kuchni letniej (a czasem "latarni morskiej"). Góra wznosząca się bezpośrednio nad chatką w miejscowym slangu zwie się "Wiertnią", ponieważ w latach 80-tych były na niej prowadzone prace poszukiwawcze dla zbadania czy możliwe jest wznowienie eksploatacji ropy. Zakończyły się one wynikiem negatywnym. Łyse, choć zakrzaczone zbocze tej góry, zwłaszcza w wyższej partii jest miejscowym punktem widokowym, ponadto jest miejscem gdzie telefony komórkowe mają zasięg (na dnie doliny gdzie stoi chatka zasięg jest słaby, ponadto miejscowy zwyczaj źle widzi korzystanie z jakiejkolwiek elektroniki w domu; w końcu studenci elektroniki jadą tam by oderwać się od tego co stanowi treść ich życia zawodowego, od tego są wszak wakacje!). W latach 90-tych działkę obejmującą większość zbocza Wiertni nabył ordynator szpitala w Krośnie, ale swoją daczę zbudował w dużej odległości od chatki, w pobliżu początku drogi prowadzącej do byłego miejsca wierceń.
Najbliżsi stali sąsiedzi chatki mieszkają w pobliżu szosy. Ich dom stał niegdyś w głębi doliny, w latach 90-tych przenieśli się jednak do nowego domu, do którego łatwiej było dojechać autem czy doprowadzić elektryczność, telefon, etc. Gospodarze ci prowadzą agroturystykę, więc można dostać nocleg, co ma znaczenie w przypadku gdy chatka jest zamknięta. Ponadto należy do nich sklep w Olchowcu (w sprawach zakupu żywności i drobnych artykułów przemysłowych można się umówić na miejscu), ale najważniejszym elementem ich gospodarki jest hodowla bydła. Wspominałem coś o zeribie? Otóż dlatego, że ich krowy zwykły się paść bez nadzoru, swobodnie szwendając się po całej dolinie. Bywają więc częstymi gośćmi w bezpośrednim sąsiedztwie chatki i istnieje pewne ryzyko, że rozbity przy chatce namiot będzie narażony na bliskie spotkanie trzeciego stopnia z bykiem. Wypadek taki zdarzył się kiedyś za mojego kierownikowania, i zakończył się totalnym zniszczeniem namiotu, oraz poważnym kryzysem w stosunkach między chatką a sąsiadami. Następny kierownik musiał włożyć sporo wysiłku by stosunkom sąsiedzkim przywrócić właściwy stopień przyjazności. Albowiem jeśli chłop sądzi sprawę między swoją krową, a człowiekiem z miasta, rację ma zawsze krowa!
---------------------------------------------
* Śpiewnik można sobie ściągnąć z netu, adres: http://maluch.elka.pw.edu.pl/spiewnik

---------------------------------------------

Dzień 8
Wariant A
Do Krempnej
Z Ropianki idziemy do Olchowca. Można to uczynić dwojako: albo od chatki w dół doliny ścieżką (ok. 500m od chatki brama dzieląca "połacie wypasowe" dla bydła) która z biegiem nabiera charakteru coraz porządniejszej drogi, by ok. 1km od chatki, w pobliżu domostwa wspomnianych sąsiadów dojść do szosy. Dalej szosą w dół, ok. 2 km. Drugi wariant wiedzie przez rozdzielający Ropiankę od Olchowca wał górski noszący w chatkowym slangu nazwę Tryzuba (ponoć jest tam kamień z wyrytym godłem Ukrainy, ale ja nigdy na niego nie trafiłem). Na grzbiet ten wchodzi się drogą odchodzącą w lewo po minięciu bramy, poniżej bocznego (z lewej) potoku (bywalcy chatki wskażą). Sam grzbiet przekracza się na dziko, po czym należy odnaleźć drogę leśną schodzącą w dół, nad wąwozem strumienia. Wybór niewłaściwej drogi kończy się lądowaniem w niespodziewanym miejscu, toteż wariant ten polecany jest raczej w odwrotnym kierunku, jako dogodny skrót pozwalający uniknąć "szosówy". Wariant ten sprowadza w dolinę Wilszni blisko górnego końca wsi Olchowiec.
W Olchowcu cerkiew (pod wezwaniem Przeniesienia relikwii św. Mikołaja Cudotwórcy) z lat międzywojennych XX w. zbudowana w miejscu starszej, dużo mniejszej kaplicy. Do cerkwi prowadzi zabytkowy, kamienny most. Do lat 90 cerkiew nie miała ikonostasu (tego z poprzedniej cerkwi nie zdążono zamontować w nowej przed wojną i spłonął on podczas bitwy dukielskiej w pożarze kostnicy cmentarnej w której był przechowywany). Obecny ikonostas składa się częściowo z ikon zabytkowych pochodzących z różnych zniszczonych cerkwi a częściowo z ikon nowonamalowanych, do dziś jednak nie został wykończony. Cerkiew służy miejscowej wspólnocie grekokatolickiej, odbywają się też tutaj msze w obrządku rzymskim. "Imieniny" cerkwi, wypadające w maju, obchodzone są uroczystym festynem: olchowiecki Kermesz jest jedną z głównych dorocznych imprez łemkowskich. Olchowiec jest wsią do dziś zamieszkaną głównie przez Łemków (kilkanaście rodzin uniknęło wysiedlenia w 1947r., dzięki fałszywym zaświadczeniom o wyznaniu rzymskokatolickim które wystawił im proboszcz ze Żmigrodu, obecnie ogłoszony świętym). W przysiółku Kolonia prywatne muzeum łemkowskie Tadeusza Kiełbasińskiego --- mocno związanego z miejscową społecznością krajoznawcy, pochodzącego z miasta Łodzi zresztą.
Od cerkwi w Olchowcu idziemy za znakami żółtymi w górę potoku Olchowczyk. Po opuszczeniu wsi szlak wchodzi w lasy Magurskiego Parku Narodowego, by początkowo dość płasko, miejscami podmokle, a następnie stromo w górę wyprowadzić nas na szczyt Baraniego gdzie spotykamy znaki niebieskie szlaku granicznego.
Nazwę Baranie nosi wał górski ciągnący się znad Medvedieho i Šarbova (SK) ku Polanom, oraz jeden z jego szczytów (728) położony po polskiej stronie granicy. Nazwa słowacka położonej na granicy kulminacji grzbietu (752) --- najwyższego punktu w paśmie granicznym między przełęczami Dukielską i Dujawą brzmi Stavok albo Nastavok i pochodzi chyba od wieży triangulacyjnej. Szczyt słynął z rozległej panoramy --- od Tatr po Bieszczady, aby ją jednak zobaczyć należało "pod strachom bożim" wspiąć się na stalową wieżę triangulacyjną, ponieważ sam szczyt jest zalesiony. Kilka lat temu wieża, przeżarta korozją, upadła, jednak tego roku Słowacy na jej miejscu postawili nową wieżę widokową, zatem panoramę znów można podziwiać, i to w o wiele bezpieczniejszych warunkach. Z Baraniego schodzimy granicą, stromo w kierunku północno-zachodnim. Dział wodny w tej okolicy nie trzyma się grzbietów górskich które biegną poprzecznie do niego, lecz przechodzi z grzbietu na grzbiet, a ponieważ podstawa erozyjna rzek spływających na stronę słowacką leży ok. 200 m niżej niż po polskiej stronie, doliny od przełęczy pomiędzy wałami opadają na północ łagodnie, natomiast na południe stromo. Minąwszy przełęcz, z której po przebiciu się na dziko kilkadziesiąt metrów możemy się wydostać na dawną drogę zwózkową sprowadzającą do Polan, szlak wspina się na Czerszlę (731, na niektórych mapach zwaną Wielką Górą) a następnie schodzi na przełęcz Mazgalica (--> 8B). Dalej schodzimy do Huty Polańskiej (dawniej znaki niebieskie, jeśli Park doprowadził do przełożenia szlaku na granicę, to żółte albo ścieżka spacerowa [biało-kolorowe kwadraty]). W Hucie Polańskiej prywatne schronisko "Hajstra" oraz murowany kościół św. Huberta. W odróżnieniu od sąsiednich, łemkowskich wiosek, Huta Polańska była zamieszkana przez Polaków obrządku rzymskokatolickiego, należących do parafii w Żmigrodzie. Przed samą wojną mieszkańcy Huty wybudowali sobie kamienny kościół. Wieś, zniszczona podczas bitwy dukielskiej nie została odbudowana, jej mieszkańcy przenieśli się do opuszczonej przez Rusinów Myscowej, a porzucony kościół, uszkodzony zresztą w czasie działań wojennych popadał w ruinę. Odbudowano go w latach 90tych poświęcając patronowi myśliwych i leśników. Nabożeństwa sprawowane są dwa razy do roku, w zielone święta i dzień św. Huberta (może też w niedziele sezonu letniego). Z Huty Polańskiej idziemy w górę doliny potoku (niewielkie wodospady) przez malowniczy las (uwaga! ostoja niedźwiedzia) ku łąkom w miejscu dawnej wsi Ciechania. Jeśli Park doprowadził do usunięcia znakowanego szlaku z tej drogi byłaby to wprawdzie praktyka nielegalna, dla urody tamtejszego krajobrazu warto jednak zaryzykować mandat. Z Ciechani na północny zachód do bardzo zniszczonej szosy z Krempnej do Grabu (obecnie jeździ się przez Świątkową) biegnącej dawnym Cesarskim Gościńcem Bardejov -- Jasło. Szosą w lewo, ku zachodowi ok. 2 km aż do napotkania znaków zielonych. (Można sobie skrócić drogę odbijając w Ciechani po ok. 1 km marszu w kierunku pn.-zach. gdzie nasza droga skręca ku północy w schodzącą z góry, od zachodu drogę polną która doprowadzi nas do wspomnianej szosy. Oszczędzimy sobie tym systemem ok. 1 km). Schodzimy z szosy w prawo, i za znakami zielonymi, najpierw przez stary las bukowy, potem przez brzozowo -leszczynowe zarośla a pod koniec dość stromo w górę wychodzimy na porośnięty wrzosowiskiem wierzchołek Wysokiego (rozległa panorama). Szlak sprowadza ze szczytu w dół drogą biegnącą skrajem lasu do szosy, którą do Krempnej ku północy ok. 3 km. Krempna jest wsią gminną, jak na obecne miejscowe stosunki dość dużą. Zalew na Wisłoce, cmentarz wojenny z I wojny światowej ostatnio odnowiony przez Austriaków, XVII-wieczna cerkiew św. Kosmy i Damiana, drewniana, w stylu zachodniołemkowskim, z kompletnym wyposażeniem, aktualnie służąca za kościół, ponieważ jednak miejscowa parafia wybudowała sobie właśnie murowaną świątynię, prawdopodobnie zostanie zwrócona grekokatolikom. Kilka możliwości noclegu: we wsi kilka gospodarstw agroturystycznych, w szkole w sezonie schronisko młodzieżowe, nad zalewem pole namiotowe i osada campingowa -- możliwość wynajęcia domku.

Wariant B
Do Nieznajowej
Z Ropianki przez Olchowiec i Baranie do przełęczy Mazgalica idziemy trasą wariantu A, który w tym miejscu schodzi ku Hucie Polańskiej.
Uwaga: Nigdy nie szedłem do Ożennej wg tego wariantu i nie mam pewności czy najnowsze mapy przedstawiają stan rzeczywisty czy prospektywny, stąd dalszy opis aż do wspomnianej Ożennej należy traktować jako w najwyższym stopniu mniemany. Jeśli jednak najnowsza mapa (Beskid Niski 1:50000 Demartu) pokazuje stan faktyczny, znaczy to że MPN dopiął swego i szlak niebieski został na tym odcinku przełożony na granicę. Gdyby tak nie było, do Ożennej szłoby się dalej trasą wariantu A aż do Ciechani a potem przez wierch Nad Tysowym , albo alternatywnie, starą szosą (patrz wariant A).
Zakładając, że szlak został przełożony na granicę, dalsza trasa wiedzie nadal szlakiem granicznym (towarzyszą mu czerwone znaki słowackie, dopóki jednak oba nasze kraje nie wejdą do systemu Schengen, bądź nie zawrą nowej konwencji turystycznej --- dotychczasowa pozwala na przekraczanie granicy tyko w wyznaczonych miejscach --- o ile nie towarzyszy mu szlak polski, słowacki szlak graniczny jest zasadniczo dla polskich turystów niedostępny) do miejsca, w którym granica skręcając na południe schodzi z grzbietu (na przełęcz Kuchtovske Sedlo). Szlak wg mapy trzyma się w tym miejscu nadal osi grzbietu, by na bagnistej łączce połączyć się ze starym przebiegiem, po czym schodzi do Ożennej.
Ryzykując wędrówkę szlakiem słowackim można by też zejść na Kuchtovske Sedlo, po czym podszedłszy granicą na sąsiedni grzbiet dojść do Przełęczy Beskid (przejście graniczne), gdzie napotkamy zielony szlak transgraniczny (po słowackiej stronie wieś Niżna Polianka, gdzie można tanio nabyć piwo), którym możemy zejść już do Grabia zresztą, poniżej Ożennej, starym traktem łączącym Bardejov z Jasłem. Jest to jeden z wielu Cesarskich Gościńców, czyli dróg bitych wybudowanych w XIX w wzdłuż dawnych traktów handlowych, łączących znaczniejsze miasta po stronie galicyjskiej z ich "węgierskimi" sąsiadami.
Ożenna (stan obecny nie reprezentuje sobą nic ciekawego --- ot, kilka domostw i upadły PGR) łączy się z wsią Grab (nazwa tej miejscowości zwyczajowo odmienia się inaczej niż równobrzmiąca nazwa drzewa!), w której nie ma cerkwi, ponieważ spłonęła w latach 60tych, zaś na jej miejscu zbudowano niczym nie wyróżniającą się kaplicę, służącą obecnie katolikom obojga obrządków --- w Grabiu mieszka sporo Łemków. Jeśli nie mamy ochoty iść przez wieś a nadarzy się okazja, możemy podjechać autobusem. Następną wsią w dolinie jest Wyszowadka (upadły PGR) po czym przez niską przełęcz przechodzimy szutrową drogą do doliny w której niegdyś była wieś Długie, ale obecnie są tylko łąki. Dochodzimy do rzeki Wisłoki w miejscu gdzie stykały się niegdyś wsie Czarne (od zachodu), Długie (od wschodu), i Radocyna (od południa). Drogą wzdłuż rzeki biegnie szlak żółty. W Radocynie, jakieś 1/2 km na południe stąd schronisko nadleśnictwa. Za znakami żółtymi ku północy, w dół rzeki. Po ok. 1/2 km porządniejsza droga skręca przez teren dawnej wsi Czarne ku Jasionce, my natomiast trzymamy się znaków żółtych. W tym miejscu samotne gospodarstwo w którym w latach 80tych i 90tych mieszkali różni dziwni ludzie (przez pewien czas pisarz Andrzej Stasiuk, obecnie mający dom w Wołowcu). Szlak wkracza w las, kilkakrotnie przekraczając brodami wijącą się rzekę. Po około 3 km przełomowy odcinek doliny kończy się, i dochodzimy do ujścia potoku Zawoi, w miejscu gdzie niegdyś była wieś Nieznajowa. Na prawym brzegu Wisłoki chatka Towarzystwa Przyjaciół Nieznajowej, która jest naszym punktem docelowym.

Ok. roku 2000 Park chciał chatkę zamknąć, ale jak słychać wybroniła się przed tym. Warunki pobytu i miejscowe zwyczaje podobne są tym, które panują w Ropiance i Polanach Surowicznych. W latach 90tych przez kilka lat chatka miała stałego rezydenta, sympatycznego oryginała, po pewnym czasie jednak poczuł on wolę bożą i powrócił na łono cywilizacji.

Dzień 9
Na Magurę Małastowską

Wariant A
Z Krempnej
Za znakami żółtymi idziemy na przełęcz Hałbowską (pomnik pomordowanych w tym miejscu w czasie II wojny światowej Żydów ze Żmigrodu). Można tam też dojść szosą, ale po co?. Przełęcz Hałbowska oddziela masyw Kamienia nad Krempną (714, można na niego wyjść z Krempnej za znakami zielonymi) od pogórskiego właściwie, połogiego wału łączącego ten szczyt z Pasmem Magurskim. Na przełęczy znaki czerwone Szlako Orłowicza, schodzące z Kamienia. Stąd możemy iść dalej za znakami czerwonymi, przez liściasty, podszyty leszczyną las, warto jednak trzymać się znaków żółtych, które sprowadzą nas do cerkwi we wsi Kotań, jednej z cenniejszych przedstawicielek stylu zachodniołemkowskiego (obecnie kościół). Wierna kopia tej cerkwi, uznanej przez etnografów ukraińskich za najreprezentatywniejszą dla tego stylu, została zbudowana w skansenie we Lwowie. Od górnego końca wsi idziemy drogą leśną w kierunku góry Kolanin.
Niezależnie od tego czy wybraliśmy szlak czerwony, czy żółty, dochodzimy do poprzecznej, szutrowej (uwaga, w międzyczasie mógł być położony asfalt!) drogi z Desznicy do Świątkowej. Stąd trzy możliwości dalszej drogi: a) za znakami czerwonymi do Bartnego przez Kolanin (707), górę Świerzowę (803) i Magurę Wątkowską (847), cały czas lasami Magurskiego Parku Narodowego (jeśli idziemy od Kotani, to wspomnianą szutrówką powinniśmy podejść kilkaset m w prawo do napotkania znaków czerwonych); b) wspomnianą drogą w lewo a następnie odgałęziającą się w prawo dawną drogą zwózkową (znaki żółte, później bez znaków) możemy obejść masyw Świerzowej i ponownie napotkać znaki czerwone na przełęczy między Świerzową a Magurą Wątkowską, lub cały czas za znakami żółtymi dojść do czerwonych tuż przed podejściem na Świerzową; ja jednak polecam wariant trzeci, c) wspomnianą drogą w lewo ku górnemu końcowi wsi Świątkowa Wielka. Stąd w górę doliny drogą leśną (niektóre mapy podają szlak niebieski, ale zdaje się że nie został on wyznakowany, z powodu oporu MPN). Początkowy odcinek drogi wiedzie przez tereny dawnej wsi Świerzowa Ruska. Opuszczona po 1947 wieś (tylko dolny koniec "przyrósł" do Świątkowej) zarosła lasem z którym połączyły się zdziczałe ogrody... Pozostały jedynie liczne przydrożne figury (Matka Boska, św. Rodzina, św. Mikołaj, krzyże) które w obecnej scenerii robią niesamowite wrażenie (rejon ten był niegdyś ośrodkiem ludowego kamieniarstwa). Droga wielokrotnie przekracza brodami wijący się dnem doliny potok, by wreszcie, nabrawszy stromości wspiąć się na dział łączący Magurę Wątkowską z Mareszką, a dzielący Świątkową od Bartnego. Na dziale tym spotykamy znaki czerwone za którymi w lewo, najpierw przez las, potem przez podmokłą łąkę do Bacówki PTTK w Bartnem (bufet, możliwość noclegu, pole namiotowe). Jeśli nie jesteśmy zainteresowani schroniskiem, możemy skrócić sobie drogę, od miejsca gdzie znaki odbijają w lewo w górę trzymając się poprzedniego kierunku, wyraźną drogą, która doprowadzi nas do górnego końca wsi (na skrzyżowaniu z "osiową" ulicą wsi ponownie spotkamy szlak).

Bartne jest wsią zamieszkałą głównie przez Łemków którzy w znacznej liczbie powrócili tu z powojennego wysiedlenia. Tylko kilka rodzin góralskich osadników pozostało tu po 1956 r., resztę mieszkańców stanowią autochtoni. W Bartnem 2 cerkwie: jedna w środku wsi (z 1928 r., będąca siedzibą miejscowej parafii prawosławnej) i poniżej cenna zachodniołemkowska cerkiew z XIX w. będąca obecnie oddziałem nowosądeckiego muzeum (klucz dzierży i przewodnikiem jest miejscowy gospodarz Józef Madzik --- albo jego następca; wszak czas leci). Pomiędzy cerkwiami krzyż thallerhofski, postawiony na pamiątkę mieszkańców wsi internowanych podczas I wojny światowej w osławionym obozie koncentracyjnym Thallerhof-Zellig w Styrii (po operacji karpackiej w 1915 r wojska austriackie masowo aresztowały Rusinów podejrzewanych o prorosyjskie sympatie). W pobliżu starej cerkwi w poprzek wsi przebiega szlak żółty, którym w prawo możemy pójść na Kornuty (rezerwat skalny w starym jodłowym lesie pod grzbietem Magury Wątkowskiej), skąd powrót do schroniska za znakami zielonymi grzbietem Magury a następnie szlakiem czerwonym; a w lewo do Banicy przez wał górski ograniczający Bartne od południa, pomiędzy szczytami Magurycza Dużego i Małego (alternatywa dla trasy opisanej dalej).

Od schroniska w Bartnem za znakami czerwonymi i niebieskimi najpierw w dół ku górnemu końcowi wsi a następnie przy pierwszych zabudowaniach w lewo, przez las trawersując zbocze Mareszki (miejscami podmokle). Znaki czerwone odbijają w lewo do Wołowca a my idziemy za znakami niebieskimi, grzbietem łączącym Mareszkę z Maguryczem Dużym (w prawo ścieżka dydaktyczna do dawnych kamieniołomów na Maguryczu). Szlak trawersuje południowy stok Magurycza, po czym w lewo, w dół sprowadza skrajem łąk do szosy z Wołowca do Małastowa. Jakiś czas szosą w prawo, do napotkania wspomnianego przy opisie Bartnego szlaku żółtego. Szlakiem tym w lewo, doliną potoku możemy w ciągu ok. 10 min. dojść do prywatnego schroniska w Banicy (możliwość noclegu, pole namiotowe). Od schroniska powrót do znaków niebieskich drogą jezdną (dojazd do schroniska). Jeśli nie mamy interesu do schroniska, od skrzyżowania ze szlakiem żółtym możemy kontynuować marsz za znakami niebieskimi które tu biegną szosą. Po przejściu ok. 1km dochodzimy do skrzyżowania (w lewo do Krywej i Jasionki, w prawo do Pętnej i Małastowa, dalej do Gorlic). W lewo w dół znajduje się wspomniane schronisko w Banicy (dawna wieś Banica obecnie nie istnieje). Gdybyśmy skierowali kroki ku Jasionce, to po prawej napotkalibyśmy drogę wiejską schodzącą w prawo do Gładyszowa oraz pomnik lotników alianckich wspomagających Powstanie Warszawskie, których samolot tu został zestrzelony. Szlak niebieski na wspomnianym skrzyżowaniu schodzi z szosy i wkracza w las, przez który połogim grzbietem, dalej nabierającym bardziej górskiego charakteru po ok. 4 km marszu dochodzimy do przełęczy Małastowskiej. Przez przełęcz przebiega szosa z Gorlic do Bardejova (przystanek autobusowy). Na przełęczy doskonale utrzymany cmentarz z I wojny światowej zaprojektowany przez sławnego słowackiego architekta, Dušana Jurkoviča. Dalej grzbietem, początkowo wzdłuż odgałęziającej się na przełęczy od szosy drogi do Przysłupu, a potem, po odbiciu wspomnianej drogi w lewo, stromo w górę dochodzimy do schroniska PTTK na Magurze Małastowskiej.

Wariant B
Z Nieznajowej
Za znakami żółtymi, ku zachodowi w górę potoku Zawoja. Droga kilkakrotnie przekracza brodami wijący się potok, miejscami w potoku progi skalne i głębsze baniory. Wkrótce po opuszczeniu Nieznajowej droga wchodzi w las, i lasem wiedzie prawie aż do Wołowca. Tuż przed Wołowcem podmokle. Wołowiec jest małą wioską, zamieszkałą przez kilkanaście rodzin, w większości Łemków. Jednym z nielicznych niełemkowskich mieszkańców jest znany pisarz Andrzej Stasiuk, w jego domu znajduje się siedziba założonego przez niego wydawnictwa "Czarne". Zachodniołemkowska cerkiew z XVIII wieku, filia parafii prawosławnej z Bartnego (nabożeństwa dwakroć w miesiącu). Dla chcących ją zwiedzić zła wiadomość: nie wiem, kto opiekuje się kluczem. Z Wołowca do Bartnego w prawo za znakami czerwonymi. Nasz szlak prowadzi za znakami żółtymi i czerwonymi w lewo w głąb zalesionej doliny, znaki czerwone odbijają w lewo ku Jasionce, a my cały czas wzdłuż potoku wijącego się między niskimi w tym miejscu wzgórzami dochodzimy do Banicy (schronisko), skąd dalej na Magurę Małastowską za znakami niebieskimi trasą wariantu 9A.

Na południe od Magury Małastowskiej ciągną się w dolinie potoku Przysłup łemkowskie wioski Przysłup, Nowica, Leszczyny i Kunkowa. Dojście od schroniska szlakiem zielonym i żółtym (ten ostatni biegnie połogim działem -- rozległe łąki -- flankującym wspomniane wsie od południa a dalej przez polską wioseczkę Oderne do Uścia Gorlickiego). Od górnego końca Przysłupu schodzi się ze szlaku w drogę wiejską. Można też iść przez szczyt Magury, czarno znakowaną ścieżką spacerową, po drodze mijając dwa mocno już zarośnięte cmentarze z I wojny. W Nowicy i Przysłupie drewniane zachodniołemkowskie cerkwie, niegdyś parafialne, obecnie filie parafii grekokatolickiej w Uściu (nabożeństwa niedzielne na przemian). Na granicy obu wsi przy drodze kaplica Zaśnięcia Bogurodzicy przy której 28 sierpnia (15 starego stylu) uroczysty kermesz (kaplica ta bywa użytkowana także zimą --- jako mniejszą od obu cerkwi łatwiej ją ogrzać). W obu wsiach kilka możliwości noclegu, można też spróbować przenocować w chacie "Kangura" (przy drodze znak drogowy "uwaga na kangury") -- jest to obiekt prywatny należący do pewnego (dawno już dorosłego) harcerza z Warszawy, który funkcjonuje na zasadach zbliżonych do chatek studenckich; kiedyś w zimie zdarzyło mi się tam na parę dni zatrzymać, mimo że właściciela nie znam osobiście.
Jeśli nie wybieramy się do schroniska na Magurze, z przełęczy do Przysłupu możemy dojść bezpośrednio drogą jezdną ("spychaczówka", początkowo biegnąca równolegle do szlaku do schroniska).

Dzień 10
Wariant A
Z Bartnego do Wysowej/Hańczowej/Ropek
Szlakiem Orłowicza przez Wołowiec i Jasionkę, następnie niewybitne Popowe Wierchy do Zdyni (doroczna impreza folklorystyczna "Łemkowska Watra", drewniana zachodniołemkowska cerkiew) a stąd przez górę Rotundę (piękny cmentarz z I wojny światowej, niestety bardzo już zdewastowany) i dawną wieś Regetów na górę Kozie Żebro, z której za znakami czerwonymi do Hańczowej (zachodniołemkowska cerkiew z XVIII w, obecnie prawosławna) albo w lewo szlakiem zielonym do Wysowej (zachodniołemkowska cerkiew z XVIII w, obecnie prawosławna). Wysowa jest uzdrowiskiem, liczne możliwości noclegu. Z Hańczowej szlakiem czerwonym a z Wysowej niebieskim można pójść do Ropek, niewielkiej wioseczki ok. 3 km na zachód od wspomnianych miejscowości, gdzie znajduje się schronisko harcerskie.
Z wariantu tego możemy skorzystać też idąc z Banicy (trzeba w tym celu podejść szlakiem żółtym w kierunku Wołowca, do napotkania znaków czerwonych, a także z Nieznajowej (9B; od Wołowca znaki czerwone)

Wariant B
Z Magury Małastowskiej lub Przysłupu/Nowicy przez Uście Gorlickie
Szlakiem żółtym, wspomnianym działem flankującym Nowicę od południa (z Nowicy możemy też wyjść drogą jezdną, która koło cerkwi wychodzi na południe i dość stromo wspina się na wspomniany dział), następnie drogą jezdną przez Oderne do Uścia. Jest to duża wieś, siedziba gminy. Na rynku pomnik Łemków poległych w II wojnie światowej. Drewniana (XVIII w.) grekokatolicka cerkiew parafialna św. Paraskewy w stylu zachodniołemkowskim. Z Uścia dalej za znakami żółtymi na grzbiet Suchej Homoli, skąd w lewo szlakiem niebieskim schodzimy do szosy z Uścia do Brunarów. Znaki niebieskie wiodą dalej, przez Bordiów Wierch i Jaworzynkę (777) do Ropek i dalej do Wysowej.

Wariant C
Z Magury Małastowskiej przez Kozie Żebro.
Szlakiem zielonym, początkowo razem ze znakami żółtymi a od górnego końca Przysłupu już tylko za znakami zielonymi, lasem w dół do Smerekowca (murowana cerkiew znajduje się w oległej części wsi). Stąd szlak wiedzie przez niskie wzgórze Banne do Skwirtnego (drewniana cerkiew w stylu zachodniołemkowskim) a następnie wspina się na grzbiet Koziego Żebra. Grzbietem ku południowi do napotkania znaków czerwonych. Stąd można zejść za znakami czerwonymi do Hańczowej i Ropek, albo szlakiem zielonym do Wysowej.

Dzień 11
Ku Krynicy

Wariant A
Z Wysowej szlakiem granicznym, przez Lackową (997)
Z Wysowej wychodzimy szlakiem zielonym ku pd-zach. W lewo odgałęzia się ścieżka spacerowa którą można dojść do kaplicy na górze Jawor. Jest to łemkowskie sanktuarium (uchodzące za cudowne źródło) zbudowane w miejscu gdzie w latach 20 XXw. Matka Boska miała się objawić ubogiej gaździnie z Ropek. Szlak zielony dochodzi do granicy i grzbietem granicznym wspina się na Ostry Wierch (znaki żółte z Ropek). Dalej stromo w dół na Przełęcz Pułaskiego (w rejonie tym podczas konfederacji Barskiej toczyły się walki) a następnie bardzo stromo w górę na Lackową, najwyższy szczyt w polskiej części Beskidu Niskiego i zarazem jedną z najbardziej stromych gór w polskich Beskidach. Szczyt Lackowej jest zalesiony. Niegdyś była tu wieża triangulacyjna z której był doskonały widok, ale już dawno temu upadła. Może w przyszłości stanie tu wieża widokowa, jakieś słuchy o tym do mych uszu docierały. Z Lackowej, jeszcze bardziej stromo schodzimy na przełęcz Beskid nad Izbami przez którą niegdyś biegł gościniec z Grybowa do Bardejova, obecnie jednak ta droga, powyżej Izb od lat nieużywana, w terenie niemal zupełnie się zatarła. Dalej szlak prowadzi przez niewybitne wzgórze Dzielec do Mochnaczki, skąd możemy iść dalej do Krynicy za znakami zielonymi przez górę Huzary, lub do Tylicza, szosą na południe.


Wariant B
Z Ropek za znakami czerwonymi
Szlak wiedzie ku zachodowi, dolinami przez wsie Izby i Banicę (zabytkowe cerkwie) a następnie ku Mochnaczce przez górę Mizarne, która od strony Banicy jest wysokim wzniesieniem, ale nad wyżej położoną kotliną Mochnaczki nie wybija się zupełnie. W Mochnaczce drewniana cerkiew. Szlak czerwony wspina się na Huzary, po czym schodzi do Krynicy.

Wariant C
Z Ropek przez Bieliczną
Z Ropek za znakami żółtymi, drogą ku pd-zach. Szlak żółty odbija następnie w lewo, przez Białą Skałę na Ostry Wierch (--> 11A). My natomiast idziemy prosto, dalej drogą, w dolinę w której niegdyś była wieś Bieliczna. Z całej wsi zachowała się jedynie murowana cerkiew z XVIIIw, w latach powojennych mocno zdewastowana, w latach 80 XXw odbudowana staraniem księdza Czekaja, proboszcza z Izb. Dalej droga prowadzi do górnego krańca Izb (na stoku Lackowej ślady okopów konfederackich, chronione jako zabytek) , skąd do Mochnaczki można dojść drogą jezdną przez przełęcz oddzielającą wał Mizarnego od pasma granicznego. Z Mochnaczki do Krynicy lub Tylicza jak w wariantach 11A i 11B.

W Tyliczu XVIIIw drewniana cerkiew zachodniołemkowska, udostępniona do zwiedzania. Tak w Tyliczu jak i w Krynicy wiele różnych możliwości noclegu.

X. Benedykt Chmielowski w swym sławnym dziele "Nowe Ateny..." napisał był: "koń, jaki jest, każdy widzi". Biorąc z niego przykład, atrakcji turystycznych Krynicy tutaj opisywać nie mam zamiaru.
Ostatnio edytowano Cz, 29 lis 2012, 16:23 przez TakiJeden, łącznie edytowano 16 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

CZĘŚĆ III: Od Krynicy ku Pieninom (i dalej... cz. IV i V)

Postprzez TakiJeden » So, 16 wrz 2006, 17:28

.

Dzień 12
Na Halę Łabowską lub do Bacówki nad Wierchomlą
(ze względu na to że proponowane na ten dzień trasy silnie się przeplatają, nie wyróżniam wariantów, lecz wszystko opisuję w jednym rozdziale)

szkic tras w okolicach Krynicy
[ img ]

Jeśli nocowaliśmy w Mochnaczce lub Tyliczu, do Krynicy idziemy przez górę Huzary (z Mochnaczki szlakiem zielonym lub czerwonym, z Tylicza szlakiem czarnym). Z Huzarów do Krynicy za znakami czerwonymi i zielonymi, lub szlakiem żółtym w lewo, przez Górę Parkową. Jeśli nie interesuje nas Jaworzyna Krynicka, i nie mamy interesu w Krynicy, możemy również iść z Huzarów szlakiem żółtym w prawo, przez Kopciową (szosa, ku pn. szlak niebieski do Nowego Sącza) i Jaworzynkę do Bukowinek pod Drabiakówką, gdzie spotkamy znaki niebieskie szlaku z Krynicy na Runek.
Z Krynicy, w zależności od tego gdzie nocowaliśmy, albo gdzie zakończyliśmy sprawy (zaopatrzeniowe lub związane ze zwiedzaniem np.), czy też (jeśli idziemy z Tylicza/Mochnaczki) jaką drogą zeszliśmy do miasta, możemy wyjść szlakiem zielonym (z centrum, powyżej parku zdrojowego) lub niebieskim/żółtym (poniżej parku, z okolic dworca). Wspomniane szlaki przecinają się na przełęczy Krzyżowa, a wybór dalszej drogi zależy od tego, czy wybieramy się na Jaworzynę, czy też chcemy ją ominąć.
Jeśli wybieramy drogę przez Jaworzynę to za znakami zielonymi schodzimy ku zachodowi w dolinę Czarnego Potoku (dolna stacja kolejki linowej), skąd znaki zielone wspinają się zboczem Jaworzyny do napotkania szlaku czerwonego. Znaki czerwone prowadzą prosto na szczyt (górna stacja kolejki), natomiast szlak zielony odbija wkrótce w prawo by trawersem zbocza doprowadzić do schroniska PTTK. Od schroniska na szczyt dalej za znakami zielonymi, które następnie schodzą w kierunku Muszyny. Z Jaworzyny na Runek za znakami czerwonymi, w kierunku pn.-zach.
Szczyt Jaworzyny jest obecnie zeszpecony chaotyczną zabudową (górna stacja kolejki, stacja przekaźnikowa TV i telefonii komórkowej, i aż 4 <sic> restauracje) i przecinkami narciarskich tras zjazdowych. W sezonie przewalają się tam tłumy a atmosfera jest jarmarczna. Warto go odwiedzić dla rozległej panoramy (ku zachodowi Tatry, Pieniny i Pasmo Radziejowej, ku północy ... reszta pasma Jaworzyny, ku północnemu wschodowi Góry Grybowskie i Pogórze Ciężkowickie z Pasmem Brzanki i Liwocza nad Jasłem, ku wschodowi Beskid Niski a między szczytami Lackowej i Bušova przy dobrej widoczności można dopatrzyć się na horyzoncie odległych gór, które jeśli nawet nie są Bieszczadami, muszą co najmniej być położonym na wschodnim krańcu Beskidu Niskiego pasmem Danawy, ku południowi wreszcie, nad bliskimi Górami Leluchowskimi widać szczyty Czergova (SK) a na zachód od nich słowackie: Lubowniańską Wierchowinę, Bachureń/Branisko i Góry Lewockie), by jednak ją zobaczyć w całości musimy się zdrowo nabiegać. Ci, co zabudowywali górę nie zadbali o platformę widokową, zabudowania, a miejscami drzewa, przesłaniają widok, zatem fragmenty panoramy w różnych kierunkach trzeba oglądać z różnych miejsc (ze szczytu na pn-wsch. i wsch., spod stacji kolejki na pd., wreszcie z tarasu restauracji stojącej za stacją przekaźnikową ku Tatrom). W leżącym nieco na uboczu schronisku ruch jest znikomy --- wjeżdżająca kolejką "stonka" zadowala się knajpami na szczycie. Zważywszy to wszystko, osobom nie zainteresowanym widokiem z Jaworzyny radzę ominąć ten szczyt szerokim łukiem.

[ img ]
Widok z Jaworzyny Krynickiej na wschód. Dwa najwybitniejsze szczyty na trzecim planie to Lackowa (z lewej) i Bušov (z prawej). Między nimi widoczna kopa Smilnianskeho Vrchu, a za nim na najdalszym planie -- kto chce, niech wierzy -- można się dopatrzeć Bieszczadów

Szlak czerwony wychodzi z Krynicy jeszcze dalej na południe niż szlaki wspomniane wyżej, i jeśli nocowaliśmy w Krynicy Wsi, albo zwiedzaliśmy krynickie cerkwie możemy w kierunku Jaworzyny wyruszyć nim właśnie, lub nawet szosą do Czarnego Potoku.
W miejscu gdzie szlak czerwony opuszcza dolinę Czarnego Potoku by wspinać się na zbocze Jaworzyny znajduje się camping. Jeśli nocowaliśmy na tym campingu, a chcemy ominąć Jaworzynę, idziemy szosą w górę doliny do napotkania szlaku zielonego koło dolnej stacji kolejki, i nim w prawo, na przełęcz Krzyżową.
Jeśli idąc z Krynicy chcemy ominąć Jaworzynę, z przełęczy Krzyżowa idziemy ku pn.-zach. za znakami niebieskimi i żółtymi. Na Bukowinkach pod Drabiakówką szlaki żółte odbijają w prawo, ku Huzarom, my natomiast idziemy w lewo za znakami niebieskimi, przez szczyt Przysłop, zalesionym grzbietem otaczającym od północy źródła Czarnego Potoku. Na polanie Czubakowskiej, już pod szczytem Runka spotykamy znaki czerwone z Jaworzyny. Z Runka szlak niebieski schodzi w lewo, mniej więcej w pół godziny doprowadzając do Bacówki nad Wierchomlą -- przesympatycznego schroniska PTTK położonego na widokowym grzbiecie łączącym Runek z Pustą Wielką. Koło schroniska możliwość rozbicia namiotu. Obecnie niestety, ze szkodą dla atmosfery schroniska, w sezonie w ciągu dnia w schroniskowym bufecie ruch jest ogromny, a czynią go głównie wjeżdżający wyciągiem krzesełkowym z Wierchomli Małej (górna stacja o 1/2 h drogi) spacerowicze.
Jeśli naszym celem nie jest schronisko Nad Wierchomlą lecz schronisko na Hali Łabowskiej, ze szczytu Runka kierujemy się w prawo, za znakami czerwonymi. Szlak wiedzie przez bukowy las głównym grzbietem Pasma Jaworzyny. Przemodelowane osuwiskami północne stoki są przepaściste, z licznymi wychodniami skalnymi. Ze względu na zalesienie miejsca widokowe są nieliczne. Droga z Runka na Halę Łabowską liczy ok. 6 km, przewyższenia są niewielkie, czas przejścia ok. 1 1/2 h.
Całość drogi z Mochnaczki/Tylicza na Halę Łabowską zajmuje ok. 7 godzin. Jeśli idziemy z Krynicy mamy bliżej o ok. 2h; a jeśli naszym celem jest Bacówka nad Wierchomlą dodatkowo oszczędzamy godzinę.
Mając dość sił i czasu możemy kontynuować marsz czerwonym szlakiem wg. opisu trasy 13.1F, przez Halę Pisaną i dalej ("wariant nawiasowy") do schroniska na pol. Cyrla pod Makowicą nad Rytrem. Od schroniska na Hali Łabowskiej ok. 3h; wariant ten ma zatem zastosowanie raczej jedynie wówczas gdy idziemy z Krynicy.

Dzień 13
ku Obidzy nad Kosarzyskami
ze względu na układ wariantów tras podzieliłem na dwa odcinki: do Piwnicznej i z Piwnicznej

Szkic tras okolic Piwnicznej i Szczawnicy
[ img ]
13.1 Do Piwnicznej
Z Bacówki nad Wierchomlą
Wariant A
Od schroniska schodzimy do Wierchomli Małej (ośrodek narciarski, wyciąg krzesełkowy na grzbiet łączący Runek z Pustą Wielką, liczne możliwości noclegu) szutrową drogą dojazdową (wokół kotła źródliskowego i dalej północnym stokiem doliny) albo szlakiem czarnym (stokiem południowym). Stąd drogą do Wierchomli Wielkiej (drewniana cerkiew z XIX w. p.w. św. Michała Archanioła, w stylu odbiegającym od typowych cerkwi łemkowskich, ostatnia na opisywanej trasie, obecnie kościół; zachowało się pełne wyposażenie). Ok. 200 m szosą poniżej cerkwi ujęcie wody mineralnej (szczawa żelazisto-magnezowa) publicznie dostępne. Od cerkwi czerwonym szlakiem spacerowym w prawo, przez schodzący z Parchowatki dział (szlak żółty z Hali Łabowskiej) do Łomnicy Zdroju, skąd od kościoła zielonym szlakiem spacerowym na przełęcz na tyłach góry Kicarz. Tu spotykamy szlak niebieski z Hali Łabowskiej (13.1E) którym utrzymując dotychczasowy kierunek marszu schodzimy do Piwnicznej. Znaki zielone szlaku spacerowego od wspomnianego skrzyżowania na przełęczy biegną na szczyt Kicarza. Masyw Kicarza, przylegający do uzdrowiskowej części Piwnicznej pokryty jest gęstą siecią szlaków spacerowych, ze szczytu do miasta sprowadzają znaki niebieskie.

Wariant B
Od schroniska idziemy wygodną drogą, grzbietem, za znakami niebieskimi ku szczytowi Pustej Wielkiej. Po drodze liczne widokowe polany, zwane Długie i Wyżnie Młaki. Latem pasą się tam owce. Mijamy górną stację wyciągu krzesełkowego z Wierchomli Małej, a dalej dwa wyciągi narciarskie. Przy odejściu żółtego szlaku do Szczawnika murowana łemkowska kapliczka z XIXw. w latach 80tych XX stulecia odnowiona, przez co trochę zmieniła charakter. Powyżej, w pobliżu górnego końca ostatniego wyciągu grzbiet przecina linia wysokiego napięcia, a droga którą szliśmy dotychczas skręca w lewo ku Szczawnikowi. Znaki niebieskie i żółte odbijają tu w niezbyt wyraźną ścieżkę (początek zaznaczony tyczką ze znakiem szlaku niebieskiego), która wpierw przez modrzewiowy młodnik a potem przez świerkowo-bukowy las trawersuje od pn. szczyt Jaworzynki (1000 m). W lesie ścieżka miejscami zawalona złomami drzew. Koniec ścieżki, która wychodzi na szerszą drogę zaznaczony jest podobną tyczką jak jej początek. Ten odcinek szlaku wygodnie jest ominąć trawersując Jaworzynkę od południa. W tym celu trzymamy się drogi którą szliśmy dotychczas, a która przekracza grzbiet wzdłuż wspomnianej linii WN. Mijamy 2 słupy. W pół drogi pomiędzy nimi droga zaczyna wyraźnie schodzić w dół. W tym miejscu można odbić w prawo, na przełaj przez łąkę ku skrajowi lasu rosnącego na kopule szczytowej Jaworzynki a następnie nieco w dół by npotkać polną drogę którą w prawo. Droga ta odchodzi (początkowo bardzo niewyraźnie) od drogi którą szliśmy koło samotnej kępy buków, nieco poniżej drugiego słupa WN., jednak lepiej skorzystać ze wskazanego skrótu. Idziemy nią najpierw przez łąki wzdłuż skraju lasu (widoki) a potem pod górę czymś pośrednim między polaną a przecinką. W miejscu gdzie droga robi się wyraźnie stroma z lasu po prawej wychodzi ścieżka którą biegnie szlak Za znakami niebieskimi i żółtymi początkowo stromo w górę, później trawersem szczytu od południa przez rzadki młodnik sosnowo-świerkowo-brzozowo-modrzewiowy (jagodziska) i karłowatą buczynę do węzła szlaków (ok. 100 m przed nim drogowskaz nieznakowanego dojścia na szczyt). Za znakami czarnymi w górę, zarastającą polaną, lub wspomnianym wyżej skrótem na szczyt Pustej Wielkiej. Ok. 50 m na zachód od szczytu wychodna skalna "Diabli Kamień" pod którą kilkumetrowe urwisko. Z Diablego Kamienia oraz ze szczytu widoki ku Tatrom i górom na słowackim Spiszu, nieco przesłaniane przez rzadko rosnące drzewa. Ze szczytu schodzimy dosyć stromo szlakiem czarnym, przez młody las brzozowy z pojedynczymi sosnami, świerkami, modrzewiami i starymi bukami by po ok. 1/2 km osiągnąć pozbawioną widoków polankę na której droga. Szlak skręca w nią w prawo by po kilkuset metrach przy jej końcu osiągnąć schodzący z Pustej Wielkiej grzbiet. Szlak czarny biegnie dalej drogą wzdłuż grzbietu (---> 13.1C), nasza trasa natomiast w tym miejscu odbija w prawo, w czerwono znakowany szlak spacerowy który sprowadza nas do cerkwi w Wierchomli Wielkiej. Dalej wg wariantu 13.1A.

Wariant C
Wariant ten przeznaczony jest dla miłośników ... chaszczowania i generalnie "spacerów ekstremalnych" ("ekstremalnych", rzecz jasna tylko wg normy spacerowej). Podaję kilka wariantów jego zakończenia: z zejściem do Żegiestowa (to jest wersja zupełnie nieekstremalna), do Zubrzyka (jeden odcinek "specjalny") i do stacji PKP w Wierchomli (dwa odcinki "specjalne"). Ten ostatni wariant, niestety, kończy się na terenie czynnego kamieniołomu. W dni powszednie roboty strzałowe trwają tam do godziny 14 i wtedy w żadnym wypadku nie należy tamtędy chodzić bo grozi to śmiercią lub kalectwem! W innych terminach również apeluję o umiar w korzystaniu z tej wersji tej trasy: załoga zakładu górniczego zniesie od czasu do czasu jednego/kilku turystów w grupie którzy wyjdą z gór pomiędzy wyrobiska (mnie w każdym razie złego słowa nie powiedzieli), ale pielgrzymki dzień w dzień, przez ich miejsce pracy, od strony drogi opatrzone wszak tablicami z napisem "obcym wstęp wzbroniony"... no to sobie wyobraźcie!

Na Pustą Wielką, i dalej szlakiem czarnym aż do odejścia czerwonego szlaku spacerowego do Wierchomli jak w wariancie 13.1B. Dalej za znakami czarnymi szlaku wiodącego do Żegiestowa. Szlak idzie drogą wzdłuż grzbietu, na ogół nieco poniżej jego osi, lewym zboczem. Ok. 1/2 km od odejścia znaków czerwonych, po lewej stronie polanka z fragmentarycznym widokiem ku pd., w miarę schodzenia odsłaniającym się ku wsch. kilkadziesiąt m dalej róg kolejnej polanki z którego rozległy widok na górskie otoczenie Muszyny i góry zachodniego Szaryszu/wschodniego Spisza.

[ img ]
Widok ze szlaku czarnego ku górom po słowackiej stronie

W tym miejscu szlak skręcając w prawo przechodzi przez przełęcz i trawersuje wzgórze prawym zboczem. Dochodzimy do przychodzącej od strony Wierchomli drogi zwózkowej. W prawo można nią zapewne zejść do Wierchomli Wielkiej (nie wiem w którym miejscu). Szlak idzie tą drogą w lewo, wkrótce osiągając oś grzbietu w miejscu, gdzie wspomniana droga się kończy. Po drugiej stronie grzbietu (poręba) szlak skręca w prawo, w kolejną spychaczówkę. Droga ta, miejscami błotnista, miejscami zawalona gałęziami trawersuje grzbiet lewym zboczem, jakieś 20 m poniżej jego osi, przez świerczynę. Po ok. 1/2 km (dla posiadaczy GPS: współrzędne miejsca: 49°24'N i mniejwięcej 20°47'52"E) las się wyraźnie przejaśnia a w grzbiecie po prawej widoczna przełęcz.
[Wg mapy wydawnictwa WiT można stąd zejść do Wierchomli. Przekraczamy na dziko grzbiet (uciążliwie przez świerczynę) by po drugiej stronie znaleźć niewyraźną drogę leśną którą w lewo. Sądząc z mapy, doprowadzi ona do dużej polany z pojedynczym zabudowaniem (szopą?) Z polany tej leśnymi drogami schodzimy do Wierchomli Wielkiej. Dalej jak 13A (ok. 1km szosą w prawo), albo fundujemy sobie szosówkę (szosą w lewo, ok. 8 km do Piwnicznej, możliwość podjechania autobusem).]
Dalej szlakiem, po kolejnym ok. 1/2 km po lewej las przechodzi w buczynę, między drzewami otwierają się fragmentaryczne widoki. Po prawej kopa wschodniego wierzchołka Zubrzego Wierchu. Szlak zaczyna coraz wyraźniej schodzić. Po lewej na świerku znak szlaku z wykrzyknikiem. Jeśli nie mamy ochoty na "odcinki specjalne" możemy kontynuować wędrówkę za znakami czarnymi, które sprowadzą nas do Żegiestowa, w przeciwnym wypadku w tym miejscu musimy odbić od szlaku w prawo. Na przełaj przez las, tak jak warunki pozwalają, pniemy się w górę ku szczytowi Zubrzego Wierchu. Porośnięty jeżynami i zawalony złomami świerczyny szczyt jest zasadniczo nieprzechodni, musimy jednak odnaleźć grzbiet odchodzący od niego ku zachodowi. Wzdłuż osi tego grzbietu, bezdrożem, ale zdatnym do przejścia idziemy ku zachodniemu wierzchołkowi Zubrzego Wierchu. Po drodze ok. 1/2 km od wschodniego szczytu na grzbiecie góry niewielka szczelinowa jaskinia (wielkości na oko ot tak -- lisiej nory). Szczyt zachodniego wierzchołka Zubrzego Wierchu oznaczony jest pomalowanym w biało-czerwone pasy drewnianym palem. Ze szczytu schodzimy nadal na zachód, tak jak las na to pozwala, starając się trzymać osi grzbietu. Mijamy niewielki szczycik, po czym na grzbiecie pojawia się, początkowo niewyraźna, później coraz lepiej widoczna ścieżka, a w dole po prawej biegnąca zboczem droga zwózkowa. [Nie mam 100% pewności, ale sądzę że idąc tą drogą w prawo zeszlibyśmy do Wierchomli, choć trudno mi orzec w którym miejscu, zaś w lewo przedłuża się ona w drogę którą spotkamy dalej na przełęczy pod szczytem Bystrego]. Idziemy wspomnianą ścieżką ku pn-zach., raz w osi grzbietu, to trawersując szczycik prawym zboczem. Miejscami ścieżka ginie w jeżynach, na ogół jednak jest wyraźna. Ostatnim szczycikiem na tym odcinku jest Bystre (807; 49°23'55" N;20°46'50"). Za nim na przełęczy (w tym miejscu widok ku Tatrom) droga leśna. Jej prawe ramię jest zapewne przedłużeniem drogi, którą widzieliśmy z góry. Jeśli skręcimy w nią w lewo, to utzymując zasadniczo kierunek w dół ku zachodowi zejdziemy do położonej w zbiegającej do przełomu Popradu małej, bocznej dolince wioseczki Zubrzyk (murowana cerkiewka). Z tej wsi do stacji PKP Wierchomla Wielka ok. 1 km szosą wzdłuż Popradu.

Wariant "kamieniołomowy" zaczyna się na wspomnianym skrzyżowaniu pod szczytem Bystrego. Idziemy przedłużeniem ścieżki którą szliśmy dotychczas, a która za wspomnianym skrzyżowaniem ma już charakter wyraźnej drogi. Biegnie ona ku północy, w zasadzie środkiem grzbietu, jedynie niewielki szczycik trawersując lewym zboczem. Miejscami widok ku kamieniołomowi w Wierchomli. Nie dochodząc do szczytu zwanego Rąbaniska droga skręca w lewo i schodzi stromo do doliny potoku. Tu zaczyna się następny "odcinek specjalny". Droga schodzi wzdłuż potoku, doliną która wkrótce zmienia się w głęboki, ciasny wąwóz. Tu droga i koryto potoku to jedno. Wąwóz schodzi dość stromo w dół, dno miejscami wymyte jest do gołej skały miejscami zawalone rumoszem. W sierpniu 2006 końcowy odcinek wąwozu zawalony był złomem dużego buka uniemożliwiającym przejście. W tym miejscu należy wyjść z wąwozu na jego prawe zbocze (od strony korzeni wspomnianego buka). Zbocza wąwozu są bardzo strome! Przy wychodzeniu należy chwytać się raczej korzeni drzew niż odłamków skalnych, na ogół tkwiących luźno w glinie. Tu nad prawą krawędzią wąwozu, równolegle do niego biegnie zboczem ścieżka, dalej schodząca stromo do ujścia wąwozu. Tu dochodzimy do drogi technicznej kamieniołomu. Na prawo i lewo wyrobiska (efektownie prezentuje się ściana skalna wyrobiska po prawej).

[ img ]
Ściana skalna w kamieniołomie w Wierchomli Wielkiej

Należy bardzo uważać na ogromne ciężarówki zwożące kamień z wyrobisk. Drogami technicznymi zakładu górniczego schodzimy do miejsca gdzie od szosy biegnącej wzdłuż Popradu odchodzi droga do Wierchomli. W pobliżu stacja PKP. Stąd do Piwnicznej szosą 6 km.

Z Hali Łabowskiej
Wariant D (ok. 3h)
Szlakiem żółtym schodzimy w kierunku Łomnicy Zdroju. Po drodze widokowe polany. Poniżej Parchowatki z lewej dołącza czerwono znakowany szlak spacerowy z Wierchomli (13.1A). Razem z tym szlakiem schodzimy do Łomnicy skąd do Piwnicznej wg opisu 13.1A

Wariant E (ok. 3h)
Do Łomnicy Zdroju za znakami niebieskimi. Po drodze hala Skotarki (rozległy widok). Szlak schodzi doliną do centrum wsi a następnie wspina się na widokowe wzgórze Bucznik, z którego łysym działem schodzimy w stronę Kicarza. Na przełęczy przed Kicarzem z lewej dołącza trasa 13.1A, wg opisu której schodzimy do Piwnicznej.

Wariant F (ok. 4h)
Za znakami czerwonymi głównego szlaku beskidzkiego na Halę Pisaną (znaki czerwone wiodą dalej przez Makowicę do Rytra i w Pasmo Radziejowej; można idąc tym szlakiem ominąć Piwniczną, by na Niemcowej dołączyć do trasy 13.2C. Nb. pod szczytem Makowicy na polanie Cyrla prywatne schronisko, założone przez dawnych gospodarzy Łabowskiej, podobno bardzo przyjemne. Jeśli dotarliśmy do tego schroniska idąc z Krynicy i 13 dzień drogi zaczynamy w nim właśnie, możemy, miast Obidzy, za punkt etapowy obrać schronisko na Prehybie [-->14A]) Z Hali Pisanej do Piwnicznej sprowadzają znaki żółte (widoki z polan), pod koniec łysym działem pomiędzy przysiółkami.

13.2 Z Piwnicznej na Obidzę

Wariant A ( nieambitny, nudny, na części drogi możliwość podjechania autobusem)
Szlak czerwony prowadzi cały czas wzdłuż drogi jezdnej, przez Kosarzyska i Suchą Dolinę, pod koniec stromo przez las, do położonego tuż pod grzbietem, a częściowo na samym grzbiecie górskim łączącym Rogacz z Eliaszówką przysiółka Obidza, gdzie kilka możliwości noclegu (prywatne schronisko, gospodarstwa agroturystyczne).

Wariant B (ok. 4h)
Idziemy szlakiem zielonym, który wspinając się między przysiółkami na stok Eliaszówki osiąga granicę koło osiedla Piwowarówka (przejście na Słowację). Grzbietem granicznym mozolnie podchodzimy na Eliaszówkę. Na stoku od strony Kosarzysk liczne polany na których niewielkie przysiółki (czasem wręcz pojedyncze zagrody). Górskie przysiółki nad Piwniczną są ojczyzną tzw. Górali Czarnych, zwanych tak, gdyż (w przeciwieństwie do zamieszkujących dolinę Dunajca, północne stoki Pasma Radziejowej i południowo-wschodnie krańce Beskidu Wyspowego Górali Białych) gunie i portki szyli z ciemnej wełny. Niektóre osiedla Górali Czarnych należą do najwyżej położonych punktów osadniczych w Polsce. Kultura ludowa Górali Czarnych, żywa jeszcze 50 lat temu, obecnie, niestety zanikła. Koło przysiółka Magury od strony Kosarzysk dochodzi niebiesko znakowany szlak spacerowy. Ze szczytu Eliaszówki, zalesionym grzbietem cały czas wzdłuż granicy, po drodze mijając górne stacje wyciągów narciarskich z Suchej Doliny, schodzimy do osiedla Obidza, gdzie możliwość noclegu.

Można połączyć elementy obu wyżej wspomnianych wariantów, np. podchodząc z Kosarzysk wspomnianym niebieskim szlakiem spacerowym, albo leśnymi drogami łączącymi przysiółki.

Wariant C
Przez Niemcową i Rogacz Wielki (ok. 4h)
Z Rynku w Piwnicznej idziemy za znakami żółtymi. Szlak wspina się drogą, biegnącą najpierw przez pola a potem na przemian przez laski i czarnogóralskie osiedla. Ża przysiółkiem Jeziory strome podejście na Kamienny Groń , dział którym szliśmy dotąd nabiera charakteru grzbietu górskiego. Z lewej dochodzi niebieski szlak spacerowy z Kosarzysk. Z Wyżniej Polany panorama Pasma Jaworzyny. W przysiółku Trześniowy Groń chatka studencka (nie wiem czyja) -- możliwość noclegu. Szlak podchodzi na szczyt Niemcowej, z prawej dołączają znaki czerwone głównego szlaku beskidzkiego (z Rytra). Szlakiem czerwonym idziemy przez las, grzbietem na szczyt Wielkiego Rogacza, z którego do Obidzy schodzimy za znakami niebieskimi.

Oprócz "czarnogóralskiej" Obidzy nad Kosarzyskami w paśmie Radziejowej położona jest także "białogóralska" Obidza nad Jazowskiem. Nie należy mylić tych miejscowości!

(Góralszczyzna Czarna w polskiej literaturze dziecięcej: patrz dyskusja w innym wątku)

Dzień 14
Do Szczawnicy

Przez Radziejową i Prehybę
Wariant A
Z Obidzy wychodzimy ku pn-zach. za znakami niebieskimi i czerwonymi, później już tylko niebieskimi na Wielki Rogacz, gdzie spotykamy znaki czerwone głównego szlaku beskidzkiego. Szlakiem tym, przez Radziejową i Złomisty Wierch idziemy do Schroniska PTTK na Hali Prehyba (też Przechyba, co jest tylko przekręceniem nazwy rusińskiej -- polana przed wojną należała do Szlachtowej, natenczas najdalej na zachód wysuniętej wsi rusińskiej w Polsce -- która to nazwa znaczyła tyle co przełęcz, por. Przegibek w Besk. Żywieckim). Od schroniska możliwość zejścia do Szczawnicy szlakiem zielonym lub niebieskim (--> 14C, 14D). Szlak czerwony prowadzi dalej głównym grzbietem Pasma Radziejowej, by po ok. 5 km (1 1/2 h marszu) zejść na przełęcz Przysłop (przysiółek o tej samej nazwie, należący do "białogóralskiej" Obidzy. Stąd możliwość zejścia do Szczawnicy doliną Sopotnickiego Potoku --> 14B). Szlak wspina się dalej na Dzwonkówkę, gdzie spotykamy szlak żółty z Łącka do Szczawnicy. Tym szlakiem odbijamy w lewo w dół, ku południowi. W przysiółku Języki, pod szczytem Bereśnika, na końcu ramienia Dzwonkówki, którym schodzimy bardzo przyjemne schronisko PTTK. Z Breśnika szlak sprowadza między górnymi przysiólkami Szczawnicy, przez wulkaniczne wzgórze Bryjarka do centrum uzdrowiska. Od urządzeń zdrojowych schodzimy do głównej ulicy miasta, przechodzimy koło dolnej stacji kolejki linowej na Palenicę i przez most na Grajcarku, by bulwarem wzdłuż lewego brzegu potoku dojść do jego ujścia do Dunajca. U wylotu przełomu schronisko PTTK "Orlica" (bufet, noclegi w budynku schroniska, domki campingowe, pole namiotowe bodajże też). Oprócz wspomnianych schronisk w miasteczku oczywiście wiele innych możliwości noclegu. Jeśli dalsza droga ma prowadzić przez Słowację możemy udać się dalej, do Lesnicy (przejście graniczne na Drodze Pienińskiej, ok. 1 km w głąb doliny Leśnickiego Potoku schronisko "Chata Pieniny")

Wariant B
Przez Rogacz, Radziejową i Prehybę idziemy, trasą wariantu 14A aż do Przysłopu. Tu odbijamy w lewo, i drogą leśną, dość stromo, schodzimy w dolinę Sopotnickiego Potoku, gdzie napotkamy drogę jezdną. Drogą tą do "miejskiej" części Szczawnicy schodzimy ok. 5 km. Po drodze w przysiółku Kunie dołącza szlak niebieski z Prehyby (14D) a wkrótce poniżej na potoku mijamy wodospad Zaskalnik. Stąd możemy iść bądź drogą jezdną do głównej ulicy miasteczka, bądź też, za znakami niebieskimi, odbiwszy w boczną drogę, przez położone na stoku osiedla mieszkaniowe do parku zdrojowego.

Wariant C
Trasą 14A na Prehybę. Od schroniska schodzimy do Szczawnicy szlakiem zielonym.

Wariant D
Trasą 14A na Prehybę. Od schroniska schodzimy do Szczawnicy szlakiem niebieskim, początkowo wspólnie ze znakami zielonymi trasy 14C, później przez polanę Koszarki schodzimy w dolinę potoku Koszarek, którą do przysiółka Kunie i dalej zgodnie z wariantem 14B.

Przez Małe Pieniny
Wariant E
Z Obidzy wychodzimy ku południowi za znakami niebieskimi. Droga wkrótce wychodzi na granicę. Strona polska zalesiona, natomiast po słowackiej rozległe polany z których widoki ku pd-wsch. W miejscach gdzie prowadzony jest wyrąb, droga może być zawalona gałęziami. Na tym odcinku różnice wysokości są nieznaczne. Po 2 km szczyt Szczob. Trasa skręca ostro w prawo a po kilkuset metrach łukiem w lewo i stromo schodzi na przełęcz Rozdziela, oddzielającą Beskid Sądecki od Małych Pienin. Nieco powyżej przełęczy przejście graniczne na żółtym szlaku z Jaworek do Litmanovej (SK). Z Obidzy 1h, do Jaworek można zejść trasą 14G. Biegnący cały czas wzdłuż granicy szlak niebieski wspina się na pokryty łąkami stok Wierchliczki, a następnie odkrytym grzbietem Małych Pienin przez Smerekową prowadzi ku Wysokim Skałkom. Na przełęczy przed tym szczytem kolejne przejście graniczne. Szlakiem zielonym można stąd zejść do Stranian (SK). Z Obidzy ok. 3h. Szlak obchodzi szczyt Wysokich Skałek od polskiej strony. Pomimo niezbyt wielkiej wysokości (1050) kopuła szczytowa porośnięta jest świerczyną o charakterze naturalnego lasu górnoreglowego (rezerwat przyrody). Z prawej dochodzą zielone znaki z Jaworek przez Wąwóz Homole (14F). Szlak ścieżką przez las dochodzi znów do granicy. Stąd ścieżką w lewo wzdłuż granicy możemy dojść na szczyt z którego wspaniały widok ku południowi (z Obidzy 3 1/2 h). Powrót do szlaku tą samą drogą. Szlak przez szczyty Borsuczyny i Durbaszka łysym, widokowym grzbietem wiedzie ku zachodowi. Poniżej Durbaszki, w budynku dawnej bacówki wybudowanej po wysiedleniu w 1947 szlachtowskich Rusinów, gdy rejon Małych Pienin przeznaczono na wypas owiec z Podhala, znajduje się schronisko. Dojście do widocznego ze szlaku budynku na wprost, przez łąki. Dotąd z Obidzy 4 h, pół godziny mniej jeśli nie wchodziliśmy na Wysokie Skałki. Dalej szlak, lokalnie odbijając od granicy, prowadzi zboczem Szlachtowskiego Wysokiego Wierchu i Rabsztyna (od Obidzy 5 h, szlak żółty ze Szlachtowej do przełęczy Lipnickiej (SK; patrz część V, odc. B), pomiędzy wspomnianymi szczytami przejście graniczne), następnie wzdłuż granicy cały czas obniżając się na Szafranówkę (6h z Obidzy, szlak żółty z centrum Szczawnicy). Kilometr dalej kolejne przejście graniczne, z którego można, za znakami żółtymi, zejść do Lesnicy (SK; schronisko "Chata Pieniny"). Stąd szlak zboczem Bystrzyka, który, choć orograficznie wiąże się z Małymi Pieninami, krajobrazem nawiązuje do położonej po drugiej stronie Dunajca grani Pieninek ze słynną Sokolicą, sprowadza nas do położonego u wylotu przełomu Dunajca schroniska PTTK "Orlica" (od Obidzy 7h). Jeśli nie zamierzamy zatrzymać się tutaj, nic nie stoi na przeszkodzie byśmy w poszukiwaniu noclegu udali się w stronę miasta.

Wariant F
Z Obidzy wychodzimy jak na Wielki Rogacz (14A). Gdzie kończą się łąki, znaki czerwone, za którymi idziemy, odbijają w lewo i przez las, najpierw trawersując stok, a potem grzbietem, przez Pokrywiska i Ruski Wierch szlak schodzi na polanę Jasielnik. Stąd dawniej szlak sprowadzał do Jaworek grzbietem dzielącym doliny Czarnej i Białej Wody, przez Rusinowski Wierch, ostatnio jednak zmieniono jego przebieg, i szlak obecnie schodzi wpierw przez las Flader a potem łysym grzbietem ku Białej Wodzie. W pewnym miejscu szlak ostro skręca w lewo i najpierw trawersem, mijając pomnik przyrody -- wychodną bazaltu (jedyną w polskich Karpatach, ślad związanej z Pienińskim Pasem Skałkowym trzeciorzędowej aktywności wulkanicznej), a potem stromo w dół sprowadza do wylotu wąwozu Międzyskały (żółty szlak 14G) skąd drogą jezdną do Jaworek (z Obidzy 2 1/2 h). Z Jaworek możemy wyjść na grzbiet Małych Pienin w okolicy szczytu Wysokich Skałek przez sławny Wąwóz Homole (znaki zielone, uwaga, wstęp płatny!) Do połączenia z trasą 14E z Obidzy niespełna 5h. Dalej do Przełomu Dunajca trasą 14E

Wariant G
Trasą 14E do przejścia granicznego nad przełęczą Rozdziela. Stąd w prawo, przez łąki, polną drogą schodzimy stromo w dół ku widocznym wapiennym skałom rezerwatu "Biała Woda". Latem pasą się tu owce. Po zejściu w dół przekraczamy główny ciek potoku Biała Woda i drogą, przez urokliwy skalny wąwóz zwany Międzyskały (rezerwat przyrody złożony z kilku odrębnych enklaw) idziemy do Jaworek. Wstęp do wąwozu od strony Jaworek jest płatny, schodząc z góry przechodzi się przezeń za darmo. Rusińska wieś Biała Woda niegdyś ciągnęła się przez całą dolinę potoku, aż po przełęcz Rozdziela, obecnie zamieszkane jest tylko dolne osiedle, położone już poniżej wąwozu. W Białej Wodzie zbudowana przez Rusinów XIX wieczna kapliczka, zdjęcie której zdobiło numer "Wierchów" z 1938 r. w którym Roman Reinfuss opublikował klasyczny dziś artykuł o etnografii Łemkowszczyzny. Trasą tą z Obidzy do Jaworek ok. 2h. Dalej możemy iść przez Wąwóz Homole i Małe Pieniny trasą 14F, lub udać się do Szczawnicy autobusem.


CZĘŚĆ IV: Przez Pieniny i Polski Spisz ku Tatrom
mapka tras dni 15 i 16:
[ img ]

Dzień 15
Ze Szczawnicy idziemy w gardziel Przełomu Dunajca. Koło schroniska "Orlica" dołączają znaki niebieskie. Wkrótce potem dochodzimy do pawilonu dydaktyczno-informacyjnego Pienińskiego Parku Narodowego (możliwość nabycia biletu wstępu na Sokolicę i Trzy Korony -- wstęp na te szczyty jest obecnie płatny!). Za pawilonem przeprawa promowa przez Dunajec (czynna od kwietnia do października). Przeprawiwszy się przez rzekę podchodzimy na grań Pieninek (jeśli nie wykupiliśmy biletu Sokolicę pozostanie nam minąć...), którą idziemy do napotkania szlaku żółtego z Krościenka do Sromowiec. Szlak niebieski, którym idziemy podąża kilkaset m wraz z tym szlakiem po czym odbija w lewo i zboczem doliny Pieńskiego Potoku podąża ku Górze Zamkowej (ruiny niewielkiej średniowiecznej warowni wiązanej przez tradycję ze św. Kingą). Stąd granią Trzech Koron w stronę kulminacyjnej partii masywu. Jeśli wykupiliśmy bilet, możemy wyjść na glorietę widokową na Okrąglicy (widok na Spisz i ku Tatrom), jeśli nie, musimy obyć się smakiem... Z Trzech Koron szlak niebieski sprowadza nas na Przełęcz Szopka, zwaną też Chwała Bogu. Tu ponownie spotykamy wspomniany już szlak żółty. Jeśli nie zamierzamy odwiedzać zamku ani Trzech Koron stanowi on dogodny skrót, ponieważ pętla przez zamek i Trzy Korony zajmuje ok. godziny (nie licząc postojów w punktach widokowych +, w razie tłoku, stania w ogonku do nich :wink: ), natomiast podejście szlakiem żółtym zajmuje 15 minut. Szlak niebieski prowadzi dalej grzbietem Pienin Czorsztyńskich przez lasy PPN. Na Macelaku odbijamy w lewo w dół, na południe, szlakiem czerwonym. Szlak ten sprowadza do Sromowiec-Kątów (przystań flisacka -- początek spływu), skąd ok. 5 km drogami jezdnymi przez wieś Sromowce Wyżne i wokół zalewu sromowieckiego prowadzi do Zamku Niedzickiego. Od zamku idziemy za znakami czerwonymi ku zachodowi. Szlak wspina się powoli na grzbiet Pienin Spiskich, początkowo głównie otwartym terenem (widoki na Zalew Czorsztyński i Gorce), później lasem. Ok. 3 km od zamku (1 h) szczyt Cisówka, zwana też Złotne (777). Szlak mija szczyt od północy, warto jednak nań wejść dla widoku ku Tatrom, a fragmentarycznie również ku pn. Z Cisówki szlak schodzi przez las (z polanki Ślepce widok ku Tatrom) przez Barwinkową górę na przełęcz Przesła (1 1/2 h od zamku; poprzeczna droga Łapsze Niżne -- Falsztyn). Szlak teraz wspina się na grzbiet Żaru (mylnie zwanego Braniskiem) przez las (na polanie Izbiska przebieg szlaku mylny!) ku polanie Hramcowe Sprzeczki, niegdyś uprawnej. Ku południowi w bocznym grzbieciku widoczny szczyt Hombark. Szlak podchodzi łagodnie na zalesiony główny szczyt Żaru (879; widoki fragmentaryczne; 2 1/2 h od zamku), skąd sprowadza najpierw łagodnie (koło skały Baszta, z której widok ku Podhalu i Gorcom) a potem stromo w lewo w dół (to miejsce zwie się Lós) ku Jurgowskim Stajniom. Są to dawne tereny wypasowe górali z Jurgowa, którzy nabyli je w początkach XXw, gdy usunięto ich z Tatr Jaworzyńskich. W latach międzywojennych było tu wzorowe osiedle pasterskie, obecnie zrujnowane. Należące do Jurgowskich Stajni łąki miejscami są podmokłe (źródliska dopływów spływającego od Dursztyna potoku Browarzyska). Od Zamku Niedzickiego 3h. Stąd idziemy nadal ku zachodowi, by wkrótce przekroczyć potok Browarzyska, który w miejscu zwanym Piekiełko przełamuje się ku północy dziką dolinką między stokami Żaru i Gajnej Skały, i podchodzimy na łysy grzbiecik zwany Dworskie, którym, polną drogą dochodzimy do Dursztyna. Z dostaniem noclegu we wsi nie powinno być problemu. Całość trasy zajmie ok. 9 - 10 h, z czego ze Szczawnicy do Kątów ok. 4h, z Kątów do zamku w Niedzicy dobrą godzinę, i przez Pieniny Spiskie ca. 4h. Do tego warto doliczyć czas na zwiedzenie Zamku Niedzickiego. Z Dursztyna możemy za znakami czerwonymi zejść do Łapsz Wyżnych (ok. 1h) lub polną drogą odgałęziającą się ku pd-zach koło kapliczki przy południowym wyjściu ze wsi dojść do Trybsza (3 km, również ok. godziny drogi).

Dzień 16
Przez Polski Spisz ku Tatrom

mapka dojść do Tatr:
[ img ]

Wariant A
Z Dursztyna przez Pawlikowski Wierch i Rzepiska
Z Dursztyna wychodzimy na południe za znakami czerwonymi. Szlak przez łysy, pokryty uprawnymi polami dział Grandeusa schodzi do Łapsz Wyżnych. Od skraju wsi szlak wspina się polną drogą na zalesiony dział, którym dość mozolnie wychodzimy na bezleśny Pawlikowski Wierch (1018; z Dursztyna 2h, z Łapsz godzina). Tu spotykamy znaki niebieskie z Trybsza (16B). Sam szczyt mijamy od zachodu (z podszczytowych łąk widoki ku Tatrom). Poniżej szczytu (od południa) należące do Rzepisk osiedle Pawliki. Idziemy drogą wiejską za znakami niebieskimi i czerwonymi. Kilkaset metrów dalej, koło kapliczki na Sarnowskiej Grapie szlak niebieski odbija ku wschodowi, a my schodzimy za znakami czerwonymi, stromo w dół, do osiedla Bryjów Potok. Przy kapliczce w dolnym końcu osiedla szlak skręca w prawo i schodzi do należącego do Czarnej Góry przysiółka Budzowskie. Koło nowego kościoła dochodzimy do szosy, którą ku południowi możemy dojść do Jurgowa, natomiast w przeciwną stronę, koło osiedla cygańskiego, do mostu na Białce. Na drugim brzegu rzeki Bukowina Tatrzańska. Do Jurgowa (4 h od Dursztyna) możemy także dojść, wybierając przy kapliczce w dolnym końcu Bryjów Potoku kierunek "na wprost". Opuszczamy szlak czerwony i wiejską drogą, przecinając potok Jurgowczyk idziemy do odległego o 1km Jurgowa. Przed wsią przecinamy prowadzącą na Słowację szosę. O atrakcjach krajoznawczych Jurgowa czytaj przy opisie trasy 16C. Z południowego krańca wsi wychodzimy odgałęziająca się tu ku zachodowi drogą jezdną, która przekracza mostem rzekę Białkę i prowadzi do położonej już na Podhalu wsi Brzegi. Wieś ta ok. 3 km długa, zajmuje uchodzącą do Białki boczną dolinkę. Przez wieś, główną ulicą cały czas pod górę dochodzimy do górnego końca (osiedle Kucówka). Stąd droga jezdna skręca ostro w prawo i prowadzi do Bukowiny na "Klin", natomiast na wprost, ku południowi, drogą leśną a potem wzdłuż szosy dojdziemy na Głodówkę (2 km od Kucówki, ok. 2h marszu od Jurgowa) gdzie znajduje się schronisko harcerskie. Całość drogi z Dursztyna zajmie ok. 6h. Idąc szosą 2 km ku południowi od Głodówki, dotrzemy do miejsca (Wierch Poroniec) gdzie od strony Zakopanego dobiega Droga Oswalda Balzera. W tym miejscu zaczyna się szlak zielony, który przez Rusinową Polanę i Gęsią Szyję prowadzi w głąb Tatr.

Wariant B
Na Pawlikowski Wierch przez Trybsz
Z Dursztyna idziemy drogą wiejską do Trybsza (1h). Wieś ta sławna jest z zabytkowego kościółka z XVI w. Po wybudowaniu ok. 1900 nowego, murowanego kościoła, drewniany kościółek niszczał nieużytkowany. W latach 20 rozpoczęto jego rozbiórkę (m.in. zdemontowano wieżę), lecz wkrótce wstrzymano ją, zorientowawszy się w wartości zabytku. Kościółek zabezpieczono z zamiarem przeznaczenia na cele muzealne. Można go zwiedzić (klucz na plebanii). Wnętrze pozbawione jest wyposażenia, tym lepiej widać więc XVII wieczną polichromię pokrywającą ściany świątyni. Malowidło na stropie nawy przedstawiające sąd ostateczny ma za tło najstarszą znaną w Polsce panoramę Tatr. Z Trybsza za znakami niebieskimi, przeważnie łysym grzbietem zalesionego tylko na stokach działu podchodzimy na Pawlikowski Wierch. Stąd do Rzepisk i Jurgowa schodzimy trasą 16A. Dalej możemy iść na Głodówkę trasą 16A, albo ku Tatrom słowackim (16C).

Wariant C
Trybsz - Czarna Góra - Jurgów - Jaworzyna
Droga do Trybsza i opis drewnianego kościoła w tej miejscowości -- patrz wariant 16B. Z Trybsza, od kościoła, idziemy na południe, drogą jezdną w górę doliny oddzielającej masyw Czarnej Góry od Pawlikowskiego Wierchu. W górnej części doliny należące do wsi Czarna Góra osiedle Zagóra (2h drogi od Dursztyna), w którym zagroda Korkoszów -- muzeum wsi spiskiej. Na przełęczy oddzielającej Czarną Górę (górę, nie wieś) od Pawlikowskiego Wierchu osiedle Sołtystwo. Do tego miejsca, jeśli nie zamierzamy zwiedzić muzealnej zagrody, możemy też dojść z Trybsza grzbietem Czarnej Góry. W tym celu wychodząc z Trybsza schodzimy z szosy w odgałęziającą się ku pd-zach. drogę polną, która wspina się na bezleśny na ogół grzbiet Czarnej Góry (903). Ze szczytowej kopy rozległy widok. Czarna Góra opada ku dolinie Białki efektownym urwiskiem. Ze szczytu schodzimy polną drogą do szosy w przysiółku Sołtystwo, skąd droga jezdna sprowadza nas stromo do położonej w dolinie Białki dolnej części wsi. Kilometr dalej most na Białce, koło którego osiedle cygańskie. Idziemy ku południowi drogą główną. Z lewej schodzą do szosy znaki czerwone trasy 16A. Po kolejnych 2km dochodzimy do Jurgowa. We wsi w zagrodzie Sołtysów kolejna placówka muzeum wsi spiskiej. Twórcy muzeum zdecydowali się nie przenosić zabytkowych zagród do skansenu, lecz chronić i udostępniać je na miejscu, stąd jego "rozproszony" charakter. Najcenniejszym zabytkiem Jurgowa jest XVII wieczny, barokowy kościół drewniany pw. św. Sebastiana. Wnętrze polichromowane, zabytkowe wyposażenie, częściowo z XVIII w. Z Jurgowa możemy według opisu trasy 16A iść dalej do Brzegów i na Głodówkę. Idąc dalej wzdłuż szosy ku południowi, w odległości 3 km od wsi dojdziemy do polany, na której zgrupowanie zabytkowych szałasów. Jest to osiedle pasterskie, powstałe po zamknięciu dla gospodarki pasterskiej Tatr Jaworzyńskich przez właściciela Jaworzyny, księcia Hohenlohe, na początku XXw. Szosa wchodzi w las i zboczem doliny Jaworzyny, która wpada do Białki w okolicy wspomnianych szałasów, po kolejnym kilometrze doprowadza do przejścia granicznego. Stąd 3 km do położonych pod Muraniem Podspadów, z których ku zachodowi 3 km szosą do Jaworzyny Spiskiej a w prawo 5 km do Żdiaru. Obie miejscowości mogą być punktem wyjścia w Tatry słowackie. Z Jaworzyny do przejścia granicznego w Łysej Polanie 2 km.

Wariant D
Z Pawlikowskiego Wierchu do Kacwina i Żdiaru [SK]
Na Pawlikowski Wierch trasą 16A lub 16B. Znaki niebieskie prowadzą dalej ku pd-wsch. a później na wschód przez Kuraszowski Wierch (1040, najwyższe wzniesienie Polskiego Spisza) i dalej zalesionym grzbietem, częściowo wzdłuż granicy ze Słowacją. Szlak sprowadza do interesującej wsi spiskiej -- Kacwina. W górnym końcu wsi turystyczne przejście na Słowację, z którego czerwony szlak prowadzi przez wioski Wielką i Małą Frankową na grzbiet Magury Spiskiej, a następnie sprowadza do położonego pod Tatrami Bielskimi Żdiaru (opis patrz V.E). Uwaga, trasa długa, z dojściem od Dursztyna liczy ok. 30 km! Małą i Wielką Frankową można ominąć, idąc od szosy Wielka Frankowa -- Osturnia na grzbiet Magury drogą polną, zamiast znakowanym szlakiem. Opisywany tu etap można podzielić na dwa, z noclegiem w Kacwinie. Można też skrócić etap 15, i z Niedzicy udać się prosto do Kacwina łączącą te wsie drogą (ok. 4km).


CZĘŚĆ V: Przez Słowackie Zamagurze Spiskie do Żdiaru i w Tatry

Wobec tego, że rozdział ten jest nie sprawdzoną (poza pierwszym odcinkiem) propozycją, autor bowiem zna ten teren tylko "z mapy" i z tego co widział przez okno autobusu (zdarzyło mi się bowiem kilkakroć podróżować między Białą Spiską a Czerwonym Klasztorem), nie będę tu dzielił trasy na odcinki dzienne.

A. Ze Szczawnicy do Czerwonego Klasztoru
Znakowany czerwono szlak prowadzi cały czas brzegiem Dunajca, tzw. "Drogą Pienińską". Jest to zbudowana w XIX w. droga bita, niegdyś jezdna, obecnie spacerowa łącząca Szczawnicę z Czerwonym Klasztorem. Droga towarzyszy rzece wzdłuż jej prawego brzegu, można ją traktować jako "suchy wariant" spływu Dunajcem przez Przełom Pieniński (i, w odróżnieniu od spływu, można ją zrobić pod prąd). Widokowo jest rzecz jasna od spływu słabsza -- nie ta perspektywa, słowackiego brzegu praktycznie nie widać, bo ... na nim jesteśmy, a widok na brzeg polski zasłaniają nadbrzeżne olchy, jednak i tak zobaczy się dość, wrażenia gwarantowane! Podaję przybliżony kilometraż od "Orlicy".
1 km: przejście graniczne; 1,2 km: ujście Potoku Leśnickiego. Odgałęzia się tu szlak niebieski wiodący asfaltową drogą wzdłuż doliny tego potoku. Nim 1km do schroniska "Chata Pieniny" (noclegi, niezły bufet, pole namiotowe), a 2 km do wsi Lesnica, jedynej prócz Dursztyna miejscowości położonej niejako "wewnątrz" Pienin. Ok. 1,5 km: Stuletnie Źródło. Nazwa wywodzi się z flisackiej legendy (możliwe że stworzonej na użytek turystów), że kto napije się z niego wody będzie żyć 100 lat. Jest to silne wywierzysko, położone tuż nad brzegiem Dunajca. Przy wysokim poziomie wody zdarza się, że rzeka przykryje źródło, jest ono jednak tak silne, że mimo, iż wody Dunajca podczas wezbrania są zazwyczaj mętne, w miejscu gdzie bije Stuletnie Źródło woda jest czysta. Okrążamy masyw Holicy. 4,5 km: "Siedmiu Mnichów" -- ściana skalna z którą związana jest legenda o zaklętych w kamień zakonnikach z Czerwonego Klasztoru. 6 km: boczna dolinka, szlak żółty w głąb słowackich Pienin. 7,5 km: Zbójnicki Skok. Jest to najciaśniejsze zwężenie nurtu Dunajca w przełomie pienińskim. Legenda głosi że Janosik (który w rzeczywistości zbójował na Orawie i Liptowie, nie zaś na Spiszu) uciekając przed żandarmami miał tu przeskoczyć Dunajec; wg innej wersji miał w tym miejscu testować adeptów do swej bandy: przyjmował tylko takich, którzy potrafili przeskoczyć tu rzekę. 8,5 km Czerwony Klasztor.

B. Z Czerwonego Klasztoru do Lipnika
Szlak czerwony prowadzi dalej, wspinając się wraz ze szlakiem niebieskim na przełęcz Cerla (ok. 1/2 h). Szlak niebieski schodzi w kierunku Lesnicy, natomiast szlak czerwony prowadzi dalej w kierunku Lipnika, grzbietem masywu Płasznej i Aksamitki. Ok. 2h: szlak zielony z Lesnicy do Haligovców. Dalej szlakiem czerwonym. Za szczytem Aksamitki szlak wychodzi z lasu, łysy grzbiet zapewnia widoki na okoliczne pasma górskie. 3h: Przełęcz Leśnicka. Szosa z Leśnicy do Lipnika, szlak żółty na Rabsztyn (przejście graniczne; p. 14E) i do Szlachtowej. 3 1/2 h: Wielki Lipnik. Rusińska wieś w dolinie potoku Lipnik, oddzielającej Pieniny od masywu Veterného Vrchu.

C. Z Lipnika do Żdiaru
Szlak czerwony prowadzi na Veterný Vrch (ok. 2h podejścia). Tu odgałęzia się ku pd.-zach. zielony szlak łącznikowy w kierunku szlaku niebieskiego z Rużbachów do Podspadów. Szlak czerwony natomiast schodzi do Rużbachów. Za znakami zielonymi a później niebieskimi, głównym grzbietem Magury Spiskiej. Grzbiet jest zalesiony, z polan (nielicznych) i poręb powinny być jednak widoki na kotlinę Spisza i ku przybliżającym się coraz bardziej Tatrom. Licząca ok. 30 km trasa przebiega w znacznej odległości od siedzib ludzkich (a przede wszystkim, w znacznym wyniesieniu ponad nie) toteż da się ją przejść tylko z namiotem i żywnością... Uwzględniając 6h drogi ze Szczawnicy do Lipnika, należy się liczyć z 2 noclegami na dziko. Grzbiet Magury Spiskiej przecinają dwie szosy: z Haligovców do Podolińca (przeł. Toporecka; ok. 2 1/2 h od Veterného Vrchu, 4 1/2 h od Lipnika) a ok. 2 km (1h) dalej główna szosa ze Spiskiej Starej Wsi do Białej Spiskiej. Stąd ok. 3-4 h (ok. 12 km) grzbietem na szczyt Bukoviny nad Lendakem (1176; szlak zielony z Jezerska przez Jezerskie jezioro). Kilometr dalej Mała Polana -- węzeł szlaków z Jezerska, Małej Frankowej i Żdiaru. Schodzimy do Żdiaru za znakami zielonymi.

D. Z Czerwonego Klasztoru do Żdiaru przez zamagurskie wioski.
Proponuję mojemu Czytelnikowi, (choć sam tego nie próbowałem) aby zamiast głównym grzbietem Magury Spiskiej, udał się do Żdiaru "na skrót", przez ukryte między bocznymi ramionami Magury wsie Lechnica, Havka, i Zalesie. Działy pomiędzy wsiami przekraczamy drogami polnymi. Z Zalesia koło kościoła należy wspiąć się, jak ścieżki pozwolą, na flankujący wioskę od pd.-zach. zalesiony szczyt (905; GPS:49°19'N; 20°22'30"E) skąd przy prawidłowym wcelowaniu leśna droga powinna sprowadzić nas do przysiółka Kehel' przy szosie ze Starej Wsi do Białej. Nieprawidłowy wybór kierunku może spowodować zejście do niewłaściwej doliny i dotarcie do szosy daleko od celu! Stąd przez wieś Jezersko bądź za znakami zielonymi koło Jezerskiego jeziora (rezerwat) na szczyt Bukowiny i dalej do Żdiaru jak w wariancie V.C; bądź za znakami niebieskimi, przez wieś na Małą Polanę z której zejście do Żdiaru szlakiem zielonym. Cała trasa liczy sobie ok. 20km; w którejś z wiosek z pewnością da się dostać nocleg.

E. Żdiar i ze Żdiaru w Tatry
Żdiar (miejscowa nazwa góralska Zor, co odpowiada polskiemu Żar; w literaturze spotyka się też nazwę Ździar, co jest tylko polonizacją oficjalnej nazwy słowackiej) jest spiską wsią góralską położoną pod Tatrami Bielskimi. We wsi liczne zabytki drewnianej architektury ludowej. Ośrodek turystyczny i narciarski. Pod samymi Tatrami doliną rzeki Białej biegnie zielony szlak, który potem wraca na grzbiet Magury Spiskiej i prowadzi do Osturni. Od tego szlaku odgałęzia się ścieżka dydaktyczna (znakowana zielonym ukośnym paskiem przez biały kwadrat) wspinająca się na Szerokie Siodło (przełęcz w grani Tatr Bielskich, dozwolone tylko podejście). Z Szerokiego Siodła (rozległy widok ku Podhalu, byleby odpowiednia widoczność była) szlak sprowadza na przełęcz pod Kopą (Kopske sedlo) skąd można zejść Zadnimi Koperszadami do Jaworzyny Spiskiej a z niej szosą przez Łysą Polanę w Tatry Polskie, albo pójść w przeciwnym kierunku do schroniska "Chata pri Zelenem Plese" i dalej w Wysokie Tatry słowackie.

Doprowadziwszy mego Czytelnika z Bieszczadów w Tatry, dalszą drogę zostawiam do jego uznania. Mam nadzieję że zaproponowane mu tutaj trasy spodobają się Mu. Z góry dziękuję za wszelkie uwagi z drogi, które pozwolą skorygować informacje bałamutne, od których ten tekst zapewne niestety całkiem wolny nie jest. Mam jednak nadzieję że informacje rzetelne zdecydowanie tu przeważają. Miłej wędrówki!
Ostatnio edytowano Cz, 29 lis 2012, 16:28 przez TakiJeden, łącznie edytowano 27 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Trasy południowej część zachodnia

Postprzez TakiJeden » So, 16 wrz 2006, 17:29

*
Schemat tras w paśmie Radziejowej i w Gorcach

[ img ]
Ponieważ puste miejsce wygląda brzydko, postanowiłem wsadzić przynajmniej szkielet. Z czasem, mam nadzieję, obrośnie ciałem.
Specyfika zamówienia, na które powstała "wschodnia połowa" tego przewodnika, sprawiła, że przebieg trasy od Pasma Radziejowej zwekslował ku południowi. Stąd na początek
ETAP 0
Z Pasma Radziejowej w Dolinę Dunajca
Wszystkie warianty przechodzą przez szczyt Dzwonkówkę, co umożliwia trasy kombinowane.
A.
Z Obidzy nad Kosarzyskami/Niemcowej/Hali Prehyby do Krościenka:
Znaki czerwone. Do Dzwonkówki trasą 14A części wschodniej.
B.
Ze Szczawnicy do ujścia Ochotnicy (Tylmanowa Rzeki)
Znaki żółte, następnie zielone.
C.
Do Łącka
Łącznik do postulowanej trasy północnej. Z Dzwonkówki cały czas za znakami żółtymi.

CZĘŚĆ I. Przez Gorce
Etap 1.
Na Lubań

Z Krościenka
A.
Znaki czerwone

Z Tylmanowej Rzek
B.
Znaki zielone

Ze Szczawnicy przez Pieniny i Wżar
C.
Do Macelaka -- patrz etap 15 w części wschodniej. Dalej kontynuujemy za znakami niebieskimi.

Od ujścia Ochotnicy na Gorc
D.
Bez znaków, na pewnym odcinku znaki niebieskie szlaku Ochotnica Dolna -- Kamienica. Drogami polnymi przez wzgórze Tworogi, następnie przełęcz Wierch Młynne i przez polany wschodnich stoków Gorca (też są drogi polne). Od Gorca teren Gorczańskiego PN. Możliwość noclegu: Baza namiotowa SKPB pod szczytem Gorca (o ile jeszcze funkcjonuje -- oczywiście tylko latem), bądź w górnych przysiółkach Ochotnicy, które podchodzą pod sam grzbiet łączący Gorc z Turbaczem.

Etap 2.
Na Turbacz

Z Lubania przez Przełęcz Knurowską:
A.
Znaki czerwone

Z Lubania przez Gorc i Jaworzynę Kamienicką (czyli też z Gorca)
B.
Znaki zielone

Z Lubania przez Ochotnicę Górną
C.
Znaki czerwone wariantu A. Od Runka w dół ku północy, bez znaków, koło okresowych Jeziorek Zawadowskich. Od Ochotnicy Górnej znaki żółte, następnie zielone wariantu B. Na trasie schronisko "Hawiarska Koliba" należące do SKPB przy krakowskiej AGH.

Etap 3.
Z Turbacza

Znaki czerwone na Stare Wierchy. Stąd dalej:
A.
Na przełęcz Sieniawską
Znaki niebieskie

B.
Do Rabki przez Maciejową
Znaki czerwone

Z Turbacza przez Porębę Wielką do Rabki
C.
Znaki niebieskie

D.
Z Turbacza przez Turbaczyk (OOŚ im Orkana) do Niedźwiedzia, i dalej przez Potaczkową do Raby Niżnej
Znaki zielone
Ostatnio edytowano Pt, 17 maja 2013, 14:18 przez TakiJeden, łącznie edytowano 10 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Zachodniej połowy trasy południowej część II:

Postprzez TakiJeden » Pt, 10 lis 2006, 12:49

Ku Babiej Górze


IIa. Z Tatr

Jak na trasę łączącą dwa najwyższe w Polsce masywy górskie, która biegnie obszarem, jak by nie było, należącym do Karpat, ma ona zaskakująco ... nizinny charakter. Tylko początkowy odcinek przebiega grzbietem Gubałówki. Mottem dla tej trasy będzie fragment "Filozofii po Góralsku" x. Józefa Tischnera:

Widzieliście wy kiedy pola w Chyźnym na Orawie, ka teroz jest granica ze Słowieńskiem? Jest hań dziś jedna wielgo łąka, a za łakom las, dopiero zza lasa widać - Tatry. Żył przed wiekami medrol, co go zwali z grecka Anaksymandrym, a po prawdzie nie był to nikt inksy ino sóm Stefek Łaciok z Chyźnego Tyn dopiero śpekulowoł! Ludzie góniyli za dutkami, harowali przy sianie, uwijali się koło bydła, a on - śpekulowoł. Wychodził z rana zza chałupę, patrzoł, jak gmły ku niebu z ziemi idą, wiater od Babiej Góry ku Tatrom ciągnie i dziwowoł się światu. Fto się dziwuje, ten się wydziwuje. Stefek Łaciok z Chyźnego pytoł sóm siebie: co było na pocątku? I naloz! Na pocątku była pustać. Jakbyś siedzioł w Chyźnym, to byś tak samo godoł. Nie wiem, cy wiecie, co to "pustać"? Pustać to jest jak-by pół nicego. To się ciągnie, ciągnie i nie kóńcy. Jak te pola między Jabłonkom a Chyźnym. Spróguj chycić kosę i kosić. Idzies krok po kroku i nic ci nie ubywo...

Właśnie ową pustać będzie przemierzać nasza trasa...

Mapa dojścia od strony Tatr. Zaznaczono szlaki i drogi, którymi prowadzi opisywana trasa
[ img ]

Etap 1.
Przez Skalne Podhale do Chochołowa
Od wylotu Doliny Kościeliskiej szlakiem zielonym na Butorowy Wierch. Szlak wiedzie przez przysiółki Kościeliska, częściowo drogami utwardzonymi (uważać na samochody), nieco mozolnie wspinając się na grzbiet Pasma Gubałowskiego.
Można nieco skrócić trasę, zamiast schodzić za znakami do ostatnich zabudowań i od nich na Butorowy, pójść na wprost drogą przez las, by po przekroczeniu na polanie grzbietowego szlaku czarnego, utrzymując dotychczasowy kierunek zejść do przysiółka Słodyczki.
Z Butorowego za znakami czerwonymi do Chochołowa, początkowo wraz ze znakami żółtymi szosą Kościelisko-Dzianisz, od przysiółka Słodyczki już tylko za zn. czerwonymi po krótkim odcinku leśnym przez łąki obniżającym się łagodnie grzbietem. Otwarty grzbiet zapewnia przy dobrej pogodzie kapitalne widoki tak na Tatry jak na Beskidy. Po drodze tylko jeden wybitniejszy szczyt -- zalesiona kopa Ostrysza nad Dzianiszem (1023). Za nim szlak okrąża wschodnim i północnym stokiem wzgórze Cerlicę i schodzi do Chochołowa koło kościoła. Trasa liczy ok. 16 km, do przejścia w 4h. W połączeniu z zejściem z któregoś z Tatrzańskich schronisk -- Kondratowej albo Ornaku -- czyni to w sumie ładną, całodzienną wycieczkę. W Chochołowie liczne gospodarstwa agroturystyczne w których można dostać nocleg.

Etap 2.
Przez Bory na Orawę.
Z Chochołowa, szosą niestety (ok. 3km), do Podczerwonego. (Można podjechać). Nieco poniżej kościoła w Podczerwonem opuszczamy szosę kierując się w wiodącą ku zachodowi uliczkę, gdy ta się kończy, idziemy kilkadziesiąt metrów w lewo, wzdłuż nasypu dawnej linii kolejowej, do miejsca z którego rozchodzi się promieniście kilka dróg. Wybieramy tę, która celuje w widoczny na horyzoncie szczyt Babiej Góry. Drogą polną, początkowo bardzo porządną, później gorszą, przez całkiem płaskie łąki w kierunku północno-zachodnim, następnie na zachód do skraju lasu (ok 4 km od Podczerwonego). Po drodze przekraczamy kilka rowów, 2 największe to Kałużowy potok (mostek) i Ogrójcowy potok (trzeba przeskoczyć). Po wejściu w las jeszcze jeden niewielki rów, po czym Borowy Potok. Za nim skręcamy w prawo, w prowadzącą na Pn-zach. drogę zwaną celnicą. Przez torfowiskowe, przypominające północną tajgę sosnowe Bory Orawskie docieramy znów do Borowego Potoku, po czym wychodzimy na polanę na której kilka zabudowań. Stąd porządną drogą (na rozstaju ok 1/2 km za tym miejscem w lewo!) wychodzimy po ok 1 1/2 km z lasu i idziemy kolejne 4 km do gminnej wsi Jabłonka, stolicy polskiej części Orawy. W Jabłonce możliwość noclegu w stałym schronisku PTSM. Cała trasa z Chochołowa liczy ok. 18 km, z tego mniej więcej 9 lasem.
Jeśli dopisują nam siły i mamy czas możemy wędrować dalej szlakiem zielonym który wychodzi z rynku w Jabłonce i kieruje się ku Babiej Górze -- wpierw przez pola do dolnego końca Lipnicy Małej (4 km), następnie wznosi się działem oddzielającym Lipnicę Małą od Wielkiej (od Lipnicy Małej do Kiczor 7 km). Wg mapy trasa z Jabłonki do Kiczor zajmuje ok. 3 1/2 h. W sumie droga z Chochołowa do Kiczor liczy ok 30 km, i powinna zająć ok. 8h marszu. W Kiczorach kilka gospodarstw agroturystycznych, wiele innych w sąsiedniej Lipnicy Wielkiej.

Etap 3.
Jabłonka lub Lipnica Wielka -- Babia Góra
Z Jabłonki za znakami zielonymi do Kiczor (patrz wyżej).
Z dolnej części Lipnicy Wielkiej drogą przez wieś do Kiczor albo do Przywarówki (na Stańcową Polanę).
Od Kiczor szlak zielony wiedzie wpierw coraz bardziej się wznosząc do leśnej drogi zwanej Rajsztag (wiodącej z Orawskiej Polhory [SK] do Zubrzycy-Ochlipowa) którą osiąga koło leśniczówki Królowa na Zosiakowej Polanie (3km od Kiczor), po czym skręca w nią w lewo i po kolejnych 2 1/2 km dociera do leśniczówki Stańcowa w górnym końcu Przywarówki. Stąd pnie się ku północy, początkowo łagodnie ale między rzędnymi 1200 -- 1300 bardzo stromo!. Wyżej nachylenie stoku znów się zmniejsza. Szlak wkracza w piętro kosówki, następnie na podszczytową halę mija ruiny dawnego schroniska i osiąga najwyższy szczyt Babiej Góry -- Diablak (1725). Od Kiczor trasa liczy sobie ok. 10 km i 1000 m różnicy poziomów, wg mapy ok. 4h marszu (od Stańcowej 4 km, 2 1/2 h). Z Jabłonki trzeba do tego doliczyć jeszcze 11 km drogi i 150m deniwelacji, co w sumie czyni 21 km i 7h marszu. Zejście do schroniska na Markowych Szczawinach to dodatkowe 3 km/1h. Nb. od Stańcowej szlak niebieski na Słowację, do Hviezdoslavovej hajovny, skąd również można wejść na Babią Górę (szlakiem żółtym).

Zamiast na Babią Górę można też pójść do skansenu w Zubrzycy Górnej.
Z Jabłonki -- szosą lub drogami polnymi przez Działy Orawskie, z Kiczor początkowo szlakiem zielonym, następnie w Rajsztag w prawo i od gajówki Śmietanowa (8 km) znów za znakami zielonymi w prawo, stokiem góry Kamionek, do Zubrzycy w sumie 11 km.
Od skansenu w Zubrzycy prowadzi szlak zielony na Przełęcz Krowiarki (jeśli szliśmy z Kiczor to właśnie nim zeszliśmy od Śmietanowej), skąd możemy iść szlakiem czerwonym na szczyt, lub niebieskim, tzw. górnym płajem, do schroniska na Markowych Szczawinach.
Alternatywnie, można pójść szlakiem zielonym w drugą stronę, doprowadzi nas wówczas do szlaku niebieskiego którym w lewo, w górę dojdziemy przez Czyrniec (1316) do szlaku czerwonego na grzbiecie Policy (1369) ok 2 km na Zachód od schroniska na Hali Krupowej.

(zmieniono po wycieczce dokumentacyjnej 3-5 maja 2007)

IIb. Z Gorców

Mapa dojścia od strony Gorców. Zaznaczono szlaki i drogi, którymi prowadzi opisywane trasy, oraz schroniska (kwadrat) i bazę namiotową w Podwilku (trójkąt).
[ img ]

Etap 1.
Z Przełęczy Sieniawskiej do Podwilka
Szlak niebieski prowadzi grzbietem tzw. Pasma Podhalańskiego najpierw przez Janiłówkę (816) a potem Żeleźnicę (912) do wsi Bukowina-Podszkle. Między Żeleźnicą a wspomnianą miejscowością rozstaj szlaków -- szlak czerwony z Ludźmierza i żółty do Orawki. Znaki niebieskie prowadzą dalej grzbietem który z jednej strony przepaściście opada w dolinę górnej Raby a z drugiej stanowi ledwie wypiętrzający się dział nad położonymi wzdłuż źródłowego cieku Czarnej Orawy orawskimi wioskami Harkabuz, Podsarnie itd. ... Na przełęczy Bory szosa nr 7 (Kraków -- Chyżne). Po orawskiej stronie -- wioska Podwilk, po przeciwnej Spytkowice, w której to miejscowości ma źródła Skawa.
W pobliżu Podwilka, na stoku Roli Madejowej (szczyt=805) studencka baza namiotowa "Madejowe Łoże" (SKG Kraków). Dojście od przystanku autobusowego "Podwilk-Kościół" ok. 20' w górę potoku Bębeńskiego. Po noclegu w bazie, do szlaku niebieskiego II.2 można dołączyć w okolicy wierszka Beskidy (769). Załoga bazy wskaże, jak dojść.

Etap 2.
Z przełęczy Bory nad Podwilkiem na Policę
Znaki niebieskie prowadzą dalej niewyraźnym grzbiecikiem, który mimo swej niepozorności jest działem wodnym rangi kontynentalnej. Doliny po orawskiej stronie płytkie, głębiej wcięte źródliska dopływów Skawy. Po prawej, nad Sidziną wybija kopa Kiełka. Przekraczamy przełęcz Zubrzycką (droga z Zubrzycy do Sidziny) i mozolnie podchodzimy na Czyrniec (1316) -- boczny szczyt w paśmie Policy. Ze szczytu znaki niebieskie wiodą na Policę (1369) gdzie szlak czerwony w lewo na przełęcz Krowiarki, w prawo na Halę Krupową (schronisko PTTK). Do schroniska można też dojść drogą leśną odgałęziającą się w prawo na przełęczy między Czyrńcem a Policą. (tzn. było można... 30 lat temu. W tzw. międzyczasie układ dróg leśnych mógł się zmienić. Właściwa ścieżka winna biec praktycznie po poziomicy -- nie uciekać ani w górę, ani w dół!)

IIc. Z Rabki
Etap 1.
Zasadnicza trasa biegnie szlakiem czerwonym (drogowskazowy czas przejścia Rabka -- Hala Krupowa ok. 8h), odcinek do Jordanowa jest jednak niezbyt interesujący i dlatego proponuję trasę przez

Luboń Wielki

Masyw Lubonia wznosi się ostro nad przedmieściem Zaryte. Na szczyt prowadzą trzy szlaki: zielony (z centrum Rabki, w Zarytem najbardziej na zachód), niebieski (środkowy, z centrum Rabki idzie przecinając dział górski osłaniający miasteczko od północy ze szczytem Grzebień, po zejściu w dolinę Raby przekracza rzekę i przecina Zaryte koło stacji) oraz żółty (najbardziej na wschód, od stacji trzeba podejść kilkaset m szosą).
Podejście na szczyt jest strome, na szlaku żółtym wychodne skalne, miejscami nawet ekspozycja!. Na szczycie małe, ale bardzo przyjemne schronisko (strona www: http://republika.pl/lubonwielki/). Węzeł szlaków.

Etap 2.
Z Lubonia do Jordanowa szlak niebieski. Z Jordanowa za znakami czerwonymi na Halę Krupową (schronisko)

Etap 3.
Szlak czerwony sprowadza na przełęcz Krowiarki (szosa, pawilon recepcyjny BgPN) stąd za znakami czerwonymi na szczyt Babiej Góry, lub szlakiem niebieskim do schroniska na Markowych Szczawinach.


PS. Errata do map. Nie chcąc pozostawić niedoróbek, na zasadzie "głupi się nie pozna, a mądry pomyśli że tak miało być", prostuję tu błędy, zauważone już po wysłaniu map:
mapa 1.: kolory linii oznaczających drogi bite i polne, względem innych map w "przewodniku" zostały zamienione.
mapa2.: przy trasie Luboń Wielki--szlak niebieski--Jordanów--GSB--Hala Krupowa powinno być oczywiście oznaczenie IIc.2.
Natomiast za niezbyt adekwatne położenie napisu "Babia Góra" odpowiada GoogleMaps, skąd brałem podkład kartograficzny. Znacznik szczytu przesunąłem na właściwe miejsce, ale przesuwanie napisu, tak by nie naruszyć tła, byłoby jednak zbyt skomplikowane.
Ostatnio edytowano Śr, 15 maja 2013, 09:58 przez TakiJeden, łącznie edytowano 38 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Trasa południowa cz. zach. III: Babia Góra

Postprzez TakiJeden » Pt, 10 lis 2006, 12:49

.

Babia Góra w całych polskich Beskidach stanowi obiekt jedyny w swoim rodzaju. Jest to jedyny w Zachodnich Beskidach masyw o charakterze zbliżonym do wysokogórskiego, o przepaścistym, częściowo skalistym zboczu północnym, szczytem (pokrytym skalnym rumowiskiem) sięgający piętra halnego. Góry o zbliżonym charakterze są dopiero w Gorganach. Około 3/4 masywu leży na terytorium Polski, 1/4 na Słowacji. Cały masyw jest objęty ochroną, po polskiej stronie jest to Park Narodowy, po słowackiej rezerwat przyrody w ramach Parku Krajobrazowego Górnej Orawy (ChKO Horna Orava).
Turysta przemierzający Beskidy zwykle poświęca Babiej Górze specjalnie wydzielony dzień, spędzając dwie noce w schronisku na Markowych Szczwinach. Jedynie ten, kto idzie od strony Lipnicy Wielkiej w zasadzie nie ma wyboru, i kierując się ku Markowym Szczawinom musi przejść przez Diablak (1725) -- najwyższy szczyt masywu. Mottem rozdziału będzie taka oto bajka (z Żywieckiego)*:

"Na Babiej Górze jest moc wierszków. Ale nikt nie mógł ich policzyć, bo tam straszyło. Kto przez noc został na górze, temu głowę urwało. To posłali studentów i kazali im te wierszki policzyć, że jak tego nie zrobią, będą płacić sztraf. Jak nastał wieczór rozpalili studenci watrę i ułożyli się spać, głowami do ognia a nogami na zewnątrz, i ponakrywali głowy, a jeden usiadł z boku, żeby czuwać. O północy przyszła potwora, kiera straszyła. Bardzo się dziwowała temu co tam zastała i w końcu mówi tak: > Jach jest potwora, ale tu jeszcze większa potwora, bo same nogi, a głowy żadnej. Boch już przeszła wszystkie trzydzieści dwa wierszki a drugiej takiej potwory nie widziała<. I poszła precz. Ten student, który czuwał widział i słyszał to wszystko i bardzo się ucieszył. Pobudził towarzyszy i mówi im że już nie muszą liczyć bo wierszków jest 32, że się tego od potwory dowiedział i że się potwora ich przelękła. To studenci wrócili, i dali im nagrodę, za to że policzyli wierszki. Odtąd wiadomo że Babia Góra ma 32 wierszki, a żadna potwora już tam nie straszy".

Czy rzeczywiście Babia Góra ma, jak chce przytoczona wyżej opowiastka, 32 wierzchołki, rzecz do dyskusji, faktem jest jednak, że ma ich wiele. Masyw Babiej Góry dzieli się na dwie części: większą wschodnią, czyli Dużą Babią z najwyższym szczytem masywu, Diablakiem, i mniejszą zachodnią, czyli Małą Babią Górę. Obie części rozdziela głęboko wcięta przełęcz, którą Orawiacy zwali Broną, tj. bramą a mieszkańcy Zawoi Cylem, bo to głębokie wcięcie w grani masywu kojarzyło im się ze szczerbiną celowniczą strzelby. XIXwieczni kartografowie austriaccy przenieśli nazwę Cyl na kulminację Małej Babiej (1517) i nazwa ta powszechnie się przyjęła, przełęcz zaś nazywa się Brona (1408). Liczne drugorzędne szczyciki leżą w grani Dużej Babiej, oraz w grzbiecie odchodzącym z Cyla w stronę Orawy.

Ten rozdział zasadniczo zawiera opisy jednodniowych (pętlowych) wycieczek ze schroniska na Markowych Szczawinach. Patrz też: http://www.babia.sucha.pl. Poniżej mapka:
[ img ]

IIIa. Dojścia na Markowe Szczawiny z Przełęczy Krowiarki.

Przez Przełęcz Krowiarki przechodzi szosa z Zawoi na Orawę. Znajduje się tam parking i pawilon recepcyjny BgPN w którym należy nabyć bilet wstępu do Parku. Dalej można iść na dwa sposoby:

A.
Górnym Płajem
Znakowana niebiesko, trawersująca stok wygodna droga wznosi się niemal niezauważalnie pokonując ok 200m różnicy poziomów na dystansie 7 km. Szlak na całej długości prowadzi lasem. Po drodze jedna z osobliwości przyrodniczych Babiej Góry -- Mokry Stawek -- spore jeziorko pochodzenia osuwiskowego (choć w bardzo suche lata może wysychać).

B.
Przez szczyt Diablaka (1725).
Znaki czerwone. Szlak początkowo pnie się stromo w górę. Pierwszym z wierszków Babiej Góry na naszej trasie jest Sokolica (1367; zielono znakowany łącznik do Mokrego Stawku) z imponującą basztą skalną kilkudziesięciometrowej wysokości której szczyt ten zawdzięcza swą nazwę, zbieżną z bardziej znaną Sokolicą w Pieninach. Na Sokolicy przekraczamy granicę między reglem górnym a piętrem kosówki (sztucznie wprowadzone limby). Szlak wznosi się dalej w górę ale już łagodniej. Rozległe widoki. Po drodze kolejne wierszki (Kępa 1530, Zamki 1570, G(ł)ówniak zwany też Wołowym Garbem 1617, Mały Garb Niżni, Mały Garb Wyżni, Diabla Kuchnia). Na wysokości 1600 wkraczamy w piętro halne. Na szczycie Diablaka węzeł szlaków, przejście graniczne na Słowację i kilka pomników: obelisk upamiętniający wejście na szczyt Babiej Góry przyszłego cesarza Ferdynanda Dobrotliwego w 1806 postawiony w 70 rocznicę faktu (z węgierskimi napisami), tablice ku czci Józefa Piłsudskiego oraz Jana Pawła II (słowacka, polska znajduje się pod szczytem w kapliczce przy żółtym szlaku). Za komuny były 2 tablice (polska i słowacka) ku czci W. I. Lenina, i wszystkie dzieciaki płci męskiej docierające na szczyt miały za punkt honoru obsikać wodza rewolucji. Ze szczytu szlak schodzi ku przełęczy Brona, początkowo gołoborzem -- należy zachować ostrożność -- potem ścieżką graniczną, przez kolejne wierszki (Pośredni, Kościółki, Izdebczyska) odcinkami dość stromo. Z przełęczy schodzimy uformowaną w schodki, stromą ścieżką wprost na schronisko na Markowych Szczawinach.

III b. Wycieczki pętlowe ku szczytom i nie tylko

C.
Markowe Szczawiny - Perć Akademików - Diablak - Sokolica - Mokry Stawek - Markowe Szczawiny
Od schroniska idziemy szlakiem żółtym, wpierw kilkadziesiąt metrów wraz ze szlakiem niebieskim, następnie ścieżką odbijającą w górę. Ścieżka pnie się przez las, świerczyna karleje przechodząc w kosówkę. Na pewnym odcinku szlak trawersuje wąską półką wychodnie skalne, miejscami znaczna ekspozycja! (łańcuchy, klamry). Pod szczytem szlak idzie gołoborzem (uwaga na ruchome bloki skalne), w jednej z nisz umieszczona kapliczka z pamiątkową tablicą. Na dotychczas opisanym odcinku szlak jest jednokierunkowy, można nim iść tylko w górę. Wzdłuż szlaku stacje ścieżki dydaktycznej BgPN. Ze szczytu schodzimy za znakami czerwonymi w kierunku wschodnim. Na Sokolicy skręcamy na znakowaną zielono Perć Przyrodników, która przez niemal pierwotną puszczę początkowo górno- potem dolnoreglową sprowadza do szlaku niebieskiego, ok 1/2 km na zachód od Mokrego Stawku. Jeśli mamy zamiar go odwiedzić udajemy się tym szlakiem na wschód. Jeśli nie, tym samym szlakiem w kierunku zachodnim wracamy do schroniska na Markowych Szczawinach.

D.
Markowe Szczawiny - Przełęcz Brona - Cyl - Hala Czarnego - Markowe Szczawiny
Od schroniska wspinamy się za znakami czerwonymi stromą ścieżką uformowaną w schodki (kiedyś liczyłem, wyszło dobrze ponad 1000 stopni) na Przełęcz Brona. Stąd za znakami zielonymi ścieżką graniczną wśród kosówki za znakami zielonymi (PL) i niebieskimi (SK) na szczyt Cyla (1517, po drodze Niżni Cyl 1488). Ze szczytu panorama, imponująco przedstawia się pobliski Diablak. Schodzimy ku zachodowi, wpierw wśród kosodrzewiny, przez Świstakowe Skałki (1410), następnie przez świerkowy las do napotkania znaków czerwonych na tzw. Żywieckim Rozstaju. Za nimi, Górnym płajem w kierunku wschodnim. Wkrótce wielka polana, niegdyś użytkowana pastersko, obecnie zarastająca (Hala Czarnego). Na jej wschodnim krańcu Fickowe Rozstaje, gdzie dołącza szlak żółty z Zawoi. W dalszej drodze szlak przechodzi koło młaki zwanej Markowym Stawkiem a następnie przecina czynne osuwisko schodzące spod szczytu Cyla. Stąd do schroniska jeszcze ok. 1 km. Osuwisko jest powodem, dla którego odcinek szlaku Hala Czarnego -- Markowe Szczawiny często bywa zamknięty dla ruchu!

E.
Do Muzeum Babiogórskiego i skansenu w Zawoi
Zejście szlakiem zielonym (muzeum mieści się w górnej części Zawoi w przysiółku Barańcowa), następnie powrót do szlaku niebieskiego biegnącego z grubsza wzdłuż granicy parku, częściowo przez lasy częściowo wśród zabudowań górnych przysiółków. Do skansenu, położonego w przysiółku Markowa, ku zachodowi. Oba obiekty leżą w odległości ok. 1/2 km od skrzyżowania szlaków zielonego i niebieskiego. Od skansenu można iść dalej na zachód, za znakami niebieskimi, do przysiółka Czatoża (dzwonnica loretańska, wg rozpowszechnionych wśród górali wierzeń odstrasza płanetników -- demonów kierujących chmurami burzowymi). Stąd powrót szlakiem żółtym (Patrz: IV.1.C.; uwaga na ewentualne zamknięcie zachodniego odcinka Górnego Płaju). Od skansenu możemy też udać się szlakiem niebieskim na wschód, do znaków czarnych, za którymi wracamy na Markowe Szczawiny. Konsekwentne trzymanie się szlaku niebieskiego też nas tam zaprowadzi, przez przełęcz Krowiarki mianowicie, jednak samo podejście z Zawoi na Krowiarki jest mało intersujące, a ten wariant powrotu jest najdłuższy.

---------
*Opowiedziałem własnymi słowami, tak jak pamiętałem; a tu, dla zainteresowanych, link do wersji oryginalnej bajki
Ostatnio edytowano Cz, 29 lis 2012, 16:33 przez TakiJeden, łącznie edytowano 34 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Trasa południowa, cz. zach. IV: Przez Beskid Żywiecki

Postprzez TakiJeden » Pt, 10 lis 2006, 13:18

.

Etap 1.
Z Markowych Szczawin do Korbielowa

A.
Szlakiem głównym, przez Mędralową i Głuchaczki
Znaki czerwone, potem żółte, ok. 6 h. Na odcinku Górnego Płaju szlak może być zamknięty w przypadku uczynnienia się osuwiska koło Markowego Stawku (ostatnio ZWYKLE jest zamknięty). Od Żywieckiego Rozstaja granicą, razem ze szlakiem zielonym z Cyla (1B) i niebieskim granicznym (SK) schodzimy na przełęcz Jałowiecką Pd. a potem przez Jałowiecki Garb na Przełęcz Jałowiecką Pn. czyli Tabakowe Siodło. Tu turystyczne przejście graniczne na Słowację, szlak czarny z Zawoi Czatoży (Tabakowy Chodnik, 1C), szlak żółty (SK) do Polhory z łącznikem na przeł. Głuchaczki pozwalający ominąć masyw Mędralowej (1B). Podejście na Mędralową strome i uciążliwe. Na wschodnim wierzchołku odgałęzia się zielony szlak ku Hali Kamińskiego i przełęczy Klekociny (--> 1E; --> 1F; --> 1G). Szlak skręca ku zachodowi i biegnie wierzchowiną Mędralowej (niezbyt interesująca, choć z polan widoki ku Babiej Górze) ok 1 1/2 km. Na zachodnim szczycie odgałęzia się kolejny szlak zielony, do Przyborowa. Stąd szlak schodzi ku południowi na przełęcz Głuchaczki (wyżną). Przejście graniczne PL/SK, wylot łącznika od przełęczy Jałowieckiej. Szlak czerwony ścina płajem garb, słowacki szlak niebieski trzyma się granicy. Można iść tak lub owak. Drogą schodzącą z przełęczy można zejść do przysiółka Głuchaczki. Kilometr dalej oba szlaki schodzą się na przełęczy Głuchaczki (niżnej). Baza namiotowa SKPB, kolejna droga do Głuchaczek - wsi. Szlak graniczny biegnie dalej przez Jaworzynę i Beskid Szelust. Na przełęczy za tym ostatnim szczytem odgałęzia się szlak żółty, którym schodzimy do Korbielowa. Szlak czerwony biegnie dalej granicą do przejścia granicznego na przełęczy Glinne (--> 2C).

B.
Górny Płaj, jeśli jest zamknięty, można obejść przez Cyl (patrz III D.): znaki czerwone do Przełęczy Brona, następnie zielone, potem czerwone, masyw Mędralowej można ominąć od Przełęczy Jałowieckiej do Głuchaczek przez terytorium Słowacji (znaki żółte, skrót ten oszczędza ok. 1/2 godziny drogi).

C.
Alternatywne obejście Górnego Płaju
:
Schodzimy w kierunku Zawoi za znakami zielonymi. Na granicy Parku Narodowego skręcamy w lewo, w szlak niebieski (po drodze niewielki skansen Górali Babiogórskich), który doprowadza nas do szlaku żółtego. Nim w lewo. Szlak żółty prowadzi do zachodniego krańca Górnego Płaju, koło Hali Czarnego, i dalej wraz z czerwonym na Markowe Szczawiny. W szlak czerwony należy oczywiście skręcić w przeciwnym kierunku, ale dostępny jest znakowany czarno dogodny skrót trasy, prowadzący od szlaku żółtego wprost na Przełęcz Jałowiecką tzw. Tabakowym Chodnikiem.

D. Łącznik od trasy północnej: Sucha Beskidzka -- Jałowiec -- Mędralowa
[w robocie]
D1a. Sucha Beskidzka (dworzec autobusowy, stary dworzec kolejowy) -- Zawoja Przysłop wschodnim zboczem Magurki -- Borsuczyn (znaki czerwone ... km; ... h)
D1b. Sucha Beskidzka (centrum miasta, przystanek kolejowy "S. B. Zamek", karczma "Rzym") -- Zawoja Przysłop (bez znaków, potem znaki czerwone ... km; ... h)
D1c. Sucha Beskidzka (dworzec autobusowy, stary dworzec kolejowy) -- Zawoja Przysłop zachodnim zboczem Magurki -- Borsuczyn (znaki czarne ... km; ... h)
D1d. Zawoja Przysłop -- Schronisko (pryw.) na Polanie Opaczne (znaki żółte ... km; ... h)
D2a. Polana Opaczne -- Jałowiec (znaki żółte ... km; ... h)
D2b. Jałowiec -- Mędralowa (znaki zielone ... km; ... h)

E. Łącznik do trasy północnej: Mędralowa -- Hucisko -- Leskowiec
[będzie....]

F. Wariant boczny: Mędralowa -- Lasek (Łosek) -- Jeleśnia/Przyborów/Korbielów
[będzie....]

G. Szlak płajowy (znaki czarne)
Zawoja Czatoża -- Hala Kamińskiego -- Głuchaczki (wieś) -- Korbielów
[będzie...]
Uwaga: w 2012 usunięto znaki z odcinka Hala Kamińskiego -- Korbielów

Etap 2. Korbielów -- Hala Miziowa (schr.) -- Hala Rysianka

A. Korbielów -- Hala Miziowa -- Hala Rysianka
znaki zielone lub żółte, od Hali Miziowej czerwone
[W przyszłości będzie tu dokładniejszy opis...]

B. Hala Miziowa -- Pilsko 1557 -- Hala Miziowa
(znaki czarne lub żółte, wycieczka pętlowa ok. 1h)
Od schroniska na Hali Miziowej na szczyt Pilska prowadzą 2 szlaki. Wchodzimy jednym a schodzimy tym drugim. Szczyt po stronie SK, w najwyższym punkcie granicy przejście turystyczne.

C. Skrót od Głuchaczek przez przełęcz Glinne
znaki czerwone
[W przyszłości będzie tu dokładniejszy opis...]

Etap 3.1. W stronę Beskidu Śląskiego

A. Rysianka -- Węgierska Górka
znaki czerwone
[W przyszłości będzie tu dokładniejszy opis...]

B. Rysianka -- Boracza (schr.) -- Węgierska Górka
znaki zielone, od Boraczej niebieskie
[W przyszłości będzie tu dokładniejszy opis...]

C. Boracza -- Milówka
znaki zielone
[W przyszłości będzie tu dokładniejszy opis...]

Etap 3.2. W stronę Worka Raczańskiego

D. Rysianka -- Krawców Wierch (schr.) -- Kubiesówka (schr.) -- Glinka -- Soblówka -- Rycerzowa (schr.)
Ok. 6h marszu. Z Rysianki za zn. czerwonymi w stronę Pilska. Od szczytu Trzy Kopce, granicą ku pd., za znakami niebieskimi (SK*). Od Krawcowego Wierchu za znakami żółtymi
[W przyszłości będzie tu dokładniejszy opis...]
* w 2012 usunięto znaki żółte z odcinka dublującego szlak słowacki (Schengen!)

E. Krawców Wierch -- Rycerzowa szlakiem granicznym
znaki niebieskie (SK). Szlak prowadzi granicą przez Ujsolskie Góry Rusztowe. Na przełęczy Przysłop pod Rycerzową X szlak zielony Soblówka -- Vychylovka (turystyczne przejście graniczne). Stąd na szczyt Rycerzowej (bardzo strome podejście z ok. 300 m różnicą poziomów!) szlakiem niebieskim (SK), albo do Bacówki PTTK pod Rycerzową szlakiem żółtym (PL).
[W przyszłości będzie tu dokładniejszy opis...]

F. Rysianka -- Ujsoły -- Rycerzowa
znaki żółte, następnie czarne, w końcu zielone
[W przyszłości będzie tu dokładniejszy opis...]

Etap 4. Górami Worka Raczańskiego do Zwardonia

A. Rycerzowa -- Przegibek (schr.) -- Wielka Racza (schr.) -- Zwardoń (schr.)
Ok. 6h marszu. Znaki czerwone (PL) lub niebieskie (SK). Na trasie liczne turystyczne przejścia graniczne pozwalają swobodnie kombinować odcinki obydwu szlaków. Szlak słowacki trzyma się granicy idącej w osi grzbietu, szlak polski obchodzi niektóre szczyty trawersem, między Przegibkiem a Wielką Raczą spory odcinek ścina płajem przez rezerwat "Śrubita" z pomnikowymi jodłami. Wariant: niebiesko (PL!) znakowany szlak płajowy łączący schroniska na Rycerzowej i Przegibku. Nb. schronisku na Przegibku położone jest na bocznym grzbiecie ok. 1km na północ od naszej trasy, na polanie z należącym do Rycerki przysiółkiem tej samej nazwy (1000 m n.p.m., jedno z najwyżej położonych osiedli w Polsce!). Dojście ok. 10', szlakiem czarnym. [W przyszłości będzie tu dokładniejszy opis...]

B. Przegibek -- Rycerka Kolonia -- Zwardoń
znaki zielone, następnie niebieskie
[W przyszłości będzie tu dokładniejszy opis...]
Ostatnio edytowano Pt, 6 paź 2017, 15:05 przez TakiJeden, łącznie edytowano 17 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Trasa południowa, cz. zach. V: Przez Beskid Śląski

Postprzez TakiJeden » N, 31 gru 2006, 21:36

.

szkic tras części V
[ img ]

Etap 1. Na Baranią Górę

O tej górze każdy słyszał ... jeszcze w przedszkolu. Wisła, "rzek polskich królowa" itd.itp. w tym masywie właśnie bierze swój początek, stąd szczyt ten należy niejako do gór "obowiązkowych". Jako taka jest licznie odwiedzana, przez całkiem, pół i ćwierćturystów jako też tych co idą tam z musu... Około 2 km od szczytu w stronę miasta Wisły, w dolinie Czarnej Wisełki na polanie Przysłop duże murowane schronisko PTTK, o archirekturze zupełnie nie dostosowanej do krajobrazu... ot, prostopadłościenny klocek w stylu gierkowskim (zastąpił stylowy drewniany budynek dawnego dworu myśliwskiego Habsburgów, który zaadaptowano na schronisko w 1925; w latach rozwoju turystyki masowej stary budynek okazał się być za mały). Koło schroniska węzeł szlaków.
W szeroko pojętym masywie Baraniej ma swe źródła nie tylko Wisła... Wschodnie zbocza dają początek potokom spływającym do Soły, a główna rzeka Śląska Cieszyńskiego, Olza (dopływ Odry) ma swe źródła w pobliżu Baraniej, na południowych stokach schodzącego z niej grzbietu. A niedaleko, na górze Ochodzitej koło Koniakowa, zbiegają się dorzecza Wisły (reprezentowanej przez Sołę), Odry (Olza) i Dunaju (Wag za pośrednictwem Czadeczki i Kysucy). Pod Baranią, od żywieckiej strony leży wieś Kamesznica, w XVIII w gniazdo zbójeckie (pochodził stąd złej sławy zbójnik Proćpak).

Stosownie do szlaków wyprowadzających nas z Beskidu Żywieckiego, na Baranią zaprowadzą nas trzy drogi:

A. Ze Zwardonia przez Ochodzitą
Znaki niebieskie, do schroniska na polanie Przysłop 13 km, 4h15', skąd na szczyt dodatkowo 2km, 1h. Od zwardońskiego schroniska schodzimy w dół, do centrum wsi, ku stacji kolejowej. Dalej szlak wije się między przysiółkami by po ok. 1km przekroczyć prowadzącą na Słowację szosę (przys. Myto) a pół km dalej, w przys. Węglarze opuścić zabudowę i pola, i wkroczyć w las porastający stoki Sołowego Wierchu. Szlak przechodzi przez szczyt (2,5 km od Zwardonia) po czym schodzi ku pn. W miejscu zwanym Wyrch Czadeczka (3,5 km) w lewo (zach.) odchodzi zielony szlak do Jaworzynki i Hrczawy. Dalej za znakami niebieskimi na podmokłą przełęcz, po czym zaczynamy się wspinać na stok Ochodzitej. W przysiółku Rupienka (4,5 km) w lewo odgałęzia się żółty szlak do Koniakowa i Wisły. Nasz szlak skręca w prawo trawersując łysy stok Ochodzitej. Sam szczyt (894) zostaje po lewej. Dochodzimy do biegnącej grzbietem szosy z Milówki do Koniakowa (6km) pomiędzy szczytami Ochodzitej i Koczego Zamku (847). Ponieważ grzbiet jest łysy, miejsce jest widokowe. Przy szosie restauracja. Dalej szlak wiedzie działem, ku zachodowi przysiółki Koniakowa położone w źródłowej dolinie Olzy, ku wschodowi górny koniec wsi Kamesznica. Szlak wchodzi w las, trawersując stok Tynioka, po czym podchodzi na Gańczorkę. Na następnej przełączce od wschodu dołącza żółty szlak z Kamesznicy. Szlak osiąga główny grzbiet Beskidu Śląskiego (11km). Węzeł szlaków. Ok. 1/2 km stąd na pd.zach. (za zn. ziel.) chatka stud. Pietraszonka. Szlak wchodzi na Karolówkę (931) po czym schodzi przez świerkowy młodnik (wiosną długo utrzymuje się tam śnieg) w dolinę Czarnej Wisełki, za którą polana Przysłop ze schroniskiem PTTK. Na szczyt za zn. czerwonymi, zielonymi i niebieskimi przez starodrzew rezerwatu "Barania Góra".

B. Z Milówki przez Kamesznicę
drogą lub ścieżkami nad Sołą, od Kamesznicy znaki czarne

C. Z Węgierskiej Górki
znaki czerwone głównego szlaku beskidzkiego

Va. Z Baraniej do Cieszyna -- Wariant Zachodni: Przez Pasmo Stożka i Czantorii

Etap 2.
Barania Góra (szczyt) -- Kubalonka -- Stożek (schr. PTTK)
16 km, 5h30', od schroniska 14km, 5h.

A. Grzbietem głównym
Ze szczytu schodzimy lasem (zn. czerw./ziel./n.) do schroniska na polanie Przysłop (2 km). Stąd za zn. ziel./n. przez Karolówkę, za którą węzeł szlaków. Grzbietem za zn. czarnymi. Z prawej dołączają znaki czerwone wariantu B (4km). Kilometr dalej polana Stecówka z prywatnym schroniskiem. Na przełęczy Szarcula (8km) szlak przecina lokalna droga bita z doliny Czarnej Wisełki, oraz szlak żółty z Wisły do Istebnej i Koniakowa. Kilometr dalej przełęcz Kubalonka, na której przecinamy głowną szosę z Wisły do Istebnej. Szlak zaczyna się wznosić na pasmo Czantorii - Stożka. Na polanie Mraźnica (12 km, przysiółek Wisły-Łabajowa) dochodzi szlak niebieski z Głębiec, który wkrótce odbija stokiem (-->2B). Nasza trasa wiedzie cały czas grzbietem, za zn. czerwonymi. Na g. Kiczory (14km) dochodzą od strony Istebnej szlaki żółty i zielony. Wkrótce po tym osiągamy granicę z Rep. Czeską. Na g. Kyrkawica (973 m npm, 15km) od wsch. dochodzą zn. n. wariantu B. Kilometr dalej wychodzimy na Stożek (978), najwyższy szczyt w południowej części pasma. Turystyczne przejście na Zaolzie. Pod szczytem schronisko PTTK.
[w przyszłości będzie tu dokładniejszy opis...]

B. częściowo płajami stokowymi
Od schroniska na Przysłopie za zn. czerwonymi, początkowo drogą w dol. Czarnej Wisełki, potem w skos stoku na grzbiet gdzie połączenie z wariantem A. Zgodnie z jego opisem do pol. Mraźnica, od której trawersujemy stok Kiczor i Kyrkawicy za zn. niebieskimi. Za Kyrkawicą szlak łączy się ponownie z trasą wariantu A. Stąd do schroniska na Stożku 1 km.
[w przyszłości będzie tu dokładniejszy opis...]

Etap 3.
Stożek -- Wielka Czantoria
Znaki czerwone, 8,5 km, 3h.
Grzbietem granicznym. Liczne szlaki boczne do Wisły i na Zaolzie. 4km: Wielki Soszów 886. 6km: przełęcz Beskidek 684. 6,5km: stacja turystyczna "Światowid". Szlak wspina się na szczyt Wielkiej Czantorii (995). Turystyczne przejście graniczne, po czeskiej stronie schronisko. Węzeł szlaków. Znaki czerwone schodzą do Ustronia.
[w przyszłości będzie tu dokładniejszy opis...]

Etap 4.
Wielka Czantoria – Cieszyn
Znaki czarne, potem drogami b/z., 17km, 5h.
2km: szlak schodzi z granicy państwowej. 3km: Mała Czantoria. Szlak żółty do Ustronia. Za zn. czarnymi w dolinę. 5km: pola pod górą Tuł, niegdyś objęte ochroną, obecnie jednak utraciły walory przyrodnicze i rezerwat zniesiono. 7km: schr. PTSM. 9km: szosa Ustroń-Cieszyn. Szlak prowadzi dalej do stacji kolejowej Goleszów, my natomiast idziemy drogą ku zach. 9,5km: zamek Dzięgielów. Opuszczamy góry. 11 km: wieś Dzięgielów. Za znakami szlaku rowerowego lokalną drogą przez sfalowane pola. 14 km: Mnisztwo. Przedmieście Cieszyna. 17 km: Rynek w Cieszynie, koniec Karpat Polskich, koniec trasy. [w przyszłości będzie tu dokładniejszy opis...]
Kto ma ochotę wędrować górami dalej, może to uczynić trasą przez Beskidy Śląsko-Morawskie, by koło Nowego Jiczyna przekroczyć Bramę Morawską, i dalej, wpierw przez Niskie, a potem Wysokie Jesioniki powrócić do Polski w okolicach Prudnika lub Głuchołaz, albo na Śnieżniku i dalej wędrować przez Sudety choćby do Zgorzelca, a może i w Harz. Albo, jeśli wola, przez Białe Karpaty, Małe Karpaty, Wzgórza Hainburskie i Litawskie do Wiednia i w Alpy. Ale to temat na zupełnie inny przewodnik.

Vb. Z Baraniej do Cieszyna -- Wariant Środkowy: Przez Równicę i Ustroń

Etap 2.
A. Barania Góra (szczyt) -- Orłowa (schronisko prywatne)
18 km, 6h, od schroniska na Przysłopie 20 km, 7h.

Szlak prowadzi początkowo głównym grzbietem pasma Baraniej Góry -- Skrzycznego, przez niewielkie, widokowe polany na szczytach, zresztą lasem. Od Przełęczy Salmopolskiej schodzi na znacznie niższy grzbiet, rozdzielający doliny Wisły i Brennej. Proponuję Orłową jako punkt docelowy -- niegdyś była to, zdaje się chatka studencka, obecnie jest to obiekt znacznie bardziej cywilizowany. Zresztą, jak na standardy Polskich Karpat ta część Beskidu Śląskiego cywilizowana jest wręcz "do bólu zębów" -- znać dziedzictwo BV z czasów austryjacko-przedwojennych i gierkowsko-górniczą opiekę z czasów PRL-u, na co obecnie nałożył się komercyjno-kapitalistyczny sztafaż. Wszelako i tak dominuje ... przyroda, miejscami całkiem dzika. Jeśli komuś za blisko, może iść dalej, na Równicę. Od szczytu Baraniej znaki zielone. 2km: Magurka Wiślańska (1140) -- hala, szlak czerwony z Węgierskiej Górki (V.1C); 4 km: Zielony Kopiec (1154) -- hala, szlak żółty do Wisły; 5km, 2h od szczytu, 3 od schroniska: Malinowska Skała (1152). Na szczycie widokowa hala i skałka. Węzeł szlaków. Znaki zielone prowadzą na Skrzyczne i do Szczyrku (--> Vb.2B), żółte do Lipowej, czerwone do Bielska-Białej. Dolnym skrajem hali krótki niebieski szlak łącznikowy, od szlaku ziel. z Baraniej Góry, do szlaku czerwonego, z którego można skorzystać, jako skrótu omijającego szczyt. Dalej za zn. czerwonymi. Między Malinowską Skałą, a sąsiednim Malinowem (1115, hala, 7km od Baraniej) szczelinowa Jaskinia Ondraszka (na skraju hali Malinowa). 8km: Przełęcz Salmopolska (934). Szosa ze Szczyrku do Wisły. Dalszy ciąg szlaku czerwonego: patrz --> Vc.2. Nasza trasa prowadzi za odgałęziającymi się tu w lewo znakami żółtymi, które schodzą w dół stoku na odgałęziający się znacznie poniżej grani grzbiet pasma Równicy. 11km: Smerekowiec (835). Dwa szlaki zielone do Wisły. 13km: Trzy Kopce Wiślańskie (803). Tu odgałęzia się ku pn.wsch szlak zielony do Brennej, oraz szlak niebieski ku pn., którym biegnie dalej nasza trasa, natomiast szlak żółty schodzi do centrum Wisły. 18km: Orłowa. Przysiółek Ustronia. Prywatne schronisko "Chata na Orłowej". Węzeł szlaków. Zn. żółte do Brennej, ziel. do Wisły-Obłaźca, oraz do Ustronia Polany. Szlak niebieski prowadzi dalej ku Równicy >Vb.3).
[w przyszłości opis ten zaktualizuje się i uszczegółowi...]

B. Wariant boczny: na Skrzyczne i do Szczyrku
Szlak zielony prowadzi z Malinowskiej Skały dalej na Skrzyczne (1257) -- najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego (nie muszę dodawać "w granicach Polski", bo położone za Olzą Beskidy Śląsko-Morawskie traktowane są jako osobna grupa górska), od Malinowskiej Skały 5 km, 1h 40'. Schronisko PTTK. Góra jest jednym z głównych polskich ośrodków narciarstwa zjazdowego, stąd krajobraz jest mocno zeszpecony urządzeniami do obsługi tego sportu. Widok ku wschodowi i południu. Ze szczytu zejście do Szczyrku, kilka wariantów, ok. 1 1/2h. Dalej ze Szczyrku można podejść na Klimczok i zejść do Bielska-Białej, albo kontynuować wędrówkę trasą Vc.

[w przyszłości będzie tu dokładniejszy opis...]

Etap 3. Orłowa--Równica--Ustroń--Czantoria
11km, 5h.
Z Orłowej za znakami niebieskimi. 2km: szlak zielony do Brennej. 4km: Polana pod Równicą (883). Schronisko PTTK, węzeł szlaków: żółty do Skoczowa, dwa czerwone do Ustronia (odcinki GSB). Wybieramy ten południowy, do Ustronia Polany (płn. prowadzi do centrum miasta). Zejście ok. 1h. 7h: Ustroń Polana. Za zn. czerwonymi podchodzimy stromym zboczem. Ze szlaku widoki na otoczenie dol. Wisły. 11km: szczyt Wielkiej Czantorii (995). Po czeskiej stronie schronisko. Dalej do Cieszyna trasą -->Va.4.
[w przyszłości będzie tu dokładniejszy opis...]

Vc. Z Baraniej do Cieszyna -- Wariant Północno-wschodni: Przez Pasmo Klimczoka i Błatnej

Etap 2. Do "Chaty Wuja Toma" na przełęczy Karkoszczonka (729)
18 km (20 od schr.), 6h (7).
Z Baraniej Góry na Przełęcz Salmopolską schodzimy zgodnie z opisem trasy Vb.2A. Dalej znaki czerwone wiodą systematycznie obniżającym się grzbietem Beskidu Węgierskiego oddzielającym doliny Brennej i Szczyrku, przez niewybitne szczyciki Biały Krzyż (940; od Baraniej Góry 9 km; szlak zielony do Brennej), Grabowa (907) i Kotarz (974; 11km, szlak niebieski do Brennej). 18 km: Przełęcz Karkoszczonka. Szlak żółty ze Szczyrku do Brennej. W pobliżu przełęczy prywatne schronisko "Chata Wuja Toma" (krótki szlak dojściowy).
[w przyszłości będzie tu dokładniejszy opis...]

Etap 3. W Masyw Klimczoka

Grupa Klimczoka (1117) góruje nad okolicami Bielska-Białej, stanowiąc jednocześnie dogodny cel turystyki spacerowej wychodzącej z tego miasta. Sprzyja temu gęsta sieć szlaków, kolejka linowa na Szyndzielnię oraz liczne schroniska. Nazwa masywu pochodzi od nazwiska XVIII-wiecznej dynastii harnasiów zbójeckich -- Klimczaków, sławą ustępujących tylko Ondraszkowi Szebeście, a mających w tym masywie swe kryjówki. Najsławniejszy z nich, ostatni, Wojciech jest bohaterem licznych miejscowych legend, w szczególności o jaskini w Trzech Kopcach -- największej w Beskidzie Śląskim -- legenda głosi, że służyła mu za skarbiec. Jak większość zbójeckich hersztów Wojtek Klimczok źle skończył: ścigany za rozbój popełniony w Żywieckiem ukrył się po śląskiej stronie, lecz został ujęty przez ludzi bielskiego hrabiego i wydany Polakom. Stracono go w Krakowie na Krzemionkach, w miejscu które ogladało kaźń wielu zbójników i rebeliantów spośród niespokojnego góralskiego ludu.

A. Przez Trzy Kopce i Błatnią do Brennej i na Równicę
13 km, 5h.
Od przełęczy Karkoszczonka szlak (zn. czerw.) mozolnie wspina się na stok masywu Klimczoka. 1 km: Jaskinia w Trzech Kopcach. Szlak czerwony biegnie stąd trawersem ku schronisku na Klimczoku (-->Vc.3B), my natomiast podchodzimy bez znaków, ścieżką na szczyt Trzech Kopców (1081). Nazwa dość częsta, oznacza miejsce gdzie zbiegają się granice trzech włości, dawniej oznaczane w terenie właśnie trzema usypanymi kopcami. Na szczycie napotykamy szlak żółty z Bielska do schroniska na Błatniej którym ku zachodowi. 5km: Błatnia (917), schronisko PTTK. Niebieski szlak do Wapienicy, żółty do Jaworza, Czerwony do Jasienicy Śląskiej. Z Błatniej schodzimy za zn. zielonymi do Brennej (9km), dużej wsi w dolinie rozdzielającej pasma Klimczoka i Równicy, niegdyś słynnej z pasterstwa, które jednak zanikło tu w końcu XIX w. Stąd dalej za zn. zielonymi podchodzimy na Równicę, by po 13 km marszu od Karkoszczonki osiągnąć schronisko. Stąd możemy iść dalej na Czantorię (7 km, 3h; w sumie 20 km, 8h; opis --> Vb.3) i dalej, do Cieszyna trasą Va.4.
[w przyszłości będzie tu dokładniejszy opis...]

B. Od jaskini do schroniska pod Klimczokiem
Znaki czerwone. W rejonie jaskini szlak z Karkoszczonki wypłaszcza się, i zamiast piąć się w górę biegnie trawersem stoku. Na przełączce, na którą ostatecznie wychodzi, szlak czarny ze szczytu Klimczoka. Szlak czerwony rozwidla się, gałąź północna biegnie na Szyndzielnię, my zaś idziemy w kierunku wsch., i wkrótce dochodzimy do schroniska. Z Karkoszczonki 1,5 km, 40'.
[w przyszłości będzie tu dokładniejszy opis...]

C. Klimczok--Błatnia
Ze schroniska za zn. czerwonymi ku zachodowi. Od miejsca, gdzie szlak czerwony się rozwidla, krótki łącznikowy szlak czarny wyprowadza na szczyt Klimczoka (1117), gdzie szlak żółty z Bielska przez Szyndzielnię. Idziemy nim na zach., przez szczyt Trzech Kopców (dołącza trasa Vc.2A, biegnąca tu nieznakowaną ścieżką) do schroniska na Błatniej. Od schroniska 6km, 2h.

Vd. DODATEK: Jak dołączyć do trasy Vc wychodząc z Bielska-Białej

Włączanie Bielska-Białej jako punktu startowego w trasie wielodniowej wycieczki ("duża" GOT za jednym zamachem :wink:) biegnącej, jak chce koncepcja tego przewodnika, ze wschodu na zachód, może się komuś wydać typową "musztardą po obiedzie". Wszelako mam w tym swój cel: BB ma być punktem docelowym "trasy północnej" i połączenia tego miasta z końcówką "trasy południowej" mają za cel umożliwienie wędrującym wzdłuż północnych pasm Beskidów domknięcia trasy o odcinek prowadzący do Cieszyna. Poza tym, nic nie stoi na przeszkodzie, by szlaki tu opisane wykorzystać w przeciwnym kierunku, dla zakończenia wędrówki trasą pd. w Bielsku właśnie -- z miasta tego łatwo jest wrócić w głąb nizinnych okolic...
Masyw Klimczoka położony jest w bezpośrednim sąsiedztwie miasta, i niejako służy bielszczanom za teren turystyki spacerowej, do czego walnie przyczynia się kolej linowa na Szyndzielnię. W letnie weekendy z tej racji na szlakach łączących BB z Klimczokiem może być dość tłumnie, a atmosfera w okolicy schronisk jarmarczna. Z drugiej strony, skutkiem tej "funkcji społecznej" onej góry jest to, że dróg wejściowych jest "do wyboru -- do koloru". Oto i one (opisy w przyszłości staną sie dokładniejsze, na razie musicie zadowolić się wykazem :wink:):

A. Na Szyndzielnię (1026) z BB-Olszówki Górnej: do wyboru szlaki czerwony, zielony, niebieski; 4km, >600m podejścia, ok 2h marszu. Dla leniwych kolejka linowa. Schronisko. Dalej za znakami żółtymi na szczyt Klimczoka (1117) gdzie trasa Vc.3C na Błatnią i dalej na Równicę, Czantorię, Tuł i gdzie tam jeszcze chcecie wędrować... Od schroniska na Szyndzielni do schroniska pod Klimczokiem znaki czerwone. Ogółem trasa Olszówka Górna -- Klimczok, do wyboru -- szczyt lub schronisko -- to ca. 6 km, ok 700m sumy podejść i 2h30' marszu.

B. Na Szyndzielnię prowadzi także szlak żółty, który wychodzi z BB-Wapienicy

C. Z BB-Olszówki Dolnej/Mikuszowic Śl na Szyndzielnię. Wariant polecany dla kontynuujących trasę północną, gdyż jedno z możliwych zejść z Beskidu Małego wypada w sąsiadujących przez rzeczkę Mikuszowicach Krakowskich. Przez Las Cygański (teren rekreacyjny bielszczan od z hakiem stu lat) za znakami zielonymi lub żółtymi. Schronisko harcerskie na Koziej Górze przy niebieskim szlaku łączącym szlaki żółty i czerwony (Vd.D). Od Szyndzielni na Klimczok --> Vd.A.

D. Z Mikuszowic Śl. przez Bystrą Śląską (wieś, nie góra) i Magurę (1111) na Klimczok. Znaki czerwone. Od Bystrej można też iść szlakiem niebieskim który trawersuje stok Magury.

E. Z Bystrej Śl. przez Szyndzielnię i Klimczok (schr) do Szczyrku prowadzi szlak zielony.

F. Nigdzie nie powiedziano, że kontynuując trasę pn. przez Beskid Śląski musicie iść trasą Vc. przez Błatnią. Możecie też od Klimczoka pójść szlakami Vc.3B, Vc.2 "wspak" i dalej trasą Vb. na Równicę przez Orłową, lub którymś z bocznych szlaków zejść do Wisły. Możecie też pójść aż na Baranią Górę i dalszą drogę kontynuować trasą Va. Dla tych, co wolą którąś z powyższych sugestii a nie chcą tłuc się przez Węgierski Beskid proponuję zejście do Szczyrku od schroniska na Klimczoku, za znakami zielonymi albo niebieskimi. Ze Szczyrku następnie można wyjść na Skrzyczne i dalej trasą Vb.2B wspak do rozstaju szlaków na Malinowskiej Skale, skąd dalej bądź trasą Vb do Ustronia, bądź na Baranią Górę i trasą Va.

-------------------------------------------
Jak to już napisałem na zakończenie trasy Va.: Komu po przejściu Beskidów mało, może kontynuować trasę przez Beskidy czeskie, by w Bramie Morawskiej zboczyć w Sudety i dojść choćby do Harzu; albo trzymając się osi Karpat dojść do Wiednia i dalej ruszyć w Alpy. Kto naprawdę jest miłośnikiem gór, tego zawsze będzie ciekawić, co mieści się za szczytem który majaczy w okrywającej horyzont mgiełce. Miłego wędrowania!
Ostatnio edytowano Cz, 29 lis 2012, 16:35 przez TakiJeden, łącznie edytowano 24 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Trasa północna

Postprzez TakiJeden » Wt, 2 sty 2007, 14:22

:

Oprócz trasy wzdłuż Beskidów będącej w zasadzie wariacjami na temat szlaku głównego im. Orłowicza (+ dojścia od tej w Tatry i vice versa) można oczywiście chodzić po Beskidach (i Pogórzu) w innych ich rejonach, od szlaku Orłowicza odleglejszych. Dlatego chętnie uzupełnię swój przewodnik o opis trasy "północnej". Trasa ta wiodłaby z Przemyśla przez Pogórze Przemyskie i Góry Słonne (szlak Przemyśl-Sanok), grupę Prządek (Brzozów - Strzyżów), Pasmo Brzanki (Kołaczyce/ Jasło - Ciężkowice/ Gromnik/ Tuchów), Pogórze Rożnowskie, Beskid Wyspowy, Beskid Makowski, Beskid Mały do Bielska-Białej wraz z łącznikami do trasy "południowej" (której wschodnia część -- z Bieszczadów do Szczawnicy z dojściami w Tatry -- już tu figuruje, a zachodnia -- Gorce, Babia Góra, Beskid Żywiecki i Śląski -- też się napisze ... kiedyś (ale szkicowy zarys już jest w robocie!) :wink:). W odróżnieniu jednak od zachodniej części trasy południowej (o wschodniej nie mówiąc...), trasa północna to dla mnie Terra incognita -- doświadczenia własne mam stamtąd bardzo ograniczone -- stąd pomysł jej opisania to mierzenie sił na zamiary. Stosunkowo świeże doświadczenie mam z Pasma Brzanki kilkakrotnie odwiedzanego w ostatnim dziesięcioleciu i z pasma Łysiny koło Myślenic. Pasmo Brzanki wezmę na pierwszy ogień i za parę dni znajdzie się tu jego opis (już jest!), natomiast zainteresowanym proponuję zabawę: jeśli chodziliście tamtędy możecie zamieścić opis swojego "kawałka". Nieanonimowym (tj. takim którzy mają na tym forum swoje konta i wobec tego możliwa jest ich identyfikacja w "realu") kontrybutorom gwarantuję uszanowanie ich praw autorskich w wypadku, gdyby ten "przewodnik" kiedykolwiek dojrzał do wydania drukiem.
Ostatnio edytowano Śr, 17 sty 2007, 17:43 przez TakiJeden, łącznie edytowano 2 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Postprzez TakiJeden » Śr, 3 sty 2007, 19:25

Zarezerwowane dla pierwszego odcinka trasy północnej. Kiedyś może będzie... :wink:
Ostatnio edytowano Śr, 17 sty 2007, 11:47 przez TakiJeden, łącznie edytowano 2 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Trasy północnej część III czyli Dawno już obiecana Brzanka..

Postprzez TakiJeden » Pt, 5 sty 2007, 18:28

.

Pogórze Ciężkowickie jest ... pogórzem. Czyli długie garby o płaskich wierzchowinach wznoszących się 350-400 m n.p.m., na ogół zajętych przez pola uprawne, porozcinane dolinami potoków, które, jeśli ciasne, mają charakter stromozboczystych jarów, a jeśli szerokie -- to zajęte są przez wioski, na ogół długie i ludne... Ale to nie cała prawda o tej części Polskich Karpat. Grzbiet ciągnący się przez środek Pogórza, od doliny Wisłoki w okolicach Jasła i Kołaczyc aż po dolinę Białej w okolicach Gromnika ma inny charakter. Na znacznej części jego długości typowo pogórski garb nadbudowany jest grzbietem o wyraźnie górskim charakterze. Rzecz jasna -- daleko mu do Tatr (choć przy dobrej pogodzie widać je -- a jakże!), nawet z sąsiadującymi przez Kotlinę Jasielską Magurami w paragon iść nie bardzo może, ale, koniec końców nie bardziej górskim niż on Górom Świętokrzyskim miana gór nikt nie odmawia... Od najwyższego szczytu jego zachodniej części zwie się Pasmem Brzanki. Od wschodu Pasmo Brzanki tworzą masywy Liwocza (Liwocz, 562 m n.p.m.; najwyższy w całym paśmie); Gilowej Góry (503); Kamionki (510/517)-Wielkiej Góry (508)-Pasi-Ostrego Kamienia (527)-Góry Liweckiej (483) oraz Brzanki (538). Położone pomiędzy nimi obniżenia grzbietu mają charakter pogórski, najdłuższe i najniższe z nich znajduje się między masywami Liwocza i Gilowej, w odróżnieniu jednak od innych grzbietów Pogórza, ten, nawet w swych najniższych partiach jest zasadniczo zalesiony, jedynie lokalnie są większe polany zajęte przez górne przysiółki okolicznych wiosek. Całość pasma objęta jest ochroną przyrody w formie parku krajobrazowego.

W 1980 roku w zachodniej części należącego do Jodłówki Tuchowskiej przysiółka Ratówki zachodzącego na grzbiet pasma, ok 1/2 km na wschód od szczytu Brzanki Tarnowski Oddział PTTK wybudował schronisko turystyczne -- Bacówkę na Brzance. Z powodu trudności finansowych w latach 90 PTTK zrezygnowało z prowadzenia obiektu. Od tego czasu, przejęte przez dotychczasowego dzierżawcę schronisko funkcjonuje jako prywatne i, zdaje się, prosperuje doskonale.

Wzdłuż całego pasma prowadzi żółto znakowany szlak turystyczny z Kołaczyc przez Liwocz, Rysowany Kamień, Wiszową, Gilową Górę, Ostry Kamień, Brzankę do Siedlisk.
Na Liwocz prowadzi ponadto szlak zielony z Jabłonicy k/ Jasła.
Z Ostrego Kamienia sprowadza do Ryglic szlak niebieski, a nieco wcześniej można nim zejść do Żurowej.
Kolejny znakowany niebiesko szlak prowadzi z Tuchowa przez szczyt Brzanki do rezerwatu "Skamieniałe Miasto" w Ciężkowicach.
Z Brzanki można wreszcie zejść do Lubaszowej, szlakiem czarnym.
Inny szlak niebieski odchodzi od szlaku żółtego już po drugiej stronie doliny Rostówki i sprowadza do Gromnika.

Nasza trasa prowadzić będzie z Kołaczyc szlakiem żółtym do Bacówki na Brzance a stąd szlakiem niebieskim do Ciężkowic.

Etap 1.
Z Kołaczyc przez Liwocz do Wiszowej szlakiem żółtym
Ok. 17 km, 5h drogi.
Z rynku miasteczka schodzimy w dolinę Wisłoki. Szczyt Liwocza góruje nad doliną, dobrze widoczny krzyż na wierzchołku. Po przekroczeniu rzeki idziemy ok. 3km drogami do wsi Ujazd. Stąd drogą polną coraz wyraźniej podnoszącym się grzbietem dochodzimy do lasu. Szlak pnie się, miejscami stromo, na szczyt (na ostatnim kilometrze towarzyszą nam kapliczki kalwarii), na którym wieża widokowa zwieńczona wysokim, 18m krzyżem (służy zarazem za pomnik Jana Pawła II). Od Kołaczyc ok. 9 km, 2 1/2 h. Szlak zielony od Jasła. Szlak żółty schodzi grzbietem ku pn-zach. przez Kamieńską 508 i Mały Liwocz 463 do drogi Czermna--Błażkowa. Grzbiet wypłaszcza się w typowo pogórski wał ale wciąż jest zalesiony. Po kolejnych 2 km (15 od Kołaczyc -- 4h drogi, 6 km z Liwocza) dochodzimy do skały zwanej Rysowany Kamień. Stąd szlak kieuje się ku zachodowi i po następnych 2 km dociera do szczątków cmentarza żydowskiego (należącego do Jodłowej), a po kolejnym 1/2 km wychodzi z lasu najpierw na pola, potem między zabudowania górnych przysiółków sięgającej grzbietu wsi Wiszowa (ok 17 km, 6h od Kołaczyc). Wzgórze tej samej nazwy (409). Uwaga: Jeśli mamy dość wędrówki możemy zejść drogą ku pd, do wsi Czermna lub do Szerzyn by poszukać tam noclegu albo udać się autobusem do Jasła bądź Biecza (w Bieczu całoroczne schronisko PTSM). Jeśli starcza nam czasu i sił możemy iść dalej, a jeśli skorzystaliśmy z możliwości przerwania trasy w tym miejscu, to tutaj też rozpoczniemy marsz w dniu następnym.

Etap 2.
Z Wiszowej na Brzankę szlakiem żółtym.
Ok. 15 km, 5h.
Z Wiszowej idziemy grzbietem, ku zachodowi. po ok. 2 km kończą się zabudowania i wchodzimy w las. Grzbiet nabiera znowu górskiego charakteru. Ok. 5 km od Wiszowej polana z przysiółkiem Góry a następnie szlak podchodzi na szczyt Gilowej Góry. Ze szczytu schodzimy do szosy Szerzyny-- Joniny (6 km od Wiszowej). Pomnik upamiętniający poległych w potyczce stoczonej przez miejscowy oddział AK 17 sierpnia 44. Kilkaset m stąd, w dół ku pn. (tj. w stronę Jonin) miejsce biwakowe i parking. Szlak prowadzi dalej wzdłuż grzbietu. Kilkaset m od pomnika wychodzimy na drogę bitą odgałęziającą się od szosy przy wspomnianym parkingu. Tą drogą grzbietem ku zachodowi ok 1 1/2 km do przysiółka Dobrocin należącego do Żurowej. Utwardzona droga schodzi w dół, do tej miejscowości, szlak natomiast prowadzi skrajem lasu przez wierszek 517 i kolejny przysiółek Żurowej -- Podlesie w którym do naszego szlaku dołącza szlak niebieski z Żurowej. Mijamy kolejną drogę bitą sprowadzającą do centrum wsi, poczym szlak wchodzi w las i wspina się na masyw Pasi. 11 km (3h) od Wiszowej szlak niebieski schodzi ku pn. do Ryglic. idziemy grzbietem jeszcze 200 m i osiągamy Ostry Kamień (527) -- wychodnię skalna w grzbiecie Pasi stanowiącą jej kulminację. Schodzimy (za znakami żółtymi) po wyciętych w skale stopniach ku pd. Wkrótce osiągamy biegnącą stokiem leśną drogę, którą ku zachodowi a następnie płaskim, miejscami podmokłym grzbietem ku południowi. Między drzewami ku pn. widoki na prezentującą się dość poważnie Liwecką Górę, stanowiącą zachodnie zakończenie masywu Pasi. Pojawiające się w bocznych jarach dzikie wysypiska :evil: wskazują na bliskość zabudowań. Istotnie, wkrótce wychodzimy na przysiółek Ratówki. Coraz porządniejszą lecz stromo wznoszącą się drogą idziemy ku zachodowi. Ok 1/2 km dalej schodzi na południe szosa do Jodłówki Tuchowskiej (jest to droga miejscowa, łącząca górne przysiółki z położoną w dolinie główną częścią wsi). Idziemy w dotychczasowym kierunku jeszcze kilkaset m, by na kolejnej polanie osiągnąć nasz cel -- schronisko "Bacówka na Brzance" (15 km, 5h od Wiszowej, 32 km 10h od Kołaczyc).

Etap 3.
Brzanka -- "Skamieniałe Miasto" -- Ciężkowice
Ok. 18 km (5 h). Od bacówki za znakami żółtymi i niebieskimi na szczyt (wieża widokowa), stąd schodzimy już tylko szlakiem niebieskim dość stromo ku pd. do Jodłówki Tuchowskiej. Koło kościoła przekraczamy szosę z Siedlisk do Szerzyn i Jasła po czym, cały czas za znakami niebieskimi, polną drogą podchodzimy na dział oddzielający dolinę w której mieści się Jodłówka Tuchowska od doliny Rzepiennika. Schodzimy do wsi Rzepiennik Strzyżewski i przekroczywszy dolinę (rzeka, szosa etc.) koło dwuwieżowego kościoła podchodzimy na kolejny dział, najpierw przez pola (widoki ku Beskidowi Niskiemu i Sądeckiemu, przy dobrej pogodzie widoczne Tatry) potem przez las na wzgórze z przysiółkiem Dąbry (cmentarz partyzantów AK poległych w potyczce 17 X 44) i po przekroczeniu kolejnej szosy osiągamy rezerwat krajobrazowy "Skamieniałe Miasto". Pierwszym obiektem jest położony nieco na uboczu porośnięty jedliną wąwóz zamknięty skalnym urwiskiem z którego spada urokliwy wodospad. Obejrzwszy sobie tę osobliwość natury powracamy do szlaku. Na kolejnym odcinku szlaku -- ok. 1 1/2 km -- kilka grup urokliwych skałek piaskowcowych. Szlak prowadzi do mostu na rzece Białej i dalej w Pogórze Rożnowskie. Do Ciężkowic od rezerwatu można dojść na kilka sposobów: 1. szlakiem czarnym odgałęziającym się przy pierwszej grupie skałek (idąc od wodospadu) który wkrótce wchodzi między zabudowania miasteczka i doprowadza do rynku. 2.Można też w dowolnym miejscu w którym szlak zbliża się do zabudowań skręcić w ulice miasteczka i dojść nimi do centrum. W Ciężkowicach możliwość noclegu w całorocznym schronisku PTSM.

Uwaga: Nie wszystkie grupy skałek "Skamieniałego Miasta" znajdują się przy szlaku.


Więcej informacji (oraz liczne ilustracje) można znaleźć na stronach:
http://www.brzanka.pl/ (strona Bacówki)
http://www.eko.tarnow.pl/konkurs/2/ (strona poświęcona PK Pasma Brzanki)
http://www.skamienialemiasto.pl/ (nowa strona o rezerwacie "Skamieniałe Miasto")
http://www.ciezkowice.pl/?strona=00014 (inny ilustrowany opis rezerwatu "Skamieniałe Miasto")
http://ryglice.republika.pl (kolejna strona poświęcona PK Pasma Brzanki)
http://www.zewpress.com/index232.php3?menu=turystyka&tekst=3&numer=232

Źródła bibliograficzne:

Przy pisaniu tego artykułu posiłkowałem się prócz własnych wspomnień związanych z tym pasmem:
1. stosownymi mapami
2. starym przewodnikiem W. Krygowskiego "Beskidy t.3"
3. równie starym przewodnikiem E. Moskały "Schroniska PTTK w Karpatach Polskich"
4. wskazanymi wyżej stronami www.


Uwaga: W przyszłości (bliżej nieokreślonej) rozdział ten zostanie rozbudowany, tak by objąć całość wartych objęcia tym przewodnikiem tras na Pogórzu Ciężkowickim.
Ostatnio edytowano Cz, 30 lip 2015, 15:18 przez TakiJeden, łącznie edytowano 53 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Trasy Północnej część IV.

Postprzez TakiJeden » Pt, 5 sty 2007, 18:28

Pogórze Rożnowskie

Ten rozdział jest aktualnie w robocie.

Opisy szlaków
Trasa Północna: IV.

IVa. Na górę Wał (523)
Etap 1.
A. Z Tarnowa
B. Z Pleśnej
C. Z Łowczówka
D. Z Gromnika

Etap 2. Z Wału na Suchą Górę

IVb. Z Bacówki Na Brzance (Pogórze Ciężkowickie, trasa północna III.2) do Czchowa (trasa północna V.b1)
Etap 1. Brzanka -- Gromnik
Etap 2. Gromnik -- Sucha Góra
Etap 3. Sucha Góra -- Czchów

IVc. Sucha Góra -- Nowy Sącz
Etap 3. Sucha Góra -- Jamna
Etap 4. Jamna -- Gródek nad Dunajcem
A. szlakiem żółtym
B. przez Bukowiec i szlakiem niebieskim: od Bukowca pokrywa się z trasą IV.d2B
Etap 5. Gródek nad Dunajcem -- Nowy Sącz

IVd. Ciężkowice (trasa północna III.3) -- Znamirowice (trasa północna V.a1)
Etap 1.
A. Ciężkowice -- Jamna (szlak czerwony)
B. Ciężkowice -- Bukowiec (szlak niebieski)
C. Bobowa -- Bukowiec -- Jamna (szlak zielony)
Etap 2.
A. Jamna -- Gródek nad Dunajcem: pokrywa się z trasą IV.c4A
B. Bukowiec -- Gródek nad Dunajcem
Etap 3. Gródek nad Dunajcem -- Znamirowice

IVe. Szlaki okrężne i ścieżki dydaktyczne okolic Suchej Góry, Jamnej i Bukowca
Ostatnio edytowano Cz, 30 lip 2015, 15:17 przez TakiJeden, łącznie edytowano 11 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Trasy Północnej część V.

Postprzez TakiJeden » So, 6 sty 2007, 18:17

Przez Beskid Wyspowy i Myślenicki, wraz z przylegającymi fragmentami Pogórza

Beskid Wyspowy obejmuje cztery leżące w bliskim sąsiedztwie, lecz odmienne krajobrazowo krainy, które w zamieszczonym również w tym wątku Opisie Geograficzno-Krajoznawczym nazwałem "Krainą Siedmiu Wielkich Kopców" (w skrócie K7K), "Górami Mogielickimi", "Górami Łososińskimi" i "Pogórzem Limanowskim". Niekiedy do Beskidu Wyspowego, niekiedy zaś do Makowskiego zaliczana jest też położona na prawym brzegu Raby kraina górska, zwana nieoficjalnie Beskidem Myślenickim, zaś od północy przylegają do nich najwyższe partie Pogórza Wiśnickiego, które na użytek tego przewodnika nazywam "Pogórzem Czchowskim" i "Wzgórzami Ziemi Szczyrzyckiej". Zainteresowanym wędrówką po tych krainach polecam też opis mojej wycieczki tamże, oraz wynikające z niej wnioski praktyczne dla wędrowców. Punktami wyjściowymi dla tras opisanych w tym rozdziale są 1. Stanica Wodna nowosądeckiego oddziału PTTK "Beskid" w Znamirowicach nad Zalewem Rożnowskim, oraz 2. miasteczko Czchów, natomiast docelowymi: 1. Myślenice, 2. Pcim, 3. Lubień, 4. Schronisko PTTK na Turbaczu i 5. Schronisko PTTK na Luboniu Wielkim. Myślenice, Pcim i Lubień będą punktami wyjściowymi tras w Beskidzie Makowskim, zaś trasy na Turbacz i Luboń Wielki są łącznikami do Trasy Południowej.

Opisy szlaków
Trasa Północna: V.Od Znamirowic lub Czchowa do Myślenic

Va. Przez pasmo Jaworza-Sałasza
Etap 1. Znamirowice (stanica wodna) – Polana pod Jaworzem.
15 km, ok. 1000 m sumy podejść. Znaki niebieskie, ok. 7h.
Szlak prowadzi od Zalewu Rożnowskiego wpierw na Przełęcz Św. Justa, następnie przez Jodłowiec Wielki (482) do Świdnika, skąd drogą przez Skrzętlę-Rojówkę pod szczyt Babiej Góry (728). Stąd grzbietem pasma Jaworza do ostatnich osiedli poniżej szczytu. Brak informacji o możliwościach noclegu.

Etap 2.
A. Jaworz – Limanowa
10 km, znaki niebieskie, 3h
Grzbietem pasma Jaworza, przez szczyty Jaworz (923) i Sałasz (909) na przełęcz pod Sałaszem. Stąd szlak schodzi przez Miejską Górę (ośr. narc.) do Limanowej

B. Przez Łososinę Górną do Tymbarku.
16 km, znaki niebieskie nast. zielone, bez zn., niebieskie i znów zielone. Ok. 7h
Od Polany pod Jaworzem jak w war. A po przełęcz pod Sałaszem. Stąd za znakami zielonymi zejście dalej wzdłuż grzbietu, do Łososiny Grn. Od kościoła ok. 2km drogą bez znaków ku zach. Dalej za zn. niebieskimi na Paproć (640), skąd szlakiem zielonym do Tymbarku.

C. Do Laskowej
Ok. 10 km, znaki niebieskie, potem czarne, 3h.
Od polany pod Jaworzem na Sałasz za zn. niebieskimi jak w war. A. Z Sałasza zejście do Laskowej szlakiem czarnym. Po drodze cmentarz z I wojny światowej. W Laskowej kilka możliwości noclegu. W osiedlu Nadole skansen prezentujący kulturę Lachów Limanowskich. Ten krótki etap można dalej kontynuować bez znaków do schroniska „Bacówka nad Wilczym Rynkiem” (prywatne) na stoku Kamionnej (ok. 4 km, 300 m podejścia, 1½ - 2 h): bądź to szosą do stacji narc. w Laskowej Grn. i dalej polnymi drogami po stoku, bądź lokalnymi drogami przez Laskową Górę i Jabłoniec na przeł. Widoma, skąd dalej szlakiem niebieskim.
Etap 3.
Z Limanowej do Tymbarku
9 km, 420 m sumy podejść. Zn. zielone, 3½ h
Szlakiem zielonym, wpierw zboczem wzgórza Lipowe, następnie wzdłuż osi masywu Paproci, przez szczyt do Tymbarku.

Vb. Z Czchowa do Tymbarku lub pod Kostrzę
Etap 1. Przez Machulec i Spilówkę do górnej Iwkowej
Ok. 10 km, 400 m sumy podejść. Znaki zielone, na ostatnim kilometrze czarne. Ok. 4h
Z Czchowa szlakiem zielonym przez Machulec, Bukowiec, Spilówkę i Piekarską Górę. Od przełomu Piekarskiego Potoku za zn. czarnymi do prywatnego schroniska „Biały Jeleń” położonego na stoku Rogozowej, nad górnym końcem Iwkowej.

Etap 2. Przez pasmo Łopusza
Warianty przecinają się na Łopuszu, co umożliwia tworzenie kombinacji
A. Przez Rajbrot do Rozdziela
Ok. 11 km, 400 m podejść. Znaki czarne, zielone i niebieskie. 4½ h, + 2 km, ok. 170 m podejść (1 h), do Bacówki nad Wilczym Rynkiem, w sumie do 5½ h.
Szlakiem czarnym cofamy się do przełomu Piekarskiego Potoku. Stąd na zach., stokiem Dominicznej Góry, za zn. zielonymi do Rajbrotu. Za znakami niebieskimi, przez wszystkie trzy szczyty Łopusza do Rozdziela. W bud. szkoły, ok. ½ km szosą na wschód schronisko PTSM. Alternatywnym celem może być Bacówka nad Wilczym Rynkiem, do której jeszcze 2 km szlakiem niebieskim.

B. Przez Kobyłę do Żegociny
Ok. 12 km, 500 m sumy podejść, zn. czarne, póżźniej bez zn., zn. niebieskie i zielone, 5h
Szlakiem czarnym, stokiem Rogozowej do górnego końca Rajbrotu. Stąd już bez zn. wiejską, a potem leśną drogą przez osiedla Kucek i Kamionki na stok Kobyły (cmentarz wojenny 1914). Droga wyprowadza na grzbiet Kobyły nieco na zach. od szczytu. Ku zach., drogą w osi grzbietu aż do zn. niebieskich pod szczytem Łopusza Wsch. Dalej szlakiem niebieskim, od Łopusza Zach. zielonym do Żegociny, gdzie kilka możliwości noclegu.

Etap 3.
Z Laskowej, Żegociny lub Rozdziela przez Kamionną i Pasierbiecką Górę do Tymbarku.
A. Z Laskowej
15 km, ok. 650 m sumy podejść. Wpierw bez zn., później szlak niebieski, 6 h.
Do schroniska „Bacówka nad Wilczym Rynkiem” na stoku Kamionnej (ok. 4 km, 300 m podejścia, 1½ - 2 h) bądź to szosą do stacji narc. w Laskowej Grn. i dalej polnymi drogami po stoku, bądź lokalnymi drogami przez Laskową Górę i Jabłoniec na przeł. Widoma, skąd dalej szlakiem niebieskim. Od schroniska szlakiem niebieskim na szczyt Kamionnej i dalej na Pasierbiecką Górę (--> C). Z Pasierbickiej Góry szlak sprowadza lasem do osiedla Kokocki (--> D), skąd lokalnymi drogami do Tymbarku.
Wariant: Z Pasierbieckiej Góry do Tymbarku można iść zgodnie z war. C. trasa ta jest dłuższa o ok. 2 km, ma też o ok. 200 m większą sumę przewyższeń. Przejście tym wariantem zajmie zatem 7 h.

B. Z Rozdziela
13 km, ok. 500 m sumy podejść. Znaki niebieskie, 5h.
Do schroniska „Bacówka nad Wilczym Rynkiem” szlakiem niebieskim. Od schroniska zgodnie z war. A.

C. Z Żegociny
Ok. 16 km, 700 m sumy podejść. Zn. żółte, później niebieskie i zielone, 6½ h.
Z Żegociny na szczyt Kamionnej za znakami żółtymi. Z Kamionnej za zn. żółtymi na Pasierbiecką Górę, razem ze znakami niebieskimi war. ABD (możliwość kombinowania trasy). Z Pasierbieckiej Góry szlak żółty schodzi do Pasierbca, skąd za zn. niebieskimi w dolinę Łososiny, a następnie na szczyt Paproci. Z Paproci zejście do Tymbarku szlakiem zielonym.

D. Z Bacówki nad Wilczym Rynkiem do Rupniowa, i do szl. zielonego na Kostrzę
Ok. 8 km, 300 m sumy podejść, zn. niebieskie, potem bez zn. 3 h.
Wg opisu war. A do Kokocków. Stąd lokalnymi drogami na zachód, grzbietem działu łączącego Pasierbiecką Górę z Kostrzą. Po dojściu do szosy Łososina Grn. – Jodłownik ok. 1 km powyżej kościoła w Rupniowie, jeszcze ok. 250 m tą szosą ku zach., następnie w lewo lokalną drogą, na drugą stronę potoku, gdzie gospodarstwo agrotur. z ośrodkiem jeździeckim daje możliwość noclegu. Do szlaku zielonego z Tymbarku na Kostrzę jeszcze 1 km na zachód, lokalnymi drogami.
Możliwość przedłużenia trasy: Etap ten można połączyć w jeden z Vf.4.B i iść od razu do Szczyrzyca. Połączona trasa ma 20 km i 700 m sumy podejść, a jej przejście zajmie ok. 8 h. Można też iść dalej za zn. zielonymi w przeciwnym kierunku, tj. do Tymbarku (jest to początkowy odcinek trasy Vf.4.A w przeciwnym kierunku). Zejście od wspomnianego gosp. agrotur. do Tymbarku ma 6 km, 230 m sumy podejść, i zajmie dodatkowo 2½ h. W sumie od Bacówki nad Wilczym Rynkiem do Tymbarku tą trasą 14 km, ok. 530 m sumy podejść, czas przejścia 5½ h, zaś od Rozdziela 16 km, 700 m sumy podejść, czas przejścia 6½ h

Vc. Na Mogielicę
Etap 3.
Z Limanowej do Łukowicy
Ok. 12 km, 400 m sumy podejść, znaki zielone 4-5 h.
Za zn. zielonymi przez wzgórze Jabłoniec (główny cmentarz z bitwy limanowskiej 1914) a dalej wzgórze Kuklacz i góry Łyżkę i Pępówkę. Brak informacji co do możliwości noclegu w Łukowicy.

Etap 4.
A. Z Limanowej do os. Bukowina pod Zapowiednią
Ok. 13,5 km, 550 m sumy podejść. Znaki niebieskie, potem zielone, 5 – 6 h
Za znakami niebieskimi z Limanowej przez szczyt Golcowa na przełęcz pod Ostrą. Po drodze dwa cmentarze z 1914: główny z bitwy limanowskiej, na stoku wzgórza Jabłoniec nad Limanową, i drugi, przy podejściu na Golców. Z przełęczy za znakami zielonymi, przez szczyt Cichonia i przeł. Słopnicką (widokowe pola) do osiedla Bukowina położonego na wierzchowinie grzbietu, ok. 2km na zach. od przełęczy. W Bukowinie możliwość noclegu w gospodarstwie agrotur.

B. z Łukowicy do os. Bukowina pod Zapowiednią.
Ok. 15 km, 800 m sumy podejść. Znaki zielone, 7h.
Za zn. zielonymi przez Skiełek, Jeżową Wodę, Ostrą i Cichoń.

C. z Łącka do os. Bukowina pod Zapowiednią, przez Modyń. (łącznik od trasy pd.)
Ok. 18 km, 1000 m sumy podejść. Znaki: wpierw żółte, następnie niebieskie i zielone, ok. 8h. Możliwość nieznakowanych skrótów (oszczędność do 2 km drogi, 120 m podejść i ok. 1h)
Z Łącka za znakami żółtymi na szczyt Modyni, przez Piechówkę i Małą Modyń. Stąd zejście szlakiem niebieskim na siodło między Modynią a Cichoniem. Znaki niebieskie wiodą dalej na przeł. Pod Ostrą, na tym odcinku prowadzą dość ruchliwą szosą. Odcinek szosowy można ominąć, kierując się bez zn., polnymi drogami wprost na szczyt Cichonia, albo w ogóle omijając tę górę, polnymi drogami mniejwięcej wzdłuż rzędnej 750, stokiem Cichonia, wprost na przeł. Słopnicką. Z przełęczy pod Ostrą przez Cichoń i przełęcz Słopnicką, za zn. zielonymi jak w war. A.

Etap 5.
(ABC) Z Bukowiny na szczyt Mogielicy i dalej:
A. do Chyszówek, B. do Jurkowa, C. na Polanę Wały

Na szczyt za zn. zielonymi 5 km, 400 m sumy podejść, ok. 2½ h.
Ze szczytu:
A. do Chyszówek
Zejście szlakiem zielonym na przeł. Rydza Śmigłego. W osiedlach po obu stronach przełęczy w odl. do ok. 1 km kilka gospodarstw agrotur. w których możliwość noclegu. 3½ km, ok. 1½ h. W sumie z Bukowiny ok. 9 km, 4h.

B. do Jurkowa
Zejście szlakiem niebieskim. Po drodze polana Cyrla, do dziś użytkowana pastersko. W Jurkowie możliwość noclegu. 5 km, ok. 1½ h, w sumie z Bukowiny ok. 10 km, 4h.

C. na Polanę Wały.
Ze szczytu szlakiem żółtym 4 km, ok. 150 m podejść, 1½ h.
Szlak prowadzi przez halę Morgi, następnie dość głęboką przełęcz (odgałęzia się szl. niebieski do Szczawy) i szczyty Mały Krzystonów i Krzystonów. Z Przełęczy pod Krzystonowem ok. 5’ szlakiem ziel. ku pd. Na Polanie Wały w sezonie letnim baza namiotowa SKPB. Od Bukowiny 9 km, 4h.

D. Z Tymbarku na Polanę Wały przez przełom Czarnej Rzeki i Mogielicę
15 km, 1000 m sumy podejść, znaki żółte, ok. 7h
Szlak wiedzie wpierw podnóżem Łopienia, następnie szosą przez przełom Czarnej Rzeki między Łopieniem a wzgórzem Świerczek (ścieżka przyr. w osiedlu Zaświercze, częściowo pokrywająca się ze szlakiem). Od przysiółka Kocury (gosp. agrotur.) mozolnie wspina się na masyw Mogielicy. Ze szczytu wg war. C.

E. Z Tymbarku na Polanę Wały przez Łopień i Mogielicę
17 km, 1300 m sumy podejść, bez zn./ szlak rowerowy, potem szlak zielony i żółty 8-9 h.
Z Tymbarku leśnymi drogami (wzdłuż niektórych wyznakowano szlaki rowerowe) na grzbiet Łopienia pomiędzy wschodnim a środkowym szczytem. Drogą grzbietową na szczyt zachodni gdzie znaki zielone szlaku z Dobrej przez przeł. Rydza-Śmigłego na Mogielicę. Od przełęczy szlak pokrywa się z war. A (w przeciwnym kierunku), zaś od szczytu Mogielicy z war. C.

Etap 6 – Łącznik do trasy południowej.
Z Polany Wały na Turbacz
17 km, ok. 900 m podejść. Znaki żółte, ok. 8h
Szlak żółty prowadzi przez Jasień (zabytkowy szałas na pol. Skalne), z którego schodzi wzdłuż grzbietu do Rzek (konkretnie na przeł. Przysłop) po czym wkracza w Gorce (Park Narodowy!). Z Rzek do schroniska na Turbaczu przez masyw Kudłonia (1276) w którym polany z zabytkowymi szałasami pasterskimi i wychodnie skalne.

Vd. Do Kasiny Wielkiej
Etap 6.
A. Z Jurkowa przez Ćwilin i Śnieżnicę
10 km, ok. 1000 m sumy podejść. Znaki niebieskie 5 – 6 h
Szlak niebieski wpierw stromo wspina się na Ćwilin (widokowa polana Michurowa) by jeszcze stromiej opuścić się na przeł. Gruszowiec (szosa z Mszany Dln. do Limanowej; duży ruch!). Z przełęczy podejście na Śnieżnicę o bliźniaczych do zejścia z Ćwilina parametrach. Szczyt Śnieżnicy zalesiony, niewidokowy. Ze szczytu w osi grzbietu ku zach., następnie strome zejście ku nieczynnej obecnie stacji kolejowej (w połowie zejścia ze szczytu górna stacja wyciągu narc. – ośrodek narc. „Śnieżnica” w Kasinie Wlk.). Od stacji do wsi, w której możliwość noclegu w gosp. agrotur., ok. 1 km za zn. czerwonymi.
Wariant: Szczyt Śnieżnicy omija szlak zielony z przeł. Gruszowiec wprost do górnej stacji wyciągu. W połowie tego szlaku ośrodek wypoczynkowo-rekolekcyjny młodzieży katolickiej, udzielający także noclegów, na zasadach prywatnego schroniska tur., również turystom wędrownym. Skorzystanie z tego obiektu, jako miejsca noclegu, wydłuża kolejny etap o ok. 2 km i 1h.

B. Z Polany Wały przez Ćwilin i Śnieżnicę.
B1. Przez Jurków
Do Półrzeczek szlakiem zielonym (3 km, cały czas w dół), następnie szosą do Jurkowa. Dalej jak w war. A. W stosunku do tej trasy wydłuża o 5 km, i ok. 1½ h. W sumie do Kasiny 15 km i ok. 8h, zaś do ośrodka pod Śnieżnicą 12 km, ok. 6h
B2. Na Ćwilin przez Jasień i Wilczyce
12 km, ok. 700 m podejść. Do Łętowego zn. żółte i zielone, potem zasadniczo bez zn. 5h. Zejście do ośrodka pod Śnieżnicą za zn. niebieskimi i ziel. to dodatkowe 3 km (1½ h). W sumie 15 km, 6½ h, zaś w przypadku marszu do samej Kasiny: przez szczyt Śnieżnicy 18 km, 9 h a z pominięciem szczytu szlakiem ziel. 17 km, ok. 8½ h. Odcinek szosowy z Łętowego do Wilczyc można ominąć bez zn. przez wzgórze Bania nad Półrzeczkami, co nieznacznie skraca drogę ale dodaje 100 m do sumy podejść.
Na Jasień za zn. żółtymi, dalej szlakiem zielonym aż na siodło w Łętowem. Z Łętowego na siodło w Wilczycach szosą. Wspomniane wyżej obejście szosy przez Banię zaczyna się na polanie za górą Kiczora, ok. 2½ km od szczytu Jasienia. Nieco powyżej siodła, ok.1/2 km za nim, szosa z Łętowego dochodzi do szosy Łostówka – Jurków. Od skrzyżowania w górę, na Ćwilin przez Mały Ćwilinek, leśną drogą (możliwe zn. szl. rowerowego lub lokalnej ścieżki pielgrzymkowej). Od Ćwilina jak w war. A.

C. Z Chyszówek przez Łopień, Dobrą i Śnieżnicę
Ok. 13 km, 900 m sumy podejść. Zn. zielone, potem bez zn. w końcu zn. niebieskie, 6 h.
Z Przełęczy Rydza-Śmigłego za zn. zielonymi, przez zachodni szczyt Łopienia do Dobrej. Z Dobrej bez znaków, polno-leśnymi drogami do wsch. krańca osiowego grzbietu Śnieżnicy, wzdłuż którego leśną drogą na główny szczyt, gdzie znaki niebieskie z Gruszowca (war. A). Dalej tak jak w war. A.

Ve. Do Mszany Dolnej
Etap 6.
A. Z Jurkowa przez Ćwilin
13 km, ok. 600 m sumy podejść. Znaki wpierw niebieskie, potem żółte, 5½ h.
Na szczyt Ćwilina zgodnie z trasą Vd.6.A. Z Ćwilina za znakami żółtymi, przez Czarny Dział.

B. Z Polany Wały przez Ogorzałą
Ok. 18 km, 350 m sumy podejść, znaki żółte a potem zielone. 7 h.
Do siodła w Łętowem tak jak trasa Vd.6.B2. Dalej za zn. zielonymi przez masyw Ogorzałej do Łostówki, a potem loalną drogą prawym brzegiem Mszanki.

Etap 7 – Łącznik do trasy południowej
Z Mszany Dolnej na Luboń Wielki.
8½ km, ok. 600 m sumy podejść. Zn. czerwone, 4 h
Szlak prowadzi w górę, polnymi drogami do Glisnego i przez wieś na siodło (zn. zielone z Raby Niżnej na Szczebel) z siodła szlak kieruje się wpierw łagodnie w górę do granicy lasu, a następnie bardzo stromo na wierzchowinę Lubonia Wlk.

Vf. Przez Ziemię Szczyrzycką
Etap 4.
A. Z Tymbarku przez Kostrzę do Szczyrzyca
16 km, 650 m sumy podejść. Znaki zielone, 6½ h.
Z Tymbarku wpierw za zn. zielonymi na przełęcz między Zęzowem a Stronią, skąd szlak schodzi do górnych przysiłków Rupniowa u podnórza Kostrzy. Dalej szlak wspina się na Kostrzę, z której schodzi do Jodłownika. Stąd prowadzi wzdłuż lokalnych dróg, przez łagodne wzgórza do Szczyrzyca.

B. Z Rupniowa
12 km, 400 m sumy podejść, bez zn. potem szlakiem zielonym, 4½ h.
Szlak zielony war. A. ok. 1 km na zachód od miejsca noclegu, dojście lokalnymi drogami.

V.g. Przez Beskid Myślenicki
Etap 7
Na Kudłacze
A. Z Lubnia przez Łysinę
12½ km, ok. 700 m sumy podejść. Znaki żółte, w końcówce czerwone, 5½ h.
Szlakiem żółtym na Łysinę, głównym bocznym ramienim Beskidu Myślenickiego, przez góry Kamionkę i Patryję. Z Łysiny na Kudłacze szlakiem czerwonym.
Wariant: Z Łysiny na Kudłacze są też dwa dojścia alternatywne. 1. zejść żółtym szlakiem na siodło Sucha Polana pod Kamiennikiem, skąd na Kudłacze szlakiem zielonym. 2. z Łysinyna Kudłacze szlakiem czarnym, płajem wzdłuż południowego stoku. Szlaki te są dłuższe od czerwonego o kilkaset m, wymagają też dodatkowych podejść, i w sumie wydłużają drogę o kilkanaście minut do ½ godziny.

B. Z Kasiny Wlk. przez Wierzbanowska Górę i Lubomir
15½ km, 650 m sumy podejść. Znaki czerwone, 6¼ h.
Głównym grzbietem Beskidu Myślenickigo, przez Dzielec, Szklarnię, Wierzbanowską Górę, przełęcz Jaworzyce na Lubomir (obs. astronom.). Stąd na Kudłacze przez Łysinę.

C. Ze Szczyrzyca przez Ciecień
Ok. 18 km, ok. 1100 m sumy podejść. Znaki zielone, w końcówce czerwone, 8 h.
Ze Szczyrzyca szlak zielony wpierw wspina się na szczyt Cietnia, a następnie schodzi do Wiśniowej. Z Wiśniowej szosą w stronę Wierzbanowej, nast. przez wzgórze Dziadkówka (cm. wojenne z 1914) do górnych przys. Lipnika (ten odcinek można skrócić lokalną drogą jezdną, wprost z centrum Wiśniowej do wspmnianych osiedli). Dalej drogą jezdną w górę, do os. Tokarzówka, skąd szlak polną drogą wspina się na boczne ramię Lubomira. Ramieniem tym na szczyt z obserwatorium astronomicznym. Z Lubomira na Kudłacze szlakiem czerwonym, przez Łysinę.

Etap 8
Z Kudłaczy do Myślenic
A. Głównym grzbietem przez Uklejną
10 km, ok. 200 m sumy podejść. Znaki czerwone, 3½ do 4 h.
Znaki czerwone wiodą głównym grzbietem, zasadniczo lasem ale też przez zajęte przez osiedla polany, przez Działek, Śliwnik i Uklejną. Zejście z Uklejnej koło ruin myślenickiego zamku i przez rezerwat Zamczysko.
Wariant: przez Chełm
Spod Śliwnika za znakami zielonymi przez szczyt Chełmu. Wariant ten nie różni się istotnie parametrami od wariantu głównego. Do Myślenic można też zejść drogą jezdną, doliną potoku Kobylok, która to droga odgałęzia się od szl. zielonego ok. ½ km od rozstaju szlaków pod Śliwnikiem.

B. Przez Kamiennik i Trupielec
22 km, 550 m sumy podejść. Zn. wpierw zielone, potem żółte, w końcu niebieskie, 8½ h.
Z Kudłaczy za zn. zielonymi, stokiem Łysiny, do siodła Sucha Polana. Dalej za zn. zielonymi i żółtymi na pd. szczyt Kamiennika, skąd już tylko szlakiem żółtym, przez przeł. Zasańską na Ostrysz w paśmie Glichowca. Z Ostrysza za znakami niebieskimi ku zach. przez wzgórze Trupielec z wczesnośredniowiecznymi cmentarzyskami kurhanowymi do Trzemeśni. Dalej szlak niebieski wiedzie przez Krowią Górę i podnóżem Uklejnej do Myślenic.

C. Przez Kamiennik, Porębę i Chełm.
17 km, 560 m sumy podejść. Znaki zielone, 6½ h.
Szlak przechodzi wzdłuż grzbietu całego masywu Kamiennika, skąd schodzi do Poręby. Z Poręby szlak wspina się na Działek, gdzie zn. czerwone war. A. Razem z nimi pod Śliwnik, skąd dalej szlak zielony już samodzielnie schodzi do Myślenic przez Chełm, tak jak to podano w dodatku do war. A. Spod Śliwnika można też iść do Myślenic za zn czerwonymi war. A., przez Uklejną, co nie zmienia praktycznie czasu przejścia.

D. Zejścia z Kudłaczy do Pcimia
Szlakiem czarnym wprost w dół, początkowo wzdłuż drogi dojazdowej: 6,6 km, 2h, albo szlakiem czerwonym na Działek, skąd dalej szlakiem żółtym, w sumie 8½ km, 3h.

V.h. Szlaki masywów Szczebla i Lubogoszcza: połączenia uzupełniające trasy wyżej opisane.
A. Łącznik od trasy południowej: Luboń Wlk. – Kasina Wlk. przez Mszanę Dln. i Lubogoszcz.
19½ km, 650 m sumy podejść. Znaki czerwone, ok. 8 h. Od Mszany Dolnej 11½ km, ponad 600 m sumy podejść, ok. 5 h marszu.
Początkowy odcinek pokrywa się z trasą Ve.7 w odwrotnym kierunku. Znaki czerwone prowadzą dalej przez wierszek Zapadliska na zachodni szczyt Lubogoszcza, skąd grzbietem masywu, i ze wschodniego szczytu stromo do drogi w Kasinie Wlk. Stąd jeszcze 2 km szosą do centrum wsi.

B. Glisne – Szczebel
3 km, 350 m sumy podejść. Znaki zielone, 1½ h.
Z siodła w Glisnem szlak zielony przez kilka stromizn i drugorzędnych wierszków doprowadza do szlaku czarnego na głównym szczycie Szczebla.
W odwrotnym kierunku: ¾ -- 1 h.
Dojścia: Na siodło w Glisnem z Mszany Dolnej szosą lub szlakiem czerwonym 6 km, 2 h, z Lubonia Wielkiego szlakiem czerwonym 2 km, ok. ¾ h, z Raby Niżnej szlakiem zielonym 4 km, ok. 1½ h. Zejście ze Szczebla do Lubnia szlakiem czarnym 5½ km, ok. 2 h, do Kasinki Małej lub Mszany Dolnej szlakiem czarnym, 5 km, ok. 1¾ h (ostatni kilometr szosą, do Mszany bez zn.). Dojście szlakiem czarnym do bazy KSOS na stoku Lubogoszcza jeszcze ok. 2 km (1h).

C. Ośrodek KSOS pod Lubogoszczem – Lubień przez Szczebel
Ok. 12½ km, 650 m sumy podejść. Znaki czarne, możliwe skróty bez zn., 5½ h.
Z ośrodka schodzimy szlakiem czarnym do szosy w Kasince Małej. Dalej zgodnie ze znakami, szosą, bądź też bez zn, od razu przez mostek na lewy brzeg Raby i polnymi drogami przez os. Zarębki do ponownego napotkania zn. czarnych. Stromym ramieniem Szczebla (skałki, nieliczne widoki na dol. Raby) na szczyt. Ze szczytu zejście do Lubnia za zn. czarnymi, koło jaskini Zimna Dziura. Biegnący szosą końcowy, ok. 1½ km odcinek można ominąć leśnymi i wiejskimi drogami, przez pola i górne osiedla Lubnia.
Wariant: Z Mszany Dolnej. Z centrum miasta główna drogą w kierunku Lubnia, do napotkania znaków czarnych. Dalej jak wyżej. Wariant ten liczy 10½ km drogi, ok. 650 m sumy podejść, a jego przejście zajmie 4½ h.

D. Alternatywne dojścia z Mszany Dolnej do Kasiny Wielkiej przez Lubogoszcz:
D1. Szlakiem zielonym na wschodni szczyt Lubogoszcza
5½ km, ok. 600 m sumy podejść. Znaki zielone, 3 h.
Szlak zielony prowadzi przez osiedla na ławie podnóżowej Lubogoszcza, a potem przez las na stoku wprost na wschodni szczyt. W stosunku do szlaku czerwonego (Vh.A) trasa jest krótsza o 1½ km (½ godziny marszu).
D2. Szlakiem czarnym koło ośrodka KSOS.
Na zachodni szczyt Lubogoszcza 5½ km, ok. 560 m sumy podejść. Szosą, potem znaki czarne, 2¾ h. W stosunku do szl. czerwonego (Vh.A) trasa jest dłuższa o ½ km (¼ h). Do bazy KSOS 3½ km, 200 m podejść, 1½ h.
Szosą do Kasinki Małej, potem szlakiem czarnym na zachodni szczyt Lubogoszcza. Po drodze baza Krakowskiego Szkolnego Ośrodka Sportowego, która udziela noclegów również wędrownym turystom, na prawach schroniska PTSM.

Proponowane zasadnicze przebiegi tras wielodniowych:
I: “Ciąg główny” trasy północnej (Znamirowice-Myślenice): Va1, Va2A, Vc3, Vc4B, Vc5C, Vd6B2, Vg7B, Vg8A (8 dni).
II: „Trasa Pogórska” (Czchów-Myślenice): Vb1, Vb2A, Vb3D+Vf4B, Vg7C, Vg8B (5 dni).
III: Alternatywa dla gorczańskiego odcinka trasy południowej (Łącko-Luboń Wielki): Vc4C, Vc5A, Ve6A, Ve7 (4 dni).
IV: Przeskok z trasy pd. na pn. (Łącko-Myślenice): Vc4C, Vc5B, Ve6A, VhC, Vg7A, Vg8C (6 dni).
V: Inny wariant przeskoku (Łącko-Myślenice): Vc4C, Vc5A, Vd6C, Vg7B, Vg8A (5 dni).
VI: Przeskok z trasy pn. na pd. (Czchów-Turbacz): Vb1, Vb2B, Vb3C, Vc5D, Vc6 (5 dni).

Pomysł na tygodniowe wakacje z dziećmi w Beskidzie Wyspowym: tu
Ostatnio edytowano So, 6 sie 2016, 13:52 przez TakiJeden, łącznie edytowano 12 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Trasy północnej część VI.

Postprzez TakiJeden » Śr, 17 sty 2007, 22:12

Między Rabą a Skawą
artykuł w robocie
Beskid Makowski jest pierwszą "prawdziwą" grupą górską, która pojawia się na drodze turysty jadącego z Krakowa do Zakopanego. Granice, jak większość grup górskich w Beskidach, ma sporne, dawniej zazwyczaj zaliczano do niego Beskid Myślenicki (na prawym brzegu Raby), który w aktualnym podziale łączony jest raczej z Beskidem Wyspowym, Kondracki i uczniowie zaliczają do tej grupy również wzgórza leżące na lewym brzegu Skawy pomiędzy Beskidem Żywieckim a Beskidem Małym, aż po Jeleśnię, niekiedy włączając weń wyraźnie wyższe i związane z Babią Górą Pasmo Jałowieckie a nawet będącą trabantem Babiej i leżącą na wododziale kontynentalnym Mędralową (patrz. np. Wikipedia). Niewątpliwie jednak zasadniczym i niekwestionowanym składnikiem tegoż jest grupa górska leżąca pomiędzy Rabą na wschodzie, linią obniżeń od Lubnia po Jordanów na południu, Skawą na zachodzie, oraz ciągiem obniżeń wzdłuż krawędzi nasunięcia magurskiego pomiędzy Myślenicami a Zembrzycami na północy. Tę grupę górską tworzy 5 łańcuchów wzniesień, licząc od północy: 1. masyw Chełmu (nad Zembrzycami); 2. Pasmo Babicy, na wschodzie rozpoczynające się efektownym przełomem Raby między Myślenicami a Stróżą, niedochodzące co prawda do Skawy, ale ciągnące się jednak przez znakomitą większość szerokości tego obszaru; 3. najwyższe i najważniejsze w tej grupie Pasmo Koskowej Góry, na wschodzie dochodzące do Raby nad Pcimiem a na zachodzie górujące nad zakrętem Skawy w Suchej Beskidzkiej masywem Mioduszyny; 4. łańcuch krótkich pasemek i pojedynczych szczytów pomiędzy Tokarnią a Makowem Podhalańskim; 5. pasemko Stołowej Góry pomiędzy Łętownią na wschodzie a Osielcem na zachodzie. Przełomowe odcinki doliny Krzczonówki pomiędzy Łętownią a Tokarnią oddzielają te dwa ostatnie ciągi wzniesień od leżącego na wschód masywu Zębalowej, który Kondracki zalicza już do Beskidu Wyspowego, ale który swym charakterem i krajobrazem najzupełniej do Beskidu Makowskiego pasuje, różni się natomiast wyraźnie od charakterystycznych dla BW kopców. Turysta, wędrujący przez Pogórze i północne Beskidy, ma tu do wyboru dwa główne, ciągnące się przez całą szerokość tej grupy szlaki: czerwony, z Myślenic do Zembrzyc, wiodący przez pasmo Babicy i masyw Chełmu, oraz żółty, z Pcimia do Makowa, przez całe Pasmo Koskowej Góry. Wędrówkę żółtym szlakiem można przedłużyć na zachód aż do Suchej Beskidzkiej, korzystając z niebieskiego szlaku łączącego Maków z Suchą przez masyw Mioduszyny, przy czym można uniknąć schodzenia do Makowa, korzystając z omijającego górą to miasteczko czarnego szlaku łącznikowego. Układ szlaków uzupełniają dwa krzyżujące się szlaki północ-południe: niebieski z Lanckorony do Jordanowa i zielony od szlaku czerwonego w paśmie Babicy w pobliżu Myślenic do Osielca, a ponadto przecinający masyw Zębalowej szlak żółty z Lubnia do Jordanowa i szlak o dość pokrętnym przebiegu, znakowany czarno, a łączący Pasmo Koskowej Góry z Zębalową i przecinający się z obydwoma szlakami NS. W tworzącym wschodnią część pasma Koskowej masywie Kotonia szlak ten daje możliwość dojścia do wsi Zawadka, łącząc się z grzbietowym szlakiem żółtym zarówno na wschód, jak i na zachód od tej wioski. Kilka innych znakowanych szlaków turystycznych znajduje się w zachodniej części tej grupy górskiej, udostępniając masyw Chełmu od północy. Jeden z nich, znakowany zielono dochodzi w kierunku południowym do samego Makowa, przecinając trasy wspomniane wyżej. Do stanowiących końce wspomnianych tu, i opisanych dalej tras miejscowości: Myślenic, Pcimia i Lubnia dochodzą opisane w poprzednim rozdziale, wiodące przez Beskid Wyspowy i przyległości szlaki, Zembrzyce i Sucha Beskidzka są punktami startowymi tras opisanych w rozdziale następnym (Beskid Mały), zaś z Jordanowa i Osielca wychodzą szlaki opisane wcześniej jako część trasy południowej (w rozdziale "ku Babiej Górze").
Bardziej szczegółowy opis geograficzny, przyrodniczy, etnograficzny i historyczny znajdzie się w osobnym artykule, inny opisze moją tegoroczną (lipiec 2016) wycieczkę w Pasmo Koskowej Góry, poniżej zaś znajdzie się dokładniejszy opis szlaków, o których ogólne informacje zapisałem wyżej.

VI.a Z Myślenic do Zembrzyc przez pasma Babicy i Chełmu
znaki czerwone

VI.b Z Pcimia do Suchej Beskidzkiej przez pasmo Koskowej Góry
Etap 1. Pcim -- Koskowa Góra
znaki żółte, 17 km, ok. 900 m sumy podejść (ca. 350 w odwrotnym kierunku), 8 h.
W Pcimiu szlak prowadzi wpierw ulicami wsi, następnie odbija w prawo i przez łąki (tu dłuższy odcinek bez znaków!) wspina się ku lasowi. Przez las mozolnie w górę, ku polanie z osiedlem Figuły. W tej okolicy wychodnie skalne, ale dojście do nich nie jest łatwo rozpoznawalne. Szlak, zgodnie z biegiem grzbietu, skręca ku zachodowi a jego nachylenie się zmniejsza. Ok. 1 1/2 h marszu od Pcimia kolejna polana z osiedlami w dole, w tym miejscu ok. 300 m na południe poniżej szlaku źródło "Słona Woda". Za polaną wschodni wierzchołek Kotonia. Kilometr dalej na południe odbija czarny szlak do wsi Zawadka, zaś nasza trasa trawersuje od północy wyższy, zachodni szczyt Kotonia. następnie schodzi na siodło z drogą. Tu od północy dołącza zielony szlak ze Stróży, zaś od południa czarny szlak z Zawadki, i wszystkie trzy razem biegną na południowy zachód kolejny kilometr. Po lewej kolejna polana z osiedlem. Po rozejściu się szlaków nasza trasa odbija na północny zachód zostawiając po lewej wierzchołek Gorylki, i dość ostro schodząc w dół, po około 3 km, poniżej szczytu Balinki zmienia znów kierunek na pd-zach. i po kolejnym kilometrze, pod koniec przez polanę, schodzi na głęboką przełęcz Dział, oddzielającą masyw Kotonia od masywu Koskowej Góry. Od przełęczy szlak idzie grzbietem w dotychczasowym kierunku, a po kilometrze opuszcza grzbiet, który w tym rejonie ma pokrętny przebieg, przecina jar potoku i ostro pnie się na stok Parszywki. Mniejwięcej kilometr dalej wychodzi na osiedle Polany z zabytkowym kamiennym kościołem filialnym. W 1942 w osiedlu tym rozegrał się ostatni, tragiczny epizod dziejów Konfederacji Tatrzańskiej, działającej na Podhalu przedscaleniowej organizacji konspiracyjnej. Przy kościele opisująca te wydarzenia tablica. Szlak przewija się między zabudowaniami osiedla, po czym przez pola osiąga szczyt Parszywki, skąd grzbietem, to zalesionym, to porośniętym borówczyskami po kolejnych 2 km osiąga płytką przełęcz między Parszywką a Koskową Górą. Od południa na przełęcz tę dochodzi szosa z Bogdanówki, zaś od północy szlak niebieski z Bieńkówki. Stąd szlak wiedzie wraz ze znakami niebieskimi kilometr na południe, do położonego tuż pod szczytem Koskowej Góry należącego do Bogdanówki osiedla Koski. W Koskach rozstaj szlaków, żółty omijając od pn. wierzchołek Koskowej Góry schodzi do podszczytowego osiedla Majdówka skąd dalej wiedzie do Makowa, zaś niebieski prowadzi na południe ku Skomielnej Czarnej. Koniec etapu.
Szczyt Koskowej Góry jest łysy, porośnięty borówczyskami, ale stoki są w znacznej mierze porośnięte młodymi brzeźniakami, które dla stojącego na szczycie "włażą w obraz", stąd za widokami trzeba się trochę nachodzić. Ku pd.-wsch. ładna panorama Beskidu Wyspowego, na pd.-zach. widok na Pasmo Babiogórskie. Akurat z Koskowej widok na Tatry nie jest najlepszy, lepszą panoramę daje Kotoń, lub niektóre polany w stronę Suchej. Sam szczyt szlaki omijają ale dojścia od/do nich polnymi drogami są wyraźne i niewątpliwe. Północna część kopuły szczytowej, choć to najwyższe wzniesienie w regionie, zajęta jest przez pola uprawne należące do Kosków i Majdówki, na nieco niższym północnym drugorzędnym szczycie kilka niedostępnych dla publiczności wież telekomunikacyjnych. Panoramy w kierunku północnym (Kraków) nic nie zasłania. Ani w Koskach, ani w Majdówce nie ma gospodarstw agroturystycznych, a z należących do Krakowian kilku domków letnich skorzystać dla noclegu mogą jedynie znajomi ich właścicieli, dlatego turysta, chcąc przerwać marsz w tym miejscu, i kontynuować dopiero nazajutrz, powinien zejść do centrum Bogdanówki, gdzie nieco powyżej szkoły, pętli busikowej, kościoła i sklepu, w osiedlu Szopy jest gospodarstwo dysponujące domkiem gościnnym dla turystów. Poza sezonem z pewnością dostanie się tam nocleg, w sezonie dobrze jest upewnić się wpierw, czy domek nie jest wynajęty. Najrozsądniej zejść z przełęczy szosą, rano zaś wrócić na Koskową Górę idąc w górę drogą przechodzącą koło domku i dalej drogami leśnymi wzwyż do osiągnięcia niebieskiego szlaku, którym następnie w prawo, ok. 1 1/2 km do węzła szlaków w Koskach. Jeśli kontynuujemy marsz w kierunku Suchej, możemy ominąć Koski polnymi drogami przez szczyt Koskowej Góry. Zejście z Koskowej Góry do Bogdanówki ok. 30 min, powrót na Koskową Górę ok. 1h.

Etap 2. Koskowa Góra -- Sucha Beskidzka
znaki żółte, następnie czarne i niebieskie, 17 km, ok. 300 m sumy podejść (ca. 850 w odwrotnym kierunku), 5-6 h.
Spod szczytu Koskowej Góry szlak sprowadza wpierw do osiedla Majdówka, dalej zaś wiedzie głównie lasem, z nielicznymi polanami dającymi widok bądź na Pasmo Babiogórskie, bądź ku pn. na pobliskie pasmo Babicy, co wyższe wzniesienia omijając trawersem. Ok. 8 km od Koskowej Góry, minąwszy szczyt Stańkowa, szlak wychodzi z lasu i pod kątem prostym skręca w lewo. W tym miejscu odgałęzia się szlak czarny. Żółty szlak zbiega do Makowa (3 km, ok 1h), my zaś idziemy za znakami czarnymi przez szczyt Bryndzówki a następnie drogą jezdną przez górne osiedla Makowa, przecinamy szosę i szlak zielony z Makowa przez Chełm do Stronia i dochodzimy do znaków niebieskich, wiodących z Makowa do Suchej. Za znakami niebieskimi przez las schodzimy na głębokie siodło, na którym samotne gospodarstwo. Tu szlak ostro skręca w prawo po czym mozolnie pnie się na szczyt Mioduszyny. Stąd schodzi lasem do kolejnego górnego osiedla, po czym znów przez las, ostro w dół działem między jarami doprowadza do mostu drogowego na Skawie, u wjazdu do Suchej Beskidzkiej. Stąd do centrum miasta ok. 1 km, do dworca autobusowego ok. 2,5 km, do kolejowego ok. 3 km. (Od lata 2017 większość pociągów z Suchej Beskidzkiej odjeżdża z nowego przystanku "Sucha Beskidzka Zamek" położonego na łącznicy umożliwiającej bezpośrednią jazdę Kraków--Zakopane. Łącznica biegnie wprawdzie wzdłuż Skawy, ale dojście do przystanku biegnącą między torem a rzeką ul. Wadowicką nie jest możliwe: jedyne dojście do peronu jest od strony placu targowego, od rynku oddzielonego rzeczką Stryszawką, jakieś 250 m od położonej w rynku karczmy "Rzym").

VI.c Z Lubnia do Osielca przez Zębalową i Stołową Górę z dojściem do GSB na górze Czupel (Z II.c2).
Etap 1.Z Lubnia do Skomielnej Czarnej przez Zębalową
znaki żółte, następnie czarne,i dalej szosą bez znaków, 11 km, ok. 600 m sumy podejść (ca. 220 w odwrotnym kierunku), 5h.

Etap 2. Ze Skomielnej Czarnej do Osielca przez Stołową Górę
znaki zielone, 11 km, ok. 450 m sumy podejść (ca. 400 w odwrotnym kierunku), 5h.

Etap 3. Z Osielca na Halę Krupową
znaki zielone, potem czerwone.
t.b.c.
Ostatnio edytowano Cz, 21 wrz 2017, 21:45 przez TakiJeden, łącznie edytowano 26 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

VII. Przez Beskid Mały

Postprzez TakiJeden » Wt, 13 lut 2007, 22:52

.

Artykuł jeszcze niegotowy -- aktualnie w opracowaniu!

Beskid Mały, wbrew niepoważnie brzmiącej nazwie to całkiem solidne góry. Mimo że wysokości bezwzględne nie przekraczają tu 1000 m n.p.m. z racji nisko położonej podstawy deniwelacje są całkiem spore i w wielu miejscach przekraczają 500 m. Widziane od północy góry prezentują się jako masyw zwarty, zalesiony i znacznie wybijający nad nieznacznie pagórkowatą w tej okolicy wyżynę Pogórza Śląskiego. Przedzierająca się przezeń ciasnym Przełomem Międzybrodzkim rzeka Soła odcina zachodnią część, ale jej kanion tworzy jedynie szczerbę w przebiegającej na wysokości ok. 800 m wierzchowinie która w zachodniej części kulminuje w szczytach Magurka (909) i Czupel (933) zaś na wschodzie Łamaną Skałą (929) i, najbardziej znanym, Leskowcem (922). Otoczenie Przełomu Soły (na tym odcinku spiętrzonej w kaskadę), która wpływa na obszar Beskidu Małego we wsi Czernichów a wypływa w Porąbce, tworzą od zachodu dwa grzbiety górskie: wyższy południowy ze wspomnianymi Magurką i Czuplem, ostro opadający ku Sole w Czernichowie i nieco niższy północny z najwyższymi szczytami Groniki (839) oraz Hrobacza Łąka () który osiąga Sołę w Porąbce. Oba grzbiety od zachodu rozpoczynają się, od razu wysokimi wzgórzami, nad przedmieściem Bielska-Białej o nazwie Straconka, a łączy je poprzeczny grzbiecik opadający do wysokości 630 m przełęczą Przegibek przez którą wiedzie szosa z Bielska-Białej do Międzybrodzia Bialskiego. Boczne grzbiety, opadające z obu wspomnianych pasm ku Sole dzielą kotlinę Międzybrodzia na stosunkowo ciasne doliny. Po drugiej stronie rzeki, a raczej jeziora, gdyż spiętrzona tamą w Porąbce Soła rozlewa się w tym miejscu w Zalew Międzybrodzki, wspomniane grzbiety mają swe odpowiedniki, schodzące się, jeden znad Czernichowa a drugi znad Porąbki w masywie Wielkiego Cisownika (), zaś pomiędzy nimi wznosi się ponad wodami zalewu góra Żar (), kryjąca w swym wnętrzu elektrownię wodną (ze zbiornikiem na szczycie góry!) zaś na swym południowym, opadającym ku wsi Międzybrodzie Żywieckie (leżące na przeciw Międzybrodzia Bialskiego) stoku, najstarsze w Polsce górskie szybowisko, po dziś dzień służące amatorom sportów powietrznych. Z masywem Cisownika sąsiaduje od wschodu góra Kocierz wysyłająca ku północnemu zachodowi opadające ku Porąbce ramię Trzonki/Bukowskiego Gronia (729) otaczające od północy dolinę Wielkiej Puszczy. Góra ta przez Przełęcz Kocierską () przez którą przechodzi szosa z Żywca do Andrychowa sąsiaduje z Potrójną (884), wysyłającą ku północy ramiona ku Targanicom i Rzykom, ta zaś z masywem Łamanej Skały. Południowo-wschodnią część Beskidu Małego tworzy grzbiet górski wznoszący się znad Łękawicy, który wpierw otacza od południa dolinę Kocierza, następnie przechodzi przez Łamaną Skałę by wreszcie w masywie Leskowca rozgałęzić się na kilka grzbietów opadających ku Andrychowowi, Wadowicom i przełomowi Skawy w rejonie Skawiec i Mucharza (budowany właśnie zalew z zaporą w Świnnej Porębie). Od północy pomiędzy góry tworzące otoczenie przełomu Soły a masyw Leskowca wcina się głęboko szeroka kotlina z wsiami Łęg, Zagórnik i Sułkowice ku południowi i wschodowi rozgałęziająca się na węższe już doliny w których leżą wsie Targanice i Rzyki. Między Andrychowem a Wadowicami północne odgałęzienia Leskowca, aczkolwiek znacznie już obniżone, tworzą wyraźny ok. 100-metrowej wysokości próg, przedłużający się ku Skawie w wąskie pasemko otaczające od północy dolinę, w której leży wieś Ponikiew. Od południowego wschodu z Beskidem Małym sąsiaduje wznoszące się nad Suchą Beskidzką pasemko Żurawnicy, zaliczane już (wg. podziału prof. Kondrackiego, obowiązującego w polskiej geografii) do Beskidu Makowskiego, które jednak w literaturze turystycznej, ze względów głównie komunikacyjnych, bywa zwykle omawiane razem z Beskidem Małym.

Po tym geograficznym opisie poczynionym niejako pod prąd naszej trasy, przejdźmy ad rem. Opis tras zbadanych "na własnej skórze" bardziej szczegółowy, pozostałych skrótowy (na razie):

Etap 1. Do schroniska pod Leskowcem

A. Z Zembrzyc (gdzie zakończyliśmy poprzedni etap).
.............. Szlak czerwony wiedzie pasmem Żurawnicy do Krzeszowa, skąd podchodzi wprost do schroniska.

B. Z Suchej Beskidzkiej
.............. Szlakiem zielonym na Żurawnicę, dalej szlakiem czerwonym (1A).
wariant: Szlak zielony prowadzi dalej na Smrekowicę w masywie Łamanej Skały gdzie łączy się ze szlakiem czerwonym (2A). Do wyboru, jeśli naszym celem nie jest Leskowiec, lecz Potrójna.

C. Z Wadowic
.............. Szlak niebieski przecina pasemko Bliźniaków i schodzi do wsi Ponikiew. Stąd podchodzi na przełęcz pod Gancarzem, skąd razem ze szlakiem zielonym podchodzi na Groń Jana Pawła II (Jaworzynę, 890). Na podszczytowej polanie kaplica wystawiona na cześć Papieża. Stąd szlak schodzi ok. 1/2 km do schroniska.
wariant: Możliwe jest obejście kopuły szczytowej Gr. JP2 od pn.wsch. płajem odbijającym w lewo przed ostatnią stromizną. Płaj ten jest wyznakowany niewyraźnie białymi sercami (trasa dla pielgrzymów do wspomnianej kaplicy oszczędzająca im stromych podejść kosztem wydłużenia drogi; uwaga: nie pomylić z dobijającym nieco niżej z prawej płajem którym trasa pielgrzymkowa dochodzi od szlaku czarnego!) i prowadzi wprost do schroniska, przecinając halę (przyschroniskowy wyciąg narciarski, wygląda na zrujnowany), z której widok w stronę Ponikwi, Wadowic, a nawet... hm, może (przy bardzo dobrej widoczności) i Krakowa.

D. Z Andrychowa
.............. Znaki zielone. Od stacji kolejowej szlak wpierw między domami, potem lasem podchodzi na Pańską Górę (z podszczytowej łąki widok ku północy), schodzi koło ogródków działkowych do osiedla Biadasów, podchodzi na kolejne wzniesienie pasemka Wapienicy, przecina szosę z Inwałdu do Zagórnika ( X szlak czarny do Rzyk), wchodzi na Wapienicę (szlak żółty z Inwałdu) i dochodzi do rozstaju Panienka (znaki żółte w dotychczasowym kierunku, w pasemko Bliźniaków). Stąd w prawo, przez niewybitne wzgórza oddzielające wsie Rzyki (od zach.) i Kaczynę (od wsch.) do podnóży Gancarza. Dalej szlak stromo i mozolnie wznosi się na grań Gancarza, którą w lewo na szczyt (802). Ze szczytu Gancarza szlak sprowadza na przełęcz pod Gancarzem, gdzie szlak niebieski z Wadowic [1C]. Razem z nim, przez Gr. JP2 do schroniska.

E. Z Rzyk
.............. Najkrótsze podejście do schroniska prowadzi od pętli autobusu andrychowskiej linii 22 (częstotliwość kursowania 0,5--1/1h) w Rzykach-Jagódkach (prywatne busiki podjeżdżają jeszcze kilometr bliżej). Znaki czarne. Pierwszy kilometr asfaltem przez wieś, później szlak odbija w prawo i wiedzie dość stromo w górę. W końcówce nieco wypłaszcza i stokowym płajem obchodzi od zachodu kopułę szczytową Jaworzyny zwanej też Groniem Jana Pawła II, by na przełęczy między nim a Leskowcem połączyć się ze szlakiem czerwonym. Stąd w lewo, wyraźną drogą, do widocznego za halą schroniska.
wariant: Ostatnie kilkadziesiąt m stromego podejścia można sobie obciąć, nieco nakładając drogi. W tym celu w miejscu gdzie szlak dotychczas wspinający się granią bocznego grzbieciku odbija, nadal stromo, na zachodni stok Gr. JP2 skręcamy w lewo w oznakowaną białymi sercami drogę stokową (jest to trasa dla pielgrzymów do kaplicy na szczycie) która po ok. 1/2 km dochodzi do szlaków [1CD].
wariant: Z Rzyk Jagódek można też drogą leśną wyjść na przełęcz Beskidek między Leskowcem a Potrójną/Klimaską w miejscu gdzie do szlaku czerwonego [2A] dochodzą od pd. ścieżki dydaktyczne czerwona i zielona (trasa ścieżek stanowi przedłużenie na przeciwległy stok naszego podejścia). Andrychowskie PTTK planuje wyznakowanie tej trasy. Dalej za znakami czerwonymi w lewo, przez szczyt Leskowca.

Etap 2. Z Leskowca do Przełomu Soły
Etap ten jest na tyle długi że warto go podzielić noclegiem, zwłaszcza, że jest gdzie, a pasemka na przeciwnym brzegu Soły (etap 3) są na tyle krótkie, że można je połączyć z rozsądnej długości końcówka etapu 2 w wycieczkę jednodniową. Sugerowane miejsce noclegu zaznaczam w tekście jako [N!].

A. Do Porąbki przez Łamaną Skałę i Potrójną
.............. Znaki czerwone, od Przełęczy Kocierskiej zielone. 26 km, 9h. Do Potrójnej: 8 km, 2 1/2h; do Przełęczy Kocierskiej 12 km, 4h; do Trzonki 20 km, 6 1/2h.
Ze schroniska szlak prowadzi na szczyt Leskowca (0,8 km; 10'). Towarzyszą mu znaki dwu ścieżek tematycznych (znakowanych ukośną linią w białym kwadracie): żółtej ("szlak Kapliczek") i czerwonej ("szlak Buków") oraz szlak żółty do Targoszowa (odchodzi przed szczytem, zaś szlak Kapliczek na szczycie by poniżej dołączyć do żółtego). Szczyt Leskowca (922) od strony południowo-wschodniej nie jest zalesiony i ma wybitne walory widokowe. Panorama obejmuje obszar od Beskidu Wyspowego po Pilsko i Romankę, z dolnego skraju hali widać dodatkowo Baranią Górę w Beskidzie Śląskim. Dominantą panoramy jest Babia Góra; przy dobrej widoczności za przełęczą Krowiarki widać fragment Tatr Zachodnich (Bystrą i Wielką Kamienistą) zaś nad wschodnią, niższą częścią pasma Policy kawałek Tatr Wysokich. Z poręby na północnym zboczu nieco poniżej szczytu widok ku Andrychowu.
Beskid Mały aktualnie dotknięty jest zamieraniem świerczyn. Drzewa obcego pochodzenia sadzone na niewłaściwych siedliskach pod koniec XIX i w pierwszej połowie XX w. silnie ucierpiały wpierw od emisji przemysłowych, następnie gradacji korników, zaś postępujące ocieplenie klimatu dopełniło ich losu. W efekcie w lasach gospodarczych schnące świerki są masowo wycinane i w szczytowych partiach gór jest wiele poręb, niekiedy rozległych. W miejsce wyciętych świerczyn sadzone są buki i jodły, lepiej dostosowane do miejscowych warunków.
Z Leskowca idziemy nadal za znakami czerwonymi głównym grzbietem w kierunku pd.-wsch., obniżającą się drogą. 1 1/2 km (20') od Leskowca przełęcz Beskidek (805). Towarzyszącą dotychczas naszemu szlakowi czerwoną ścieżkę tematyczną "szlak buków" zastępuje zielona -- "szlak skałek". W lewo (tj. ku pd.-wsch.): obie ścieżki dydaktyczne schodzą do Targoszowa, natomiast w prawo (tj. ku pn.-zach.) droga leśna, którą można zejść do Rzyk-Jagódek (patrz 1E war.2). W myśl planów andrychowskiego PTTK droga ta ma zostać wyznakowana. Idziemy w dotychczasowym kierunku, za znakami czerwonymi którym towarzyszą znaki zielone szlaku skałek. 1 km od przeł. Beskidek szczyt Potrójna (847) z bocznym grzbietem Klimaski, której nie należy mylić z ważniejszą Potrójną leżącą po przeciwnej stronie masywu Łamanej Skały. Dalej grzbiet nabiera ostrości, pojawiają się wychodnie zlepieńców istebniańskich w postaci skałek i ambon, które będą nam towarzyszyć w całym masywe Łamanej Skały. 3,5 km od Leskowca rozstaj pod Smrekowicą. Z lewej dochodzi szlak zielony z Suchej przez Krzeszów (patrz wariant trasy 1B). Ścieżka "Szlak Skałek" odchodzi do Krzeszowa wzdłuż szlaku zielonego.
Kilkaset m szlakiem zielonym od rozstaju odchodzi w dół ścieżka do źródła "Zimna Woda". Jest to najsilniejszy wypływ wody w Beskidzie Małym. Ujęcie wody do picia. Od źródła można wrócić na rozstaj tak jak się przyszło, albo do szlaku czerwonego, nieco poniżej. Ścieżka od szlaku zielonego jest wyznakowana, ścieżka w kierunku szlaku czerwonego też, ale znaki łatwo zgubić, więc zasadniczo należy się kierować w drogi prowadzące do góry.
Od rozstaju na szczyt Smrekowicy (901) stromo w górę. Kopuła szczytowa Smrekowicy od północnej strony jest wylesiona (po uschnięciu świerczyn) i zapewnia widok w kierunku Andrychowa. Pod szczytem do znaków czerwonych i zielonych dołączają żółte z Rzyk-Praciaków. Na siodle między Smrekowicą a Łamaną Skałą rozstaj "Anula" (4,7 km; 1 1/2 h od Leskowca). Początek szlaku niebieskiego do Huciska (st. kol.), skąd dalej można za znakami zielonymi iść na Babią górę (łącznik do trasy południowej). Szlak zielony odłącza się w kierunku grzbietu Kucówek i wsi Kocierz [2D]. Za znakami czerwonymi i żółtymi kierujemy się w stronę szczytu Łamanej Skały.
Łamana Skała (929) jest najwyższym szczytem Beskidu Małego położonym na wschód od Soły. Objęta jest ochroną jako rezerwat "Madohora". Kopuła szczytowa zbudowana jest z twardych, odpornych na erozję zlepieńców istebniańskich. Podłoże to nie sprzyja wegetacji buków, stąd północne zbocze porośnięte jest borem świerkowo-jodłowym, a podszczytowe partie zboczy południowo-zachodnich gajem jarzębinowym. Najwyższa partia zbocza północnego porośnięta była uchodzącą za naturalną świerczyną o cechach górnoreglowych. Zamieranie świerków objęło jednak również to zbiorowisko i obecnie na ich miejsce wchodzi jodła. Ochrona rezerwatowa jest powodem dla którego nie usunięto martwych drzew, stąd szczyt Łamanej Skały jest największym obszarem martwej świerczyny w Beskidzie Małym.
1 km od Łamanej Skały, 1,5 od rozst. "Anula", 6 od Leskowca: Koniec rezerwatu, górna stacja wyciągu narciarskiego z Rzyk-Praciaków. kilkaset m dalej, na przełęczy Na Przykrej szlak żółty odchodzi w lewo w drogę leśną ku Chatce pod Potrójną [N!] (1 km).
Do Chatki za znakami żółtymi drogą stokową ok. 700 m. Chatka charakterem i atmosferą przypomina opisane w przewodniku chatki z Beskidu Niskiego. Wędrujący turysta może liczyć na odpoczynek, herbatę itp. W odróżnieniu jednak od chatek z BN w chatkach w Beskidzie Małym za nocleg trzeba zapłacić! Do osobliwości Chatki pod Potrójną należą bogate zbiory tabliczek z gór Bułgarii, tudzież pamiątek po śląskich alpinistach. Zejście szlakiem chatkowym do wsi Kocierz-Basie. Na grzbiet do szlaku czerwonego można wrócić drogą leśną prowadzącą wprost w górę, albo szlakiem żółtym (ok. 1 km) koło skałki "Zbójnickie Okno".
Szlak czerwony podąża nadal grzbietem ku szczytowi Potrójnej (892). Szczytowa kopuła Potrójnej jest bezleśna, zajęta przez łąki. Pod szczytem liczący kilka domostw przysiółek Hatale, w którym gospodarstwo agroturystyczne [N!]. Położony 1/2 km na pólnoc bliźniaczy wierzchołek Czarnego Gronia zapewnia dookolną panoramę. Węzeł szlaków. Znaki żółte odchodzą przez Czarny Groń i Jawornicę ku Targanicom [2E]. Początek szlaku czarnego do Rzyk.
Z Potrójnej ku zachodowi, przez las, obniżającym się grzbietem. 4,2 km (1 1/2 h; od Schroniska na Leskowcu: 12 km, 4h) Przełęcz Kocierska. Szosa z Andrychowa do Żywca, szlak czarny do Targanic-Nowej Wsi. Szlak prowadzi stąd ścieżką biegnącą równolegle ale w pewnym oddaleniu od drogi jezdnej, skrajem lasu. Pół km dalej Zajazd Górski "Kocierz". Monstrualnych rozmiarów domiszcze w stylu pseudozakopiańskim, aquapark w budowie, teren wokół splantowany na powierzchni chyba kilku ha, parkingi, parkingi, parkingi. W południowo-zachodnim rogu tego straszliwego placu węzeł szlaków. W kierunku pd szlak zielony do wsi Kocierz i dalej na Łamaną Skałę przez pasmo Kucówek [2D], ku zachodowi szlak czerwony na Żar [2B]. Nasza trasa biegnie dalej za znakami zielonymi ku północy. Pierwszych kilkaset m trasa wiedzie splantowanym pod parking terenem wzdłuż zabudowań hotelu, potem lasem. Przy górnej stacji wyciągu narciarskiego opuszczamy wreszcie "strefę oddziaływania ZGK" i leśną drogą schodzimy dość ostro w dół na Przełęcz Cygańską. Stąd szlak trawersuje zachodnie zbocze Wielkiej Bukowej przez miejscowych zwanej Parszywą Górką. Na jej stromych zboczach zabił się przy zwózce drzewa niejeden wozak... Mimo, że szlak prowadzi trawersem, nadal, zwłaszcza pod koniec obniża się stromo. 4 km (1h) od przełęczy Kocierskiej (16 km, 5h od Leskowca) Przełęcz Targanicka (570). Właściwie są to dwie przełęcze rozdzielone niewielkim wzniesieniem w bardzo w tym miejscu obniżonym dziale łączącym Wielką Bukową z masywem Trzonki-Palenicy Bukowskiej. Przez "drugą" przełęcz przechodzi lokalna droga z Wielkiej Puszczy do Targanic. Las kończy się ok. 1/2 km przed wspomnianą szosą, siodło pokrywają pola i zabudowania górnych przysiółków Wielkiej Puszczy (od zach.) i Brzezinki Górnej (od wsch.). Za szosą szlak wspina się na Małą Bukową (670) której wierzchołek porasta niewielki lasek, po czym znów wkracza między zabudowania przysiółków. Ok. 1 km od przełęczy na skrzyżowaniu dróg wiejskich szlak skręca w lewo opuszczając oś grzbietu, przecina kolejny język lasu i trawersuje zbocze w kierunku pn.-zach. Po lewej zabudowania w których gospodarstwo agroturystyczne [N!]. Dotąd z Leskowca 18 km, 5 1/2 do 6 h marszu. Wspomniane gospodarstwo jest dogodnym miejscem noclegu, zwłaszcza jeśli Chatka "Limba" jest zamknięta. Szlak trawersuje zbocze Porębskiego Gronia początkowo przez polanę z kilkoma gospodarstwami, potem lasem. Ok. 1 km od gospodarstwa agroturystycznego w lesie przy szlaku kapliczka z uchodzącym za cudowne źródełkiem (w pierwszą niedzielę sierpnia uroczystości odpustowe). Szlak wznosi się łagodnie osiągając kolejną polanę z zabudowaniami przysiółka Trzonka i osiąga grzbiet góry na przełęczy Bukowskiej. 20 km, 6 1/2 h od Leskowca. Węzeł szlaków: w prawo szlak żółty na Potrójną przez Targanice [2E].
W zabudowaniach nieco poniżej na lewo Chatka "Limba" - obiekt klubowy andrychowskiego koła PTTK [N!]. Nazwa chatki nawiąuje do limb rosnących na sąsiedniej Palenicy Bukowskiej (patrz dalej). W Chatce można przenocować, jednak wpierw należy się w tej sprawie umówić z właścicielami obiektu ponieważ chatka czynna jest okazyjnie (w zasadzie w weekendy).
Szlak prowadzi nadal grzbietem w górę, po prawej mając skraj lasu, po lewej polanę z rzadko rozrzuconymi zabudowaniami osiedla Trzonka. Ok. 1 km od chatki "Limba" szlak opuszcza drogę grzbietową i trawersuje południowy stok Palenicy Bukowskiej (767).
W tym miejscu drogowskaz "Aleja limbowa". Zamiast skręcić wraz ze szlakiem można kontynuować wędrówkę drogą grzbietową ku szczytowi Palenicy Bukowskiej. po Kilkuset metrach witają nas dwie imponująco rozrośnięte limby. W podszczytowym lesie rosną drzewa iglaste wszystkich krajowych gatunków, wśród nich posadzone tam kilkadziesiąt lat temu limby (oraz nieco do nich podobne pochodzące z Ameryki Pn. wejmutki, różniące się od nich m. in. kształtem szyszek). Są tam miejsca w których obok siebie rosną sosna zwyczajna, świerk, jodła, modrzew i limba na dodatek... Limby pierwotnie posadzono w formie alei po obu stronach grzbietowej drogi, jednak obecnie założenie to, na skutek rozrośnięcia się innych drzew, zwłaszcza modrzewi, zatarło się i w terenie jest niezbyt czytelne. Ze szczytu Palenicy możemy schodzić w osi grzbietu, jednak z powodu prac leśnych ścieżka może być trudna do przejścia i w takim razie lepiej skorzystać z którejś z leśnych dróg roboczych prowadzących na południowy stok, by dojść nią do trawersującego stok szlaku.
Masyw Palenicy opada bardzo stromo ku przełomowi Soły. Po ponownym osiągnięciu grzbietu szlak dotąd łagodnie trawersujący zbocze obniża się stromo wpierw w osi grzbietu a następnie krętymi drogami leśnymi na zboczach wytracając na drodze ok. 1 km ponad 300 m wysokości. Uciążliwa w marszu ścieżka mająca gdzieniegdzie postać wymytego do gołej skały, głębokiego rowu dochodzi wreszcie do biegnącej w poprzek stoku drogi jezdnej. Drogą tą w lewo, koło zabudowań letniskowych schodzimy do szosy biegnącej doliną Wielkiej Puszczy i nią ok. 1 km do centrum wsi Porąbka (6 km, 2h od chatki "Limba"; ok. 1,5 km, 1/2 h dalej od gospodarstwa agroturystycznego pod Trzonką. Z Leskowca 26 km, 9h marszu).

B. Z Przełęczy Kocierskiej (2A) do zapory w Porąbce przez Żar
.............. Znaki czerwone

C. Z Przełęczy Kocierskiej (2A) do zapory w Tresnej i Czernichowa
.............. Znaki czerwone, następnie niebieskie

D. Ze Smrekowicy (2A) na Przełęcz Kocierską (2A) przez grzbiet Kucówek, Łysinę i wieś Kocierz
.............. Znaki zielone

E. Z Potrójnej (2A) na Trzonkę (2A) przez Targanice
.............. Znaki żółte

Etap 3. Do Bielska-Białej
*Przełom Soły:

*przez pasmo Czupla:

A. Z Czernichowa przez Czupel, Magurkę i przełęcz Przegibek do Lipnika
.............. Znaki niebieskie

B. Zejście z Magurki do Mikuszowic
.............. Znaki czerwone

C. Zejścia z Magurki do Wilkowic
.............. Znaki czerwone
.............. Znaki czerwone, natępnie czarne
.............. Znaki zielone

D. Z Czernichowa na Czupel przez Solisko
.............. Znaki zielone, następnie żółte, wreszcie czerwone

*przez pasmo Hrobaczej Łąki:

E. Od zapory w Porąbce do Straconki
.............. Znaki czerwone.
Ostatnio edytowano So, 6 sie 2016, 13:51 przez TakiJeden, łącznie edytowano 37 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Nowości na wątku "przewodnikowym

Postprzez TakiJeden » Pn, 26 lut 2007, 22:49

"
Jest już wstępny opis tras przez Beskid Śląski, tak że czytelnik może się zorientować, jakie trasy mu proponuję. Uszczegółowiać opisy mam zamiar w miarę możliwości, myślę też o dołączeniu mapy, ale to dopiero za czas jakiś bo rzecz bardzo pracochłonna (skanowanie podkładu, adaptacja, wymalowanie tras itd., a jeszcze trzeba znaleźć surowiec na podkład).

------------------------------
To jest ostatni post przeznaczony do zastąpienia tekstem przewodnika. To co dalej, to jest już dyskusja, do której można się dopisywać.
Ostatnio edytowano Śr, 20 maja 2009, 10:23 przez TakiJeden, łącznie edytowano 5 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Moja Recenzja

Postprzez Sefer » Śr, 7 mar 2007, 19:12

Udało się dość dokładnie przeczytać cały Twój przewodnik i o ile nie mam więcej zastrzeżeń do merytoryki, tak jeśli chodzi o formę muszę się troszkę przyczepić.
Ze względu na formę "dygresyjności" jaką przyjąłeś całość staję się bardzo nieczytelna, żeby się wczytać musiałem wszystko wydrukować i zajęło to 56 stron. Jak widać jest to już dość sporo, więc warto by było opierając się czy to na muzealnym już Krygowskim czy wydawnictwach Rewasza(naprawdę są to na obecny moment najlepsze przewodniki)popracować nad rozwijaniem wariantów danej trasy- otóż po chwili czytania nie wiem już ,którym szlakiem ja idę :cool: . Sądzę ,że też warto zajrzeć do wspomnianych już gdzieś WHP.
Co do opisów obiektów- dużo lepsze od umieszczania ich w tekście jest wykonanie dodatkowego słowniczka na końcu opracowania i dodanie tylko odnośników w samym opisie trasy.Daje to tą możliwość szybkiego dojścia do informacji o danym obiekcie/ciekawostce bez analizowania każdej trasy- zwiększa to spektrum zastosowań takiego przewodnika nie tylko dla turystów, ale np. dla osób zainteresowanych rejonem i jego zabytkami etc.
-------------------------------------------------------------------------------------
Tak czytam i nie widzę opisu wariantu obejścia GSB(czerwonego) po Beskidzie Niskim.
Otóż w Komańczy idziemy zielonym szlakiem przez Dołżycę, aż do niebieskiego granicznego- śpimy na przepięknym polu biwakowym(bezobsługowym) w Jasielu- ciekawe miejsce z jeszcze widocznymi ruinami połemkowskiej wioski- niesamowity klimat.
Potem dalej niebieskim aż do Barwinka- nieopodal jest chatka studencka SKPB Rzeszów w Zdyni. Ja zazwyczaj sypiałem na karimacie ułożonej na półpiętrze terminala granicznego;)) jak prawdziwy żul;)).
Na Trasie od Barwinka mijamy parę ciekawych klimatycznych miejsc np. dolinę, w której była wioska Czeremcha, na szczycie Kamienia Południowego jest słowacki słupek z książką wpisów i pieczątką- czasami warto poczytać, bo niektóre są bardzo dowcipne;].
Z Barwinka idziemy do Krempnej- można wynająć domek kempingowy- ok.100zł doba/domek(wchodzi na luzie 7 osób).
Potem przez Swiątkową Wielką(Cerkiew) i bez szlaku przez dawną wieś Świerza Ruska(niesamowity klimat jest podkreślany przez pozostałości wioski pod postacią licznych przydrożnych kapliczek) dochodzimy do czerwonego szlaku i nim do Bacówki w Bartnem.
Sefer
 
Posty: 532
Dołączył(a): Pn, 2 paź 2006, 19:21
Lokalizacja: >600m npm

Re: Recenzja Sefera

Postprzez TakiJeden » Śr, 7 mar 2007, 22:28

:

Dzięki Seba, może wątek się odczarował? Twoją uwaga o słabej czytelności obecnego układu przemyślę. Ten kawałek przewodnika miał pomóc Hairemu w planowaniu przejścia Bieszczady--Tatry i w trakcie pisania się rozbuchał; postaram się mu nadać bardziej zdyscyplinowaną formę. Dodać zresztą trzeba będzie i odcinki GSB Skibce--Cergowa (przez Rymanów i Iwonicz) i Pustelnia -- Kamień n/Krempną (pasmem Dani); dla porząku żeby cały GSB był, ale to chyba dopiero w wersji "papierowej" jeśli powstanie kiedykolwiek. System trasowania z czterotomowego Krygowskiego (identyczny jak w WHP) jest "obiektowy" a idea mojego jest "długodystansowa" -- odpowiednik Krygowskiego "Od Beskidu Śląskiego po Bieszczady" tyle że w odwrotnym kierunku i z większą liczbą "nurtów". Może tam gdzie warianty są kilkudniowe po prostu opisać nurty po kolei (najpierw etapy dzienne jednego nurtu a potem drugiego)?
--------------------------------
Niżej moje odpowiedzi do kilku szczegółowych uwag:
Sefer napisał(a):Udało się dość dokładnie przeczytać cały Twój przewodnik i o ile nie mam więcej zastrzeżeń do merytoryki, tak jeśli chodzi o formę muszę się troszkę przyczepić.
Ze względu na formę "dygresyjności" jaką przyjąłeś całość staję się bardzo nieczytelna, żeby się wczytać musiałem wszystko wydrukować i zajęło to 56 stron. Jak widać jest to już dość sporo, więc warto by było opierając się czy to na muzealnym już Krygowskim czy wydawnictwach Rewasza(naprawdę są to na obecny moment najlepsze przewodniki)popracować nad rozwijaniem wariantów danej trasy- otóż po chwili czytania nie wiem już ,którym szlakiem ja idę :cool:


wezmę pod uwagę w dalszych pracach -- zresztą i tak muszę ujednolicić formę całości.

Tak czytam i nie widzę opisu wariantu obejścia GSB(czerwonego) po Beskidzie Niskim.
Otóż w Komańczy idziemy zielonym szlakiem przez Dołżycę, aż do niebieskiego granicznego- śpimy na przepięknym polu biwakowym(bezobsługowym) w Jasielu

ta twoja fotka z Jasiela ...:wink:... ; a teraz do rzeczy:
tego kawałka faktycznie nie ma -- ja zawsze chadzałem przez Bukowicę; wprawdzie dalej (a i wcześniej też) zdarza mi się pisać o miejscach gdzie mnie nie było, ale natenczas nie byłem jeszcze aż tak rozbuchany. Postaram się uwzględnić jako alternatywę dla trasy przez Polany Surowiczne.
...
Potem dalej niebieskim aż do Barwinka- nieopodal jest chatka studencka SKPB Rzeszów w Zdyni

W Zyndranowej, kolego, w Zyndranowej, pomieszały ci się nazwy wsi (zdarza się), Zdynia jest pod Rotundą -- i chatka ta jest u mnie wskazana jako punkt etapowy. Nb., odcinek Jasiel--Słowacka wieża widokowa 1km przed PG w Barwinku wchodzi u mnie w skład trasy 6B Polany Surowiczne --Zyndranowa, choć czytelnikowi sugeruję skrót wprost z Woli Wyżnej na Kamień.
Na Trasie od Barwinka mijamy parę ciekawych klimatycznych miejsc np. dolinę, w której była wioska Czeremcha, na szczycie Kamienia Południowego jest słowacki słupek z książką wpisów i pieczątką- czasami warto poczytać, bo niektóre są bardzo dowcipne;
.

Coś mi chodzi po łbie że taka ksiązka to i na Baraniem była, a te wskazane miejsca to chyba na trasie Jasiel--Barwinek?
Z Barwinka idziemy do Krempnej- można wynająć domek kempingowy- ok.100zł doba/domek(wchodzi na luzie 7 osób).

No cóż, z Barwinka na Baranie prowadzę nie granicznym a przez Ropiankę(7B-E, potem 8A). Też pewnie dodam ten wariant. Uwaga o bazie w Krempnej cenna, dopiszę

Potem przez Swiątkową Wielką(Cerkiew) i bez szlaku przez dawną wieś Świerz[ow]a Ruska(niesamowity klimat jest podkreślany przez pozostałości wioski pod postacią licznych przydrożnych kapliczek) dochodzimy do czerwonego szlaku i nim do Bacówki w Bartnem.
Odcinek Krempna -- Bartne tą właśnie trasą jest opisany, tyle, że radzę nie szosówkę (chodziłem po wielokroć) a szlak górą przez Kotań i do górnego końca Świątkowej szutrem spod Kolanina (9A, podw. c)).
Na dowód stosowny cytat z przewodnika:
TakiJeden napisał(a):c) wspomnianą drogą w lewo ku górnemu końcowi wsi Świątkowa Wielka. Stąd w górę doliny drogą leśną (niektóre mapy podają szlak niebieski, ale zdaje się że nie został on wyznakowany, z powodu oporu MPN). Początkowy odcinek drogi wiedzie przez tereny dawnej wsi Świerzowa Ruska. Opuszczona po 1947 wieś (tylko dolny koniec "przyrósł" do Świątkowej) zarosła lasem z którym połączyły się zdziczałe ogrody... Pozostały jedynie liczne przydrożne figury (Matka Boska, św. Rodzina, św. Mikołaj, krzyże) które w obecnej scenerii robią niesamowite wrażenie (rejon ten był niegdyś ośrodkiem ludowego kamieniarstwa). Droga wielokrotnie przekracza brodami wijący się dnem doliny potok, by wreszcie, nabrawszy stromości wspiąć się na dział łączący Magurę Wątkowską z Mareszką, a dzielący Świątkową od Bartnego. Na dziale tym spotykamy znaki czerwone za którymi w lewo, najpierw przez las, potem przez podmokłą łąkę do Bacówki PTTK w Bartnem (bufet, możliwość noclegu, pole namiotowe).
Ostatnio edytowano Pn, 12 mar 2007, 15:51 przez TakiJeden, łącznie edytowano 1 raz
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

TJ -

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 7 mar 2007, 23:35

*
Prawdę powiedziawszy też się w tych "wariantach" pogubiłem.
Całkiem podobnie jak w niektórych opisach WHP, gdzie nie ma dokładnego szkicu ścianowego.
Może byłoby to wszystko bardziej przejrzyste gdyby pokusić się o graficzny schemat szlaków, co?
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez TakiJeden » Śr, 7 mar 2007, 23:56

Robię.
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Reakcja na uwagi recenzentów

Postprzez TakiJeden » Cz, 8 mar 2007, 15:09

*
Pierwsze mapki sporządzone, kolejne dojdą w swoim czasie. Wprowadziłem też trasę Seby do rozdziału o Niskim: 5-app., 6B, 7D, 8A, 9A; choć Seba chodzi raczej na odc. Czeremcha--Baranie prosto szlakiem granicznym.

PS. PT Czytelników którzy skorzystali z proponowanych w tym wątku tras jeszcze raz zachęcam do zabrania głosu.
Jeśli zaś ktoś chciałby się odezwać i bez tego, to proszę bardzo. Zależy mi na rozruszaniu dyskusji.
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Postprzez TakiJeden » Śr, 21 mar 2007, 13:46

Przepraszam zainteresowanych że jeszcze nie wszystkie odcinki są zaopatrzone w stosowne mapki. Chwilowo z racji prac remontowych moje zbiory kartograficzne leżą w piwnicy i nie mogę skonfrontować opisu z mapą a robić szkic na niewidzianego się boję. Ale jeszcze przed długim weekendem majowym wszystkie mapki będą, obiecuję.
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Spod Tatr pod Babią Górę -

Postprzez TakiJeden » Wt, 8 maja 2007, 02:23

sprawozdanie z wycieczki dokumentacyjnej

W czasie majowego długiego weekendu wybrałem się wraz z moim jedenastoletnim bratankiem na trzydniową wycieczkę pieszą po Podhalu i Orawie. Celem tego przedsięwzięcia była weryfikacja trasy IIa części zachodniej przewodnika. Planowana trasa miała biec z Kir przez Chochołów i Jabłonkę do Lipnicy Wielkiej na Orawie, i dalej, o ile by pozwoliły warunki, na Babią Górę, albo do skansenu w Zubrzycy Górnej, gdyby z tych czy innych względów wejście na Babią możliwe nie było (w szczególności mama Jędrka zaprzysięgła mnie przed wyjazdem, że nie będę ciągnął dziecka przez głęboki śnieg).

Podhale przywitało nas wspaniałą, słoneczną pogodą i panoramą zaśnieżonych Tatr.
[ img ]
Ruszyliśmy z Kir szlakiem zielonym, w odwrotną niż prawie wszyscy (tych celem wszak Dolina Kościeliska!) stronę Butorowego Wierchu, poprzez przysiółki Kościeliska ku porastającemu wierzchowinę pasma Gubałówki lasowi. Na krótkim odcinku porzucając dla leśnej drogi znaki przekroczyliśmy grzbiet i zeszli w przysiółku Słodyczki (wsi Nowe Bystre) na prowadzący do Chochołowa szlak czerwony. Szlak ten biegnie niemal cały czas w osi połogiego grzbietu z jednym tylko wybitniejszym szczytem (Ostrysz nad Dzianiszem 1023) otwartym terenem przez łąki i pastwiska. Ku południowi wspaniała panorama Tatr od Hawrania po Siwy Wierch i, po niejakim odstępie, Chocz, ku północy też niczego sobie panorama Beskidów -- od Pilska po Turbacz, Gorc i Lubań, z wyglądającym zza przełęczy Sieniawskiej Luboniem Wielkim nad Rabką. O zachodzie Słońca zeszliśmy do Chochołowa.
Trasa pierwszego dnia liczyła ok. 16 km i zajęła nam 6h, z czego ok. 1/4 postoje "na odpoczynek". Wytrawny turysta, nie ciągnący ze sobą nie rozchodzonego jeszcze po zimie dziecka zrobi tę trasę w 3 -- 4h -- nieco mozolne jest podejście na grzbiet pasma Gubałówki (od najbardziej stromej strony, ok. 250 m różnicy poziomów, potem trasa prowadzi głównie w dół, z nielicznymi krótkimi i łagodnymi podejściami (wyjątek -- kopa Ostrysza, dość stroma i umiarkowanie wysoka -- wybija nad poziom grzbietu sto kilkadziesiąt m). Można tę trasę dołączyć jako końcówkę do zejścia z któregoś ze schronisk tatrzańskich, np. Ornaku -- dol. Kościeliską, albo Kondratowej przez przeł. Kondracką i dol. Małej Łąki, Przysłop Miętusi i Nędzówkę. W sumie da to 6 -- 10 godzinną wycieczkę, akurat na cały dzień.

Trasa drugiego dnia wiodła z Podczerwonego (odcinek Chochołów -- Podczerwone trzeba niestety szosą, można podjechać) przez Bory Orawskie do Jabłonki. Jak na teren położony 700 m n.p.m., mający z jednej strony Tatry, z drugiej najwyższe szczyty Beskidów, i w dodatku stanowiący kontynentalny dział wodny (Bałtyk/Morze Czarne), jest to trasa przedziwna: absolutnie płaska, wiedzie polnymi i leśnymi drogami (bez znaków) wpierw przez rozległe łąki, następnie sosnowym borem.
[ img ]
Nieco poniżej kościoła w Podczerwonem opuszczamy szosę kierując się w wiodącą ku zachodowi uliczkę, gdy ta się kończy kilkadziesiąt metrów w lewo, wzdłuż nasypu dawnej linii kolejowej, do miejsca z którego rozchodzi się promieniście kilka dróg. Wybieramy tę, która celuje w widoczny na horyzoncie szczyt Babiej Góry.
[ img ]
Droga początkowo dość porządna, szutrowa, wiedzie przez rozległe łąki ku północnemu zachodowi. Śpiewają skowronki, spod nóg zerwie się spłoszona kuropatwa. Po półtorakilometrowym marszu przekraczamy przepust nad rowem. droga wyraźnie zakręca w lewo. Po prawej w odległości kilkudziesięciu m ok. metrowej wysokości torfowa skarpa, wierzchowina porośnięta karłowatymi sosenkami.
[ img ]
Po kolejnym kilometrze mostek nad Kałużowym Potokiem. Droga traci "porządność" i skręca na zachód. Teraz jest trawiastym traktem mało co odróżniającym się od otaczających ją łąk. Przed nami linia lasu. Kolejny kilometr. Przeskakujemy Ogrójcowy Potok (nie ma tu żadnego mostu). Kilkaset metrów dalej, przed skrajem lasu trakt się urywa. Idziemy kilkadziesiąt m na południe, aż znajdujemy ścieżkę wkraczającą między drzewa (dość rzadko tu rosnące wierzby i karłowate sosenki) w kierunku południowo-zachodnim. Im dalej tym droga wyraźniejsza. Przekraczamy rów który mylnie biorę za Borowy Potok. Błąd ten będzie nas później kosztować nieco chaszczowania. Z zarośli zrywa się wielkie, czarne ptaszysko. Nie mogę mu się dobrze przyjrzeć, ale wygląda na koguta cietrzewia lub głuszca. Przez drogę przemknie lis. Cały czas śpiewają zięby. Dochodzimy do skraju rozległej polany, i skręcamy w prawo w wyraźną poprzeczną drogę.
[ img ]
(W istocie należało pójść jeszcze trzysta m dalej w dotychczasowym kierunku i dopiero po przejściu strumienia skręcić w następną drogę!). Po kilkuset m droga którą idziemy przez podmokły sosnowo-wierzbowy las wyraźnie się psuje. Zanikający ślad doprowadza nas do poprzecznej drogi. Skręcamy w lewo. Sto, dwieście metrów, i napotykamy spory strumień (jest to właśnie Borowy Potok, ale stanie się to dla mnie jasne dopiero później). Idziemy w dół strumienia biegnącą wzdłuż niego ścieżką. Po jakimś kilometrze dochodzimy do zakrzaczonej polany na której ścieżka zanika. Skręcamy w lewo. Przeskakujemy potok i idziemy czymś co wygląda na zanikający ślad drogi. Bór jest tu sosnowy, wysokopienny, ponieważ zaś teren jest płaski można by wyobrazić sobie że jesteśmy w którejś z nizinnych puszcz. O tym że jest inaczej świadczy dno lasu: gruby, miękki kożuch mchów świadczący, że znajdujemy się na rozległym torfowisku. Kierując się na północny zachód idziemy bezdrożem. Las znów karleje, pojawiają się wierzby, podłoże staje się kępiaste i wyraźnie podmokłe. Znów skręcamy w lewo i po kolejnych kilkuset metrach z uczuciem ulgi znajdujemy wreszcie wyraźną, biegnącą na północny zachód drogę. Gdyby nie początkowy błąd wyszlibyśmy na nią od razu, przynajmniej tak wynika z mapy. Teraz już pewni, gdzie jesteśmy idziemy drogą. Im dalej, tym porządniejsza. Znów dochodzimy do Borowego Potoku, droga skręca wzdłuż rzeczki, przekracza jej dopływ i dochodzi do budynku stojącego nad przegradzającym potok jazem. Za linią drzew rozległa polana na której kilka zabudowań. Porzucając na chwilę dotychczasową drogę idziemy przez łąkę ku widocznemu domostwu. Za nim droga, bardzo już porządna. Wchodzimy znów w las, kilkaset m dalej rozstaje. Wybieramy drogę w lewo, do Jabłonki -- prawa prowadzi do Piekielnika. Jeszcze kilometr i opuszczamy Bór. Stąd do Jabłonki jeszcze cztery km szutrową szosą. Jędrek jest już dość zmęczony wędrówką, pora robi się dość późna -- czwarta po południu, a nasz cel -- Lipnica Kiczory -- leży jeszcze kilkanaście km dalej. Mija nas wiozący konnym wozem drewno z lasu gazda z Jabłonki. Zaprasza nas na wóz. Chętnie przysiadamy na pniach. Do Jabłonki jedziemy. Gazda pokrzykuje na klacz, która wciąż ściąga w lewo. Rozmowa -- o wilkach, niedźwiedziu który przyszedł ze Słowacji pod samą wieś i na Słowację zawrócił, że Jabłończanie mają swe lasy pod słowacką granicą i Podczerwonianie zimą, gdy mróz zetnie mokradła, podkradają im drewno etc. etc. Gospodarz dowozi nas niemal do samego rynku, przez miasteczko kręcąc bocznymi uliczkami by uniknąć jazdy główną szosą. Z powodu późnej pory i zmęczenia Jędrka rezygnujemy z dalszego marszu, i do Lipnicy jedziemy autobusem.

Trasa tego dnia liczyła ok. 13 km i zajęła nam 5h marszu (też ok. 1/4 postojów). Rzecz jasna, twardy łazik bez problemu przejdzie całe 28 km do Kiczor. Od Jabłonki prowadzi tam szlak zielony, wpierw przez pola do dolnego końca Lipnicy Małej (4 km), następnie wznosi się działem oddzielającym Lipnicę Małą od Wielkiej (od Lipnicy Małej do Kiczor 7 km). Wg mapy trasa z Jabłonki do Kiczor zajmuje ok. 3 1/2 h. W sumie droga z Chochołowa do Kiczor powinna zająć ok. 8h marszu.

Trzeci dzień wita nas, niestety, chmurami i deszczem. Babia Góra znika we mgle. Zdobywanie jej w tych warunkach nie ma sensu, zwłaszcza, że według gospodyni w lesie na podejściu zalega jeszcze gruba warstwa śniegu, i jest bardzo ślisko. W tej sytuacji decyduję się na plan awaryjny. Idziemy do skansenu w Zubrzycy Górnej. Nasza trasa liczy 11 km i wiedzie wpierw szlakiem zielonym do leśnej drogi zwanej Rajsztag (wiodącej z Orawskiej Polhory [SK] do Zubrzycy-Ochlipowa) którą osiąga koło leśniczówki Królowa na Zosiakowej Polanie, dalej tą drogą ku wschodowi, do Hali Śmietanowej (leśniczówka Śmietanowa BgPN) i zielonym szlakiem zboczem góry Kamionek do skansenu -- Orawskiego Parku Etnograficznego. Trasa ta zajęła nam ok. 3h (w tym 2 piętnastominutowe odpoczynki przy obu leśniczówkach). Zwiedziwszy skansen, pojechaliśmy okazją do Zawoi, a stąd autobusem do Suchej, gdzie zakończyliśmy wyprawę.

Turysta, który chciałby zdobyć Babią Górę wejdzie na nią szlakiem zielonym. Koło leśniczówki Królowa szlak skręca w Rajsztag ku zachodowi i po 2km osiąga leśniczówkę Stańcowa w górnym końcu Lipnicy-Przywarówki. Stąd pnie się ku północy, początkowo łagodnie ale między rzędnymi 1200 -- 1300 bardzo stromo!. Wyżej nachylenie stoku znów się zmniejsza. Trasa liczy sobie ok. 10 km i 1000 m różnicy poziomów, wg mapy ok. 4h marszu (od Stańcowej 4 km, 2 1/2 h). Zejście do schroniska na Markowych Szczawinach to dodatkowe 3 km/1h. Nb. od Stańcowej szlak niebieski na Słowację, do Hviezdoslavovej hajovny, skąd również można wejść na Babią Górę (szlakiem żółtym).

Wnioski praktyczne

Noclegi:
Odkryłem doskonały sposób na zapewnienie sobie noclegów: na internetowych stronach gmin w Czarnym Dunajcu i Lipnicy Wielkiej odszukałem adresy gospodarstw agroturystycznych i spisałem sobie ich numery telefonów. Trzeba było tylko obdzwonić je z trasy -- w Chochołowie znaleźliśmy nocleg po 4 telefonach, w Kiczorach po pierwszym.

Nawigacja:
Korzystaliśmy z map "Zakopianka, Tatry i Podhale" 1:75000 (Demart) obejmującej pas szerokości ok 50 km (25 w każdą stronę) wokół szosy Kraków-Zakopane od Myślenic po Tatry Polskie, oraz
"Wokół Babiej Góry" 1:60000 (Compass) -- Pasma Babiogórskie i Jałowieckie po Suchą + cała Orawa Polska i znaczny szmat Słowackiej: w sumie od Korbielowa po Rabkę i od Suchej po Oravice. Obie mapy mają topograficzną siatkę kilometrową co umożliwia współdziałanie z odpowiednim urządzeniem GPS. Mieliśmy też ze sobą kieszonkowy terminal GPS, niestety samochodowego typu, jak się okazało niezbyt przydatny do nawigacji w bezdrożach (zaopatrzony w elektroniczną mapę drogową; natomiast zmuszenie go do pokazywania bieżących współrzędnych geograficznych wymaga sztuczek których nie udało mi się opanować; zaprogramowanie go do topograficznej siatki kilometrowej było niemożliwe). W efekcie nie mogę niestety podać precyzyjnej pozycji miejsca, w którym po wkroczeniu w Bory należy zmienić zasadniczy kierunek marszu. Posiadacz programowanego GPSa może go sobie ustalić sam na podstawie wyżej wskazanych map. Trzymając kierunek na podstawie kompasu i biegu strumieni można uniknąć zasadniczego pobłądzenia, ale kilkusetmetrowy błąd w pozycjonowaniu skutkuje tym, że zamiast w miarę wygodną drogą idzie się przez chaszcz, jak to i nam się przytrafiło. Odcinki górskie nawigacyjnie bezproblemowe -- idzie się szlakami znakowanymi lub bardzo wyraźnymi drogami.

Specyfika wędrówki z dzieckiem:
(1) Turysta idący z dzieckiem, nawet dość dużym -- Jędrek właśnie kończy 11 lat -- musi założyć że droga zajmie mu ze dwa razy więcej czasu niż gdyby szedł sam, i nie może zakładać etapów dłuższych niż kilkanaście km; na więcej jego mały towarzysz mu nie pozwoli. Ciekawe, że Jędrek utrzymywał "dorosłe" tempo marszu trzeciego dnia, kiedy padał deszcz; jednak w słoneczne pierwsze dwa wymuszał stosunkowo częste i dość długie postoje. Jeśli idzie o obciążenie, to pierwszego dnia niósł wszystkie swoje rzeczy, drugiego około połowy przepakowałem do swojego plecaka. Trzeciego dnia pakowanie było pod kątem szturmu na Babią (plecak Jędrka po przezbrojeniu uprzęży na mnie miał służyć za wycieczkowy), z którego z powodu załamania pogody zrezygnowaliśmy, stąd w rezultacie Jędrek niósł "ocieplacze" tak swoje jak moje a ja całą resztę.
(2) Książka jest niewątpliwie przedmiotem nieporęcznym w turystyce pieszej, jednak idąc z dzieckiem warto mieć jedną -- dwie ze sobą. Czytanie jest bardzo efektywnym sposobem na nudę, nieuniknioną np. podczas jazdy pociągiem lub w miejscach noclegów. Jędrek zresztą wymusił na mnie zakup książki jeszcze przed wyjazdem z Warszawy, trzystustronicowa powieść okazała się jednak nie wystarczać na całą wyprawę, w efekcie Jędrek ostatniego dnia zaczął ją czytać od początku po raz drugi -- z braku innej lektury. Książkę można również czytać dziecku na głos -- ma to swoje zalety również i wtedy gdy dziecko jest już duże i czyta samodzielnie.
(3) Polecana przez Zygmunta "pogryzka" na drogę to rzecz gustu gdy idzie się samodzielnie (ja się doskonale obywam bez niej), jednak w czasie wędrówki z dzieckiem to rzecz obowiązkowa! (na szczęście mama Jędrka zadbała o to by pogryzka - mieszanka suszonych owoców i orzeszków - była w naszym posiadaniu). Zawsze też należy mieć ze sobą coś do picia. Dzieci zwykle reagują na odwodnienie znacznym spadkiem tak formy jak nastroju, i parę łyków herbaty, wody mineralnej czy soku czyni wtedy cuda.
Ostatnio edytowano Wt, 1 lis 2011, 22:34 przez TakiJeden, łącznie edytowano 9 razy
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Postprzez Zygmunt Skibicki » Śr, 9 maja 2007, 11:51

Fantastyczny pomysł!
Wszyscy z Kir kierują się na Kościeliską, a TJ poszedł w przeciwną stronę. No i trudno się dziwić, że:
- ominął tłumy na szlaku,
- uniknął śniegowej katorgi o tej porze na tatrzańskich stokach,
- tuż pod Zakopanem znalazł kawałek niepokiereszowanej przyrody,
- za noclegi zapłacił zapewne połowę tego co wszyscy inni startujący z Kir, a i za posiłki zapłacił zapewne dużo mniej.
Aż mu zazdroszczę pomysłu...
Bardzo cenne są refleksje TJ-ia dotyczące wędrówki z małym towarzyszem!
Choć są na samym końcu, warto się z nimi zapoznać.
Drobna uwaga - książka do czytania przydaje się także "starszym" koniom...!
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

Postprzez TakiJeden » Śr, 9 maja 2007, 12:03

Zygmunt Skibicki napisał(a):Aż mu zazdroszczę pomysłu...

Pomysł wynikał z wziętego na łeb obowiązku (jak piszesz o tym gdzie cię nie było, to pojedź tam i sprawdź jak tam naprawdę wygląda)... W sumie "wycieczek dokumentacyjnych" czyli sprawdzenia na własnej skórze fragmentów przewodnika napisanych "na niewidzianego" -- z mapy czy lektury innych przewodników -- należy mi się teraz tyle, że starczy na parę lat łażenia po górach :wink:.

Zygmunt Skibicki napisał(a):- za noclegi zapłacił zapewne połowę tego co wszyscy inni startujący z Kir, a i za posiłki zapłacił zapewne dużo mniej.

Co do cen noclegów: rzędu 20/25 zł od wyrka w baardzo godziwych warunkach. Posiłki "we własnym zakresie", elektroczajnik na wyposażeniu izby, korzystanie z kuchni w cenie noclegu. W obu miejscach gospodarze dawali z własnej inicjatywy kilka "szczurów" herbacianych gratis.

Zygmunt Skibicki napisał(a):- ominął tłumy na szlaku,
[....]
- tuż pod Zakopanem znalazł kawałek niepokiereszowanej przyrody,


Spotkać turystę w głębi Borów Orawskich to faktycznie rzecz równie mało prawdopodobna, jak spotkać niedźwiedzia pod Radomiem :wink:... a okolica naprawdę warta polecenia i leży na najkrótszej drodze łączącej dwa najwyższe w Polsce masywy górskie. A przecież chyba nawet kompletnie szajbnięty górołaz może od czasu do czasu odpocząć od "składowej pionowej" na trasach swych wędrówek, nieprawdaż?

Ludność miejscowa, której turyści wszak są zwyczajni, bo z nich żyje bardziej niż z innego rzemiosła, bardzo nam się dziwowała słysząc skąd, dokąd i którędy idziemy.

Zygmunt Skibicki napisał(a):- uniknął śniegowej katorgi o tej porze na tatrzańskich stokach,

Co do "śniegowej katorgi": gdyby nie deszcz, pewnie spróbowalibyśmy jej na Babiej, zakaz mamy Jędrka dotyczył nadmiernego pakowania się w nią -- wchodziła kiedyś w maju na Babią od Lipnicy, i wiedziała, czego się tam można spodziewać...
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Postprzez Sefer » Cz, 10 maja 2007, 14:38

Rejon borów, albo puścizn dla siebie odkryłem zupełnie przypadkowo... szukając butów górskich.. miejsce jest niesamowite, zwłaszcza ,że mimo blisko są takie masy ludzi to jest tam zupełna pustka i można liczyć na samotność...
Sefer
 
Posty: 532
Dołączył(a): Pn, 2 paź 2006, 19:21
Lokalizacja: >600m npm

Postprzez Zygmunt Skibicki » Cz, 10 maja 2007, 16:13

To, że takie tereny są na wielkich obszarach lasów nizinnych, nikogo zapewne nie dziwi, ale tuż obok mrowisk tatrzańskich? Aż dziw bierze.
Strach pomyśleć, co się stanie, gdy nasze posty sprowokują najazd turystów...
To wcale nie jest takie wątpliwe.
Najlepszy dowód to Kosowa Niwa - jeszcze rok temu było tam można pojechać z dnia na dzień po jednym telefonie. Dziś trzeba się umawiać na prawie pół roku wcześniej.
Nie wiem, czy my robimy tu coś dobrego...?
Zygmunt Skibicki
Mundek
 
Posty: 10920
Dołączył(a): So, 29 maja 2004, 21:56
Lokalizacja: Łódź

800 km wokół Karpat Polskich

Postprzez TakiJeden » N, 8 lip 2007, 23:10

*
Przy okazji prac nad "przewodnikiem" przyszedł mi do głowy pomysł na super (trasę?.../imprezę?...), czyli 800 km wokół Karpat Polskich. Rajd pieszy na dwa miesiące drogi; można podzielić na kilka części po około 2 tygodnie każda, np.:
1. Przemyśl - Lasy Arłamowskie - Bieszczady - Beskid Niski - Wysowa
2. Wysowa - Beskid Sądecki - Pieniny - Spisz Polski - Tatry - Orawa - Babia Góra
3. Babia Góra - Beskid Żywiecki - Beskid Śląski - Beskid Mały - Leskowiec
4. Leskowiec - Beskid Makowski - Beskid Wyspowy - Pogórze Rożnowskie - Brzanka
5. Brzanka - Pogórze Ciężkowickie - Pogórze Strzyżowskie - Pogórze Dynowskie - Przemyśl.
Można iść w odwrotnym kierunku, oraz rotować etapy, np startując z Krynicy, Zakopanego, Bielska Białej czy Myślenic. Główną wadą pomysłu jest, że wymaga wiele czasu i pieniędzy, które to dobra zwykle nie chadzają w parze.
Jak mawiał Pan Prezydent Lech Wałęsa: "Ja rzucam pomysł, a wy go łapcie..." :wink:
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

szkicowe mapki tras w "przewodniku"

Postprzez TakiJeden » Śr, 11 lip 2007, 15:46

*
Dołożyłem mapkę tras w Beskidzie Śląskim, z wyjątkiem dojść z Bielska na Klimczok (patrz początek stosownego fragmentu przewodnika). Niektóre z mapek już istniejących, wskutek korekt w treści przewodnika zdezaktualizowały się nieco, wszelako istniejące szkice należy traktować jako prowizorkę. Myślę o porządniejszej formie tych mapek, na razie formy tymczasowe będą dokładane w miarę tworzenia.
TakiJeden
 
Posty: 1466
Dołączył(a): Pn, 9 sty 2006, 15:40

Następna strona

Powrót do Góry

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

cron